Zobacz pełną wersję : Do mam, które zaczęły nosić już kilkumiesięczne dzieci
Czy Wasze starsze dzieciaczki od razu polubily chusty? Ja nosiłam swojego brzdąca do ok. 5 miesiąca (w pozycji kołyski). Potem mieliśmy ok. 3 miesięcy przerwy i teraz - kops... Moje dziecko nie bardzo chce byc noszone - noszę na biodrz w pouchu, ostatnio trochę w mt, w wiązanej - w kieszonce. Na brzuchu lub plecach. Moje dziecko po kilku minutach się denerwuje, pręży, odpycha - po prostu mu się nie podoba :(
Młody od 2 tygodni raczkuje i wogóle ciężko go utrzymać w jakimkolwiek unieruchomieniu (kojec, krzesełko, fotelik samochodowy). Nie wiem, czy to kwestia czasu i prób i się przyzwyczai? Czy tak spodobała mu się samodzielność, że nie mamy już szans na noszenie?
a na spacerach siedzi w wózku czy raczkuje :wink: :wink: :wink:
może zacznij właśnie od spacerów maluch zazwyczaj jest usadzony w wózku, więc może doceni alternatywę w postaci chusty
ja zaczynalam z chyba 4 miesieczna Mel. I zaczynalam od paru minut, potem zwiekszajac czas. Teraz tez jej sie zdaza wyrywac z chusty, to ja wyciagam (jak jestesmy w domu), albo odwracam uwage.
Najlepszy jest lancuszek. Dziecko sie odrazu uspokaja, ale mama ma pregi na szyji:(
Hanti - właśnie w wózku tez zaczął swirować, po 10 minutach kręci się, wrzeszczy, chce wyjść :roll: Ostatnio nawet śpi na czworakach :twisted:
to chyba przyjdzie Ci chwilę zaczekać na dłuższe noszenie, ale na parę min namawiać możesz
visenna2
11-05-2008, 19:39
U mnie nie było tego problemu, Zuzia miała 8 miesięcy i własnie zaczynała raczkować, ale była dzieckiem bardzo naręcznym i przylepnym :) Bliskość mamy wprawiała ją w zachwyt :)
czukczynska
11-05-2008, 21:42
Niew miałam tego problemu.Młody to przylepa.Tyle,że nowiutki wózek poszedł w zupełną odstawkę...
Hanti - właśnie w wózku tez zaczął swirować, po 10 minutach kręci się, wrzeszczy, chce wyjść :roll: Ostatnio nawet śpi na czworakach :twisted:
mój na tym etapie jeszcze w gondoli jeździł - wytrwale na czterech:) - dokupiliśmy szelki.
Chusty używał niezależnie. jakieś półtora miesiąca później pojechaliśmy w góry na prawie 3 tyg. - tylko z chustą. Było ok. Pierwszy tydzień to wyjścia głównie przesypiał - aklimatyzacja;)
Nosiliśmy się wtedy w wiązanej w 2x. I dopiero wtedy zaczął wyciągać ręce górą. Może kieszonka za bardzo go ogranicza?
Wiązałam go w kieszonkę z rączkami wystawionymi.
Synuś miał 6 miesięcy i chustę pokochał :)
Kocha nadal tylko ja nie mogę nosić :)
Teraz częściej nosi Marcin w MT na plecach :)
Zaczęłam jak miał 4 miesiące. Myślałam, że nie będzie akceptował, bo po nastu minutach coś mu się nie podobało.
Ja zaczynałam z prawie pięcio miesięczną Jagodą i było trochę problemów. Mała nie jest typem przylepy i nie lubi być przyciskana. Nie miałam na początku chusty tylko nosiłam ją w takiej tkanej apaszce. Wiązałam tak jak kółkową, tylko z węzłem przesuwanym. Na początku napinała się, skakała, wyginała na wszystkie strony, a jak ją wkładałam w to cudo to zdarzał się nawet płacz.
