PDA

Zobacz pełną wersję : chusty się nie przyjęły i nie przyjmą



mucha
02-11-2009, 11:59
Prawie dwa lata temu zacząłem nosić i byłem wówczas przekonany, że za jakiś czas (pół roku, rok) na mojej dzielnicy nie będzie kilku noszących ale pewnie ze sto. Nawet tak samolubnie myślałem, że trochę szkoda bo fajnie być wyjątkowym. Pamiętam, że łatwo dostępne były tylko 2 firmy chustowe (słabo znam się na markach ale to był hopp i jakaś druga).
Minęły dwa lata i na rynku jest kilkanaście firm (w tym polskie) ale na mojej dzielnicy noszących jest mniej niż te kilka osób 2 lata temu (dzieci urosły). Nie ma ani jednej nowej osoby stale noszącej (jestem prawie codziennie na spacerze w parku i na deptaku w centrum - raczej bym spotkał gdyby ktoś był). Raz spotkałem dziewczynę z 2X ale dziecko nie siedziało tylko wisiało i ryczało - do dociągnięcia było ze 25cm chusty! Oczywiście już nigdy więcej jej nie spotkałem z chustą.
Kilku znajomych ma chusty ale u nich "się nie sprawdziły". Jakoś się boję, że cały ten boom w ofercie chust opiera się właśnie na zakupach przez/dla osób, które nie noszą bo nie mają czasu/ochoty by poświęcić trochę czasu na początkowy trening.
Smutno mi to pisać bo ja najchętniej wszystkie dzieci widział bym bez wózków ale wychodzi mi na to, że chusty się nie przyjęły i nie przyjmą.
Czy u was jest jakiś przyrost chustodzieci?

Dagmara
02-11-2009, 12:03
Przecież obecnie nosi dużo więcej osób niż dwa lata temu, czy nawet rok temu.

petisu
02-11-2009, 12:04
W zeszłym tygodniu jak odberałam starszą z przedszkola, to zaczepiła mnie pani dyrektor i powiedziała, ze 2 kolejne mamy noszą w chustach i, że je przepytałam i osobiście byłam inspiracją. ;) Idzie na lepsze.

Agnen
02-11-2009, 12:06
wydaje mi się że nawet jak będzie super hiper moda na noszenie to i tak najwięcej będzie wózków. Generalnie noszenie w chustach jest pod prąd do polskiej "normalności" i z tego powodu większość jest niezainteresowana. Jest jeszcze masa ludzi którzy uważają że dziecko nie może się przyzwyczaić do noszenia i jeszcze masa takich, którzy niby są za noszeniem ale rodzina ich skutecznie zniechęca. No i pewna grupa tych wrażliwych osób, które kończą chustowanie w momencie w którym dziecko zapłacze im przy pierwszym dociąganiu. Ale ciągle nowe osoby uczą się, chodzą na warsztaty i spotkania, więc nie jest tak źle :)

Biedronka
02-11-2009, 12:07
ja bym nawet napisała że teraz jest bum chustowy :omg:
Jak zaczynałam na forum zycie to było nas troche ..kazdy kazdego mniej wiecej znał i kojazył a teraz :omg:
połowy nicków nei znam ...jak nei wiekszej połowy

mucha
02-11-2009, 12:11
ja bym nawet napisała że teraz jest bum chustowy :omg:
Jak zaczynałam na forum zycie to było nas troche ..kazdy kazdego mniej wiecej znał i kojazył a teraz :omg:
połowy nicków nei znam ...jak nei wiekszej połowy
no ale czy widzisz ten boom u siebie na dzielnicy czy tylko na forum? bo ja tylko na forum i w ofercie sklepów internetowych z chustami/nosidłami.

Dagmara
02-11-2009, 12:13
W Warszawie jest naprawdę dużo chust na ulicach, zwłaszcza w sezonach ciepłych.

hanti
02-11-2009, 12:15
dwa lata temu to ludzi na mnie jak na wariatkę patrzyli, teraz tylko u mnie na osiedlu oprócz mnie sa jeszcze dwie mamy noszące.

Na ulicach kiedyś zobaczenie chusty było czymś niezwykłym, teraz widuję często.

goska@
02-11-2009, 12:24
dwa lata temu to ludzi na mnie jak na wariatkę patrzyli, teraz tylko u mnie na osiedlu oprócz mnie sa jeszcze dwie mamy noszące.

Na ulicach kiedyś zobaczenie chusty było czymś niezwykłym, teraz widuję często.

Dokładnie!!!

Kiedyś sama jak zobaczyłam na ulicy to byłam w szoku a teraz jest coraz więcej i na mnie juz tez nie patrzą ja na dziwaka wręcz przeciwnie jak wyjdę z wózkiem to znajome sklepikarki mówia ze cos mi nie pasuje:mrgreen:

silver
02-11-2009, 12:30
ja na swoim osiedlu osobiście zachustowałam dwie mamy, a wiem, że są jeszcze co najmniej trzy :)
coraz więcej ludzi nosi! :thumbs up:

funkia
02-11-2009, 12:31
też się nad tym wszystkim zastanawiałam...na serwisach aukcyjnych widać, że chusty są kupowane...
a na ulicach mojego miasta pustki...owszem, jest to mała miejscowość ale za to uzdrowiskowa- przyjeżdżają ludzie z różnych stron, z większych miast...i nic....

Budzik
02-11-2009, 12:34
Ja mieszkam na wsi więc się nie spodziewam nagle zobaczyć na ulicach chustowych tłumów, ale widzę zainteresowanie np. telewizji tym tematem, chusty pojawiają się w serialach, może w ten sposób trafią one (chusty) "pod strzechy". A jeszcze 2 lata temu o chustach mało kto słyszał. Teraz są wszędzie - w programach TV, serialach, pisemkach dla rodziców, są targi, spotkania itp gdzie można zobaczyć chustę.
Nie od razu Kraków zbudowano.
Osobiście przypadkiem (pomijając spotkania chustowe) tylko 2 razy widziałam kogoś w chuście.

yanettee
02-11-2009, 12:37
e tam... przyrost noszących jest, w tamtym roku nie nosiłam a w tym nosze heheheheh

ja w KRakowie spotykam wiele chustomam i chustotatusiów

bydzia
02-11-2009, 12:37
ja tam lubię roić za "osiedlową atrakcję" ;)) i już się doczekać nie mogę :))
rok temu nie znałam osobiście w swoim mieście żadnej chustującej mamy - teraz jest ich kilka
koleżanka z Holandii ostatnio dzwoniła z tekstem "Widziałam!!!" (mamę z dzieckiem w chuście) - pierwszy raz ale zawsze ;))

Hainaut
02-11-2009, 12:38
U nas sie przyjely, sadzac po zakupach w lokalnym sklepiku dla dzieci, gdzie chusty trzeba zamawiac.

