Zobacz pełną wersję : Zima tylko dla chuściochów?
Brnąc wczoraj po kolana w śniegu, zwyczajową trasą do Biedronki, rozważałam w jaki sposób chodzą na spacery/zakupy babeczki wózkowe....od kiedy u nas na "wsi" nastała zima i syberyjskie mrozy, nie widziałam żadnego nie-samobieżnego dziecka na dworze :eek: no bo w sumie przenoszenie przez zaspy 12 kilogramowego kosmodromu, zabawne nie jest...
kolejny plus dla chust i nosideł :applause:
nota bene-zaliczyłam wczoraj swój pierwszy dziewiczy chusto-pad ;-) kostka boli aż do tej chwili, ale zyjemy :mrgreen:
4 lata temu pchałam taki kosmodrom i kiepsko to wspominam.
Chusty rules :thumbs up:
zima czy lato - każda poro jest dobra na rozwód z wózkiem
Ja nie umiem już poruszać się z wózkiem. Współczuję mamom i nianiom, które przez te śniegi pchają wózki. We wtorek widziałam, jak jedna pani utknęła z bliźniakami w zaspie po pół uda.
Ja też zresztą we wtorek byłam na wielkiej wyprawie samochód+metro+dłuuuugi spacer+rehabilitacja+dłuuuugi spacer+metro+samochód wózkiem, bo przy tych mrozach i grubych ubraniach ZO mie się nie mieści w manduce, a i w chustę ciężko mi zaplątać. I naprawdę, trudniej się "toto" pcha niż nosi.
no tak Mucha czuwa :D gdzie tylko temat chustowo-wózkowy tak Muchy zabraknąć nie może :ninja:
dla mnie obecna pogoda nie sprzyja wychodzeniu z niesamobieżnym dzieckiem w ogóle :roll: i nie ze względu na temperaturę bynajmniej.... wózek odpada ze względu na zaspy, a w chuście boję się upadków. Boję się bardzo, bo ja łamaga jestem i nie było jeszcze w moim zyciu zimy bez porządnej gleby. W zeszłym roku np (nota bene byłam w ciązy ale jeszcze bardzo początkowej) wyglebałam się na przymarketowym parkingu dosłownie tuż przed jadącym autem a że był oto na zakręcie to auto nie miało szansy wcześniej nawet zareagować dosłownie w ostatniej chwili uciekłam na czworakach spod kół- jakbym miała dziecko na brzuchu-masakra!
groszek1983
21-01-2010, 13:01
to ja się wyłamie... teraz w zimie w ogóle w nosidle nie wychodzę... boję się że się wywróce, mam wózek, pompowane koła, jest mi wygodnie, a bynajmiej bezpieczniej mi się wydaje dla dziecka...
dorcik81
21-01-2010, 13:06
kilka dni temu wybrałam się na zakupy,zapakowałam Patiszona do wózka i wyszłyśmy...już na własnym podwórku miałam problemy z wyjechaniem ale doszłam do wniosku,że dam radę. i co ?na nieodśnieżonej ulicy patryśkowóz zaniemógł:duh:
wracałyśmy się do domu środek transportu zmienić,młoda w MT i na plecy,teraz tylko tak się poruszam
niech żyją chusty i nosidła bez względu na porę roku:applause:
lemniscus
21-01-2010, 13:11
jeśli ide z psem czyli codzienny dłuższy (1,5-2 h) spacer chodze z wózkiem niestety a to z racji tego że mój słodki czekoladowy labek lubi wdać się w bójki z innymi psami i trzeba go czasem rozdzielać
z dzieckiem w chuście nie podeszłabym a tak mała śpi bezpiecznie w wózku
natomiast jak lecimy do sklepu czy coś załatwić to w chuście pod kurtką no i jeśli idziemy na spacer we czworo czyli weekedny to ja z młoda w chuście adam z pepperem :)
a my wczoraj i dzisiaj na sankach! Marcelina ma straszny ubaw, zwłaszcza jak biegnę :)
to ja się wyłamie... teraz w zimie w ogóle w nosidle nie wychodzę... boję się że się wywróce, mam wózek, pompowane koła, jest mi wygodnie, a bynajmiej bezpieczniej mi się wydaje dla dziecka...
