PDA

Zobacz pełną wersję : kocham bo noszę



mucha
23-11-2009, 11:58
ostatnio na forum pojawiło się trochę negatywnych emocji a najlepszą odtrutką jest na to miłość więc będzie o miłości.
Widziałem u jednej z forumek w sygnaturce napis NOSZĘ BO KOCHAM. Fajne i prawdziwe. Myślałem o tym trochę i wyszło mi na to, że u mnie jest również odwrotnie KOCHAM BO NOSZĘ. Część dziewczyn pewnie tego nie zrozumie bo od początku ma nieustanny kontakt z dzieckiem. Ja jednak jako ojciec byłem (i teraz jestem znowu po urodzinach drugiej córki) w całkiem innej sytuacji niż matki. Sen+praca zabiera 16 godzin. Zostaje 8 ale z nich i tak większość to karmienie piersią, sen/usypianie. Zostaje tyle czasu co nic. Pamietam, że dopiero po kilku miesiącach (gdy Helena jadła już znacznie rzadziej) dostałem zadanie od żony: codziennie po pracy miałem nosić Helenę w chuście tak długo jak się da (mój rekord to 4,5 godziny) by żona mogła odpocząć. Helena na przemian spała i oglądała świat i mnie a we mnie rodziła się miłość do niej. To jasne, że kochałem ją od początku ale dopiero te codzienne godziny przytulania się, patrzenia na siebie, ta pełna odpowiedzialność za nią, to ciepło... dopiero to sprawiło, że miłość gwałtownie wybuchła. Wychodzi mi na to, że "kocham bo noszę" a przynajmnie "kocham aż tak bardzo bo noszę". To właśnie dlatego jestem chustowym talibem.
Wiem, że część dziewczyn znów napisze:
- że jestem radykalny;
- a mnie rodzice nie nosili a się kochamy,
- a mój mąż nie nosi a świata poza dzieckiem nie widzi.
Ja wiem, że można bardzo kochać dzieci i ich nigdy nie nosić jednak ja pokochałem dzięki noszeniu znacznie mocniej i myślę, że inni ojcowie też mogli by tego doświadczyć. Ja nikomu tego nie nakazuję, ja zwyczajnie wszystkim tego życzę.

gosia1974
23-11-2009, 12:01
Mucha - już mi Ciebie brakowało na forum:D

lawendax
23-11-2009, 12:02
Tak, chusta może pomóc zbudować więź ojcowską, być narzędziem. Syna mąż usypiał na swoim brzuchu gdy był malutki i miał problemy z brzuszkiem, córę nosił w chuście. Taki zamiennik.

JJ
23-11-2009, 12:07
wiesz co mucha ciesze sie ze Cie stado bab nie przestraszylo i nadal sie starasz byc aktywny na forum :)

... moj maz nosi nasza corke i widze ze przez to wiez miedzy nimi rowniez kazdego dnia staje sie silniejsza i silniejsza ... :) :) :)

MamUsza
23-11-2009, 12:09
O i popieram Cię w 100 %
Mój maz widzi sie z dzieckiem po 2h. I natchnąles mnie drogi mucho!
Będę razem chłopaków wyganiała na spacer mietkowy , a ja wtedy ogarne to co pozostaje po chałupie ! o!

mucha
23-11-2009, 12:11
wiesz co mucha ciesze sie ze Cie stado bab nie przestraszylo i nadal sie starasz byc aktywny na forum :)

nie tylko nie przestraszyło - przeciwnie ja się tu czuję jak u siebie/jak wśród swoich. Właśnie napisałem do adminki prośbę o dostęp do działu "między nami dziewczynami" ;) ;) ;) ;)

aliona
23-11-2009, 12:15
muszę męża dziś posadzić przed Twoim postem mucha. może zaczną się chłopaki nosić, bo prawie nie spędzają ze sobą czasu.
może mnie też chłop powinien nosić, bo i ja go prawie nie widuję :roll:

koch.ania
23-11-2009, 12:15
Zgadzam się z Tobą,że noszenie malucha w chuście pomaga odnaleźć ojcu swoje uczucia do dziecka.
Widzę to obserwując jak zmieniał się stosunek mojego męża do naszej córki.
Mój mąż nigdy nie zamotał się w chustę ( o , przepraszam , nosił raz w elastyku ) , ale za to wszystkie MT są jego :). Gdy wychodzimy na dłuższy spacer nie ma mowy , żebym to ja niosła Izę.
Do usypiania w domu też jest pierwszy - zawsze w MT.
Otwarcie mówi o tym , że uwielbia ją nosić , bo to są tylko ich chwile - taki substytut karmienia piersią :).

