PDA

Zobacz pełną wersję : wypadek w nosidle :(



AMK
17-02-2010, 12:58
Wczoraj mi koleżanka napisała, że jej znajoma szła z dzieckiem w nosidle i straciła równowagę na oblodzonej nawierzchni. Niestety nogi się rozjechały, równowagi nie udało się złapać i wyrżnęła do przodu, przygniatając dziecko. Maleństwo jest w szpitalu z pękniętą czaszką :(
Dodam tylko, że z nosidłem i wiązaniem/zapięciem wszystko ok, bo to matka, które 3 już dziecko chustuje.

Męczy mnie to teraz. Tak strasznie mi żale maleństwa. Jest w wieku mojego Miłoszka :cryy:I jak sobie pomyślę, że taki bezpieczny przy piersi mamy był i w momencie takie coś. Masakra.

Trzymajcie kciuki za tego skrzata!

miedziana
17-02-2010, 13:00
Mocno trzymam kciuki !!

pszczoła
17-02-2010, 13:02
O kurczę, tego się ostatnio boję. Raz wywaliłam sie, ale na pieska;), i małej nic sie nie stało (była z przodu).
Co ta kobita się teraz nasłucha o noszeniu:(
Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia.

witbor
17-02-2010, 13:02
Ojej :( Trzymam mocno kciuki. Też się kiedyś wywaliłam z Mają z przodu, ale do tyłu - a rzeczywiście jest teraz bardzo ślisko - wygląda na to, że w chuście/nosidle niebezpiecznie, a z wózkiem nie da się przejść :/

PchlePsotki
17-02-2010, 13:04
Trzymam kciuki,żeby maleństwo szybko wyzdrowiało.
Dlatego ja się męczę teraz z sankami, a w tamtym roku jak było mniej śniegu to z wózkiem się ciągałam. Mam straszne wizje na samą myśl chodzenia z dzieciem zimą w czymkolwiek na rękach, bo w ciąży raz mało nie fiknełam na brzuch , dzięki bogu kumpel złapał mnie za kaptur i pociągną do tyłu(teściowa moja tak poroniła, upadła zimą na brzuch).

b.szczelna
17-02-2010, 13:04
trzymam MOCNO kciuki.
nie wiem czy to pisac..
we włoszech Tato się wychylił .. z okna jakiegoś zabytku który zwiedzał i... dziecko wyleciało z nosidła, z pleców,zmarło na miejscu:( wypadło z duuużej wysokosci. musiało to chyba być zwykłe nosidło, ze Dziecko tak luźno ta wisiało..
brak słów.
bardzo współczuję i trzymam kciuki za skrzata.

PchlePsotki
17-02-2010, 13:08
Może to było turystyczne, ja mam takie spadkowe, to jak tylko je zobaczyła, to spakowałam i już 3 lata niewyciągane leży, brak w nim szelek przytrzymujących dziecko za ramionka tylko takie majciochy z klamrą.

pomidore
17-02-2010, 13:08
O rany, biedny maluszek i mama :(

Trzymam kciuki, oby szybko doszedł do zdrowia.

Sama dlatego nie chodzę z Młodą w chuście w taka pogodę.

tonya
17-02-2010, 13:12
o rany :( współczuję bardzo
ja też się boję z Jaśkiem w chuście wychodzić jak jest tak ślisko, ale z wózkiem, nawet z sankami u nas to nie dałoby rady - nic nie odśnieżone, nie posypane, paranoja jakaś

Noriska
17-02-2010, 13:14
Sama dlatego nie chodzę z Młodą w chuście w taka pogodę.
Ja tez. Moja wyobraznia od razu pracuje pelna para jak jest slisko...i dlatego tylko saneczki lub wozek.

Trzymam kciuki za maluszka i jego mame !