to ja tez sie wylamie :hide:
mnie wygodniej w wozku a mam z wielkimi pompowanymi kołami
na plecach z tymi tonami ciuchów mi jakos nie pasuje i nie kmoge dociagnac chusty porzadnie wiec nosze w Nubigo
jak mały chce pobiegac to jestem w kropce, bo zakladanie nosidla na plecy to makabra, 2 dni pod rzad sama zakladałam i sie niezle upocilam
wczoraj na spacerze rozwiazywało mi sie ciagle sznurowadlo i za kazdym schyleniem sie z 16kg na plecach graniczącym z cudem mały darł sie w niebogłosy :mad
ludzie patrzyli na mnie jak na idiote :P
poza tym w tamtym roku zaliczyłam z mlodym w chuscie z przodu mega wywrotke na brzuch i bałam sie juz nosic do konca zimy
teraz czekam kiedy zalicze upadek :twisted:
lemniscus
21-01-2010, 13:37
a tak wogóle zauważyłam że mało ludzi chodzi z dziećmi na spacery zwykle spotykam tylko kilkoro tych samych dzieciaczków i to starszych a wczoraj to już wogóle pustki były a przecież chyba ferie są (przynajmniej u nas)
emmaline
21-01-2010, 13:42
u nas sąsiadka z parteru siedzi całymi dniami w domu z młodym w wieku Weroniki, bo ma wózek, a chust się boi...
ja bym ześwirowała chyba..
gata_bonita
21-01-2010, 14:12
ile razy ja rzucam mięsem pod nosem jak pcham wózek w taką pogodę... ale niestety, teraz nosić nie mogę:hide:
cieszę się jak jest więcej śniegu i możemy wziąć sanki
Mnie coś podkusiło i w poniedziałek wsadziłam chłopaków w wózek z przyczepioną deseczką. Mimo pompowanych kół utknęłam na pierwszym krawężniku :mad. Na szczęście w koszyku chusta jechała :). Przepakowaliśmy się, wózek zostawiłam pod domem i w drogę.
truscaffka
21-01-2010, 14:29
a my wczoraj i dzisiaj na sankach! Marcelina ma straszny ubaw, zwłaszcza jak biegnę :)
ale jak to technicznie wyglądało? miałaś ją z przodu zamotaną i zjeżdżałaś tak na sankach, czy jak? :omg:
truscaffka
21-01-2010, 14:31
a w ogóle to ja też bez wózka..ale nie powiem, żeby chodzenie w chuście zimą po dworze należało do moich ulubionych zajęć...to ubieranie siebie, starszaczki i młodszej na raty, w pośpiechu, żeby się jedna czy druga nie zagrzała...potem wiązanie w tym grubych ciuchach...masakra :frown
ale tak czy siak - lepsze to niż wózek..i mogę starszą sankami ciągnąć, a małą mieć z przodu...z wózkiem i sankami byłoby mi ciężko...co nie zmienia faktu, że i tak codziennie nie wychodzimy, nie daję rady się tak zorganizować...
acha, i też się trochę boję wywrotki..już kilka razy się poślizgnęłam...
Jasnie Pani :)
21-01-2010, 14:32
OT: Zirca a co ty w PL robisz? Na stale zjechaliscie?
A co ja mam powiedzieć??? Hania w chuście, Damian w wózku i to jeszcze w parasolce, bo na stelażu od spacerówki gondola jest założona. WYmysł męża:duh:
http://tiny.pl/hmdn2
meryl 72
21-01-2010, 14:33
U nas też wózek odstawiony a że mam ostatnio sporo spraw do załatwienia to tylko nosidło i powiem więcej, że wszystkie znajome z przedszkola zazdroszczą mam tego "transportu":mrgreen: . Bo my możemy i przez zaspy i po schodach i na skróty a panie wózkowe muszą wychodzić o wiele szybciej z domu i się więcej namęczą. Jednym słowem noszenie górą.