U nas sprawdziło się wkładanie do tej apaszki jak była już bardzo śpiąca. Przytulała się i usypiała. Jak przestała się drzeć przy wkładaniu, to zaczęłyśmy wtedy, gdy była w dobrym humorze. Zajmowałam ją wtedy zabawą, tańczyłyśmy, chodziłyśmy po domu, dotykałyśmy różnych rzeczy. W pozycji na biodrze jest lepszy kontakt wzrokowy niż w kieszonce i jak się do niej śmiałam to i ona się śmiała.
Ja uparty człowiek jestem, więc starałam się jej nie nosić wogóle na rękach, tylko jak chciała na rączki, to chop do chusty. W końcu się przyzwyczaiła, i jak kupiłam wiązaną to nie było już problemów.
Zaczelam z 5 miesieczna Hania, ale podeszlam do tego tak pewnie, ze nawet do glowy mi nie wpadlo, ze cos moze byc nie tak, wiec pewnie dlatego Hania od razu chuste zaakceptowala - nie miala wyboru :lol:
Młody jak był malutki uwielbiał noszenie w pouchu. I zawsze szybciutko zasypiał - często tak go usypialam przy kolkach. Teraz zdaje się wybrałam nie najlepszy moment - młody jakiś skok rozwojowy przechodzi (raczkuje, wstaje itp.) i ogólnie jest marudny i sam nie wie czego chce.
Tak więc nosze go troszkę - w plecaczku albo w MT na plecach i powoli się oswaja :)
zaczelam w 5 miesiacu i nie bylo problemu, ale zawsze dbalam o to by byla to atrakcja i zabawa. Moj kocha wozek, fotelik i chuste, bo to oznacza, ze cos sie bedzie dzialo.
ja zaczelam bardzo pozno bo troche przed 1szymi urodzinami.
najpierw w swietej annie wsadzilam go w poda od nelles (cudo- wlasnosc ani-mamy aleksa) i synu byl szczerze uradowany.
potem kupilam nati i dalej facet sie cieszy jak go motam .
ale on ogolnie lubi jak cos sie dzieje i ogolnie jest zadowolonyz zycia.
fakt- jak zaczynal chodzic (pozno bo ok 16mies, ale to wczesniak) to nad mamine raczki czy plecy przedkladal wlasne nogi, ale to chyba normalne.
mysle ze jak twojemu maluchowi przejdzie "jazda" na bieanie na 4 lapach, chetnie wroci do chusty :)
ja zaczelam bardzo pozno bo troche przed 1szymi urodzinami.
najpierw w swietej annie wsadzilam go w poda od nelles (cudo- wlasnosc ani-mamy aleksa) i synu byl szczerze uradowany.
potem kupilam nati i dalej facet sie cieszy jak go motam .
ale on ogolnie lubi jak cos sie dzieje i ogolnie jest zadowolonyz zycia.
fakt- jak zaczynal chodzic (pozno bo ok 16mies, ale to wczesniak) to nad mamine raczki czy plecy przedkladal wlasne nogi, ale to chyba normalne.
mysle ze jak twojemu maluchowi przejdzie "jazda" na bieanie na 4 lapach, chetnie wroci do chusty :)
ja zaczelam bardzo pozno bo troche przed 1szymi urodzinami.
najpierw w swietej annie wsadzilam go w poda od nelles (cudo- wlasnosc ani-mamy aleksa) i synu byl szczerze uradowany.
potem kupilam nati i dalej facet sie cieszy jak go motam .
ale on ogolnie lubi jak cos sie dzieje i ogolnie jest zadowolonyz zycia.
fakt- jak zaczynal chodzic (pozno bo ok 16mies, ale to wczesniak) to nad mamine raczki czy plecy przedkladal wlasne nogi, ale to chyba normalne.
mysle ze jak twojemu maluchowi przejdzie "jazda" na bieanie na 4 lapach, chetnie wroci do chusty :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.