primka_ak
02-11-2009, 12:45
ja coraz więcej chust na ulicach Poznania zauważam-chyba dopiero teraz zaczęłam się za nimi rozglądać tak na dobre ;)
ja z córcią czasami jesteśmy wózkowe a czasami mamy wersję "upgradowaną" ,jak mówi mój mały 4-letni sąsiad, i wyruszamy na podbój świata w chuście. nie czuję się gorsza z tego powodu, że czasem 4-kółkowe jesteśmy. wygoda ma dwa oblicza-czasem są mi potrzebne 2 ręce wolne a czasem podparcie w formie wózka ;)

v
02-11-2009, 12:52
pomijajac te oczywistosc, ze jest ich wiecej, bo jest, to nie musi od razu kazdy ich uzywac non stop

najwazniejsze na poczatek (bo to wciaz poczatek IMO), by rodzice traktowali chuste jako powazna i oczywista alternatywe

i zeby kojarzyla sie z dzieckiem zaraz po tescie ciazowym z noworodkiem tak samo naturalnie jak pieluszki i wozek

Musli
02-11-2009, 12:54
U nas bum, i do tego ostatnio kumulujemy sie wokol jednego parku, bo sie blizej chustowych dziewczyn przeprowadzilam. Dzieciaki rosna, ale nie wyrosly jeszcze z chust, dochodza do tego nowe chusciochy :)

AMK
02-11-2009, 12:58
Jak to nie ma przyrostu? Ja i mój Miłek jesteśmy z przyrostu :ninja:
Inna sprawa, że świadomość jest znikoma, a temat wydaje się skomplikowany więc już na starcie ludzie się zniechęcają.

Biedronka
02-11-2009, 13:00
no ale czy widzisz ten boom u siebie na dzielnicy czy tylko na forum? bo ja tylko na forum i w ofercie sklepów internetowych z chustami/nosidłami.

widze :mrgreen:

dłuuo dłuuugo nic a teraz oprucz mnie już noszacej troche są 2 dziewczyny tez noszace :mrgreen:

djdag
02-11-2009, 13:05
jak odwiedzę rodziców, co w końcu nastąpi ;), to może się chustowo miniemy na deptaku. a tak na temat ja na mojej wsi ciągle jestem postrzegana jako UFO, SZCZEGÓLNIE przez matki w wózkami. Niespecjalnie widzę chusty na ulicach Poznania, ostatnio jedną wypatrzyłam, ale to ciagle mało...

rosass
02-11-2009, 13:09
No to widzę ,że będzie co robić i front działań na pewno znajdziemy.:)

lawendax
02-11-2009, 13:25
Cały czas jest to nowość, ale zdarza mi się coraz częściej zmotaną mamę rzadziej tatę zobaczyć.
Myślę że problem tkwi w dostępności chust, bo pomimo dużej ilości sklepów i oferty na all sporo osób i tak nie wie gdzie chusty kupić. Druga sprawa to obawa "że ja sobie nie dam rady i do tego trzeba specjalnego szkolenia"
Jak jeszcze z kilka razy na tvn-ie taka chusto-akcja bedzie to z pewnością zwiększy się ilośc chusto-nosicieli.

b.szczelna
02-11-2009, 13:26
a u nas w legnicy znam 1, dominike79;)

ale w białymstoku zachustowałam 1 i w warszawie druga;]

natala
02-11-2009, 13:31
a ja ostatnio wsiadajac do autobusu (tutaj, w Londynie) zobaczylam dziewczyne z dzieckiem w 2x. Polke, przez telefon rozmawiala :)

a w Krakowie widzialam ze cztery zachustowane mamy, wszystkie w niedziele, w okolicach kosciola Dominikanow (gdzie sama bylam w chuscie) i Rynku...

Ilonsa
02-11-2009, 14:43
jest dużo więcej zachustowanych osób niż jeszcze rok temu. Przynajmniej raz w tygodniu (a zazwyczaj częściej) widuję zachustowanych rodziców.
Dla przykładu dzisaj: mama w różowym elastyku w leclerku na wólczyńskiej i kilka mam w Kalimbie.

znakoff
02-11-2009, 14:51
Więcej, więcej! Ja rok temu jeszcze dziecka nie miałam ;)

MartaS
02-11-2009, 15:21
mucha, a Ty jak zwykle radykalnie, a nawet nie wiesz, że popełniłeś jedną chustonoszącą, a mianowicie mnie!!!
A stało się to, jakżeby inaczej, przez internet, niejaki poral nk, gdzie umieszczałeś zdjęcia waszej Helenki w chuście. Ja jeszcze nawet wtedy nie myślałam o dzieciach, ale pomysł z chustą tak mi się spodobał, że jak moje dzidzie były w drodze no to nie było innej opcji jak noszenie ich w chustach. Oczywiście wózek też wykorzystujemy (siła wyższa), ale jakbym nie musiała to bym tylko w chuście nosiła.
A boom w sklepach internetowych?? Wiesz dla mnie jest to super rozrywka, świetny sposób na oderwanie się od ciągłego zajmowania się dziećmi. Fajnie, że jest tyle rodzajów chust i że pojawiają się coraz to nowe. Mnie baaaardzo bawi wymiana chust, sprzedaż i zakup nowych i zawsze z niecierpliwością czekam na nowości jak do mnie sobie lecą.
No ale tak czy tak, dzięki mucha :)

ursus_arctos
02-11-2009, 16:27
mnie tutaj na polnocy dzikiej intryguje najbardziej to, ze kazdy kto mial cos wspolnego z dziecmi wie co to chusta, mowia ze nosili/ nosza. paru moich znajomych nosi, kilka osob zachustowalam sama. ale na ulicy/ w sklepach ani widu ani slychu. przemykaja jakos bokiem ci chustonoszacy chyba... na palcach moge policzyc napotkane noszace osoby.

kulka37
02-11-2009, 16:38
Jest przyrost!Jeszcze dwa lata temu była posucha,a teraz co chwilę kogoś w Opolu spotykam.Sam fakt,że KK mamy.A w mojej miejscowości jest nas dwie "na stałe" i co jakiś czas ktoś"z doskoku".Głównie kieszonki.
Pomijam fakt,że w gazetach, tv i takich tam,też jest sporo chust.

Mayka1981
02-11-2009, 17:22
Ja u mnie oficjalnie jedyna ale zachustowałam dwie i wiem, że noszą chociaż rzadko a przynajmniej rzadziej niż ja - ale dla mnie wózek jest ostatecznością bo go NIE LUBIĘ a dla nich alternatywą JAK JUŻ INACZEJ SIĘ NIE DA...