paskowka
23-11-2009, 12:17
nie tylko nie przestraszyło - przeciwnie ja się tu czuję jak u siebie/jak wśród swoich. Właśnie napisałem do adminki prośbę o dostęp do działu "między nami dziewczynami" ;) ;) ;) ;)

O nie, mam nadzieję, że tam to juz cię nie wpuszczą:):):)

Oczywiście masz racje i oczywiście jak we wszytskim sa sytuacje inne, sposób zycia różny od chustowego, wcale nie gorszy, gdzie miłości jest tyle samo, albo więcej. Kazdy sposób na zbudowanie więzi jest dobry. Nie od dziś wiadomo, że chusta to dobry sposób również dla matek cierpiących na depresje poporodową - właśnie w celu zbudowania miłości, którą nie każda z nas czuje zaraz po urodzenia dziecka

rosass
23-11-2009, 12:18
Lubię jak mówisz o Tym co chusta dała Tobie i Twojej rodzinie, jak dzięki noszeniu jesteś "związany" mocno z Helą i nie możesz się doczekać kontaktu z Kalinką:)
I widać jakie to dla was naturalne!

hanti
23-11-2009, 12:19
Mucha prawdę rzeczesz ;)

mój mąż kocha bo nosi, a jeszcze lepiej zaczęło mu robić kiedy ja poszłam do pracy, ja wychodzę na 12 godzin i on jest z dziećmi sam. Bardzo dobrze im ten czas robi.

MartaS
23-11-2009, 12:26
mucha muszę dać mojemu m. do przeczytania Twojego posta. Może go to przekona do noszenia?
A z tym radykalizmem i złymi emocjami - Twoje posty wyrażają zawsze dość radykalne poglądy - jest albo białe albo czarne. Ale to wcale nie jest źle:) Mogą prowokować do wyrażania skrajnych emocji, w szczególności jeśli ktoś się z Tobą nie zgadza. Ale myślę, że z postem o miłości zgodzimy się (prawie?) wszyscy :)

vatanaya
23-11-2009, 12:32
ja tez mojemu dam poczytac - chociaz nosi ale zadko...
chcialabym zeby robil to czesciej! ale co zrobic kiedy jemu w chuscie jest ciagle goraco?? moze jakies rady dla niego?

sabcia
23-11-2009, 12:32
Ja cię dokładnie rozumiem. Mój mąż też często nosi córki w chuście i często powtarza, że tego uczucia kiedy mała istotka tak ufnie śpi wtulona w ciebie nie da się z niczym porównać.
:thumbs up:

AMK
23-11-2009, 12:33
Mucha dobrze prawisz.
Między ojcem, a dzieckiem miłość rodzi się inaczej niż między matką, a dzieckiem. My kochamy ten cud zanim ujrzy światło dzienne, Wam na ogół ciężko pokochać wyobrażenie o dziecku. Głaszczecie brzuszki, rozpieszczacie ale wszystko wybucha jak wulkan gdy dziecko pojawia się na świecie.
Przy pierworodnym przykuło mnie do wyra i codzienną pielęgnację przejął tata. Z godziny na godzinę relację między tą dwójką były większe, cieplejsze, bliższe. Z młodszym poszło wolniej, bo połóg miałam łatwiejszy, a i starszym potomkiem trzeba było się zająć i jakoś tak naturalnie mój własny, prywatny małżowin wziął to na siebie. Wystarczyło jednak nocne sam na sam z Milusiem i tatuś ugotowany :ninja:
Teraz robi sobie krótkie przerwy w pracy, na kilka minut porywa niemowlaczka na ręce, nawącha się, na całuje i znowu znika za ekranem monitora, ale słodkie to na max!