Mokka
17-02-2010, 13:15
Bardzo bardzo mocno trzymam kciuki za maleństwo.

jjuussttyynnaa
17-02-2010, 13:17
Również trzymamy mocno kciuki, napewno wszystko bedzie dobrze.

busia
17-02-2010, 13:18
to bardzo smutna wiadomość, przykre...pewno mama maluszka zamartwia się bardzo :( zdrówka i szybkiego powrotu do zdrowia dla maluszka życzę

sylvetta
17-02-2010, 13:18
straszne....mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze....

witbor
17-02-2010, 13:22
A w ogóle to wczoraj z moją mamą doszłyśmy do wniosku, że w zasadzie to przy takich warunkach atmosferyczno-drogowych z małymi dziećmi można się poruszać chyba tylko samochodem, pod warunkiem, że nie chce się zaparkować, bo nie ma gdzie. Przynajmniej w Toruniu. Bo wózek na dużych pompowanych kołach nie daje rady (chyba, żeby się jezdnią poruszać, ale to też niebezpiecznie), w nosidłach niebezpiecznie, sankami też się nie da, bo miejscami śniegu zbyt dużo i zbyt mokry, ale są też miejsca całkowicie odśnieżone (mamy na przykład taką bardzo gorliwą sąsiadkę ;) ) Wiosno przybądź....

djdag
17-02-2010, 13:28
trzymam mocno kciuki, straszne. ja też się boję chodzić w chuście po tym lodowisku, w zeszłym roku też sobie odpuszczałam chustowe spacery w takich warunkach :(

Tuja
17-02-2010, 13:30
O kurczę! okropna historia. Oby wszystko dobrze się skończyło! Trzymam kciuki.
Ja wychodzę z małym w chuście, właśnie ze względu na wręcz niemożliwy przejazd wózkiem, nawet sankami trudno, bo u nas to taka nierówna breja a nie zaśnieżone alejki.
Parę dni temu wzięłam wózek i zła byłam- przez to znowu mi kręgosłup i lewy nadgarstek wysiadł -a wózek najłatwiej było ciągnąć za sobą jak po piachu.
Jak widać, jedna i druga opcja może być kiepskim rozwiązaniem.

Zelda
17-02-2010, 13:31
ojej :( zdrowka dla maluszka!!!!!!!!!!

serafinka
17-02-2010, 13:34
trzymam kciuki za dzidzię!!!!! coś strasznego!!! pisz co z tym maluchem!!!!


ja odpuszczam spacery z nosidlem (chusta) bo w tych warunkach i bez tego nie trudno o wywrotkę a co dopiero z dzieckiem!!!!

AMK
17-02-2010, 13:37
To onubu było czy jako tak, biegła w nosidłach nie jestem.
Mnie przeraża rozmiar tragedii i brak odpowiedzialności kogokolwiek za stan nawierzchni. W końcu ten kawałek chodnika do kogoś należy!!!

mamasylwia
17-02-2010, 13:38
współczuję i trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia, ja noszę w chuście cały czas, jak muszę to wychodzę, ale staram się bardzo uważać

Budzik
17-02-2010, 13:43
Mam nadzieję, że z maluszkiem wszystko będzie dobrze
Ja się kiedyś przewróciłam - i - uwaga - nie na lodzie czy śniegu, ale w supermarkecie na rozlanym jogurcie! Więc taki wypadek tak naprawdę może zdarzyć się o każdej porze roku, można się latem potknąć o wystającą płytkę chodnikową. Ja miałam młodego z przodu w 2x, główka pod połą chusty, bo spał - nawet sie nie obudził, byłam w szoku.

lalika
17-02-2010, 13:55
Ja wyszłam jakiś tydzień temu na spacer, z Aldo w cuście i kurtce parce (czyli z przodu), z kijkami narciarskimi, bo tak ostatnio chodzę niby że ten nordic walking....ale po trzech zachwianiach moich na drodze, wróciłam do domu. A i tak jak szłam, to tak kroczkami małymi :(

roziii
17-02-2010, 14:06
Bardzo mi przykro! Trzymam kciuki za zdrówko :-)

pati291
17-02-2010, 14:09
Bardzo współczuję maluszkowi i mamie. Niech szybko wraca do zdrowia.
Sama bardzo ostrożnie chodzę. Nawet jak nie ma śniegu.

morepig
17-02-2010, 14:12
jejku, trzymamy kciuki. u nas tez byl wypadek, przy wkladaniu, na szczescie nic powaznego boby sobie tata nie darował :(

Olapio
17-02-2010, 14:15
trzymam kciuki bardzo mocno za zdrowie maluszka

ja chodze tylko w chuście z małym i po prostu bardzo ostroznie i po mału, chodze znanymi sciezkami i wiem gdzie lód a gdzie posypane, kilka razy sie poslizgnełam więc w te miejsca juz nie chadzam póki mróz i snieg trzyma

tysia
17-02-2010, 14:17
Zdrowia dla Maluszka i dużo sił dla rodziców....

