Zobacz pełną wersję : Wątpliwość
zochmama
29-10-2009, 00:13
Sorry, jeśli to już było, ale szukałam i nie znalazłam.:hide:Mianowicie, tak sobie myślę co robicie, jak dzieć na EC, a wysadzić nie ma jak?Chodzi mi po głowie łapanie chociaż kup Zochy, ale boję się,że potem jakby jej się zachciało w sytuacji nie do wysadzenia, to problem będzie...
mama-japonka
29-10-2009, 00:22
A jakie sytuacje nie do wysadzenia na przykład?
zochmama
29-10-2009, 00:54
Samochód na autostradzie, spacer zimą, supermarket, komunikacja miejska...
mama-japonka
29-10-2009, 01:04
Wiesz, co tak mi trochę głupio się wypowiadać, bo ja tak do końca EC nie stosuję...ale staram się jak mogę, zwłaszcza z kupciami. Jedna rzecz, to można brać ze sobą chiński nocniczek, albo jakiś plastikowy pojemniczek, w którym w domu dziecko robi kupkę (zwłaszcza jeszcze małe). W aucie nie będzie problemu (no może na autostradzie rzeczywiście, ale równie dobrze może się okazać, ze trzeba przewinąć na autostradzie i ten sam problem), w sklepach często są toalety...myślę, ze z wysadzaniem to trochę ten sam problem, co z przewijaniem, ze nie wszędzie się da.
Z drugiej strony, zauważyłam, ze mała, jak jest wysadzana, to jeszcze ani razu nie zrobiła mi kupki na spacerze (nawet siku) albo w kłopotliwych sytuacjach. Wyobrażam sobie jednak, ze może być tak, że będzie miała niestrawność albo coś w tym stylu i może się zdarzyć. Ale wydaje mi się, ze najważniejsze to reakcja na sygnały, która zapewnia komunikację z dzieckiem...
Dobra, więcej się nie odzywam i oddaję głos bardziej doświadczonym...
zochmama
29-10-2009, 01:27
No niby tak ale jak? W sklepie rzucam koszyk i biegniemy do toalety? samochod natychmiast zatrzymujemy? Boję się, że jak się nauczy robić tylko do nocnika, to w sytuacji awaryjnej w pieluchę nie będzie robić będzie płacz. no i jescze się zastanawiam - ja kupę zawsze (prawie) wiem kiedy robi-posapuje,itp., ale boję się, że jak ją wysadzę to jej przerwę:hide:chyba że to nie te sygnały są i daje znać wcześniej a ja dotychczas tego nie widziałam. I mnie też raczej interesuje łapanie tylko kupek-ma to sens?
Ja w zasadzie stosuję lajtowe ec, bez wysadzania poza domem w zasadzie. Tzn. latem się wysadzaliśmy na trawkę lub chiński nocniczek, ale w toaletach publicznych itp jakoś nie mogę. U znajomych i rodziny to co innego.
Pewnie i z tego powodu mniejsze sukcesy, ale mi to nie przeszkadza. Nie liczę na boicie rekordów w odpieluchowaniu. Ot, wysadzam. Zawsze jak zakładam pieluchę to mówię dlaczego (bo idziemy na spacer, bo jedziemy gdzieś autem, bo spanie...).
dominika79
29-10-2009, 01:31
w aucie wozimy nocnik - identyczny jak ten którego uzywamy w domu.
Hania baardzo rzadko woła poza domem, ale jesli juz to staram sie reagowac. Na spacerze kupa do reklamówki ;), w supermarkecie - do toalety( zawsze chodzimy we czwórkę wiec ma kto zostac przy wózku), a aucie do nocnika. Jesli zatrzymac sie nie mozemy na "juz" tłumacze jej ze wiem ze chce kupke i teraz nie mozemy sie zatrzymac i zeby chwilę poczekała jak moze.. nie wiem czy działa ale zdaza sie ze faktycznie nie zrobi..
Kiedyś próbowałam notować sobie różne jednozdaniowe podsumowania idei EC. Zapisałam sobie takie coś (może nie jest to jedno zdanie, ale podsumowuje całkiem nieźle):
Stosowanie NHN czasem oznacza natychmiastowe podstawienie niemowlęciu nocniczka.
A czasem oznacza to tylko powtarzanie do maluszka czegoś w stylu: "Widzę, że chcesz siusiu, niestety nie mogę teraz Ci pomóc (bo przypalę placki, bo Twoja siostra właśnie stłukła sobie kolanko, bo właśnie listonosz dzwoni do drzwi, itd, itp.), jeżeli dasz radę, to poczekaj jeszcze chwilę, aż będę mogła przyjść do Ciebie z miseczką, a jeżeli już nie możesz wytrzymać, to siusiaj w pieluchę, zmienię ją najszybciej jak to będzie możliwe."