Czyli - na ulicach przyrostu nie widzę, za to dwa wisiadła widziałam :frown

ginger
02-11-2009, 20:01
mnie tutaj na polnocy dzikiej intryguje najbardziej to, ze kazdy kto mial cos wspolnego z dziecmi wie co to chusta, mowia ze nosili/ nosza. paru moich znajomych nosi, kilka osob zachustowalam sama. ale na ulicy/ w sklepach ani widu ani slychu. przemykaja jakos bokiem ci chustonoszacy chyba... na palcach moge policzyc napotkane noszace osoby.

hmm. to ja jestem taką osobą. Młodego najpierw nosiłam w elastyku, potem w tkanej, a teraz w MT. Ale nosiłam głównie w domu bo Dzieć nie chciał inaczej spać jak przytulony do mamy. On sobie spał a ja czytałam książki, buszowałam w necie, gotowałam, sprzątałam, itp. A na dwór wychodziłam z wózkiem bo musiałam zrobić zakupy, albo jak młody zasnął w wózku to robiłam coś w ogródku.
Tak więc też noszę w chustach/nosidłach ale na ulicach mnie nie widać, może takich osób jest po prostu więcej?

Pondo
02-11-2009, 20:28
Jak to przyrostu nie ma?
Ja mimo ,że jestem chustonówka, na poważnie zachustowałam już dwie kolejne, a dwie przez neta indoktrynuje :)

neverendingstory
02-11-2009, 21:40
jest przyrost, jest!! na ten przykład w tym roku grono chustorodziców powiększyło się o mnie i mojego ślubnego:)
w Rzeszowie jakoś chust nie widać, jeszcze nikogo zamotanego na żywo nie spotkałam - ale może nie mam szczęścia... osobiście opowiadam o idei chustonoszenia na lewo i prawo, co prawda na razie wśród rodziny i znajomych brak młodzieży do noszenia, ale jak tylko się takowa pojawi (pare ślubów było więc szanse są:)) to na pewno zachustuję!! tak mi dopomóż...:mrgreen:

mamaŁucji
02-11-2009, 23:05
Ja nadal jestem sama w moim miasteczku. Tu (jestem "ludnośc napływowa", przez całe zycie mieszkałam we Wrocławiu)raczej panuje moda na najbardziej wypasiony wózek niż na bliskośc z dzieciem. Szkoda, bo nic mi nie zastąpi buziaka danego córci w nos i jej błogiego wtedy uśmiechu. to nie byłoby możliwe gdyby nie chusta.

Foxy Lady
02-11-2009, 23:34
Czy u was jest jakiś przyrost chustodzieci?

nasze dzieciątko jest "przyrostem"
:mrgreen:

kaka-llina
03-11-2009, 00:03
U mnie w małej mieścinie w UK widzialam tylko jedną mamę w elastku ale niestety dziecko przodem do świata i wisiało na kroczu... gdzieś był wątek czy się w takiej sytuacji odzywać czy nie ale jakos nie chciałam się odzywać......

podjuszanka
03-11-2009, 00:20
Ja swoją córkę dużo nosiłam, więc chyba mogę się uważać za chustomamę. A jednak nie tak wiele osób nas z chustą oglądało, bo chusta przydawała mi się w wiekszości przypadków w domu, poza domem było różnie, ale w 90% wychodziłam z dzieckiem w wózku (chociaż na urlopie już tylko manduca). Tak było bardzo fajnie, pasowało nam i szczerze mówiąc nie podoba mi się antywózkowy fanatyzm pobrzmiewający w postach Muchy. Mucho, żyj i daj żyć innym. :)

jotjotka
03-11-2009, 03:28
Ja swoją córkę dużo nosiłam, więc chyba mogę się uważać za chustomamę. A jednak nie tak wiele osób nas z chustą oglądało, bo chusta przydawała mi się w wiekszości przypadków w domu, poza domem było różnie, ale w 90% wychodziłam z dzieckiem w wózku (chociaż na urlopie już tylko manduca). Tak było bardzo fajnie, pasowało nam i szczerze mówiąc nie podoba mi się antywózkowy fanatyzm pobrzmiewający w postach Muchy. Mucho, żyj i daj żyć innym. :)

Podpisuję się pod podjuszanką!
Jest wielu kryptonoszących ;). Ja tam w chuscie śmigam głównie w domu, do galerii handlowej wolę wózek - no bo jak tu kieckę zmierzyć, kiedy dzieć na mnie wisi? Tak samo z zakupami - wrzucam pod wózek i jazda! Ale ideę propaguję, już parę przyszłych mam chyba zaraziłam - robi wrażenie widok drącego się diabełka, który w chuście uspokaja się w 10 sekund :lol:

mucha
03-11-2009, 07:42
mucha, a Ty jak zwykle radykalnie, a nawet nie wiesz, że popełniłeś jedną chustonoszącą, a mianowicie mnie!!!
A stało się to, jakżeby inaczej, przez internet, niejaki poral nk, gdzie umieszczałeś zdjęcia waszej Helenki w chuście. Ja jeszcze nawet wtedy nie myślałam o dzieciach, ale pomysł z chustą tak mi się spodobał, że jak moje dzidzie były w drodze no to nie było innej opcji jak noszenie ich w chustach. Oczywiście wózek też wykorzystujemy (siła wyższa), ale jakbym nie musiała to bym tylko w chuście nosiła.
A boom w sklepach internetowych?? Wiesz dla mnie jest to super rozrywka, świetny sposób na oderwanie się od ciągłego zajmowania się dziećmi. Fajnie, że jest tyle rodzajów chust i że pojawiają się coraz to nowe. Mnie baaaardzo bawi wymiana chust, sprzedaż i zakup nowych i zawsze z niecierpliwością czekam na nowości jak do mnie sobie lecą.
No ale tak czy tak, dzięki mucha :)
ale super!!! aż mi się wielki rogal pojawił na twarzy! Dla mnie to bardzo wiele znaczy.
Jeśli ojcowie założyciele to znaczy chciałem powiedzieć matki założycielki forum prowadzą taką piramidę jak w Amway'u to proszę mi zapisać 1 diament ;)
Dobrze Marta, że napisałaś bo wszystkich pozostałych zachustowanych znajomych (chyba 5) oczywiście przypisuje sobie żona ;)
żona też bawi się wymianą chust (mamy chyba ze 20 a mieliśmy ze 20 kolejnych). Oczywiście wszystkie chusty, które mi się podobały ze względu na kolor zostały sprzedane przez żonę ;).