JoShiMa
17-02-2010, 14:18
O kurczę, tego się ostatnio boję. Raz wywaliłam sie, ale na pieska;), i małej nic sie nie stało (była z przodu).
No ja też się raz wywaliłam, znaczy mój własny pies mnie podciął. Od tamtej pory pamiętam, żeby pod żadnym pozorem nie trzymać rąk w kieszeni kiedy idę z Małą w chuście. Trzymamy kciuki za poturbowanego skrzata.

peluche
17-02-2010, 14:18
dużo zdrówka życzę.... i się zastanawiam, czy dobrze robię wychodząc z małą w chuście w taka pogodę...

mmadzik
17-02-2010, 14:29
Serdecznie współczuję, mam nadzieje, że będzie wszystko ok...
Ja przy takiej pogodzie wychodzę na wózkowe spacery, w chuście raczej się boję - zwłaszcza, że mam śliskie buty i jedną nogę nie do końca sprawną...

qqrq5
17-02-2010, 14:33
ja w zeszlym roku tez miałam młodego w chuscie i wywaliłam sie na lodzie, całe szczescie na kolana, wiec udało sie uratowac mlodego
niestety do konca zimy miałam uraz na noszenie :(
w tym roku jeszcze nic sie nie przytrafiło
trzymam kciuki za malenstwo

martusia_martusia
17-02-2010, 15:00
Boze - straszne to. mam nadzieję, ze mała szybko wróci do zdrowia. No i biedna mama szkraba - pewnie ma jakieś wyrzuty sumienia. ja zawsze mam jak coś się dzieciom przy mnie dzieje.
Niech ta zima sie skończy, bo ja już nie wiem jak mam po starszego do przedszkola chodzić. Wózkiem nie przejadę, w chuście niebezpiecznie.
A gdzie był ten wypadek? - bo generalnie to jest obowiązek odśnieżania, solenia, czy sypania piasku i jeżeli tego nie było a zdarzył się wypadek, to można kogoś do odpowiedzialności pociągnąć. Warto się dowiedzieć.

panthera
17-02-2010, 15:01
o ja wczoraj szłam w chuście - tragedia, kilka razy sie potknęłam, na szczęscie trzymałam męża pod ramię. no i cały czas jedną rękę na główce synka - najwyzej reke złamię, ale wiem zawsze moze byc jakaś wystajaca bryła lodu czy coś...
gdy nie musze to nie wychodzę - ale np do przychodni na szczepienia czy choćby po chleb jednak muszę. najgorsza jest taka breja nieodsniezona a pod spodem lód...
ja wczoraj szłam to tylko kilka fragmentów był lekko odsniezonych, głównie przed sklepami i punktami usługowymi, nawet przystanki zasypane, z wózkiem nie ma szans, samochodu nie mam :((
normalnie sie czuje uwięziona.
biedne maleństwo - trzymam kciuki i za jego mamę też.
fakt - o noszeniu pewnie sie nasłucha, ale przeciez jakby miała to maleństwo na rękach to było by tak samo...(albo i gorzej jakby poturlało sie np na ulicę), a wypadek moze zdarzyc sie wszedzie, nawet po drodze do samochodu.
totalna beztroska włascicieli posesji, którzy nieodsnieżają chodników...za to powinno sie kary nakładac i skutecznie egzekwować.

Kasia.234
17-02-2010, 15:01
Trzymam mocno kciuki.

