Zobacz pełną wersję : Wreszcie zadał to ważne pytanie!
Winoroslinka
28-05-2010, 22:11
Nie chodzi o pytanie "czy wyjdziesz za mnie", ale równie istotne "ile te chusty kosztują? 100 zł?" no i co miałam odpowiedzieć? Ze czasem i tysiąc? Musze dbac o jego zdrowie, mamy małe dziecko...:) Wiec odpowiedziałam nieee, no tak czasem ze 200 zł bo splot skośnokrzyzowy itd. Kiwnął z uznaniem ze fakt, no musi aż tyle kosztować. Jak sie kiedyś dowie ile kasy lezy na jednej z półek w garderobie to...
He, he, he! Mój niestety wie... Czasem przeklinam dzień, kiedy chciałam mieć wspólne konto ;)
Mój narazie się dopytuje ila mam swoich:D
To się kojarzy z koleżanka z pracy, która nie oświecała męża co do cen perfum...:lol:
Mój niestety stety orientuję się co do cen perfum i chust częściowo tez. I pyta kiedy część z nich posprzedaję....
A ja się zastanawiam jaką chustę/nosidło kupić :roll:
kubutkowa
28-05-2010, 22:26
Przyznanie sie było dosc bolesne, to fakt! Ale dotyczy to nie tylko chust!
Wczoraj zlałam się potem jak moja tesciowa dostała paczkę z zamowionymi przeze mnie pieluchami wielorazowymi.Pewnie chciala dostac zawału jak spojrzała na rachunek....
Mój jest bankowcem więc muszę nieźle kluczyć między kontami bankowymi. Póki co nie zorientował się że w zeszłym miesiącu wydałam 500 zł na pieluchy (bo chust nie kupuję)... a zarabiam 900, więc nie powiem że mnie stać na takie szaleństwa ;)
sylabelle
28-05-2010, 22:37
Jak sie kiedyś dowie ile kasy lezy na jednej z półek w garderobie to...
... to mu powiedz, że noszenie w chuście to hobby/sport/ dziedzina z przyszłością i jako zapobiegliwa i przedsiębiorcza nie-żona już teraz postanowiłaś poczynić pewne inwestycje, co by w przyszłości wysprzedać się z niektórych "okazów" ze sporym zyskiem :mrgreen: Niektórzy grają na giełdzie, inni inwestują w nieruchomości, a ty w chusty :cool:
kasia wska
28-05-2010, 22:38
ała...
ja zawsze obiecuję, że coś sprzedam. i czasem sprzedaję... ale ja w sumie nie lubię kolekcjonować za dużo rzeczy, więc ten stos też nie jest jakiś mega;)
Czytam i tylko mam gorącą nadzieję, że to wątek z przymrużeniem oka.
dla mojego meza wszystko kosztuje 50 zl ;) mamy taka umowe, ze jesli stwierdze, ze lepiej, zeby nie znal realnej wartosci to mowie 50 zl i jest ok - nie wnika ;) ale wartosc chust akurat zna hehhe
o kurcze... moj niemąz wie ile kosztują chusty i mi ich nie wypomina, do momentu kiedy sie na maxa pokłócimy, a tak to luz.... wie, że to moje hobby...
za to ostatnio do mojej mamy omyłkowo poszła jedna chusta... i mama do mnie: wysłac Ci ja do Poznania, ja: nie... w sumie by trzeba było ubezpieczoną, bo ona nie kosztowała 100 zł... wiec jak sie spotkamy to wezmę...
mama: wiem, prawie zawału nie dostałam, na paczce jest napisana wartość....