Ubolewam nad faktem, że Małż nie chce się motać, bo wydaje mi się, że miłość byłaby jeszcze większa.
Brawa dla Ciebie :applause:

Pentla
23-11-2009, 12:39
Też się zgadzam i nie widzę nic radykalnego w stwierdzeniu "kocham, bo noszę". Tylko czemu mój M. nie może sobie tego uświadomić.

koch.ania
23-11-2009, 12:44
Taki OT : Nie wiem dlaczego,ale zakładałam ,że Wasi partnerzy (a zwłaszcza dziewczyn będących tu najdłużej ) nie mają oporów w noszeniu. Ale z powyższych postów wynika trochę coś innego .

Mayka1981
23-11-2009, 12:44
O nie, mam nadzieję, że tam to juz cię nie wpuszczą:):):)

no ja też :ninja:

Ale to fajne co piszesz - relacja dziecko-matka jest z założenia traktowana bardziej "przytulasto" no bo wiadomo - ciąża, karmienie piersią, macierzyński czy wychowawczy - i to matka spędza większość czasu z dzieckiem...

Dobrze, że tatusiowie wcześniej zaczynają się czuć pełnowartościowym rodzicem niż na etapie grania w piłkę...

Brawo :applause:

mucha
23-11-2009, 13:03
ja tez mojemu dam poczytac - chociaz nosi ale zadko...
chcialabym zeby robil to czesciej! ale co zrobic kiedy jemu w chuscie jest ciagle goraco?? moze jakies rady dla niego?
jak były najgorętsze dni lata to wchodziłem w sandałach do rzeki by się ochłodzić :D - serio.

vatanaya
23-11-2009, 13:18
no to ja mojemu powiem zeby sie naszym morzem chlodzil ;-)

asia889
23-11-2009, 13:20
To samo zaobserwowałam u siebie i u męża. Chusta związuje emocjonalnie. Kiedyś żartowałam, że przywiązuję (fizycznie) dziecko aby było do mnie przywiązane (w sensie psychicznym). Ale to działa również na noszącego :).

morepig
23-11-2009, 14:12
Ja wiem, że można bardzo kochać dzieci i ich nigdy nie nosić jednak ja pokochałem dzięki noszeniu znacznie mocniej i myślę, że inni ojcowie też mogli by tego doświadczyć. Ja nikomu tego nie nakazuję, ja zwyczajnie wszystkim tego życzę.
:applause::mrgreen::lol::D:beat:

maminkastasinka
23-11-2009, 14:22
Dzięki Mucho za ten watek. Tez dam mojemu mężowi do przeczytania.
Właśnie, nie żeby nie chciał nosić albo nie chciał ze Stasiem spędzac czasu... ale tak to jakoś wychodzi, jak piszesz: praca, spanie, karmienie, itp... jak już razem siądą na dywanie to Staś i tak za mną chodzi jak cień albo co chwilę m. mi go zostawia bo to musi wziąć, tamtego poszukać itp.... Może chusta im pomoże :)

kasia wska
23-11-2009, 14:31
super powiedziane! przeszłam to ja, bo mimo karmienia piersią, tulenia, spania razem itp., noszenie = uczestniczenie we wspólnym życiu dało nam jeszcze jedną, wspaniałą formę bliskości. a teraz coraz częściej nosi mój mąż i czuję, że dla niego też się to staje ważne :)

(plus bardzo mi się podobał wstęp o miłości jako odtrutce na wcześniejsze kwasy:D)

piuma
23-11-2009, 16:01
Chustę mamy krótko, od początku mąż nosi i jest zadowolony. Tylko zazdrości, że u mnie Franio zasypia a u Niego nie :D

sylvetta
23-11-2009, 16:09
Dobrze mówi, dac mu wódki!:D Przeczytam dziś to mojemu męzu gdy tylko skonany przyjdzie z pracy... ładnie to ujałes, naprawdę...