Ja też chodzę tylko w chuście, tzn ostatnio to prawie drepczę w miejscu, takie warunki na chodnikach. No i niestety ręce trzymam w kieszeniach, muszę pamiętać trzymaniu na zewnątrz, zwłaszcza, że roztopy się zbliżają.

glo
17-02-2010, 15:08
ojej, tak mi bardzo przykro... wierzę, że będzie dobrze i z dzieckiem, i z mamą... po takim czymś można się mocno zrazić do noszenia. Od razu się zdołowałam i myślę, że jestem chyba pozbawiona wyobraźni, wyłażąc ze Staśkiem w chuście w takich warunkach.

martuszka
17-02-2010, 15:08
Oby maluszek doszedł do zdrowia szybko!
Biedna mama tego dzidziusia co ona teraz musi przeżywać, bardzo współczuję.

Asia_k_19
17-02-2010, 15:16
właśnie takiego upadku bałam się najbardziej, nie dość, że maluch obrywa siłą uderzenia to jeszcze własnym ciężarem mogę mu dołożyć drugie tyle.
Teraz wprawdzie uważam na "przód", łatwiej się podeprzeć przy upadku.
Najgorsza jest zdradliwa breja z lodem pod spodem. Nieodśnieżone chodniki - dobrze, że Natalka już niewózkowa, bo do pobliskiego spożywczaka bym nie dotarła.
A zauważyłyście, że najgorzej odśnieżanie wychodzi małym wspólnotom? Prywatni właściciele jakoś się mobilizują, spółdzielnie opłacają kogoś do odśnieżania a we wspólnocie odpowiedzialność zbiorowa oznacza, że nikt nie robi nic...
Niech ta zima już się skończy.

AMK
17-02-2010, 15:36
Upadek/wypadek miał miejsce w centrum miasta, niedaleko rynku.
Ja też pierwsze co pomyślałam o odpowiedzialności kogoś za to wszystko.
Tyle, że rodzina teraz ogólnie ma ważniejsze kwestie. Matka z dzieckiem w szpitalu.
Ojciec sam z pozostałą dwójką w domu.
Pewnie znowu komuś się upiecze.

Ja to mam schizę na punkcie sopli..
W ubiegłym roku spadł mi jeden, szczęśliwie na ramię i nic mi się nie stało.
Teraz łażę z głowa w chmurach, bo strasznie się boję, by maluszkowi coś na główkę nie spadło.

panthera
17-02-2010, 15:48
za usuwanie sopli tak jak i sniegu z dachu są odpowiedzialni własciciele budynku i za to tez mogą odpowiadac. mozna dzwonic do strazy miejskiej - przyjada poucza a jak nie da efektu wlepia karę.

kubutkowa
17-02-2010, 16:14
biedne dzieciatko,biedna mama...
trzymam kciuki za powrót do zdrowia...

Wrotecka
17-02-2010, 16:24
aż mnie zmroziło, strasznie smutna historia - trzymam mocno kciuki za szczęśliwe i szybkie zakończenie.

Ja z małą tylko w chuście wychodzę. Wózek nigdzie nie przejedzie (i do mojej mini windy się nijak nie mieści) :( Przede mną jeszcze idzie dwulatka, idziemy gęsiego - bo u nas odśnieżają ale ścieżka jest jednoosobowa. Chodzimy wolniutko, ale od dziś będę stąpać 3x uważniej.

demona
17-02-2010, 16:26
Ja 2 razy zaliczyłam upadek z chustą. Na szczęście "na pupę". Bosz.... trzymam kciuki

JoShiMa
17-02-2010, 16:36
Upadek/wypadek miał miejsce w centrum miasta, niedaleko rynku.
Ja też pierwsze co pomyślałam o odpowiedzialności kogoś za to wszystko.
Tyle, że rodzina teraz ogólnie ma ważniejsze kwestie. Matka z dzieckiem w szpitalu.
Ojciec sam z pozostałą dwójką w domu.
Pewnie znowu komuś się upiecze.

Co się odwlecze to nie uciecze. Przyjdzie czas to będa swego dochodzić.

britta
17-02-2010, 16:41
o rany, oby maluszek z tego wyszedl!