ja: ups, naprawde nie chce żeby dostała zawału, bo wydałam pewnie z pół jej emerytury :oops::oops:
zochmama
29-05-2010, 22:34
A ja największy problem mam nie z mężem, a z rodzicami i siostrą, jak M powiedziałam ze taką afrykańską bym chciała (od Janis of kors) to stwierdził "kupuj", a jak rodzince się chciałam pochwalić to zaraz: po co ci, kolejna, blablabla... Dodam, ze mam tylko 1 tkaną, jedną kółkową i MT
hihihi mój wie ile kosztował indio jedwab bo sam mi go kupił
domyśla się że pozostałe tańsze nie były ale kulturalnie się nie pyta ;))
mi się tylko podobało jak pytał przy indio czy ono z GPSem jest skoro tyle kosztuje ;))
osobne konto to skarb każdej kobiety :))
mi się tylko podobało jak pytał przy indio czy ono z GPSem jest skoro tyle kosztuje ;)
mnie sie pytał, czy pawie maja tez funkcje odkurzacza :mrgreen::mrgreen:
Czytam i tylko mam gorącą nadzieję, że to wątek z przymrużeniem oka.
a dlaczego myślisz że to z przymrużeniem oka???
ktosikowa
30-05-2010, 08:50
Mój mąz wie, chociaz w prawktyce nam to do niczego, bo chust nie kupujemy, nie kupowalismy ale kiedyś będziemy kupować:) na razie sie wypowiedział nosidłowo- nie miał zastrzeżeń do cen, ale do ilości. Bo facet jest logiczny- skoro mu żona wkręca, że musi nowe nosidło kupić, bo zielone juz za małe, a jedno nie może być, bo jak wypierze czerwone to co? To sie nie pytał nawet ile, tylko czy mam na to:) Ale "nakazał" sprzedaz zielonego:)
lemniscus
30-05-2010, 09:36
A. wie ile co kosztuje i zawsze mówi jak masz ochote to sobie kup :lol: (głównie wielo) bo wie ile mi to frajdy sprawia choc pyta po co mi to skoro mam juz takie czy inne chusty i pieluchy (on wydaje niestety na papierochy-jak sobie policze ile pieluch poszlo z dymem :duh: ) za to mama nie rozumie po co inna skoro juz jedna mam
a konta mamy 2 ale kase wspolna :D
a dlaczego myślisz że to z przymrużeniem oka???
bo rzeczą pożądaną jest jakaś jawność w rozporządzaniu domowym wspólnym budżetem? zwłaszcza przy większych wydatkach? no chyba że kupujecie z własnych zaskórniaków/ nie macie wspólnej kasy/ dla waszego budżetu to nie są większe wydatki
dla waszego budżetu to nie są większe wydatki
na pewno są to wieksze wydatki, toteż zauważ, że wiekszość dziewczyn jak kupuje jakąs nowośc, to też coś sprzedaje na straganie ze swojego stosiku ( który to tez nie nabyła od razu - uwaga mówie o sobie, może innych po prostu na to stać.... tylko kompletowała od jakiegos czasu i kupowała jedna chuste raz na jakis czas....) lub jak u mnie, ja rezygnuję z pewnych rzeczy na rzecz chusty... no i czekam na różne okazje... tu i tam więc dajemy rade.
na pewno są to wieksze wydatki, toteż zauważ, że wiekszość dziewczyn jak kupuje jakąs nowośc, to też coś sprzedaje na straganie ze swojego stosiku ( który to tez nie nabyła od razu - uwaga mówie o sobie, może innych po prostu na to stać.... tylko kompletowała od jakiegos czasu i kupowała jedna chuste raz na jakis czas....) lub jak u mnie, ja rezygnuję z pewnych rzeczy na rzecz chusty... no i czekam na różne okazje... tu i tam więc dajemy rade.