mucha
03-11-2009, 08:38
Ja mieszkam na wsi więc się nie spodziewam nagle zobaczyć na ulicach chustowych tłumów, ale widzę zainteresowanie np. telewizji tym tematem, chusty pojawiają się w serialach, może w ten sposób trafią one (chusty) "pod strzechy". A jeszcze 2 lata temu o chustach mało kto słyszał. Teraz są wszędzie - w programach TV, serialach, pisemkach dla rodziców, są targi, spotkania itp gdzie można zobaczyć chustę.
Nie od razu Kraków zbudowano.
Osobiście przypadkiem (pomijając spotkania chustowe) tylko 2 razy widziałam kogoś w chuście.
Ja widzę to samo co ty i większość pozostałych osób piszących w tym wątku ale mimo wszystko wyciągam dokładnie przeciwne wnioski.
Uważam, że to jest właśnie najgorsze, że pomimo tego, że chusty są już pismach dla matek, na targach dziecięcych, noszą gwiazdy, pokazuje telewizja to nie ma ich na ulicach i chcę się mylić ale już nie będzie ich dużo więcej. Dla mnie chusta to wynalazek w pełni genialny zaczynając od walorów dla dziecka a kończąc na wrażeniu artystycznym ;) Na serio byłem przekonany 2 lata temu, że za rok to już będą nosić prawie wszyscy rodzice. Pamiętacie inne genialne wynalazki np polarowe kurtki czy komórki. Ile minęło czasu od kiedy zobaczyliście pierwszą sztukę (nie w TV tylko u kolegi) do czasu jak mieli już prawie wszyscy. Nie wiem ile dokładnie ale pewnie rok czy dwa a może mniej.
Tymczasem w chustach ruszyło się niewiele. Jeśli piszecie, że nosi coraz więcej osób i że jest boom na chusty i jako dowód na to piszecie, że np u was w mieście 2 lata temu była 1 osoba a teraz już są 3 no to dla mnie jest kolejny dowód na to, że noszenie się nie przyjęło a nie na to, że jest boom.
Ja mieszkam przy największym parku w 90tys mieście. Park jest w uzdrowiskowej dzielnicy Cieplice. Przyjeżdża tu sporo turystów pozwiedzać oraz mieszkańców miasta na spacery. W ciepłe weekendy są tu tłumy. W sumie przez dwa lata widziałem w parku i ogólnie w mieście chyba 7 osób noszących (wszystkie znam lub znam z widzenia). W Karkonoszach na szlakach - wysyp sztywnych nosideł, chust/nosideł miękkich nie widziałem (choć teraz bywam rzadko). Dodatkowo jak muzyk przez 2 lata odwiedziłem grubo ponad 100 miast i widziałem dzieci noszonych równo ZERO.
Jeśli ktoś pisze, że nosi tylko w domu to też super ale nie czarujmy się, że na dzielnicy spotykamy 2 osoby ale w domach noszą setki. Pozostaje mi ze smutkiem ponownie napisać, że chusty to cudowny wynalazek, który nie wiem dlaczego się nie przyjął. Tylko trochę pocieszyliście mnie, że u was mały bo mały ale jednak przyrost!

Iwanna.T
03-11-2009, 21:05
nie pocieszam, bo ja przyrostu nie widzę. Ale mam wadę wzroku, to może dlatego :P

jak już ktoś nosi, to w wisiadle. A że to niewygodne podobno, to raczej wózkowicze rządzą.

magnolia
03-11-2009, 22:17
a ja będąc w odwiedzinach u rodziców w małej miejscowości na roztoczu - na wsi właśnie - jednego dnia spotkałam 2 zachustowane osoby, plus ja i moja bratowa to już 4, chyba całkiem niezły wynik. Tu u nas w Krośnie też kilka osób nosi, widuję na ulicach od czasu do czasu, więc chyba jednak idzie ku lepszemu:)

Kirah
03-11-2009, 22:57
też mi się wydaje, że coś tego boomu nie widać... w Krakowie ze dwa razy widziałam kogoś (nieznajomego) w chuście, za to wisiadeł sporo :(

a na serwisach aukcyjnych, to imho widać nie że ludzie kupują, tylko, że ludzie sprzedają:

"chusta raz użyta, mój synek niestety jej nie polubił" - co drugie ogłoszenie takie :(

nawet w tym momencie są aukcje chust długich z takimi opisami:

Chusta kupiona około 3 miesiące temu, używana 2 lub 3 razy.
Bardzo mało używana,raz wyprana

Kirah
03-11-2009, 23:02
też mi się wydaje, że coś tego boomu nie widać... w Krakowie ze dwa razy widziałam kogoś (nieznajomego) w chuście, za to wisiadeł sporo :(

a na serwisach aukcyjnych, to imho widać nie że ludzie kupują, tylko, że ludzie sprzedają:

"chusta raz użyta, mój synek niestety jej nie polubił" - co drugie ogłoszenie takie :(

nawet w tym momencie są aukcje chust długich z takimi opisami:

Chusta kupiona około 3 miesiące temu, używana 2 lub 3 razy.

Bardzo mało używana,raz wyprana

Stan Idealny. Mało noszona

Chuste dostałam w prezencie, leżała w szafie w zapomnieniu, jest NOWA nie używana, ponieważ nie gustuje w tego typu akcesoriach.

Niestety moja córeczka nie chce być noszona w chuście - cały czas płacze.

Jest zupełnie nowa, nie była nawet przymierzana

Chusta w stanie idealnym, wiązana kilka razy (trafił się nam spokojny egzemplarz i młody nie wymagał noszenia)

mucha
04-11-2009, 08:00
a na serwisach aukcyjnych, to imho widać nie że ludzie kupują, tylko, że ludzie sprzedają:

"chusta raz użyta, mój synek niestety jej nie polubił" - co drugie ogłoszenie takie :(

nawet w tym momencie są aukcje chust długich z takimi opisami:

Chusta kupiona około 3 miesiące temu, używana 2 lub 3 razy.

Bardzo mało używana,raz wyprana

Stan Idealny. Mało noszona

Chuste dostałam w prezencie, leżała w szafie w zapomnieniu, jest NOWA nie używana, ponieważ nie gustuje w tego typu akcesoriach.

Niestety moja córeczka nie chce być noszona w chuście - cały czas płacze.