Mania
17-02-2010, 16:43
kiedys zaczepił mnie facet na ulicy i powiedział, żebym nosiła dziecko na plecach a nie z przodu, bo on własnie kiedys był swiadkiem wypadku - kobieta upadła z dzieckiem. Niestety najczesciej nosze z przodu. A mój mąż ostatnio niósł na rękach starszego synka i poślizgnął się i przewrócił (na parkingu), mały wypadł mu z rąk i spadł na ziemię. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Mam nadzieję, ze maluszek wyjdzie z tego.

Agut
17-02-2010, 16:51
Ojj rany chyba wolalabym tego nie czytać...... a jeszcze lepiej wolalabym zeby takie wypadki nie miały miejsca!
trzymam kciuki bardzo bardzo mocno za melństwo! i jego mame tez zeby miałą duzo siły! Ochh oby wszystko dobrze sie skonczylo!

Liv
17-02-2010, 17:15
o rany, aż mnie zmroziło... niech maluch szybko wraca do zdrowia! ja tylko w chuście noszę, wózkiem nie da się przejechać, bo wąskie gardła wśród zasp, a sankami też nie, bo na te wąskie alejki sól sypią. no i nie ukrywam, że jak jest tak ślisko, to chodzę z duszą na ramieniu.

dagis
17-02-2010, 17:21
:(

trzymam kciuki za malenstwo. mam nadzieje, ze szybko wroci do zdrowia!

rebelka
17-02-2010, 17:31
Trzymam kciuki za maluszka i rodziców...
U mnie w mieście wczoraj był podobny wypadek, niemowlak wypadł mamie z wózka, na szczęście gruby kocyk zamortyzował upadek. Tyle, że winna była mamusia bo w ręce trzymała papierosa i gdy się potknęła to całym ciężarem upadła na wózek.

Budzik
17-02-2010, 17:46
winna była mamusia bo w ręce trzymała papierosa i gdy się potknęła to całym ciężarem upadła na wózek.
IMO papieros nic tu nie ma do rzeczy, jakby go nie miałą, zareagowałaby tak samo - złapałaby za wózek, to odruch, że człowiek szuka punktu oparcia upadając. A jak poleci na wózek, to dzieciak wylatuje z niego jak z procy.

Lukrecja
17-02-2010, 18:02
Bardzo współczuję i szybkiego powrotu do zdrowia życzę!

Oby do wiosny....

rebelka
17-02-2010, 18:23
IMO papieros nic tu nie ma do rzeczy, jakby go nie miałą, zareagowałaby tak samo - złapałaby za wózek, to odruch, że człowiek szuka punktu oparcia upadając. A jak poleci na wózek, to dzieciak wylatuje z niego jak z procy.
Wiesz co mi się wydaje, że idąc po oblodzonej ulicy lepiej jedna ręka zajęta robi różnicę, człowiek inaczej równowagę łapie, gdyby dwiema rękoma trzymała się wózka może by stabilniej szła, fakt, że ja już człowiek na wózek poleci to się niestety nic nie da zrobić.

emenemsy
17-02-2010, 18:26
Zdrowia życzę Maluszkowi i sił Mamie!

Jak ja się cieszę, że u nas już*śniegów od daaaawna nie ma...

pania
17-02-2010, 19:01
strasznie przykre wieści... mam nadzieję, że szybko się zagoi i wyleczy i będzie wszystko ok

bprusek
17-02-2010, 19:51
Okropne ...
Trzymam kciuki żeby dziecko było zdrowe, bez konsekwencji w przyszłości. Rodzice napewno przechodzą teraz katusze, szczerze współczuję.
Też bałam się nosić zimą i w większości wygrywał wózek.

kaka-llina
17-02-2010, 19:54
Zdrowia życzę Maluszkowi i sił Mamie!

Jak ja się cieszę, że u nas już*śniegów od daaaawna nie ma...
no właśnie!!! jak tu były sniegi to najpierw z wózkiem próbowałam walczyc a potem przez dwa tygodnie nie wychodziłyśmy z domu! Tutaj NIC absolutnie NIC nie było odsnieżone... ja się na prostej, suchej drodze potykam wiec na taki lód z dzieckiem nie wyjdę..
No ale ja mam to szczęście, ze tutaj śnieg się zdarza raz na kilka lat a w polsce nie wiem co bym zrobiła!
Mam nadzieje, że dzieciaczkowi nic nie będzie! straszna historia!

annya
17-02-2010, 20:09
Bardzo, ale to bardzo współczuję.

