Zobacz pełną wersję : dziecko jest ciężarem...
mamaŁucji
02-01-2010, 23:14
Smutno mi...byłam dzis u znajomych, fajna rodzina, zdrowa. Przyszła ich córka, bawilismy się z mężem na jej weselu, świetna, energiczna dziewczyna, mama 4 miesięcznego synka. Rozmawiamy o dzieciach, opiece, trudach i radościach. Temat zszedł na noszenie w chustach, zachęcałam ją do zamotania małego i wtedy usłyszałam, że ona nie będzie nosić małego, że stara sie go nie nosić nawet na rękach, że nawet rodzicom i teściom nie pozwala brac go na ręce bo sie przyzwyczai a ona nie będzie mogła nic zrobić w domu, zostawić go z rodzicami lub opiekunką i iśc na diskotekę z mężem. Ręce mi opadły...patrzę na tego slicznego małego chłopca i myślę, że to straszne, że nie będzie mógł poczuć jak to jest być tulonym i noszonym w ramionach mamy gdy tylko sie tego zapragnie i ze ważniejsze są dla niej "prace domowe".
Starałam sie przekonac ją, że noże robić wszystko w domu z zamotanym synkiem ale widziałam taki upór w jej oczach, że odpuściłam.
Straszne jest takie ciasne myślenie o życiu, bo inaczej tego nazwać nie potrafię...
Smutno mi...byłam dzis u znajomych, fajna rodzina, zdrowa. Przyszła ich córka, bawilismy się z mężem na jej weselu, świetna, energiczna dziewczyna, mama 4 miesięcznego synka. Rozmawiamy o dzieciach, opiece, trudach i radościach. Temat zszedł na noszenie w chustach, zachęcałam ją do zamotania małego i wtedy usłyszałam, że ona nie będzie nosić małego, że stara sie go nie nosić nawet na rękach, że nawet rodzicom i teściom nie pozwala brac go na ręce bo sie przyzwyczai a ona nie będzie mogła nic zrobić w domu, zostawić go z rodzicami lub opiekunką i iśc na diskotekę z mężem. Ręce mi opadły...patrzę na tego slicznego małego chłopca i myślę, że to straszne, że nie będzie mógł poczuć jak to jest być tulonym i noszonym w ramionach mamy gdy tylko sie tego zapragnie i ze ważniejsze są dla niej "prace domowe".
Starałam sie przekonac ją, że noże robić wszystko w domu z zamotanym synkiem ale widziałam taki upór w jej oczach, że odpuściłam.
Straszne jest takie ciasne myślenie o życiu, bo inaczej tego nazwać nie potrafię...
mysle ze warto wyluzowac
jest duzo sposobow okazywania bliskosci, nie tylko noszenie
oczywiscie noszenie jest najprostszym ale nie koniecznie
mit o przyzwyczajeniu do noszenia jest bardzo silny
a moj syn woli jak sie obok niego lezy, a nie nosi
hmmm..ale to prawda, ze dziecko sie przyzwyczaja do chusty- moj sie przyzwyczail i na widok chusty normalnie mu sie micha cieszy, ja tez sie przyzwyczailam, uwielbiam go nosic i zycia sobie bez chusty nie wyobrazam:) moj Mały chyba tez ;)
W Swieta słyszalam zdanie mojej bratowej na temat chust, noszenia itd i oboje z mezem doszlismy do wniosku, ze dobrze ze dzieci nie ma jeszcze i mamy nadzieje, ze jej poglady sie zmienia a jak nie to wierze, ze moj brat bedzie nosil w chuscie lub nosidle jakims bo jemu to sie podoba:)
zgadzam się z grimmą
tak to jest ... czasami nam się wydaje, że to co dla nas dobre jest najlepsze dla wszystkich, ale niestety (a może stety;) ) jest taka grupa ludzi którzy nie noszą w chustach i nosić nie będą, a nie można im zarzucić, że np nie kochają swoich dzieci ;) albo, że dzieci sa przez to nieszczęśliwe
ja sama przy franku przez pierwsze dwa miesiące wierzyłam w to, że bujanie i noszenie może mu namieszać w głowie :duh: :duh::duh:
a potem kupiłam chustę i przepadliśmy na amen ;) szkoda, że niektórym tak trudno uwierzyć w zalety noszenia ... ale w sumie ich strata
Także spotkałam się z opinią, że przez to noszenie go przyzwyczajam. A ja się pytam - jak długo pozwoli się nosić? Do roku? Do dwóch? Czas tak okrutnie pędzi. Nikomu nie każę nosić synka, zresztą jestem chyba zazdrosna :ninja:. M i mama - ok, jakoś reszcie nie spieszę się wręczać go w ich ramiona. Nikomu nie każę się motać. Nikt nie chciał nawet spróbować. No i super - dzięki temu motanie będzie mu się kojarzyć ze mną :thumbs up:.