ja nie sugerowałam że dla kogoś kupno chusty to mały wydatek- po prostu w takim wypadku nie dziwi mnie np. że mąż/partner o takowym nie wie
ja np. nie pytam się męża o wydatki do pewnej kwoty- no nie wiem jak to wytłumaczyć- nie dyskutujemy czy kupić np. buty, jeśli są potrzebne i nie kosztują majątku, ale już decyzje o większych wydatkach- typu ekstra książka (bo bywają drogie), a nie konieczna już zaraz
nie wnikam też w to, kto co za ile kupuje i co sprzedaje. rozwinęłam po prostu myśl Amparo (tak mi się przynajmniej wydaje)
pewnie, nie chodzi przecież o żadne zarzuty... niemaż wie o jak piszesz i słusznie - o naszych wydatkach, bo mamy niejako wspólny budżet, więc wie ile to kosztuje i sie nie buntuje narazie :)
bo rzeczą pożądaną jest jakaś jawność w rozporządzaniu domowym wspólnym budżetem? zwłaszcza przy większych wydatkach? no chyba że kupujecie z własnych zaskórniaków/ nie macie wspólnej kasy/ dla waszego budżetu to nie są większe wydatki
Dokładnie. Czułabym się potwornie nie w porządku oszukując męża co do ceny moich zachcianek. I w drugą stronę, bardzo nie chciałabym, żeby mąż puścił grubą kasę na swoje zachcianki bez konsultacji, a potem ściemniał, że kosztowało to kilka groszy.
oo, to teraz poczulam sie wywolana. ja nie oszukuje meza, mamy po prostu taki uklad. konto jedno wspolne, wiec jakby chcial sie dowiedziec ile wydaje kasy na chusty lub inne moje "zachcianki" to moglby bez zadnego problemu takie informacje odnalezc. mamy pewien limit miesieczny, ktory mozemy tylko na siebie wydac i obydwoje z tego korzystamy. kazdy z nas ma swoje hobby, wiec nie widze nic w tym zlego, ze nie spowiadam sie z kazdej zlotowki wydanej na siebie. powtarzam: taki mamy uklad i z oszukiwaniem drugiej osoby nie ma nic wspolnego :twisted:
ja myślałam, że to wątek o zaręczynach jest... :duh:
ja myślałam, że to wątek o zaręczynach jest... :duh:
ja w pierwszej chwili też :-)
oo, to teraz poczulam sie wywolana. ja nie oszukuje meza, mamy po prostu taki uklad. konto jedno wspolne, wiec jakby chcial sie dowiedziec ile wydaje kasy na chusty lub inne moje "zachcianki" to moglby bez zadnego problemu takie informacje odnalezc. mamy pewien limit miesieczny, ktory mozemy tylko na siebie wydac i obydwoje z tego korzystamy. kazdy z nas ma swoje hobby, wiec nie widze nic w tym zlego, ze nie spowiadam sie z kazdej zlotowki wydanej na siebie. powtarzam: taki mamy uklad i z oszukiwaniem drugiej osoby nie ma nic wspolnego :twisted:
A nie, to ja nie o takiej sytuacji myślę. Ale jeżeli jak w pierwszym poście mąż pyta, ile chusty kosztują i odpowiedzią zostaje wprowadzony w błąd i jeszcze doznałby szoku, gdyby wiedział, ile pieniędzy leży w szafie w postaci chust... to coś jest nie w porządku.
Zresztą Ty mogłabyś pewnie powiedzieć mężowi (gdyby chciał wiedzieć), ile wydajesz na coś tam, bo wydajesz w ramach ustaleń, nie musiałabyś kluczyć, prawda?
u nas nie ma sytuacji, ze mowie mezowi, ze cos kosztowalo mniej, albo ze wydaje nagle tyle a tyle, czasem sobie zartujemy, ale tak serio, to zawsze jest konsultacja i info. Moze w sytuacji, gdybysmy byli faktycznie zamozni, nie liczylibysmy tak grosza, ale liczymy bo takie jest zycie. Ale przy tym liczymy na siebie a to juz duzo:-)
lindgren
30-05-2010, 15:32
to ja mam podobnie jak Amparo - zdziwiłam się tym wątkiem trochę, bo ja sobie nie wyobrażam ukrywania takich rzeczy.