Z tego powodu moje chusty grzecznie leżą na półeczce i czekają na lepszą pogodę. No... czasami się zamotam na jakieś wyjście, ale idę nader asekuracyjnie (dookoła domu).

Mam nadzieję, że wiosna będzie równie urokliwa jak zima.

nadia.r
17-02-2010, 20:23
Trzymamy kciuki za dzieciaczka i rodziców, oby wszystko skończyło się dobrze.

wrapsodia
17-02-2010, 21:14
Smutna historia. Trzymam kciuki za zdrówko maleństwa.
Ja w zimie noszę tylko w chuście/nosidle ew. sanki. Wózek w piwnicy, raz go użyłam w zimę i nigdy więcej. Póki co bez wypadku. Zainwestowałam jedynie w buty. Nieważny był dla mnie wygląd buta tylko podeszwa: stabilna, bez obcasów, antypoślizgowa. A co do upadku to bardziej niebezpieczne jest noszenie na plecach, bo z przodu można podeprzeć się rękami. Bądźmy ostrożne.

kuku
17-02-2010, 21:44
Trzymam kciuki za zdrowie malucha.
Ostrożności nigdy za wiele. Niezależnie od tego czy niesiemy dziecko na rękach, czy w nosidle. Zwłaszcza w taką pogodę!

kulka37
17-02-2010, 23:15
Bardzo trzymam kciuki za dzieciątko,a rodzicom dużo sił!

Też się boję łazić po tym syfie,który leży na ulicy:frown,ale ja nie mam wyjścia.Często jestem sama z dziećmi i muszę przynajmniej zakupy zrobić.Dlatego kupiłam toporne buciory ,ale z grubą, antypoślizgową podeszwą, idę utartymi ścieżkami,które znam na pamięć,i nigdy nie trzymam rąk w kieszeniach.Wiem,że w sumie to bardziej na psychikę mi działa,niż na bezpieczeństwo:ninja:

Eyja
17-02-2010, 23:21
trzymam mocno kciuki za dzieciątko i ogromnie współczuję jego mamie :-(

bubusita
17-02-2010, 23:22
Straszne:cryy:, biedne maleństwo, biedna jego mama... Trzymam moooocno kciuki, żeby dziecko szybko z tego wyszło, żeby główka szybko się zagoiła!


U nas jest tak ślisko strasznie, że prawie wcale z domu nie wychodzimy :frown, poza tym młody przeziębiony, więc tylko wietrzę dom mocno i już drugi tydzień w domu siedzimy:roll:...Dziś jak sama wyszłam wieczorkiem, to 2 razy się wyglebiłam:roll:.

sylabelle
17-02-2010, 23:46
Straszne :( MOOOCNE kciuki i uściski dla Maluszka i Mamy. Oby wszystko się zakończyło pomyślnie.
Ja z Małą co prawda wypuszczam się na spacery w chuście, bo już w domu nie możemy wysiedzieć, ale po tej historii to sama nie wiem czy warto ryzykować? Brrr...

anqa
17-02-2010, 23:59
Szczerze współczuje rodzicom...Sama chodze w chuście bo nie dałabym rady inaczej i Bogu dziekuje za super podeszwy w butach- jeszcze taj zimy ne zdarzyło mi się poślizgnąć. Piękne może nie są, ale najważniejsze że bezpieczne.
Dużo sił rodzicom i szybkiego powrotu do zdrowia dla malucha.

mama40_2007
18-02-2010, 08:15
Trzymam kciuki!!!

jonaelle
18-02-2010, 13:24
Co się odwlecze to nie uciecze. Przyjdzie czas to będa swego dochodzić.

Dla wypadków nie ma przeterminowania.

Przerażająca historia... Współczuję bardzo. Ale wypadki zdarzają się wszędzie i mogą mieć równie straszne konsekwencje niezależnie od środka transportu. W wielu miejscach brak jakichkolwiek możliwości poruszania się z dzieckiem.