U nas dziś tak zasypane że z wózkiem nie ma szans wyjść , i żadnego dziecka da dworze nie widać,byliśmy tylko my w koali :)
bollyanna
21-01-2010, 14:51
Ja kiedyś z wózkiem musiałam przejść przez zaśnieżony parking. Nie dość że auta były tak zaparkowane, że wózek ledwo by się przecisnął, to jeszcze wzdłuż sznura samochodów była mała zaspa i musiałam lecieć dookoła. Czułam się unieruchomiona wtedy. A z chustą myk i już :)
Ja powiem szczerze że dopiero od kiedy mam kurtkę to lubię na dwór chodzić w chuście .Jak kurtki nie było to nienawidziłam wiązać małego ubranego w gruby kombinezon ,nie umiałam chusty dobrze dociągnąć i chodziliśmy z wózkiem . A teraz zakładamy tylko na siebie kurtkę czapka na głowę i wychodzimy . No i najważniejsze że mały spokojny i sie nie wpienia :)
u nas i chusta i wozek, codziennie pare godzin na dworzu :)
Latem wiecej się wozilismy,a od wrzesnia nie użyłam wózka ani razu.
Wygodniej mi w chuscie przemirzać kałuze i zaspy śnieżne:D
martajotka
21-01-2010, 15:50
a tak wogóle zauważyłam że mało ludzi chodzi z dziećmi na spacery zwykle spotykam tylko kilkoro tych samych dzieciaczków i to starszych a wczoraj to już wogóle pustki były a przecież chyba ferie są (przynajmniej u nas)
no własnie ja też mam wrażenie, że pokutuje jakis przesąd, że zimą się z dziecmi nie wychodzi. Ale też brnięcie wózkiem przez śneigi jest upiorne. Ostatnio zaczepiłam sąsiadkę gdy się męczyła w zaspie śnieżnej, mamy wkrótce sie spotkać na pokazanie chust :).
ale sanki jak najbardziej! :applause:
Tolusia30
21-01-2010, 16:22
hmmmmmmmm mi położna powiedziała, że jak temperatura niższa niż -5 to nie wolno wychodzić!!! I tak siedzę jak palant:duh:
wychodzenie na dwor w chuscie/nosidle jest swietne zima tylko najgorzej gdy mam cos do załatwienie w urzedzie na poczcie lub zrobienie zakupów
stalam wczoraj z młodym w nosidle w niezbyt długiej kolejce, ale mialam wrazenie ze mlodemu za goraco
za jakis czas wyszlismy na dwor i dzisiaj Ignac kicha od rana
pewnie zgrzał sie i zaziebił jak wyszlismy na dwor
no a od czasu do czasu trzeba zrobic zakupy, wejsc na dluzej do sklepu i co wtedy??
hmmmmmmmm mi położna powiedziała, że jak temperatura niższa niż -5 to nie wolno wychodzić!!! I tak siedzę jak palant:duh:
no chyba ze noworodek :P
Tolusia30
21-01-2010, 16:34
położna powiedziała, że całą tą pierwszą zimę obowiązuje ta zasada:roll:
reniason
21-01-2010, 16:38
Jak idziemy na spacer to wsadzam syna do wózka( bo on przejdzie trochę i już chce na ręce) a córkę pakuję do chusty. Więc jestem mamą chustowo wózkową. A i teraz rzadko wychodzimy na spacery bo jak nie jedno to drugie jest chore.
jjuussttyynnaa
21-01-2010, 16:42
położna powiedziała, że całą tą pierwszą zimę obowiązuje ta zasada:roll:
Mi polozna powiedziala ze trzeba wychodzic codzinnie a taki wiekszy mroz na max. 30 min. Mówiła że trzeba hartować :-)
Ale od 3 dni siedzimy w domu bo mamka troche przychorowala, dopiero dzisiaj pod wieczor idziemy do babci :-D
jjuussttyynnaa
21-01-2010, 16:43
No i oczywiści w chuście :lol:
położna powiedziała, że całą tą pierwszą zimę obowiązuje ta zasada:roll:
Codzienne spacery wspomagają układ odpornościowy dziecka, a świeże powietrze pomaga łatwiej zasnąć. Niestety jeszcze dziś zdarzają się osoby, które uważają że na pierwszy spacer powinno się wychodzić po ok. 3 miesiącach od urodzenia, po dwumiesięcznym werandowaniu :(
Generalnie młodym mamom zalecam w okresie wiosenno- jesiennym spacery od 8-10 doby życia, najpierw po 15 minut, stopniowo wydłużając czas spaceru do 2-3 godzin. Oczywiście podczas zimy wyjść na spacer można z noworodkiem 2-3 tygodniowym i na krótko.