Jest zupełnie nowa, nie była nawet przymierzana

Chusta w stanie idealnym, wiązana kilka razy (trafił się nam spokojny egzemplarz i młody nie wymagał noszenia)
nie da się ukryć, że to wyjaśnia dlaczego mamy boom w internecie a nie na ulicach

espejo
04-11-2009, 08:30
Na straganie naszym też często wiszą ogloszenia
sprzedam, nową, mierzoną tylko :mrgreen:

Bushido
04-11-2009, 08:32
ja czesto sprzedaje chusty malo uzywane :ninja:
moim zdaniem chust jest coraz wiecej , nie tylo w internecie. W Warszawie widze kilka chustomam dziennie.
W kanadyjskim zadupiewie gdzie tez mieszam widzialam wiecej chust niz 4,3,2 lata temu. Bylo i podaegi i pare mietkow i nawet wiazanka sie trafila.
Mucha zyj i daj zyc innym :) nie kazdego da sie zachustowac ale sama chusta nie jest wymiarem lepszego rodzicielstwa.

mucha
04-11-2009, 09:54
Mucha zyj i daj zyc innym :) nie kazdego da sie zachustowac ale sama chusta nie jest wymiarem lepszego rodzicielstwa.
a komu ja nie daję żyć pisząc na forum chustowym o tym, że szkoda, że jest tak mało chust??? Przecież nie zaczepiam nigdy na ulicy ludzi z wózkami czy wisiadłami.


nie kazdego da sie zachustowac ale sama chusta nie jest wymiarem lepszego rodzicielstwa.
nigdy nie pisałem, że jest.To oczywiste, że jest jeszcze wiele czynników i ktoś może być cudownym ojcem nie wiedząc nawet, że chusty istnieją. Wyobraź sobie jednak dwie teoretyczne rodziny, które są w 100% identyczne i różni je tylko to, że jedna wozi dziecko a druga nosi - ja wierzę w to, że ta druga rodzina daje dziecku znacznie więcej. Nie jestem chamem by nagadać komuś, że jest złym rodzicem bo nie ma chusty ale równocześnie całym sercem wierzę w to, że im więcej rodziców nosi w chustach tym lepiej dla dzieci i tym więcej (a nie mniej czy tyle samo) rodzicielskiej miłości na świecie.

Bushido
04-11-2009, 11:10
moja wypowiedz odnosila sie do tematu ze chusty sie nie przyjely i nie przyjma :roll:
dla mnie kazda nowa chustomama czy tata jest tego zaprzeczeniem i nie lubie tonu wyzszosci przebijajacego sie z niektorych wypowiedzi.
dla mnie idealem bylby swiat pelen wegan ale nie nie psiocze , ze weganizm sie nie przyjal bo dla mnie kazdy nowy wegus jest powodem do radosci.
CHusta to nie polar nie wystarczy na siebie zarzucic trzeba nauczyc sie wiazac nie kazdy chce niektorzy sie na przylad boja etc.


. Wyobraź sobie jednak dwie teoretyczne rodziny, które są w 100% identyczne i różni je tylko to, że jedna wozi dziecko a druga nosi - ja wierzę w to, że ta druga rodzina daje dziecku znacznie więcej.jesli tylko nosi to ja nie wierze ze daje wiecej.
mnie nie noszono w chuscie ale dostalam od rodzicow mnostwo wiary w siebie i milosci . bylam wynoszona na rekach nie w chuscie i na plecach mojego taty mialam tez wozek i uwazam , ze krzywdy mi nie wyrzadzil :)
podsumowujac znam mnostwo pseudo wege ktorzy placza na losem muchy a bezdomnymi zwierzetami sie nie zainteresuja bo to nie ICH problem. Znam tez miesozercow, ktorzy robia wiecej dla zwierzat niz niejeden wege.
Po prostu staram sie nie oceniac zeby nie byc oceniana nic i nikt nie jest jednowymiarowy :rolleyes:
milego dnia :)

Asia_k_19
04-11-2009, 11:13
Mi wydaje się, że dość powszechne jest postrzeganie chusty jako "kawałka szmaty" właśnie.
Sceptycznie nastawieni rodzice, którzy nie mieli okazji przyjrzeć się z bliska ani spróbować noszenia raczej nie wydadzą kilku stówek na płachtę materiału. Na ulicach widzą wisiadła (ciekawe ilu szczęśliwych posiadaczy takiego ustrojstwa przyzna, że im niewygodnie? maluszki niestety się nie poskarżą), w internecie też królują wisiadła, więc rodzice toto kupują, chcą dobrze...
Sama nabrałam się na takie pomarańczowe straszydło od infanta bodajże, użyłam dwa razy na odcinku samochód-plaża i miałam dość.
Myślę, że oprócz kampanii na rzecz chustonoszenia przydałaby się druga o szkodliwym wpływie wisiadeł.

Asia_k_19
04-11-2009, 11:19
Tak mi się jeszcze przypomniało.
Byliśmy w sierpniu w Tatrach, tłumy straszne ale dla nas to był jedyny możliwy termin.
I co widziałam? ZERO mt, JEDNĄ chustę na Słowacji i dziesiątki wisiadeł. Z trzylatką w żółciutkim MT wzbudzaliśmy pozytywne zainteresowanie, było trochę pytań i sporo komentarzy typu "ale ma maluch wygodnie".
Może tylko mi się wydawało, ale miałam wrażenie, że rodzice z dziećmi w nosidełkach patrzyli jakoś dziwnie :)

Noriska
04-11-2009, 20:21
mnie tutaj na polnocy dzikiej intryguje najbardziej to, ze kazdy kto mial cos wspolnego z dziecmi wie co to chusta, mowia ze nosili/ nosza. paru moich znajomych nosi, kilka osob zachustowalam sama. ale na ulicy/ w sklepach ani widu ani slychu. przemykaja jakos bokiem ci chustonoszacy chyba... na palcach moge policzyc napotkane noszace osoby.


Na mojej Polnocy widze coraz czesciej ergo - manduka kroluje!!! W mojej grupie urodzeniowej dwie dziewczyny przerzucily sie na manduke jak zobaczyly ja u innej. Teraz widuje je czasami w miescie. No i mietki, nawet przedszkolanka pochwalila mi sie, ze nosi syna w MT. W chuscie biegam tylko ja ale ja jestem niereformowalnie zakochana w chustach.....do czasu az mi mala nie siadzie :p

Padthai
04-11-2009, 21:02
We Wrocławiu widuje sporo osob w chustach i nosidlach. Moim zdaniem coraz wiecej.
Jak zaczynalam nosic, to bylo nas kilka we Wro i wszystkie sie znalysmy :lol:. A teraz sami nieznajomi, no oczywiscie kilka znajomych (ale tych widuje nie na ulicy tylko na spotkaniach).
I trzebaa tez przyznac, ze coraz wiecej jest chetnych do chustowania i przybywa chustujacych tatusiow:D).
Jestem optymistka, ale to moze wynikac z faktu, ze ja stale kogos motam :lol:.

ursus_arctos
04-11-2009, 21:26
Na mojej Polnocy widze coraz czesciej ergo - manduka kroluje!!! W mojej grupie urodzeniowej dwie dziewczyny przerzucily sie na manduke jak zobaczyly ja u innej. Teraz widuje je czasami w miescie. No i mietki, nawet przedszkolanka pochwalila mi sie, ze nosi syna w MT. W chuscie biegam tylko ja ale ja jestem niereformowalnie zakochana w chustach.....do czasu az mi mala nie siadzie :p

a wiesz co, ze o manduce zapomnialam :duh: tego faktycznie duzo u nas widac. ale ja tez jestem niereformowalna "szmaciara", wiec moze dlatego zauwazam ten chustowy nieurodzaj i manduki nie wliczylam :lol:.

jussti
04-11-2009, 22:26
jest przyrost, jest!! na ten przykład w tym roku grono chustorodziców powiększyło się o mnie i mojego ślubnego:)
w Rzeszowie jakoś chust nie widać, jeszcze nikogo zamotanego na żywo nie spotkałam - ale może nie mam szczęścia...