no ale ok, to ja sobie nie wyobrażam, dla mnie to byłoby jakieś mało poważne i uczciwe traktowanie siebie nawzajem, w moim małżeństwie nie mogłoby tak być. ale jesli ktoś tak chce i umie i czuje się z tym dobrze, to mnie absolutnie nic do tego ;P
a problem zresztą jest mi i tak nieznany, bo nie mamy tyle kasy, żeby za bardzo na hobby wydawać, raczej kupujemy niewiele ponad to, co jest po prostu potrzebne. chusty mam dwie i mam poczucie pewnego zbytku:) kasę mamy wspólną, ale konta osobne. na tyle rzadko kupujemy cokolwiek poza artykułami codziennej potrzeby, że informowanie siebie nawzajem o tym, co kupujemy nie zajmuje nam zbyt dużo czasu :)
"o zgodę" na wydatki rzędu do 50zł (książki potrzebne do pracy, jakieś ciuchy, jedzenie na mieście itd) siebie nawzajem raczej nie pytamy, bo uważamy się nawzajem za rozsądnych ludzi, którzy nie wydają kasy na rzeczy niepotrzebne :P ale informacji post factum udzielamy sobie jak najbardziej.
a przed większym wydatkiem się konsultujemy, choćby telefonicznie - choć to zawsze i tak są zakupy po prostu potrzebne (buty czy spodnie) i tyle, więc konsultacja jest czysto formalna :)
ciekawa jestem, jak poukładamy sobie tę kwestię, gdy kiedyś będziemy mieć kasy na tyle, żeby nie zastanawiać się, czy posiadanie trzech par spodni/dwóch kurtek/dwóch par sandałów/dwóch chust to zbytek czy nie :P :P :P
ale póki co dobrze nam tak, jak jest:)
Winoroslinka
30-05-2010, 16:18
mamy wspolne jak i odrębne pieniadze. Nie załuje pieniedzy do wspolnej kasy, sfinansowałam zakup i urzadzenie mieszkania. Byłoby dla mnie sztuczne gdybym pytala sie meza czy moge kupic sobie chuste za to co mi pozostaje po wlozeniu do wspolnego worka.
Ja reprezentuję z kolei ekstremalną wolnośc finansową, nie dyskutuję o wydatkach mniejszych niż moja pensja;)
a ja konsultuję każde większe wydatki - na pieluchy i chustę też; to raczej mój mąż zachęca mnie by coś kupić więcej, bo ja mam czasem wątpliwości; ale w końcu to on zarabia, a nie ja :)
a dlaczego myślisz że to z przymrużeniem oka???
No bo jak dorosla kobieta która wybrała swojego chłopa i go kocha i bla bla bla może się 'bac' coś kupić? U nas niestety stety chocbym chciala gowno w zlotym papierku za tysiaka to i tak mieć będę. I chłop wie, gorzej- często musiał
mnie wspomóc kasa.
Chyba nie tylko po to ma się męża żeby mu prac skarpety i podawać gazetę, ale może tylko ja taka wyzwolona...? :)
Ja też nie muszę konsultować, tylko informuję, że mam ochotę coś kupić, albo już kupiłam i nie muszę mieć żadnych oporów, żeby się przyznać do ceny. Ja wydaję na chusty, a mój mąż na gadżety typu i-pod lub wypasiona wiertarka czy szlifierka (której używa raz na rok ;) ).
Fajnie mieć taki układ, że "konsultacje" o droższych zakupach wyglądają jak zwyczajna rozmowa z kolegą. To jest bardziej wymiana myśli, niż zgoda/zakaz na jakieś zakupy.