Nie powinno się wychodzić na spacer z małym dzieckiem jeśli temperatura powietrza jest niższa niż -10 st. C lub jest ostry wiatr. W czasie deszczu czy pochmurnej jesiennej pogody w powietrzu unosi się dużo grzybów , zatem nie jest to korzystny moment na spacer.
Podczas zimowych spacerów dziecko powinno być ubrane ciepło, czapka dobrze przylegająca do uszu, najlepiej wiązana, szalik, rękawiczki oraz ubranko nie krępujące zbytnio ruchów dziecka. Buzię należy posmarować na 30 minut przed planowanym spacerem kremem natłuszczającym. Nie należy przykrywać dziecka kocem po same uszy, bo korzyść z takiego spaceru jest wątpliwa.
pozdrawiam i życzę przyjemnych spacerów
źródło: net
lindgren
21-01-2010, 17:00
u mnie na osiedlu dzieci jest sporo, i wózkowych i samobieżnych (chustowych nie widuję ostatnio jakoś).
sama jeżdżę z mlodym wózkiem (z dużymi kołami) i bardzo fajnie jest:)
wszystko jest dla ludzi:) a poza tym mam lekką alergię na fundamentalizm i propagowanie jedynie słusznych rozwiązań ;)
Nie ma jedynie słusznych rozwiązań,bo każdemu i w różnych sytuacjach pasuje coś innego!
My generalnie używamy sanek i chusty.Kupiłam wielkie buciorzyska na "traktorach" i się nie ślizgam.Wcześniej miałam obsesję,że upadnę i młodemu coś uszkodzę.
Ale gdy śniegu trochę zejdzie wózek też wróci do łask,bo Wojtek fajnie w nim śpi,a duże,pompowane kółka dają radę w terenie.
Grunt to sobie poradzić w różnych sytuacjach i nie siedzieć w chacie całymi dniami bez potrzeby:)
Nie należy przykrywać dziecka kocem po same uszy, bo korzyść z takiego spaceru jest wątpliwa.
pozdrawiam i życzę przyjemnych spacerów
źródło: net
Mnie zastanawia widziane ostatnio bardzo często zjawisko - dziecko w wózku, przykryte kocem po czubek głowy bez mała i na to folia przeciwdeszczowa - w pogodny, zimowy, ladny dzień, kiedy nic nie pada... raz sie przygladałam, jak sąsiedzi na dole w klatce pakowali maleństwo do wózka w grubym zimowym kombinezonie, na to kocyk i jeszcze szczelna folia - to po co w ogóle wychodzic z domu?:roll:
odkad w Londynie snieg spadl, noszenie wrocilo do lask. wczesniej bylo :ja siam" :) ale po sniegu mu bylo zle, wiec wolal na plecy. sniegu juz nie ma, a Franek codziennie przed wyjsciem mowi "w nosidle dzisiaj idziemy.
