Zobacz pełną wersję : bezpieluchowe "więzienie " domowe ?!
panthera
17-04-2010, 23:06
Ja choć trochę w temacie sie orientuje puki co jeszcze dojrzewam do wysadzania synka (oprócz kupki, która staram się "łapać" na razie na papierek ale zdarzało się i do kibelka :)
ALE moja koleżanka tak sie tym bez-pieluchowym zachłysnęła ze teraz tylko śledzi synka i niemal nic innego nie robi tylko biega z nim do łazienki i ok, tylko ze ona przez to w ogóle nie wychodzi czasem nawet na spacer nie - bo sie dziec zasika... to chyba trochę paranoja jest, bo na dworze ona sie boi ze za zimno , a juz gdzieś pojechać to broń bosz.. bo w autobusie sie zsika...itd...
Jak wy robicie? w domu wysadzacie a w podroży pielucha i trudno/ nie wpływa to na szybkość "uczenia" sie dziecka? Bo ona chyba sie boi ze synuś jak siknie w pieluchę parę razy to sie przyzwyczai do pieluch...
Jakby tak miało byc to bez sensu dla mnie - bo ja dużo jestem poza domem.
mamka_klamka
17-04-2010, 23:21
Też się bałam "uwięzienia" na początku. Teraz już nie schizuję. Wysadzam przed wyjściem i wkładam chłonną pieluchę. Jak mam możliwość, to wysadzam "na mieście".
Krzyś nie przyzwyczaił się do pieluch i sygnalizuje potrzeby. Ale czasem nawet w domu zsika się w pieluchę, bo nie zauważę, albo nie zdążę go wysadzić.
panthera
18-04-2010, 23:05
mamka jesteś moim guru normalnie :D jakoś mi tak zapadłaś w pamięć od czasu chrztu Krzysia jak to was ksiądz tak wychwalał :))
swoją drogą ciekawe czy się spotkamy kiedyś jeszcze- ja często bywam w Międzylesiu - w tyg jak do CZD jadę a w weekendy do teściów przyjeżdżam :)
mamka_klamka
18-04-2010, 23:37
Hehe, miło mi, ale się wcale siusiuguru nie czuję. Tym bardziej, że ostatnio same wpadki mamy. Jakiś trudny czas.
A jak często bywasz w Międzylesiu to może po prostu mnie odwiedź? W tygodniu chętniej, możemy się umówić gdzieś po drodze z CZD do mnie?
u nas teraz wielki przelom jest wlasnie, wiec napisze jak u nas jest!
bylo tak, ze naturyzm byl prowadzony w domu, bo tylko wtedy Rys panowal nad swoimi potrzebami siuskowo-kupkowymi...i stal sobie nocnic w jednym miejscu, dziec biegal z gola pupka i...po prostu jak chcial to siadal, potem wstawal zachwycal sie nad tym co jest w srodku, bral nocnik - i z moja pomoca zegnal siku/kupke w sedesiku sam spuszczajac wode nawet i machajac mowiac 'papa'
teraz, jestesmy krok dalej i Rys daje rade chodzic w ciuszkach! majteczki, majteczki+spodenki, nawet pielucha! i jak mu proponuje co jakis czas nocnis, zdejmujemy wszytsko, siada sobie Rys i cos tam skapnie zawsze...a czasem jak zapomne sie i rpzerwa jest dluga, to...Rys sam bardzo wyraznie komunikuje - lapie sie za kroczek i krzyczy 'tata', albo 'o-o' i na ogol udaje sie zdazyc...
z uwiezieniem w domu tez sie balam...ale uznalam, ze zrobimy tak - nocnikowanko przed, potem pielucha na pupe, i ze wedlug mnie zimno na dworze poki co, to nie ma prob na dworku, a po zatym pielucha na pupie jest, i po powrocie nocnikowanko w domku juz...
iiii...o dziwo - robimy tak tydzien juz...i pieluchy ze spaceru wracaja suche!!! spacer trwa max.1,5 godziny (jak ladny dzien jest, to mamy dwa spacerki...) i...daje rade!