Ależ się obruszyłam, czyżby mnie nie było widać? :p
A tak serio to mam 1 koleżankę, która nosi, poza tym spotykałam jeszcze inne osoby na różnych spotkaniach chustowych, "na mieście" chyba też nie widziałam. Jakoś mi się neverendingstory nie rzuciłaś w oczy. :ninja:
Aha, kilka wisiadeł spotkałam.

jul
05-11-2009, 20:50
widać w Warszawie jest trochę inaczej, chust znacznie mniej niż wózków, ale coraz więcej ich widać na ulicach i w dużych sklepach. Ja sama używałam chusty w domu i komplementarnie do wózka, miałam okresy intensywnego spacerowania w chuście albo nosidle, teraz głównie wózek, może jak się oswoję z tym zimnem i skręconą nogą to znów zacznę kombinować z noszeniem w świecie.

Większość (poza jednymi) znajomych którym ostatnio urodziły się dzieci ma chusty i używa, choć niekoniecznie regularnie, kolejna koleżanka, dla której moja Zocha była pierwszym znanym dzieckiem chustowym, teraz sama jest w ciąży i planuje niemal nie używać wózka. Coś, co trzy lata temu było jeszcze niemal nieznane, teraz staje się coraz bardziej oczywiste.

A, jeszcze co do łażenia po górach - w tym roku nam się nie złożyło, ale mimo częstego używania ergo nosidła mój mąż zakłada, że na góry jest duże, stelażowe, bo człowiek mniej się poci, bo można śpiące dziecko zdjąć razem z nosidłem i postawić, bo jest gdzie dziecko posadzić i np. nakarmić, bo jest miejsce na schowanie potrzebnych rzeczy, i, czego on sam już nie mówi, a co wydaje mi się nie bez znaczenia, sam był tak noszony po górach w swoim czasie.

neverendingstory
05-11-2009, 22:22
Ależ się obruszyłam, czyżby mnie nie było widać? :p
A tak serio to mam 1 koleżankę, która nosi, poza tym spotykałam jeszcze inne osoby na różnych spotkaniach chustowych, "na mieście" chyba też nie widziałam. Jakoś mi się neverendingstory nie rzuciłaś w oczy. :ninja:
Aha, kilka wisiadeł spotkałam.

jussti jak miło kogoś z Rzeszowa poznać:D hmmmm, może muszę sobie jakąś odblaskową chustę sprawić, żeby się w oczy rzucać;) a w jakich rewirach się poruszasz?? dziś mąż sprezentował nam kije do nordic walking - mam mocne postanowienie trenowania, to pewnie będzie można mnie spotkać nad Wisłokiem...

wiem że jest nas więcej w naszym cudnej urody miescie. poznałam 2 dziewczyny u dominikanów na spotkaniu - byłam na jednym, niestety mimo chęci nie mogę bywać bo mi dzień i godzina nie pasują:( nie zmienia to faktu, że chust na "mieście" nie widać i tyle...

moyyra
06-11-2009, 20:55
tu rzeszowianka się klania, :mrgreen:

ja tak łażę z chustą dobry kawałek czasu -wyszlam z maluchem jak mial ok 1,5 mies. i też nie uwidzialam nikogo z chustą....

kiedyś spotkalam w parku tatusia z dzieckiem- w kieszonce :) :applause:alem się ucieszyła :), nie odezwalam się, bałam się go wystraszyć :)
wisiadeł kilka widziałam:roll:

za to jesteśmy baaardzo znani na osiedlu :thumbs up:

claribell
06-11-2009, 21:08
Ja już się "chwaliłam", że szerzę wiedzę chustową wśród przyszłych pracowników służby zdrowia - niech się napatrzą i nasłuchają, jakie to zdrowe, wygodne i śliczne przy okazji i niech polecają w przyszłości swoim pacjentom :D Jakby nie było autorytet lekarza działa pozytywnie na wątpiących :D

gosia1974
07-11-2009, 15:54
Wyobraź sobie jednak dwie teoretyczne rodziny, które są w 100% identyczne i różni je tylko to, że jedna wozi dziecko a druga nosi - ja wierzę w to, że ta druga rodzina daje dziecku znacznie więcej. Nie jestem chamem by nagadać komuś, że jest złym rodzicem bo nie ma chusty ale równocześnie całym sercem wierzę w to, że im więcej rodziców nosi w chustach tym lepiej dla dzieci i tym więcej (a nie mniej czy tyle samo) rodzicielskiej miłości na świecie.

Mucha, czy Ty aby nadmiernie się nie ekscytujesz? ;-) Bo mi się zdaje że tak...
Dwie sprawy mam:
1. Chusta to bardzo stary wynalazek. Historia zatoczyła koło i teraz odkrywamy ten wynalazek na nowo. / i bardzo dobrze/ Ale swiat idzie naprzód, pojawiły się wózki i inne udogodnienia, i nie ma sie co dziwic, ze ludzkość z nich korzysta. I będzie korzystać, dopóki nie pojawi sie coś nowego, wygodniejszego. Takie życie. Kilka dni temu musiałam się na powrót pogodzić z wózkiem - ot, moja młoda niewiele śpi w dzień. Na chustowym spacerze - pół godziny raptem - a w wózku potrafi i ponad dwie godziny przespać. A im lepszą drzemkę ma w dzień, tym lepiej spi w nocy. Cieszę się że mam i wózek, i chustę :lol:. bo w chuście mogę ponosić w domu i obie jestesmy zadowolone.
2. ilość rodzicielskiej miłości na swiecie nie zalezy od ,chustonoszenia". Wydaje mi się, że większość osób na tym forum jest wychowana 'na wózku'. Nie wszyscy, ale duża część jednak ma za sobą szczęśliwe dzieciństwo. Osobiście, jako 'stare babsko' mówię do moich Rodziców często: Kocham Was i to słyszę w odpowiedzi. co jak co, ale miłości i bliskości Rodzicielskiej to mi nie brak :) A w chuście nie byłam noszona. Z tym swoim ostatnim przykładem to już przegiąłeś...

Guest
07-11-2009, 16:51
więcej więcej a ja.........