kulka37
23-11-2009, 16:13
Dobrze i treściwe napisane!Może uda się dzięki temu kilku tatusiów przekonać.
A najlepiej działa dobry przykład.
Ps.a nie mógłbyś do "między nami mężczyznami"??MNK to raczej sekt nasza mała:ninja:

Gertruda
23-11-2009, 16:23
My też od początku szukaliśmy sposobu na budowanie więzi syn-ojciec. Tym bardziej ze mąż mój pracował na zmiany i czasami bywało tak, że oglądał małego tylko podczas snu...I tak powstał pomysł, na wspólną kąpiel, wspólne spacery w chuście, nawet na chwilkę do sklepu, żeby chociaż te 10 minut być tak blisko, że bliżej się nie da...

taDorotka
23-11-2009, 16:52
po prostu-dzieki za ten wątek, pięknie opisales to,co przezyłes.

a rózne opinie na forum...no coz...kto musi, to krzyczy.

fizbach
23-11-2009, 18:13
No cóż u mnie jest trochę inaczej niestety.
Pytam się męża, podczas wyjścia na spacer, "to co, weźmiesz ją do chusty?"
- "a czemu ja?",
odpowiadam spokojnie, "a czemu nie?" i słyszę
- "to ja wezmę wózek..." :duh:

Ale może trochę kontrowersyjnie dodam, że mi chusta też pomogła bardziej pokochać małą. Wcale nie jest tak, że matka musi się przywiązać do dziecka w brzuchu. Od razu je pokochać.
To nie była moja pierwsza ciąża i trochę podświadomie "nie angażowałam się" za bardzo. A potem pierwsze tygodnie, kiedy karmiłam/usypiałam/padałam z nóg też nie pomagały w pogłębianiu bliskości. A potem zaczęłam ją nosić i wiem wspólne spacery dużo mi dały.:oops:

Trochę się rozpisałam - nie wiem czy do końca w temacie ;-)

mamaŁucji
23-11-2009, 19:02
Mucha, wcale nie szokuje mnie Twoje "talibowe" stanowisko, myślę, że też mam wewnątrz takiego chustowgo taliba. Myślę, że każdy kto decyduje się na noszenie też tak ma, bo musi zetknąć się z przeróżnymi reakcjami, przygotować się na nie i wewnętrznie "zewrzeć szyki". Wychodząc na miasto idę trochę jak na wojnę-gotowa na wszystko-tym bardziej, że u nas w mieście noszę tylko ja.
Co do taty-chustonosza...szacun za takie podejście-jesteś świetnym ojcem :)

sylvana
23-11-2009, 19:56
Mądrze prawisz Mucha, bardzo mądrze. Ważne jest, aby tatusiowie w swoim zaganianym dniu znaleźli czas na swój własny kontakt z dzieckiem. Chusta to ułatwia. Mój mąż powoli też się do tego przekonuję. Na razie najwięcej na rękach nosi, ale, że Mała coraz cięższa się robi, bardziej nabiera przekonania do chusty. Zmierzamy w dobrą stronę:D

lamassu
23-11-2009, 20:37
mucha wzruszyły mnie Twoje słowa, serio:)

skybear
23-11-2009, 20:59
dziewczyny wszystko juz napisaly,a z mojej strony:
dobrze gada,polać mu :twisted:

Agnen
23-11-2009, 21:19
Znów się Mucha z Tobą zgadzam, z tym że sądzię że to nie dotyczy tylko facetów. Chusty dają nam jakby następną płaszczyznę porozumienia z dzieckiem. Jakoś tak szybciej widzimy ich sygnały, to łatwiej reagujemy itp. Być może dla mam to kolejna płaszczyzna porozumienia związana z bliskością, a dla tatusiów pierwsza, ale IMO noszenie niezależnie od płci poprawia kontakt między noszącym a noszonym.