tym co ciocia pozyczyla" :D
My w zależności od okoliczności - jak trzeba jechać do babci po warzywa i przetwory z jej zimnej piwnicy, wtedy bierzemy nasz wielki terenowy wehikuł na pompowanych kołach (choć i tak ciężko w zaspach). Chusty schowałam do szafy już na początku mrozów - nie mam kurtki dla dwojga, a na kurtkę wiązanie to koszmar jakiś - nosimy się w ergonomiku. I sanki, sanki, sanki uwielbiamy (najbardziej, jak obie na nich siedzimy a mąż robi za konia pociągowego :ninja:)
My wychodzimy, praktycznie codziennie ale wózkiem. Jest nam wygodnie mimo wielkich zasp:) Chociaż już się nie mogę doczekać wiosny i pierwszego wyjścia na dworek w chuście;)
ktosikowa
21-01-2010, 19:08
Ja wózkiem niestety muszę...W dodatku ogromnym, z dzieckiem "do kupy" prawie 60 kilo wazy... Cały ubiegły tydzień musiałam młoda do szkoły taksówkami wozić, bo ja nie samochodowa, a zaspy takie, że nie przejadę...Jutro hardcorowo ide z nią na łyżwy i w dodatku pieszo(znaczy wózkowo). Może przezyję...
A my wychodzimy teraz tylko w chuście :) Ostatni raz byłam wózkiem 3 stycznia i pożałowałam mojej córci która przez śnieg na chodnikach obijała się o boki gondolki.
Mi wiadomo, że można wychodzić do -10 stopni, ale nie zawsze trzymam się tej reguły. Jak jest zimniej też czasem wychodzimy, ale na króciutko. Dzieci są przecież na całej kuli ziemskiej, w Skandynawii, Kanadzie, na Syberii - myślę że tam granica -10 stopni jest śmieszna ;) Ja trzymam się zasady: wychodź wtedy kiedy sama masz ochotę spacerować. Nie będę się zmuszać do codziennego spaceru np. w deszczu tylko dla zasady że trzeba spacerować, ale też gdy mam ochotę wyjść to duży mróz mnie nie odstraszy. Wychodzimy tak co 2-gi dzień i jest dobrze :)
ale jak to technicznie wyglądało? miałaś ją z przodu zamotaną i zjeżdżałaś tak na sankach, czy jak? :omg:
Nie no co Ty, Marcelina na sankach, ja ją ciągnę :)
Dziecko zachwycone, ja w sumie też :)
truscaffka
21-01-2010, 21:01
Nie no co Ty, Marcelina na sankach, ja ją ciągnę :)
Dziecko zachwycone, ja w sumie też :)
:duh: matko jedyna, a ja już widziałam ciebie na sankach w chuście oczyma wyobraźni i nie wiedziałam czy się w głowę pukać czy zazdrościć fantazji :D
Mama Żuka
22-01-2010, 12:52
Na zimę to najlepsze są sanki:thumbs up:
Jak niosę Franka to On tak energicznie podskakuje, że sam nam wywołuje niekontrolowane poślizgi.
Dlatego jesteśmy w konflikcie z ekipą odśnieżającą chodniki:ninja:
porządne duże grube koła i wózek tez da radę;)
my chodzimy na zakupy z wózkiem bo gdzieś trzeba je przecież włożyć;) no ale żaba już chodząca więc nei wiem czy ja się powinnam tu wypowiadać:P
Nie myślałam, że to kiedyś powiem, ale.. wózek nie jest taki zły. Teraz wyglądam mniej więcej jak Pati271, młodsze w chuście, starsze w wózku (tylko spaerówkę mam przodem do mnie). Nie daję rady z sankami przechodzić przez ruchliwą ulicę do żłobka młodej (i w paru innych miejscach, gdzie wysypane jest wszystko solą i bez śniegu już). A w kilku innych owszem, narzekam, że wózkiem się przejechać nie da.
No, aby do wiosny, to klamota zostawimy w domu raz na zawsze! :D (albo starsza będzie w MT na plecach, a młody w wózku od czasu do czasu pomykał)
mamuchap
22-01-2010, 21:14
ja z wózkiem jestem bardzo pogniewana, stoi w suszarni. Jak mam przez te zaspy się przebijać albo zostawić pod sklepem czy mocować się z podwójnymi drzwiami w przedszkolu to mnie coś trafia.
Codziennie wychodzimy i to 2 razy dziennie. Starszego trzeba do przedszkola oddać a potem odebrać.
W tym roku to tylko ze 3 razy byliśmy wózkiem, bo chciałam sobie spodnie kupić i do biedronki po kilka litrów mleka.