Prawda jest taka, że wiele stereotypów panuje w społeczeństwie. Walczyć nie warto - z góry jest się skazanym na porażkę. Jednak od czasu do czasu wspomnieć warto :rolleyes:. I gdzież tu konsekwecja?
Przykre...wygląda na to, że dziecko jest dodatkiem, które ma nie przeszkadzać rodzicom w ich planach :frown
Moja mama co jakiś czas powtarza,że nosząc go do tego przyzwyczajam. Tylko nie wiem, co mam zrobić - położyć go, niech płacze :duh:
Mam przylepka, który lubi tulić się do mamusi :D
ja już się przyzwyczaiłam :lol:
Mayka1981
03-01-2010, 06:16
Ja zawsze się dziwię skąd w ludziach tak mocno zakorzenione przekonanie o tym przyzwyczajaniu... Tzn w poprzednim pokoleniu z tego co mi wiadomo własnie nikt nie nosił, tulił, bujał tylko kładło się dzieci w łóżeczku i bawiły się same, oczywiście nigdy nie płakały (no najwyżej przez pierwsze trzy noce ale rodzice nei dali się steroryzować:roll:...), przesypiały całe noce bla bla bla...
Moja mama sama powtarza, że my nie byliśmy tak często noszeni - ale jak się jej pytam "to po co nosisz Aleksa"? To ona na to "bo lubię:twisted:"
Otóż ja też lubię nosić moje dziecko:thumbs up: I mam z tego radochę, skoro inni nie chcą tego doświadczyć - trudno. I demonizować też nie ma co, dziewczyna widać ma tak wtłoczone do głowy (bo na każdej imprezie rodzinnej wszak się takie sprawy "za moich czasów" omawia:roll:) i na siłę nic nie poradzisz.
Najlepsza metoda nauczania to przez dobry przykład :hello:
mamaŁucji
03-01-2010, 08:53
Mam wrażenie, ze nie chodzi tu o sam fakt noszenia ale ogólne podejscie do dziecka. Jesli chcę dać cała siebie, przekazać tyle miłości tyle ile moge najwięcej, bo tak jak pisze Annya1 czas strasznie szybko leci i czas noszenia szybko sie skończy, to noszę swoje dziecko i nie skąpię mu tego. Bo i po co głodzić własne dziecko jesli w moich mozliwościach lezy wzięcie go na ręce...
Tu chodzi właśnie o dyspozycyjność, o to czy stawiam siebie dziecku do dyspozycji.
Ja właśnie tego nie rozumiem -decyduję się na dziecko ale ono nie ma za bardzo przeszkadzać w życiu. Sedno jest w tym,że dziecko szybko (:() rośnie-i czas przytulania mija.Mój synek też ,od samego początku, jest przylepką. Ale ja kocham go tulić i nosić.Czasem nie było łatwo, ale nim się obejrzałam on już ma rok i jest coraz bardziej samodzielny.Też byłam u znajomych i mała generalnie leży w łóżeczku-sama, nie biegną na każde zawołanie(ja sie omal nie potykałam o własne nogi :ninja:)Cóż, nie dane mi wszystko zrozumieć...
visenna2
03-01-2010, 09:55
Nie umiem wyluzować, jak słyszę płaczące malutkie dziecko w łóżeczku, a jego mama mówi, że małe musi sobie popłakac, bo ona teraz mu ubranka prasuje :evil: Talibem jestem, ot co.