choc jak bylismy w sobote w parku lazienkowskim - jechalismy tam specjalnie, i bylismy prawie 3 godziny w samym parku, wiec w domu ogolem niecale 4godziny nas nie bylo, to odpuscilam sobie...zalozylam chlonna pielche z polarkiem od pupki i juz...a Rys i tak jak robil siku, to zastygal w bezruchu i mowil 'o-o' lapiac sie za kroczek - w tym momencie mowilam mu, ze szybciutko idziemy tam gdzies tam, gdzies tam, zeby sprobowal przytrzymac - nie przytrzymal, wiadomo...ale jak go przewijalam to mowilam, ze jest ok, ze super, ze zawolal i zed jak ebdzie cieplej, to bedziemy podlewac kwiatuszki :)
panthera
19-04-2010, 16:10
fajne...ja sie po woli przymierzam - jak sie ciepło zrobi do wysadzania..i niecierpliwie czekam aż Maciek będzie siedział :( będzie łatwiej teraz niestety nie daje rady go trzymać nad zlewem (uszkodzony nerw w łokciu)
ale synek koleżanki jest młodszy (ma 2,5 mies), wiec ja jej mówię ze jak jest w domu to ok, ale przecież nie wychodząc z dzieckiem na spacery- tez mu trochę krzywdę robi bo dziec potrzebuje świeżego powietrza...
Ja zaś często wychodzę z domu na dłuugo (kilka godzin) np jak jadę na rehabilitację - nie ma nas ok 5 godz - wiec wiadomo - tyle nie wytrzyma...czekam zatem do lata :)
tez sie zastanawiam co będzie na wakacjach... - brak dostępu do pralki, a pranie w rekach mnie przeraża....
mama-japonka
20-04-2010, 00:50
Nie chce mi się teraz szukać, ale kiedyś Kinga pięknie napisała, ze w EC chodzi o komunikację przede wszystkim. To było przy okazji jakiegoś pytania o to, co zrobić, jak dziecko sygnalizuje potrzebę na autostradzie :-) Trzeba mówić do niego, że widzi się, ze chce mu się siusiu i że musi zaczekać, bo teraz nie można się zatrzymać. A jak nie może zaczekać, to też nic się nie stanie...
Jestem wrogiem wszelkiego usztywniania się we wszelkich kwestiach...z tego mogą chyba wychować się tylko znerwicowane dzieci...może ostro, ale wydaje mi się, ze podstawą wszelkiego wychowania, również bezpieluchowego, jest odpowiedź na potrzeby dziecka, ale rozsądna odpowiedź i taka, żeby była możliwa do realizacji w takich warunkach, jakie są.
Ufff, ale skomplikowałam i poteoretyzowałam sobie :D w każdym razie mówiąc prościej: ja dużo wyłażę z domu i i tak dużo łapiemy w nocnik :-)
:-) bo wychowanie bezpieluchowe nie jest celem, tylko środkiem - sposobem na lepsze porozumienie z dzieckiem. :-) I to porozumienie jest najważniejsze, a nie suche majtasy.
Ale przyszło mi do głowy coś jeszcze. Na samym początku, kiedy dziecko jest tylko jedno i to na dodatek pierwsze, i jest jedną wielką niewiadomą, błahe sprawy mogą wydawać się trudne - wychodzenie z domu może być wielkim zamieszaniem, które rzeczywiście przeszkadza w spokojnym dogadywaniu się z maluszkiem. Mam tu na myśli np. zimę i to upiorne ubieranie w milion warstw... jeżeli mama nie ma wprawy, to trwa to długo i wkurza zarówno mamę jak i dziecko. Może dlatego mama woli posiedzieć sobie w domu i jeszcze trochę się "zgrać" i dogadać z maluchem zanim zacznie gdzieś wychodzić?
Oczywiście problem dobrze rozwiązuje wychodzenie z dzieckiem w chuście pod kurtką - jest szybciej, a poza tym maluchy w chuście rzadko siusiają :-) No ale nie wszystkie bezpieluchowe mamy noszą w chustach na spacerze :-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.