A temperatura? żadna nas nie odstrasza. Osłonkę polarkową uszyłam i śmigamy. Nawet przy -15 wyszliśmy bo trzeba było.
W sklepie czy na poczcie w kolejkach nie stoimy, bo od razu pytam czy pani obsłuży bez kolejki czy kierownika wołać.
gosia1974
22-01-2010, 21:27
A ja mój wózek pokochałam. Serio. Nie mogę znaleźć butów, które nie ślizgałyby się na tym, co zalega na chodnikach... Wczoraj się wygrzmociłam... solidnie - na szczęście sama.
Na spacerze z wózkiem, przynajmniej mam się czego przytrzymać :)
dla mnie zima tylko wozek
W tamtym roku, gdy Mlodszy byl slodziutkim i leciutkim niemowlaczkiem- jak najbardziej chusta i pod kurtke.
Ale teraz, jak wyobrazam sobie ze mam na tyle warstw zamotac sobie na plecy mojego 14 miesiecznego klocka (z buntem chustowym), do tego ciagnac za reke trzylatka (ktory panicznie boi sie samochodow i ZAWSZE poza terenem parku chce za reke chodzic) i do tego zakupy....:omg:
Nie... to ja juz wole wozek, zakupy wrzuce do kosza, starszy trzyma sie wozka zamiast mnie i wszyscy sa zadowoleni :)
Choc pewnie niejedna chustomama juz mnie tak widziala i "wspolczula" jak to mam zle ze nie znam chust :P
i jakby to bylo prosto i przyjemnie gdybym miala :P
cholipa ja dzisiaj tez poszłam na spacer wózkowy!! było tak zimno ze heheeh wyrobiłam cale 35-40 min. Ostatnio na spacerze chustowym w takie zimno młodemu aż łezki leciały. Nie mógł biedula zasnąć bo ostre powietrze i wiatr robiły swoje. No wiec dziś śmigałam z wózkiem :) Szym nawet zadowolony, szybko udał sie do krainy snów :) noooooo i podpora z wózka fajowa :) choć u nas juz chodniki łądnie oczyszczone i raczej ślisko nie jest.
dominika79
22-01-2010, 23:58
dla mnie zima tylko wozek
W tamtym roku, gdy Mlodszy byl slodziutkim i leciutkim niemowlaczkiem- jak najbardziej chusta i pod kurtke.
Ale teraz, jak wyobrazam sobie ze mam na tyle warstw zamotac sobie na plecy mojego 14 miesiecznego klocka (z buntem chustowym), do tego ciagnac za reke trzylatka (ktory panicznie boi sie samochodow i ZAWSZE poza terenem parku chce za reke chodzic) i do tego zakupy....:omg:
Nie... to ja juz wole wozek, zakupy wrzuce do kosza, starszy trzyma sie wozka zamiast mnie i wszyscy sa zadowoleni :)
Choc pewnie niejedna chustomama juz mnie tak widziala i "wspolczula" jak to mam zle ze nie znam chust :P
i jakby to bylo prosto i przyjemnie gdybym miala :P
u nas tydzien temu w poniedzialek i wtorek wózki nie miały szans.. chodniki wogóle nie odśniezone -same zaspy. Miałam wybór albo na rękach albo w chuscie ;) we wtorek wpadlam na duuurny pomysł wziecia wózka -ze niby bezpieczniej , jakbym sieposlizgneła czy coś.. taaa.. dwa razy sanki z hanka na tych zaspach sie wywróciły, potem ona bała się usiasc i .. ciągnełam sanki a Hanke wrzuciłam do kółkowej która miałąm w torebce :)
Przez te dwa dni nie widziałam ani jednego wózka -kilkoro dzieci na rękach i owszem :) tyle ochów i achów jakich sie nasłuchałam przez te kilka zasniezonych dni naładowało mnie do lata ;)
fajnie :)
u nas sie nie sprawdza w tym roku chusta w zimie i tyle :)
Ja też pożegnała się z wózkiem i nie umiem z nim wychodzić. Jednak młody dwunożny,więc hop do kółkowej a jak mu się odwidzi to buch na nóżki. Sanki u nas jakoś się nie spodobały, a szkoda.