bydzia
23-11-2009, 21:38
oj to chyba nie jest tak, że kobiety kochają szybciej, łatwiej i w ogóle
ja pokochałam jak zobaczyłam (wychodzi ze mnie niedowiarek;))
instynktu macierzyńskiego nie było we mnie chyba za wiele
zresztą całą ciąże myślałam, że M będzie lepszym ojcem niż ja matką
a tu się okazało że Kalinka ma szczęście i oboje całkiem do rzeczy ;))
jedyna różnica mdzy nami polegała że M nie karmił piersią - poza tym pozwalałam mu wierzyć, że robi wszystko lepiej niż ja :))
mieliśmy ten luksus, że właściwie we trójkę się docieraliśmy (M odpuścił trochę z pracą) a jak ja wróciłam do pracy to zasadniczo więcej czasu z małą spędzał M :))

z chustowaniem problem był jeden - tylko jedno dziecko a chętnych dwoje :))

ale zgadzam się że chusta buduje bliskość - teraz najbardziej czekam na pierwsze motanko ;))

roziii
23-11-2009, 21:51
mój m. zaczął zostawać z mlodym, i tak się okazało , że i zaczął nosić. Jest coś w tym :-)
Szymonomi potrzeba było bliskiego kontaktu fizycznego do zaśnięcia i od tej bliskości się zaczęło noszenie mojego m. Strasznie mnie to cieszy :D

tysia
23-11-2009, 22:02
Pięknie napisane...pewnie te słowa przekonają niejednego opornego na chusty Tatę :)

Mój mąż chciał nosić, nosi i spawia to chłopakom dużo radości i napewno pogłębia ich miłość i relacje.
Ale i dla mnie chusta była ważna emocjonalnie.
Jako że Adaś urodził sie przedwcześnie, to mozliwość noszenia Go w chuście, tak blisko, na sercu była dla nas obojga przedłużeniem ciąży...dobrze nam to zrobiło :thumbs up:

brikola
23-11-2009, 23:06
mucha pięknie i prawdziwie napisane. Też mi się wydaje, ze mój m. ma taką świetną więź z naszym młodszym dzięki temu, ze codziennie Go nosi :)

jamamajka
24-11-2009, 09:28
dziewczyny wszystko juz napisaly,a z mojej strony:
dobrze gada,polać mu :twisted:

Buhahahaha :applause:

A tak serio, drogi Mucho, wzruszył mnie Twój post bardzo. Ja też bym swojemu dawała Majoneza w chuście, gdyby nie to że tak lubię nosić... :oops: Przed weekendowym spacerem zawsze jest wojna o dziecko :roll: :p
No ale ktoś musi nieść zakupy przecież, bo zawsze przy okazji spaceru włazimy na bazarek. :lol:

Mag
24-11-2009, 09:54
mucha, a Ty wiesz o czym my tam na MND dyskutujemy i włosy z czaszek szanownym koleżankom wyrywamy?
czyżby stanikomania i Ciebie nie ominęła?:lol:

mucha
24-11-2009, 10:06
mucha, a Ty wiesz o czym my tam na MND dyskutujemy i włosy z czaszek szanownym koleżankom wyrywamy?
czyżby stanikomania i Ciebie nie ominęła?:lol:
nie wiem ale się dowiem bo jak już tu pisałem - napisałem w tej sprawie do jazzoo (nie dostałem jeszcze odpowiedzi ale w ramach równouprawnienia nie spodziewam się odmowy ;) ).
Mogę za to wam zdradzić, że najnowsze posty na "miedzy nami facetami" dotyczą np olimpiady Pekin 2008 :lol:

espejo
24-11-2009, 10:08
A to może my poprosimy o dostęp do MNF? nie, zeby mnie tak ta olimpiada zafascynowała:ninja: - tak w ramach równouprawnienia

mucha
24-11-2009, 10:36
My też od początku szukaliśmy sposobu na budowanie więzi syn-ojciec. Tym bardziej ze mąż mój pracował na zmiany i czasami bywało tak, że oglądał małego tylko podczas snu...I tak powstał pomysł, na wspólną kąpiel, wspólne spacery w chuście, nawet na chwilkę do sklepu, żeby chociaż te 10 minut być tak blisko, że bliżej się nie da...
to jest właśnie metoda! ja zabieram Helenę wszędzie gdzie sam muszę iść- na zakupy, do urzędów, po bułki do sklepu pod blokiem, nawet do piwnicy (w piwnicy mieszka koń na biegunach więc Helena uwielbia piwnicę). Czasami ubranie i rozebranie Heleny zajmuje więcej czasu niż wyjście po bułki ale nie wyobrażam sobie zostawiania jej w domu bo tak jest szybciej. I powiem wam więcej - kiedyś stanie w kolejkach mnie denerwowało a teraz patrzę co wyprawia Helena i się cieszę.
Jak ostatnio wyjątkowo jechałem sam autem to rzuciłem okiem w lusterko i przez sekundę aż mnie zmroziło - gdzie jest Hela?! :lol:

Guest
24-11-2009, 11:06
Mucho drogi, coś w tym jest o czym piszesz, choć o ile byłam pewna i się nie pomyliłam , że mój m bedzie nosił ale raczej rwał sie nie będzie tak ostatnio w ramach podnoszenia odporności bierze małą, chusta myk myk i spacerek wieczorny - nie wiem co tam się dzieje:ninja: ale nikt poza tatą potem nie istnieje aż do wieczornego karmienia:rolleyes:
więc działa to w dwie strony - coś mi się zdaje z obserwacji :D

piszesz o Helence a co z Kalinką?

mucha
24-11-2009, 11:40
piszesz o Helence a co z Kalinką?
ale z moją Kalinką czy z twoją? :lol:
czekam aż będzie rzadziej jeść i wtedy to się dopiero zacznie ;) Teraz jest tak jak było z Heleną na początku.

zirca
24-11-2009, 11:47
coś w tym jest....mój P również bardziej się związał z Alem, od kiedy zaczął go nosić, a przede wszystkim-zaczął okazywac mu o wiele więcej czułości :applause:

mucha
26-11-2009, 15:24
czas na małe podsumowanie
czy jakikolwiek mąż, z tych co mieli przeczytać dał się przekonać do chusty? Dajcie znać to odznaczę ich sobie na chuście tak jak żołnierz na karabinie ;)
Dało to jakiś dobry efekt czy tylko taki, że wszyscy faceci uznali mnie za "babę"

ninuczka
26-11-2009, 17:57
Obiecuję, że mój M. dziś jeszcze to przeczyta i Ci odpowiem, co On na to :) (bo mu tylko opowiedziałam trochę ale w złym momencie i to niemal spowodowało rozłam w rodzinie)

MartaS
26-11-2009, 22:45
Mucha, zgwałciłam dziś mojego męża i przeczytał Twój post a jako, że chwilowo gości u nas manduca dał sobie ją założyć!!!! Nie wiem czy to efekt Twojej wypowiedzi czy manduki czy może jakiś innych sił nieczystych, ale po prostu musiałam to uwiecznić:

http://lh5.ggpht.com/_BBg4J_b75Tg/Sw7noK3yegI/AAAAAAAACRA/peAZDQ0AWW8/s512/IMG_0338.JPG

Co prawda po raz drugi nie chce założyć i twierdzi, że dziecku niewygodnie było (no tak trzeba by najpierw brzucha trochę zgubić ;)), ale jest już jakiś postęp:applause::applause::applause:

kaka-llina
26-11-2009, 23:24
Mój nosi.. nosi codziennie i kiedys cos ślicznie na ten temat powiedział - troche jak mucha... aż polece się zapytać. ( będzie po angielsku bo on tylko po takiemu:lol:)
"I was waiting so long for her to get here. When she got here I wanted to be as close to her as possible. The wrap makes me feel like she is the part of me, that I was waiting for... So very close. I feel her being..."
takiego mam chłopa....

phoebe
05-12-2009, 00:44
A mój mąż się wstydzi nosić w chuście. Namawiałam już parę razy i albo jest "po co?" albo woli na rękach. Ostatnio powiedział że "w żadnej chuście nosić nie będę" i że ubieram chustę tylko po to żeby na siebie zwrócić uwagę. Widział parę razy zainteresowanie jakie wzbudziła moja chusta (ale to było bardzo pozytywne) i chyba dlatego nie chce założyć. A starszej nie wstydził się nosić w Bebelulu :eek: a Nati nie założy. Nie rozumiem tego. I nie mam argumentów, no bo jak kogoś przekonać żeby się nie wstydził? I że tu nie chodzi o lans?