Oby dziecko wróciło do zdrowia, a rodzice byli silni.

zanna
21-02-2010, 10:35
straszna historia!!! biedna mama... biedna dzidzia... ufam, że wszystko dobrze się skończy... teraz będę się bała wychodzić w chuście - chyba na jakiś czas się na wózek przerzucę.

marta-la
21-02-2010, 17:00
Potworna tragedia. Trzymam kciuki za maleństwo a TY nas informuj co u nich słychac

Behemot
21-02-2010, 23:48
Ojoj, oby Maluszek doszedł do zdrówka, a mamie siły życzymy.

basiaT
22-02-2010, 12:56
Jakieś wieści? Jak maluch i mama?

JJ
22-02-2010, 13:04
trzymam kciuki!!!

andzia_1978
22-02-2010, 13:13
ojej, straszne:( sa jakieś wieści? trzymam kciuki!!!!

magdulka
22-02-2010, 21:07
o rany :( straszna historia...
trzymam kciuki za zdrowie maluszka!

AMK
22-02-2010, 21:10
Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie.
Jak tylko będę mieć wieści dam znać.

dioneja
22-02-2010, 21:52
dołączam ze wsparciem... oby wszystko szczęśliwie się skończyło!

mama40_2007
23-02-2010, 17:13
Pamiętamy

aga4444
23-02-2010, 21:13
bardzo współczuję i 3mam kciuki za dzidzię

panthera
23-02-2010, 23:11
też uwazam ze z przodu bezpieczniej, ja juz sobie nawyki wyrobiłam - jak sie przewracam syna chronie rekami, jak ide z wózkiem to puszczam wózek, w autobusie przy gwałtownym haowaniu - ciężar ciała na rurkę.
ale dziś własnie z wózkiem jechałam i o mały wlos by mi kobieta synka wywaliła....
gwałtowne hamowanie - a ona za wózek...bo przed tem sms-a pisała - wiec sie nie trzymała, no i wózek gdybym nie trzymała by sie przewrócił.
w sumie odruch, ale kazałam sie odsunac od wózka....
a z kolei druga - taka babcia - ja wysiadała to sie chciała przytrzymac rączki i całym ciezarem tak ze przednie koła sie uniosły - kazałam natychmiast puścic...sie troche obraziła, trudno...
ale ja juz przewrazliwiona jestem bo mi starszego o mało koles nie zabił - przewróciła sie na wózek - spacerówke i grzmotnał fo głowa w bark... - siniec był ze 3 tyg... - kolesi objechałam równo a kierowca go wysadził bo sie okazało ze podpity był ....

marsh
25-02-2010, 00:26
Mam nadzieję, że z Maleństwem już lepiej!!!!
Ja ostatnio dziękowałam Bogu, że sama byłam wieczorem i wchodziłam do kamienicy. Bo zrobiła się czysta szklanka na progu kamienicy i nic się nie dało zrobić zupełnie!!! Próbowałam przytrzymać równowagę, ale grzmotnęłam na ziemię. Aż dwie przechodzące Panie się zatrzymały, podeszły, pomogły mi wstać i zapytały czy nic się nie stało, bo wyglądało to groźnie. Bardzo bardzo się wtedy przestraszyłam, co by było, gdyby Zośka była ze mną. Następnego dnia też tak było, a ja już z Zośką, ale na szczęście sprawdziłam dokładnie zanim stanęłam na progu!!

Oby wszystko się dobrze skończyło!!!

vatanaya
25-02-2010, 11:30
az mnie zmrozilo. przeczytalam wczoraj ale dopiero dzis pisze bo zapomniec o tym nie moge...
mam nadzieje, ze z dzieckiem bedzie wszystko dobrze, daj znac!!!
moja wyobraznia tak zadzialala ze az mam stracha w chuscie na dwor wychodzic....bozszzzz

AMK
02-03-2010, 22:38
Od kilku dni mama z dzieckiem są już w domu.
Na chwilę obecną wszystko w porządku.
Niestety nie wiadomo co może "wyjść" po jakimś czasie.
Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie.

herbal2
02-03-2010, 22:45
Oj jak się cieszę, że tak się skończyło,często o tym myślałam. Mam nadzieję i wierzę, że żadne przykre niespodzianki nie wyjdą w związku z tym wypadkiem!! Biedny Maluszek, dobrze, że Ktoś nad Nim czuwał w tym nieszczęściu!