To jej dziecko, ona jest matką, powól wychowywać jak uzna za stosowne. Ona wie najlepiej co jest najlepsze dla Jej dziecka, itp. - podobne zdania chustomamy na tym forum bardzo często wypisują :ninja:
Może warto innym również dać prawo do decydowania o swoim postępowaniu. To oni poniosą konsekwencje (i te dobre i te złe, bo to, że inczej nie znaczy, że źle).
edit. Ja, tak jak Mayka, noszę bo lubię, a nie dlatego, że mi koleżanka kazała :)
jamamajka
03-01-2010, 10:24
Podepnę się pod wątek, bo też mi podobna sytuacja leży na wątrobie.
Wczoraj mój M rozmawiał z kolegą z pracy, kolega z żoną spodziewają się dziecka. Poruszony został temat noszenia, już wcześniej mój chwalił się, że był na warsztatach, że uczyliśmy się wiązań itp. Kolega stwierdził, że po ostatniej rozmowie postanowił dowiedzieć się więcej na temat chust. (Ja już uradowana). No i spytał koleżanki żony, która jest przedszkolanką. Powiedziała mu, że noszenie jest szkodliwe dla dziecka (!), że "ten cały Klub Kangura" to jedna wielka sekta (!!!) i że oni to w ogóle nie będą nosić w niczym bo nie chcą przyzwyczajać dziecka (to akurat stały repertuar).
No ale wiecie co?
Koparę zbierałam z ziemi przez pół dnia. I zrobiło mi się jakoś tak cholernie przykro...
Nie rozumiem po prostu skąd się biorą TAKIE opinie, OK - niechęć do bliskości "bo się przyzwyczai" i tym podobne śpiewki jeszcze zrozumiem, ale SEKTA?! :mad:
Noszę ,bo lubię,bo tego potrzebuję,bo widzę jaką radość sprawia to mojemu dziecku.Liczę tylko na to,że mój przykład podziała i ktoś też zacznie nosić.Już przestałam "nawracać" na chusty,bo jak się rodzice sami nie przekonają do tego,to gadaniem nic nie wskóram.A tylko wyjdę na dziwadło.
Rozumiem Cię,bo dziecia szkoda,ale nic na siłę.
Już przestałam "nawracać" na chusty,bo jak się rodzice sami nie przekonają do tego,to gadaniem nic nie wskóram.A tylko wyjdę na dziwadło.
I jeszcze odnośnie "nawracania" - czasami może być jeszcze gorzej. Opowiadałam znajomym o noszeniu, że takie fajne, itp. A po jakimś czasie zobaczyłam ich fotkę w chuście - młode przodem do świata, raczej można powiedzeć, że przywiązane jak sznurkiem, bo chusta wąsko, nieporozkładana, bliżej było do wisiadełka (i nawet nie wiem, czy nie jeszcze gorzej, bo wisiadełko, to chociaż coś tam podtrzymuje) niż do chusty. Na delikatne sugestie,że tak się nie zaleca, tylko stwierdzili, że oni noszą krótko, bo dziecku się nie podoba :duh: A potem to już nic nie mówiła, bo bałam się ich interprteacji moich słów.
Nic na siłe :mrgreen:
Też sto razy słyszałam te teksty o przyzwyczajaniu dziecka do noszenia. Moją stałą odpowiedzią jest - a widziałaś/widziałeś kiedyś osiemnastolatka na rączkach u mamusi? :twisted:
A noszę bo lubię to ja i moje dziecko. Zresztą już widzę, że Emka nie chce być noszona nieustannie, tak jak za młodu. Eksplorowanie świata na własnych kolanach jest znacznie ciekawsze. Chociaż jak ją przedwczoraj pierwszy raz wrzuciłam na plecy i mogła obejrzeć dom z innej perspektywy to była zachwycona :ninja:
Innych nie zmuszam, wolnoć Tomku w swoim domku, ewentualnie zainteresowanym opowiadam jak to jest, a co oni zrobią z tą wiedzą, to ich sprawa.
