PDA

Zobacz pełną wersję : Moja chusta czarodziejka :) dłuuugie, tak mnie naszło ;)



herbal2
27-05-2010, 22:39
Ta czarodziejka to moja pierwsza i ukochana Maruyama, wymarzona i ta od której się wszystko zaczęło;)
Do 7 miesiąca Julka praktycznie kilka razy - w największe upały - była w wózku, poza tym noszona w chuście. Pierwsze spacery cudowna bliskość i to, że chyba dzięki temu zaczęłam ufać swojej intuicji bardziej niż krakaniom typu: czemu bierzesz ją do łóżka? Do osiemnastki się jej nie pozbędziesz. Nie możesz lecieć za każdym razem jak płacze,musi sobie płuca wyrobić itp.

Ale do czego zmierzam: tak się złożyło, że los rzucił nas do Niemiec, a ja nigdy w życiu nie uczyłam się niemieckiego. Gdy dojrzałam do myśli, że Julka jest na tyle duża żeby wieczorami zostać z tatą w domu szukałam kursu. Aż tu się okazało, że są kursy dla mam z dziećmi - mamy na lekcji w jednej sali, dzieci z opiekunkami w drugiej. Oczywiście dylemat - czy nie za mała na takie rozstanie, czy wytrzyma, czy będzie rozpaczać etc. Jesteśmy po 3 spotkaniach - panie opiekunki zachwycone, Julka jest jedynym dzieckiem, które nie wyje jak mama sobie pójdzie. Owszem raz się rozżaliła, ale przez wybudzenie z drzemki. Poza tym bawi się, rozrabia, zje co jej przygotuję. Dla mnie - kamień z serca i powód do dumy. No i oczywiście refleksja - czy to dzięki chuście? Czy było by to potwierdzenie teorii, że dzieci wynoszone są bardziej odważne, kontaktowe etc? Oczywiście to moje dywagacje, a jak by było bez chusty już się nie dowiem. I dobrze :)

n2605
27-05-2010, 23:00
Jako mama wózkowa zazdraszczam tych wzruszeń i trzymam kciuki za powodzenie kursu :hello:

herbal2
27-05-2010, 23:02
Dziękuję:) Teraz już częściej w wózku się niestety wozimy bo się córcia buntuje jak za długo w chuście siedzi (choć czasem na cały dzień zabieraliśmy tylko chustę lub Manducę).

n2605
27-05-2010, 23:06
I jeszcze OT, Twoje motto ze stopki mnie dobiło: karnet na basen zamierzałam nabyć :)

herbal2
27-05-2010, 23:08
E tam, Tytusa de Zoo nie zawsze trzeba brać serio ;)

znakoff
28-05-2010, 11:32
Herbal, moje dziecko też bardzo odważne i kontaktowe. W szpitalu (dwa pobyty w przeciągu roku) dzielnie znosił zabiegi i rozkochał w sobie cały personel. Być może powodem jest chusta, spanie z dzieckiem, bycie przy nim zawsze. Ja w to wierzę :)
W każdym bądź razie jesteśmy już dwie ;)

joleczka
28-05-2010, 11:41
Moje dziecko chustowe dopiero od 6 miesiąca, ale wcześniej dużo noszone, przytulane i nie zostawiane "coby sobie płuca wyrobiło" ku rozpaczy mamy, babci, cioci, sąsiadki i innych dusz życzliwych i kiedyś ktoś mi powiedział że myślał że Kamila będzie rozpieszczona, bardziej "przylepiona" i niesamodzielna od tego noszenia a ja mam taką teorię, ze jak dziecko dostaje dużo miłości i bliskości i ma to na zawołanie i ma poczucie bezpieczeństwa to nie trzyma sie kurczowo spódnicy bo wie że mama jest blisko, czuwa, przytuli, a takie zostawiane do wypłakania musi sie domagać, nie wie na czym "stoi" i gdzie jest ta mama i czy jak zniknie z oczu to wróci
Nie jestem psychologiem, to takie moje intuicyjne teorie, ale jak Was czytam to chyba się sprawdzają.

Winoroslinka
28-05-2010, 13:06
Moje dziecko chustowe dopiero od 6 miesiąca, ale wcześniej dużo noszone, przytulane i nie zostawiane "coby sobie płuca wyrobiło" ku rozpaczy mamy, babci, cioci, sąsiadki i innych dusz życzliwych i kiedyś ktoś mi powiedział że myślał że Kamila będzie rozpieszczona, bardziej "przylepiona" i niesamodzielna od tego noszenia a ja mam taką teorię, ze jak dziecko dostaje dużo miłości i bliskości i ma to na zawołanie i ma poczucie bezpieczeństwa to nie trzyma sie kurczowo spódnicy bo wie że mama jest blisko, czuwa, przytuli, a takie zostawiane do wypłakania musi sie domagać, nie wie na czym "stoi" i gdzie jest ta mama i czy jak zniknie z oczu to wróci
Nie jestem psychologiem, to takie moje intuicyjne teorie, ale jak Was czytam to chyba się sprawdzają.

podobaja mi sie te instuicyjne teorie :)

Amparo
28-05-2010, 13:27
To ja nieco zburzę tę wizję.[...]
Charakter też ma znaczenie.

n2605
28-05-2010, 14:32
Moje wózkowe dziecko śpiące w swoim łóżku w swoim pokoju jest takie śmiałe, że aż bym czasem chciała, żeby bardziej się kleiła do mnie :)

Choć potwierdza to tezę Amparo, że chcarakter też ma znaczenie, to i tak mnie wzruszają opowieści o chustowaniu, bo to jednak bliskość bliższa niż taka wózkowa

znakoff
28-05-2010, 15:08
wkładam Jerza w chustę, kiedy jakoś tak w ciągu dnia nie mamy możliwości sie poprzytulać i bardzo za nim tęsknię. Szybko zaspokajam wtedy swoją potrzebę bliskości i na dodatek bardzo poprawiam sobie humor. Jednak nie zawsze daje się nosić, często chodzimy z wózkiem, albo na nogach, chustę stosujac tylko na krótkie dystanse. Nie tylko chustowa bliskość ma znaczenie ;) no i wiadomo, geny mają zdecydowanie większe znaczenie :D