Agut
02-03-2010, 22:46
o rany, ale sie ciesze!!!!! SUPER! teraz juz bedzie na bank wszystko dobrze!
duzo zdrowka dla maleństwa!

anqa
02-03-2010, 22:47
Wspaniałe wieści - teraz juz musi byc wszystko dobrze - wkoncu tyle dobrej energii do nich płynie, że nic złego sie temu nie oprze ;)

Rozalinka
02-03-2010, 22:59
Rety... Trzymam kciuki za malucha i mamę! Oby wszystko się dobrze skończyło!

kulka37
03-03-2010, 00:06
Bardzo czekałam na tę wiadomość.Trzymam kciuki za mamę i maluszka!!

Mayka1981
03-03-2010, 00:12
Podczytuję od początku - no fantastyczne wieści!
Zdrówka i spokoju mamie i maleństwu :D

ekomummy
03-03-2010, 00:19
Cieszę się, że już są w domu. Niech odpoczywają.

kubutkowa
03-03-2010, 00:22
Cudowne wiesci, niech Maluszek zdrowieje!!!!!

wrapsodia
03-03-2010, 02:41
Kamień spadł mi z serca. Trzymam kciuki żeby nic nowego nie wyszło. Zdrówka obojgu życzę!

TUSIOLEK
03-03-2010, 17:27
Wczoraj mi koleżanka napisała, że jej znajoma szła z dzieckiem w nosidle i straciła równowagę na oblodzonej nawierzchni. Niestety nogi się rozjechały, równowagi nie udało się złapać i wyrżnęła do przodu, przygniatając dziecko. Maleństwo jest w szpitalu z pękniętą czaszką :(
Dodam tylko, że z nosidłem i wiązaniem/zapięciem wszystko ok, bo to matka, które 3 już dziecko chustuje.

Męczy mnie to teraz. Tak strasznie mi żale maleństwa. Jest w wieku mojego Miłoszka :cryy:I jak sobie pomyślę, że taki bezpieczny przy piersi mamy był i w momencie takie coś. Masakra.

Trzymajcie kciuki za tego skrzata!


Mnie ostatnio nachodzą myśli co jak się przewrócę?? Teraz widzę, że est to możliwe i może by opłakane w skutkach :cry: trzymam kciukasy za to maleństwo. Dobrze że są juz w domku. Dużo , dużo zdrówka dla nich

Sol
05-03-2010, 14:44
Zdrowiej maluszku!! :*

Ja tez mam stresa w taką pogodę ale tak sobie myślę, że jeśli Mati na brzuchu, ja rąk w kieszeni nie trzymam to jak się poślizgnę i wywrócę do przodu to zdążę się podeprzeć rekami, żeby Małego nie zgnieść. DOBRZE MYŚLĘ?

Na plecach jak jest ślizgawica to się już nie odważę...

AMK
05-03-2010, 15:04
Sol gwarancji to nic nie ma.
Ja ostatnio na suchutkiej nawierzchni o mało nie wyrżnęłam. Zahaczyłam butem o obluzowaną płytę chodnika :roll:

stokrotka.a
05-03-2010, 15:17
Sol gwarancji to nic nie ma.
Ja ostatnio na suchutkiej nawierzchni o mało nie wyrżnęłam. Zahaczyłam butem o obluzowaną płytę chodnika :roll:
ja miałam dokładnie tak samo
i wylądowałam na ulicy
na szcześci nic nie jechało i udało mi sie utrzymać równowagę...

Alix
05-03-2010, 15:19
Ciesze sie, ze juz wszystko dobrze.
Ja wlasnie chodzilam w chuscie po sniegu, dwa razy o maly wlos nie zaliczylam gleby... A naprawde chodzilam slimaczym tepem i uwazalam bardzo... Tez sie zastanawialam czy na pewno dobrze robie... teraz mam jeszcze wieksze watpliwosci :(

mama40_2007
05-03-2010, 16:32
Dzięki Bogu !!!
Trzymamy wciąż za zdrówko malucha i spokój mamy !