Mayka1981
03-01-2010, 11:22
No i spytał koleżanki żony, która jest przedszkolanką. Powiedziała mu, że noszenie jest szkodliwe dla dziecka (!), że "ten cały Klub Kangura" to jedna wielka sekta (!!!) i że oni to w ogóle nie będą nosić w niczym bo nie chcą przyzwyczajać dziecka (to akurat stały repertuar).
Przedszkolanka, tia...:roll: To do takiego przedszkola bym wolała dziecka nie oddawać...
Moją stałą odpowiedzią jest - a widziałaś/widziałeś kiedyś osiemnastolatka na rączkach u mamusi? :twisted:
:applause:
Pozwolisz, że Twój tekst sobie użyczę jak mnie kto indoktrynował będzie? :thumbs up:
hmmm..ale to prawda, ze dziecko sie przyzwyczaja do chusty- moj sie przyzwyczail i na widok chusty normalnie mu sie micha cieszy, ja tez sie przyzwyczailam, uwielbiam go nosic i zycia sobie bez chusty nie wyobrazam:) moj Mały chyba tez ;)
Mój Młody też jak widzi chuste to aż skacze z radości a pamiętam jak pierwsze dni motania zakończyły się bólem głowy z wrzasku Toma :hide:
Smutne jest podejście niektórych osób do noszenia a tym bardziej do chustowania a jeszcze jak do tego karmisz :bfing: dziecko starsze niż 6 miesięcy to coś z Tobą nie tak...
ja mam prostą odpowiedź na tekst "nie noś, bo się przyzwyczai" :ninja: ja mówię: ona się już urodziłą przyzwyczajona, 9m-cy ją nosiłam" :twisted:
skafandrami
03-01-2010, 11:46
Nikomu nie każę nosić synka, zresztą jestem chyba zazdrosna :ninja:. M i mama - ok, jakoś reszcie nie spieszę się wręczać go w ich ramiona. Nikomu nie każę się motać. Nikt nie chciał nawet spróbować. No i super - dzięki temu motanie będzie mu się kojarzyć ze mną :thumbs up:
Tez tak mam!
A a propos przyzwyczajania do noszenia, to ostatnio na zywo spotkalam sie z teoria, ze "teraz to taki okres walki jest - jak dziecko zobaczy, ze wygrywa, to juz potem sobie nie dacie rady". Ehh... Ale nawet nie komentowalam, bo ja przeciez niedoswiadczona mloda matka, sie na niczym nie znajaca...
Pozwolisz, że Twój tekst sobie użyczę jak mnie kto indoktrynował będzie? :thumbs up:
A proszę Cie bardzo :mrgreen:
ulala.v - też bardzo dobra odpowiedź, będę musiała zapamiętać :applause:
jamamajka
03-01-2010, 12:21
Przedszkolanka, tia...:roll: To do takiego przedszkola bym wolała dziecka nie oddawać...
Ale rozumiesz, Przedszkolanka! Jaki to jest Autorytet, zwłaszcza w dziedzinie noszenia! :duh: No jaką trzeba być masą ciemną, żeby się w takich sprawach przedszkolanki radzić. No rozumiem, pediatra. Fizjoterapeuta. Ale nie, motyla noga, przedszkolanka!
Tez tak mam!
A a propos przyzwyczajania do noszenia, to ostatnio na zywo spotkalam sie z teoria, ze "teraz to taki okres walki jest - jak dziecko zobaczy, ze wygrywa, to juz potem sobie nie dacie rady". Ehh... Ale nawet nie komentowalam, bo ja przeciez niedoswiadczona mloda matka, sie na niczym nie znajaca...