Dołączyłam aktywnie do noszących w tym roku w lutym.
Ja słyszę, od odważniejszych ( bo mam monopol na rację - jeżeli chodzi o moje dziecko :ninja:), że ciężko jest tak nosić, że za gorąco. A pytam a jak wózek wnosisz po schodach, do sklepu nie wchodzisz bo wózek na zewnątrz musi zostać i takie tam...... to odpowiedzią jest cisza. większośc ludków jest leniwa i boi się " nowości" a jak już mają się nauczyć czegoś nowego to rezygnują bo przecież dziecko wymusza na nich i tak dodatkowej wiedzy.
znajoma mi ostatnio wystrzeliła że ja to zamiast na chustę wydawać to kupiłabym sobie taki wózek 3 w1 i miała fotelik samochodowy wpinany w stelaż - zamurowało mnie, bo czy temu dziecku jest wygodnie w takiej pozycji przez 3-4 h aż mama obiejdzie całe centrum handlowe, zresztą nie używa wogóle spacerówki tylko tego fotelika i się dziwi że po lekarzach jeździ brrrrrrrr

Z drugiej strony dobrze, że nie są popularne jak polary - czujemy się wyjątkowo na ulicy z naszymi przytularskimi dziećmi , prawda?

Jasnie Pani :)
07-11-2009, 16:58
Dwa lata temu, w mej polskiej miescinie nosily w chustach tylko dwie osoby, w tym ja. Dzis rozmawialam z moja mama i powiedziala, ze na kazdym kroku chusty spotyka (kobitka doswiadczona moim noszeniem i odroznia nawet rodzaje chust, a co dopiero chuste od wisiadla ;)). Czyli jednak sie przyjely :ninja:

emma
07-11-2009, 17:13
Eeeeee, ja myślę, że jednak trochę ruszyło. Kiedyś w Warszawie osoba w chuście to była postrzegana jako dziwadło. Na pewno to jakaś weganka i rodziców hipisów miała... (przepraszam z góry wszystkich wegan i hipisów;-)).
A teraz to już ludzie wiedzą, że to chusta i że dzieciom wygodnie. Niektórzy nawet myśleli o takiej (a to już coś). Ja noszę od niedawna, bo 3 miesiące a już o chustę pytało się mnie 5 osób. I to tak konkretnie, gdzie kupiłam, jak ją nosić, gdzie mogą informacji poszukać.
Więc myślę, że nie jest źle. Zważywszy, że trzeba jednak pokonać jak na razie pewną barierę nowości, co nie dla wszystkich jest łatwe. No i jednak trochę pocztać by móc nosić (no bo jak się nie czyta to się po miesiącu zamieszcza informacje na alegro "nie zniszczona"). Jak się weźmie te rzeczy pod uwagę to chyba mozna stwierdzić, że to jest jednak postęp. Może nie kolosalny, ale jednak.

elson
10-11-2009, 00:06
Hejki, na moim małym osiedlu początkowo nosiłam tylko ja, teraz widuję jeszcze dwie mamy. No i kilkoro moich znajomych polubiło chusty jak zobaczyli, że coś takiego jest. Znam też mamy starszych, szkolnych już dzieci, które wzdychają na widok chust z żalem, że je to ominęło. Ale ojców z dziećmi w chuście to ja akurat widuję głównie na forumowych zdjęciach

mucha
30-11-2009, 09:41
odgrzebuję temat bo mam meldunek z dzielnicy
1. znajoma chustonoszka dała mi cynk, że jest na dzielnicy nowa chustonoszka
2. wczoraj na placu zabaw dalecy znajomi mówili mi, że podziwiają mnie, że tak ciągle noszę w chuście bo u nich po 3 próbach chusta poszła w odstawkę bo niewygodna itp a kupili nie pierwszą lepszą tylko dobrą chustę.
Tak jak pisałem wcześniej - moim zdaniem taki jest właśnie los większości chust.
PS Zapytałem co to za dobra chusta i okazało się, że Bebelulu :D

MartaS
30-11-2009, 10:45
Wiesz co mucha, ja na pierwszy ogień chyba będę polecać nosidła ergonomiczne. Dla starszych dzieci oczywiście. Mój M. dał się w manduce włożyć, a teraz przywiozłam do domu ONO i bardzo mu się spodobało. Dziś wieczorem kolejne próby:) Nie sądzę żeby pozwolił sobie w pierwszy rzucie chustę zamotać. Tak myślę, że nosidła są dla początkujących łatwiejsze w obsłudze. Chusta może zniechęcic, jeśli przy pierwszej próbie wiązanie nie wyjdzie - nosidło ciężko jest źle założyć. No jasne w nosidle nie ma takiego lansu, no ale... coś za coś :)
A teraz mała prywata. Mucha, odwiedza mnie w ten weekend nasza wspólna znajoma (zgadnij kto?:)) , no i będziemy się włóczyć po warszawie. Oczywiście mam już dla niej przygotowane nosidło i osłonkę polarową. Ciekawa jestem jak zareaguje, hihi.

jul
30-11-2009, 12:04
No niby można na pierwszy ogień polecać nosidła, ale problem polega na tym, że na pierwszy ogień powinny iść właśnie chusty z przyczyn oczywistych... No chyba że dziecko już i tak odchowane.

Najlepiej chyba polecać kupno chusty w sklepie stacjonarnym, gdzie od razu ktoś (np. Vega - ukłony) pokaże jak zamotać (tak my zrobiliśmy), albo zaprezentować wiązanie osobiście, na własnej chuście, ewentualnie ją pożyczyć na próbę, a dopiero potem wysyłać na zakupy.

Magdaz
30-11-2009, 13:26
U mnie na osiedlu coraz więcej dzieci w chustach co cieszy niezmiernie, jak zaczynałam nosić 2 lata temu to robiłam niesamowite wrażenie. Teraz przynajmniej w Warszawie coraz więcej "zamotanych" rodziców pojawiło się na ulicach. Udało mi się przekonać do chustowania lub noszenia w nosidełku prawie wszystkich znajomych, u których pojawiły się dzieci. A i moja 2 letnia Julka rośnie i zaczyna lalki w chustach i nosidełkach nosić, a nie tylko sama jest noszona. Teraz mam co prawda szlaban na dźwiganie wszelakie, ale za chwile będzie kolejny Mały Człowiek i nie wyobrażam sobie nie zamotania maluszka :)

franciszka
04-12-2009, 22:44
Mojego wcześniaczka noszę od 2 miesiąca życia.... Najpierw "po domu", bo nie mogłyśmy wychodzić, ale z czasem śmiałości przybywało i zaczęłyśmy wychodzić "do ludzi". Przed ciążą i w ciąży nie widziałam - może za mało spostrzegawcza jestem - osób z dziećmi w chustach, ale... teraz jest nas co raz więcej... Więc skoro się POLSKA B ruszyła.... to już nie jest tak źle... Ja z różnych względów na zewnątrz w chuście jestem pół na pół z wózkiem (a może mniej niż z wózkiem), ale w domu... jest wiele sytuacji, kiedy nie wyobrażam sobie nas bez chusty :D "Zarazaiła" moje dwie przyjaciółki z dziećmi w tym samym wieku - jedna nosi w tkanej i w kółkowej, a druga zamówiła MT ... Więc nie jest źle....
Ale tak jak dziewczyny piszą: trzeba mieć w sobie troszkę ciekawości świata i chęci, żeby poczytać, pouczyć się wiązań, poćwiczyć na misiach itp. Trzeba troszkę poświęcić, bo nie każdy ma instruktora lub mamę, która pokarze, pomoże... poduczy :D