Ostatnio stwierdziłam, że "potrzebujemy" nową pralkę, bo stara za głośno pracuje. No i kupiłam :) Starą oddałam jakiejś organizacji charytatywnej, bo przecież jeszcze sprawna była, tylko już stara i faktycznie trochę głośno już pracowała. Mąż sam nawet wziął się za przeglądanie różnych modeli, żeby wybrać najlepszą i jeszcze wyciągnął zaskórniaki gotówkowe, "bo po co mają w szufladzie leżeć" :)
Mój mąż świetnie wie, ile kosztują chusty - razem robimy zakupy i razem podejmujemy decyzje, co kupić, kiedy, czy nas na to stać, itd. Mamy wspólną kasę to i wydajemy ją wspólnie...
Chyba nie tylko po to ma się męża żeby mu prac skarpety i podawać gazetę, ale może tylko ja taka wyzwolona...? :)
Amen:applause:
Dokładnie. Czułabym się potwornie nie w porządku oszukując męża co do ceny moich zachcianek. I w drugą stronę, bardzo nie chciałabym, żeby mąż puścił grubą kasę na swoje zachcianki bez konsultacji, a potem ściemniał, że kosztowało to kilka groszy.
a ja myślalam że przeraża cie fakt posiadania tylu chust
nie pomyślłąm o budżeie
u nas też wspólny i mąż wie ile szmaty kosztują
moj tez iwe (nie wyobrazam sobie inaczej, w koncu uczciwosc malzenska slubowalismy, no nie? ;) a na pytanie dlaczego chce kolejna dziala argument - bo ta jest z lnem/bambusem/jedwabiem lub - bo ta jest krotsza, a w dodatku byla w promocji
a mój nie wie z prostej przyczyny - bo go to nie interesuje - nie nosi w chustach. Tylko czasami też pyta ile z tego jest moich i czy jeszcze się nie pogubiłam w tym (bo teraz mam fazę na pożyczki i wymianki tymczasowe i zdarza się, że nawet dwa razy w tygodniu latam na pocztę) :D
Za to DOSKONALE wie ile kosztują nosidła - nosideł używa jak najbardziej :D
nasteria
19-08-2010, 23:35
Nie chodzi o pytanie "czy wyjdziesz za mnie", ale równie istotne "ile te chusty kosztują?
he he a ja dałam się nabrać, że to o to pierwsze pytanie chodziło, tylko dział mi się nie zgadzał:p
...ja tam straszę ciągle, że coś chyba kupię...taka moja strategia. jak w końcu kupię to nie zwróci uwagi :ninja:
Mój nie wie ile która kosztowała... nie pytał. Mniej-wiecej sie orientuje jakiego rzędu to sa kwoty.
Nie konsultuje takich wydatków tak jak nie konsultuje zakupu nowego płaszcza czy spodni. Ja mam swoje zabaweczki on ma swoje.
No i poza tym chuste zawsze mozna upłynnić ;-) dzisiaj zapytał ile kosztuje pielucha. Kochany jest bo nawet mu powieka nie drgneła, bo innym to zawsze oczy chca wyjsć z orbit. Kompletnie nie wiem dlaczego ;-)
Mój też orientuje się w przybliżeniu, jakie są ceny chust. Nie wnika jednak w szczegóły. Wie, że jest tam nieco zamrożonego grosza. Tyle, że u mnie jest ciągła rotacja i czasami mnie samej ciężko się połapać :).
Mój wie ile kosztują chusty, które mamy. Pieluchy zresztą też. Mimo, że mamy raczej bardzo ograniczony budżet, nie widzi w tym czegoś "dziwnego". Po prostu wie, że tyle trzeba zapłacić.
O dziwo, rozumie, że każda chusta jest inna i w każdej inaczej się nosi :-)
Mój mąż nigdy nie rozumiał, po co mi więcej niż jedna chusta. I argumenty, że mam więcej niż jedną parę spodni czy butów średnio do niego przemawiały. Na szczęście to wyrozumiały człowiek i lubi mi sprawiać przyjemności, więc nie było problemu. Gorzej jak kiedyś mi się wymsknęło przy rodzicach, ile chusta kosztuje....
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.