Od początku śniegów używam wózka tylko sporadycznie, zwłaszcza że mam tanią, prostą spacerówkę. Dzisiaj motałam plecaka z mrożonej chusty (leżała w aucie ...) i o wiele lepiej mi się niosło niż pchało.
ja próbowałam z wózkiem ale mimo pompowanych, dużych kół, było mi ciężko - chodniki owszem, nieco odśnieżone ale czasem zbyt wąsko, żeby wózek przejechał... dlatego noszę obecnie w manduce (chusty jeszcze nie mam :oops:, prócz elastycznej, która się naciąga pod Synusiem za bardzo) i jestem przeszczęśliwa :D tylko dziecię coś ostatnio jeździć zbyt długo nie chce...
przejechac nawet w wawie po niektórych chodnikach to masakra! Dobrze, że chusty są
A że my od tygodnia chorzy to i teraz wcale nie wychodzimy.
A zaczniemy pewni od sanek jak już wyjdziemy :-)
Jasnie Pani, odp na OT- zjechałam z Alem do Pl. Sama. robię teraz za samotna matkę, tak krótko pisząc :(
Kochane Laski, mój Prezes tyż samobieżny, ale do głowy mu nie przyjdzie wędrować na stopkach jak do sklepu idziemy, przy domu jasna sprawa-ogromna działka, metrowe zaspy do przekopania itp jak go zapakuje w ten kombinezon, chodzi ze trzy razy wolniej :) czasem pod koniec dnia korci mnie żeby go i w domu celem spowolnienia zapakować :) :)
gdyby przyszło mi go głowy drałować z Alem "ramię w ramie", dotarłabym do sklepu bladym świtem :) bo mam zasade że jak gdzies da się dotrzeć pieszo w godzinę, to ide :) niezaleznie od pogody (nawet w -28), Al oczywiście ze mną :)
neverendingstory
30-01-2010, 22:34
:duh: matko jedyna, a ja już widziałam ciebie na sankach w chuście oczyma wyobraźni i nie wiedziałam czy się w głowę pukać czy zazdrościć fantazji :D
heh, to ja się pochwalę fantazją:D jakiś czas temu poszłam z córami na spacer ze zjeżdżaniem na "worku" (zamiast sanek, bo nie mamy, mała poduszka - jasiek w reklamówce i jak na jabłuszku), starsza z workiem, a młodsza w chuście pod moją kurtką. No a ponieważ starszaczka miała z workiem pierwszy raz do czynienia prosiła mnie bardzo, żebym ja pierwsza zjechała:) chwilę rozważyłam za i przeciw, stwierdziłam, że nie jest to niebezpieczne i zjechałam z małej górki:twisted: młoda nawet się nie obudziła, hehe:D
a w temacie - nie wyobrażam sobie życia bez chusty, zwłaszcza zimą. Przy starszej, kiedy chust nie znałam, przekonałam się jak ciężko jest z wózkowym dzieciem (niesiedzącym, więc sanki odpadają) w zimie - kończyło się często, że zostawałyśmy w domu lub wychodziłyśmy z ....... wisiadłem:hide::hide::hide:
My w tym roku ani razu wozka nie widziałyśmy, zresztą wogóle tej zimy....Nosimy sie pod kurtałką w chuście i nijak nie widzę inaczej.....Nie wyobrażam sobie męczarni z wózkiem przy na wpół / lub wcale/ odśnieżonych chodnikach. A na sanki to mała jeszcze za mała....
poszłam dzisiaj do parku - w chuście oczywiście i całe szczęście, bo ja na nogach ledwo przez śniegidałam radę... wózek nie miałby szans... ale spotkało mnie coś miłego i chcę się podzielić w drodze powrotnej starszy pan na mnie tak się patrzył, więc się uśmiechnęłam no bo miła jestem a on mówi:
och! tak się patrzę na panią a tu pani sobie dzidziusia tak ślicznie niesie :)
normalnie miło mi się zrobiło baaardzo:)
a Synuś spał i pochrapywał sobie rozkosznie:)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.