Monica123
04-12-2009, 23:07
Eh u nas na "wsi" tez mało chuściochów obcych widuję.
Mi pierwszy raz wspomniała o tym koleżanka kiedy byłam w ciąży, pokazując na swoim dzieciu bodajże elastyka Mobi- i zachwalając go. Jakieś 8 m-cy później spotkałyśmy się- ja w didymosie kaszmirze już ze swoim leo - ona nadal w tym samym elastyku taszcząca swoją roczną córę... :) Nie wglębiła sie w temat przez ten czas ani o krok- żadncyh nowych wiązań, żadnych innych chust...

Ale co ja będę daleko odbiegać, mój brat ma córę miesiąc starszą od mojego. Widzą jak go nosze, nie raz pokazywałam, namawiałam, zachęcałam. Ba, nawet zamotałam im Zuzę i bardzo zadowolona z tego była :) Niestety tylko ona, mój brat i bratowa mają juz tak chyba że musi być inaczej niz mówię ja - no bo to ja mówię... chusta ich parzy, a mnie skręca jak widzę Zuzę wiszącą w wisiadle za przeproszeniem "na jajcach" mojemu bratu.... Ale przekonać ich nie mogę już 8 miesięcy, więc dałam sobie spokój...

Monik75
07-12-2009, 22:25
Na moim osiedlu nie widziałam jeszcze nikogo w chuście. Mijam bardzo dużo mam z wózkami na spacerach w pobliskim parku i jeszcze nigdy żadna nie przystanęła i nie spytała o chustę, ale może są nieśmiałe:) Jeżeli już to nieraz zapytają raczej starsi ludzie. Aha, raz widziałam zachustowanego tate w pobliskim supermarkecie.

annya
09-12-2009, 09:09
A ja mam mieszane uczucia.
Z jednej strony na warsztatach (ze mną) były 3 mamy, raz widziałam na ulicy (dziecko wisiało przodem do świata), a z drugiej nie ma chętnych żeby się spotkać, porozmawiać, wzajemnie wesprzeć.
Niby miasto duże, ale... jakaś taka posucha:twisted:.
Przepraszam - jedna mama poprosiła o wskazówki (spotykałyśmy się na zajęciach dla dzieci). Zabarałam chusty, pokazałam podstawowe wiązania, przesłałam kilka linków. Urodziła 2 tygodnie temu. Ciekawe, czy będzie chustować?

eria
09-12-2009, 22:55
Przyznaję w mojej dzielnicy Wrocławia nie widziałam innych noszących. Niestety...Raz przemknęła jakaś mama na pętli tramwajowej w kółkowej...
Próbuję propagować wsród znajomych, chocby poprzez zdjecia cudownej bliskości z dzieckiem i mobilnosci Rodziców...
Uwagi jakie usłyszałam dlaczego nie nosza mimo to;
1. "tyle kasy za kawałek szmaty"
2. "próbowalismy w sklepie i nie umielismy sie zawiazac, próbowalismy ze sprzedawca az 5 minut" :hide:-chodziło o Wawe-"sklep z chustami" rozumiałabym np.u Vegi która by pokazała co i jak, ale to był jakis SMyk i sprzedawca totalnie niezorientowany
3. na propozycje wyskoczenia do Klubu Kangura albo spotkania z kims kto pokaze jak wiazac- ogolna niechec ze tyle wysiłku to wymaga
4. "nie nosze bo sie przyzwyczai"
5. "moje dziecko nie lubi noszenia". Kurcze ja takich dzieciaków nie znam :ninja:, ale może naprawde takie istnieją...

dargoma
14-12-2009, 23:29
..

lalika
14-12-2009, 23:47
Ja mam takie doswiadczenia, ze jak podam linka do forum chustowego i ktos nie wsiaknie, to nic z noszenia nie bedzie :( Mam w pracy 4 mlode mamy - 2 w ogole nie zapytaly o chusty (a widzialy Aldo tygodniowego w chuscie, no to kto sie oprze takiemu cudnemu widokowi....), jednych rodzicow zamotalam w elastyka - niby byli zadowoleni i chodzili, ale tkanej juz nie kupili. A czwarta czeka na pokaz chustowania, ale, jak mowilam forum sie nie zainteresowala, to chyba tez nic z tego nie bedzie :(

jamamajka
15-12-2009, 09:54
O! a ja byłam we wrześniu br (piękny i ciepły to był wrzesień!) w W-wie i każdego dnia widziałam dziecko niesione... w nosidle typu RedCastle. Chuscioszka ani jednego!

Ja przez pół roku chustowania wypatrzyłam dwie (!!!) chustomamy. Nie liczę zlotów ofkors, tylko takie wolnobiegające egzemplarze.

Niestety żeby chusty przestały dziwić, muszą zagościć w mediach. Krótki felieton w DDTVN, kilka stron w magazynie "Dziecko" - super, to jest dobry początek. Ale tak naprawdę IMHO żeby zapoczątkować modę na noszenie, chusty potrzebują gwiazd. Zamotana Kasia Cichopek, Rubikowie na spacerze z maleństwem w przecudnym pasiaku, product placement w jakimś popularnym serialu (miała być chusta w Na Wspólnej, ale coś jej nie widać, poza tym jak znam życie to wsadzą dzieciaka do kołyski Bebelulu i znowu będzie niewypał) - i boom chustowy gwarantowany!
A tymczasem co się dzieje? Jak już ktoś "nosi" dziecko, to w wisiadle - i to nikogo nie dziwi.

Chusty się "nie przyjęły" (sformułowanie trochę na wyrost, ale rozumiem zamysł autorki), bo nie ma na nie zapotrzebowania. Niestety.

Jasnie Pani :)
15-12-2009, 10:23
Chusty się "nie przyjęły" (sformułowanie trochę na wyrost, ale rozumiem zamysł autorki),
:lol::lol:
Swoisty awans spoleczny dla Muchy ;-)

jamamajka
15-12-2009, 11:05
:lool::lool::lool:

Łomatko, jakoś przeoczyłam że to Mucha założył ten wątek... :hide: (nie wiem jak ja to zrobiłam, chyba po prostu skupiłam się bardziej na treści posta niż na nicku, hehe)


Mucho, powinieneś sobie zmienić nicka na Much!

dargoma
20-12-2009, 18:06
..