mucha
07-12-2009, 09:06
A mój mąż się wstydzi nosić w chuście. Namawiałam już parę razy i albo jest "po co?" albo woli na rękach. Ostatnio powiedział że "w żadnej chuście nosić nie będę" i że ubieram chustę tylko po to żeby na siebie zwrócić uwagę. Widział parę razy zainteresowanie jakie wzbudziła moja chusta (ale to było bardzo pozytywne) i chyba dlatego nie chce założyć. A starszej nie wstydził się nosić w Bebelulu :eek: a Nati nie założy. Nie rozumiem tego. I nie mam argumentów, no bo jak kogoś przekonać żeby się nie wstydził? I że tu nie chodzi o lans?
no to czarną manducę mu kup. No chyba, że problemem jest nie wygląd chusty a czas dla dziecka :(

phoebe
09-12-2009, 00:40
No manduki ładne są... Ale pewnie też zwracają zbyt dużą uwagę na noszącego.

aliona
09-12-2009, 01:23
Mój nosi.. nosi codziennie i kiedys cos ślicznie na ten temat powiedział - troche jak mucha... aż polece się zapytać. ( będzie po angielsku bo on tylko po takiemu:lol:)
"I was waiting so long for her to get here. When she got here I wanted to be as close to her as possible. The wrap makes me feel like she is the part of me, that I was waiting for... So very close. I feel her being..."
takiego mam chłopa....


autentycznie się wzruszyłam (a to u mnie nieczęste)
fajny ten Twój Angol ;)


A mój mąż się wstydzi nosić w chuście. Namawiałam już parę razy i albo jest "po co?" albo woli na rękach. Ostatnio powiedział że "w żadnej chuście nosić nie będę" i że ubieram chustę tylko po to żeby na siebie zwrócić uwagę. Widział parę razy zainteresowanie jakie wzbudziła moja chusta (ale to było bardzo pozytywne) i chyba dlatego nie chce założyć. A starszej nie wstydził się nosić w Bebelulu :eek: a Nati nie założy. Nie rozumiem tego. I nie mam argumentów, no bo jak kogoś przekonać żeby się nie wstydził? I że tu nie chodzi o lans?

to jest takie nie bo nie ;)
a tak naprawdę są pewnie głębsze powody, dla których nie chce nosić w chuście. ja obstawiam to, że sie na chusty obraził, jest o nie zazdrosny.
zapewne wkurza go Twoje zainteresowanie chustami i idę o zakład, że nie lubi tego forum ;)
Chociaż może nie trafiłam z tą psychoanalizą :lol:
Mój ma troszkę podobną przypadłość, ale on nosi na wyraźną mą prośbę i tylko słyszę "ale mnie zawiąż".

phoebe
09-12-2009, 01:43
autentycznie się wzruszyłam (a to u mnie nieczęste)
fajny ten Twój Angol ;)



to jest takie nie bo nie ;)
a tak naprawdę są pewnie głębsze powody, dla których nie chce nosić w chuście. ja obstawiam to, że sie na chusty obraził, jest o nie zazdrosny.
zapewne wkurza go Twoje zainteresowanie chustami i idę o zakład, że nie lubi tego forum ;)
Chociaż może nie trafiłam z tą psychoanalizą :lol:
Mój ma troszkę podobną przypadłość, ale on nosi na wyraźną mą prośbę i tylko słyszę "ale mnie zawiąż".

O o coś w tym jest! Dobra ta analiza :thumbs up:

eria
10-12-2009, 00:16
A mój M. nosi -teraz to juz nawet czesciej niz ja... Na mój ostatni protest stwierdził, "że ja sie już nanosiłam"-chodziło o czas ciąży :D
A swoją drogą kiedyś uzasadnił to tak, że każdy ojciec powinien ponosić dziecko bo to buduje inna więź z dzieckiem i wg niego teraz jest lepszym ojcem niż byłby bez chusty.
Swoja droga stanikomania go ogarneła i propaguje w swojej pracy :applause:
w szczegóły nie wnikam...