:omg: komuś się chyba pomyliło z buntem dwulatka :)
dziewczyny zgadza się z Wami w całej rozciągłości albo nawet płasko :) ale apeluję o rozsądek :) . tak jak piszecie, każdy wie jak najlepiej wychowywać własne dziecko .. i ok, wiele rzeczy mi się nie podoba .. matki, nie karmią dzieci bo nie mogą się napić piwa i iść na imprezę ;), matki które patrzą na chusty jak na barbarzyństwo
znam takie kobiety i wiem, że mimo takiego podejścia bardzo kochaja swoje dzieci ... nie przeszłoby mi przez gardło, że są złymi matkami... po prostu inaczej niż ja przeżywają swoje macierzyństwo.. czy to jest ze szkoda dla dzieci ... nie mam pojęcia. może moje dzieci żebby były zdrowe potrzebują tego wszystkiego a ich wcale nie ...
mamaŁucji
03-01-2010, 17:37
Ja mie mówię juz nawet o noszeniu w chuście, ale ktoś kto wogóle nie chce nosić swojego dziecka na rękach IMO nie jest dobrą matką...bo w imie czego to robi...napewno nie w imię dobra dziecka...
Muszę się chyba oficjalnie zapisać do chustotalibów ;)
gosia1974
03-01-2010, 17:50
Ja mie mówię juz nawet o noszeniu w chuście, ale ktoś kto wogóle nie chce nosić swojego dziecka na rękach IMO nie jest dobrą matką...bo w imie czego to robi...napewno nie w imię dobra dziecka...
Muszę się chyba oficjalnie zapisać do chustotalibów ;)
oj mamoŁucji, mamoŁucji... to, czy ta dziewczyna jest dobrą czy złą matką życie pokaże... za kilkanaście, kilkadziesiąt lat... Zawsze się może okazać lepszą mamą od Ciebie i lepiej wychować malucha... Więcej pokory zyczę, no i wiary w ludzi :lol:
mamaŁucji
03-01-2010, 17:55
:hide:Ja juz od jakiegoś czasu wyczuwam dwa małe guzki u mnie na głowie:twisted: i za nic nie wiem skąd sie biorą:lol::p
gosia1974
03-01-2010, 17:57
:hide:Ja juz od jakiegoś czasu wyczuwam dwa małe guzki u mnie na głowie:twisted: i za nic nie wiem skąd sie biorą:lol::p
to nic, ja czuję, ze zęby jadowe mi rosną... intensywnie:twisted::lol:
Mój Młody też jak widzi chuste to aż skacze z radości a pamiętam jak pierwsze dni motania zakończyły się bólem głowy z wrzasku Toma :hide:
Smutne jest podejście niektórych osób do noszenia a tym bardziej do chustowania a jeszcze jak do tego karmisz :bfing: dziecko starsze niż 6 miesięcy to coś z Tobą nie tak...
Oj tak, ja karmie dopiero 11 miesiecy a czasami jak słyszę rózne taksty i to bliskich osoób to mam wrażenie, że krzywdzę własne dziecko, na szczęscie szybko dochodzę do siebie:)
mamaŁucji
03-01-2010, 19:25
Taaaa...ja już też słyszałam parę razy od teścia, że powinnam małą już od piersi odstawić...
Taaaa...ja już też słyszałam parę razy od teścia, że powinnam małą już od piersi odstawić...
Twoja Mała z 2 lutego jest??
mamaŁucji
03-01-2010, 22:29
1 lutego :D A cooooo? :D
Niby każdy na swój sposób przeżywa macierzyństwo ale ja w całości popieram MamęŁucji-nie nosić wcale!!!jak to możliwe ja kocham nosić(w chuście czy na ręku), przytulać się -jakieś to nie poskładane albo ja z innego wymiaru jestem:P
mamaŁucji
04-01-2010, 09:29
a bo mój z 2 jest :)
Ale fajnie, mamy dzieciaczki dzień po dniu :D
Behemot...dzięki za wsparcie, nie czuję sie jakby to tylko mi odpaliło na starość :) Bo może to ja za mało postępowa jestem...
franciszka
04-01-2010, 22:53
Ale rozumiesz, Przedszkolanka! Jaki to jest Autorytet, zwłaszcza w dziedzinie noszenia! :duh: No jaką trzeba być masą ciemną, żeby się w takich sprawach przedszkolanki radzić. No rozumiem, pediatra. Fizjoterapeuta. Ale nie, motyla noga, przedszkolanka!
eeee bo się obrażę, ja też PRZEDSZKOLANKA i w dodatku z SEKTY KK :D
Ja noszę, bo uwielbiam przytulanie - mnie nie przytulano za dużo, więc nadrabiam :P Nie wyobrażam sobie, żeby nie było chust i żeby nie nosić, a że czasem patrzą na mnie jakoś dziwnie... nie szkodzi... zawsze patrzyli :D
Jak do tej pory nikt mnie nie nawracał, żeby nie nosić, bo się przyzwyczai... ale... w środę jadę do rodziców na Święta Bożego Narodzenie (prawosławne)... Pierwszy raz zobaczą nas w chuście - wcześniej słyszeli, ale nie widzieli, jak "TO" wygląda.... dopiero się nasłucham :ninja:
Postaram się zdać relację hehehehe
A na temat karmienia piersią już nic nie powiem....
rzezuchama
05-01-2010, 00:06
Nie rozumiem po prostu skąd się biorą TAKIE opinie, OK - niechęć do bliskości "bo się przyzwyczai" i tym podobne śpiewki jeszcze zrozumiem, ale SEKTA?! :mad:Hehehehe.... może na chusty.info kiedyś przypadkiem się zabłądziło...
:D:D:D
zgadzam się z grimmą
tak to jest ... czasami nam się wydaje, że to co dla nas dobre jest najlepsze dla wszystkich, ale niestety (a może stety;) ) jest taka grupa ludzi którzy nie noszą w chustach i nosić nie będą, a nie można im zarzucić, że np nie kochają swoich dzieci ;) albo, że dzieci sa przez to nieszczęśliwe
ja sama przy franku przez pierwsze dwa miesiące wierzyłam w to, że bujanie i noszenie może mu namieszać w głowie :duh: :duh::duh:
a potem kupiłam chustę i przepadliśmy na amen ;) szkoda, że niektórym tak trudno uwierzyć w zalety noszenia ... ale w sumie ich strata
a my nie wpadliśmy po uszy bo i dobrej chusty nei mielismy. a michal i empatyczny i grzeczny i spokojny i madry i wygadany...
jedynie nie lubi sportu :D ale tu juz chusta malo ma do powiedzenia cyba?
i tez go nei nosilam "bo sie przyzwyczai" a jemu to wogole nie bylo potrzebne, lezał sobie sam, kolo mnie, kolo psa, kolo taty i gruchał, potem łaził, krzesełko itp itd...
:)
Mayka1981
05-01-2010, 00:50
eeee bo się obrażę, ja też PRZEDSZKOLANKA i w dodatku z SEKTY KK :D
Oj brawo brawo brawo :applause:
Ja tam się w sumie nie dziwię rzeczonej koleżance, wszak dla rodziców przedszkolanka to jednak jest (a przynajmniej powinien być) autorytet...
OT mam przedszkolankę w rodzinie... Jej starszy syn pieluchowany do 6rż i karmiony łyżeczką j.w. posadzony w krzesełku przed tv... No koszmarnie to wyglądało:roll:
Młodszy ma 2 lata i na lepiej się nie zanosi...
A mnie na zajeciach z pedagogiki uczono, że w przedszkolu powinni pracować najlepsi fachowcy (a nie tak jak się u nas myśli że im wyższa szkoła tym nauczyciel powinien być lepszy) bo czym skorupka za młodu nasiąknie... I coś w tym jest - "uszkodzić" studenta już nie tak łatwo, a pięciolatek w Panią to jak w obrazek wpatrzony...
pszczoła
05-01-2010, 01:19
Zgadzam się z oboma obozami:) Tzn. i z tymi, które żałują nienoszonych dzieci, i z tymi, które mówią, dajcie rodzicom wolność.
Tylko myślę sobie, że- jak pisze T. Gordon- nie chodzi o to, żeby rodziców oskarżać, tylko żeby ich szkolić. Mówić im, czego potrzebują ich dzieci.
Płakałam czytając "W głębi kontinuum", płakałam nad swoim pierworodnym, któremu nie umiałam dac tego, czego potrzebował najbardziej.
I dlatego czuję misję pomagania innym, żeby nie musieli wylewać potem łez nad swoim rodzicielstwem.
A jak nie skorzystają, to nic więcej zrobić nie mogę.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.