W skrócie "EC" literka "C" oznacza przecież komunikację :D. Czyli jak widzisz potrzebę, a nie możesz wysadzić, to po prostu powiedz o tym dziecku. Wcale nie powiedziane, że będzie zadowolone z pomysłu siusiania w pieluchę :lol: ale na pewno będzie się cieszyć, że ktoś dostrzega jego potrzeby i próby ich sygnalizowania.
erithacus
29-10-2009, 09:05
Kinga, super powiedziane.
To chyba najważniejsze, żeby robić to bez napinania, nerwów bo w innym przypadku EC nie ma sensu.
Zochamama, mam wrażenie, że bardzo byś chciała zacząć ale się boisz ;) A to naprawdę nic wielkiego. Nie dorabiaj żadnych ideologii, nie stresuje się na zapas, "co by było gdyby.." tylko zacznij wysadzać po prostu. Zobaczysz, że to wielka frajda złapać taką kupkę labo siusiu :) A jak się nie uda, nie zauważysz, albo nie będziesz mogła, to nie wysadzisz i już. Świat się nie skończy, a szansa na stosowanie EC nie zostanie zaprzepaszczona. Dzieci są naprawdę tak elastyczne, że bez problemu dostosowują się też do częściowego EC.
mamka_klamka
29-10-2009, 10:10
Też bardzo się bałam, że młody będzie płakał jak nie będę mogła go wysadzić. A teraz, kiedy jesteśmy na spacerze i widzę, że chce mu się siusiu albo kupkę, po prostu mu mówię, że niedługo będziemy w domu i żeby spróbował wytrzymać, a jak nie da rady, niech robi w pieluszkę. Tak jak napisała Kinga. I baaardzo często udaje mu się dotrzymać do domu.
Też bardzo się bałam, że młody będzie płakał jak nie będę mogła go wysadzić. A teraz, kiedy jesteśmy na spacerze i widzę, że chce mu się siusiu albo kupkę, po prostu mu mówię, że niedługo będziemy w domu i żeby spróbował wytrzymać, a jak nie da rady, niech robi w pieluszkę. Tak jak napisała Kinga. I baaardzo często udaje mu się dotrzymać do domu.
ale mówisz to Markowi swojemu?przecież on ma prawie 4 lata i chodzi po dworze w pieluszce? sorki,że pytam,ale się pogubiłam,bo nie znam żadnego dziecka w tym wieku i powyżej co by nosiło pieluchę i teraz nie wiem,czy mówisz to średniemu czy najmłodszemu,co ma dopiero 4 miesiące i już rozumie:hide::mrgreen:,a temat ec mi bliski bardzo:).
mamka_klamka
29-10-2009, 12:09
ale mówisz to Markowi swojemu?przecież on ma prawie 4 lata i chodzi po dworze w pieluszce? sorki,że pytam,ale się pogubiłam,bo nie znam żadnego dziecka w tym wieku i powyżej co by nosiło pieluchę i teraz nie wiem,czy mówisz to średniemu czy najmłodszemu,co ma dopiero 4 miesiące i już rozumie:hide::mrgreen:,a temat ec mi bliski bardzo:).
:lool:
Najmłodszemu oczywiście. Nie wiem na ile rozumie to co mówię a na ile nie lubi siusiać w pieluszkę, w dodatku w chuście, ale naprawdę jeśli uda mi się dojść do domu w ciągu kilku minut, pieluszka jest sucha a siuśki lądują w nocniku jak tylko go wysadzę.
śmiej się,śmiej:mrgreen:
mojej najmłodszej to ja mogę jedynie pogugać o kupach,robi jak popadnie i nawet nie stęknie przy tym ostrzegawczo:roll:
mamka_klamka
29-10-2009, 15:55
Może jej kupa nie przeszkadza.:?:
Krzyś nie lubi mokrej pieluszki, dlatego czeka, aż go wysadzę. Jak nie zdążę, albo nie zauważę to jęczy dopóki go nie przebiorę.
ekomummy
29-10-2009, 16:42
Kinga, ładnie to ujełaś i dzięki mama_klamka. Ja też mojej Natalii tak tłumaczę i czasami zastanawiałam się czy tylko ja tak mam, że wydaje mi się, że ona jednak to rozumie :cool:
Ze starszym nie stosowaliśmy niestety EC (nie wiedziałałam wtedy o tym koncepcie). Chociaż chyba intuicyjnie też z nim się komunikowałam. Jak już był prawie odpieluchowany a musieliśmy w pewnych sytuacjach zakładać pieluszkę (np. do spania, bo jednak bez niej nie udawało mu się przespać nocy sucho lub gdzieś jechaliśmy autobusem bez możliwości skorzystania z toalety) to zawsze mu tłumaczyłam czemu zakładamy pieluszkę.
:lool:
Najmłodszemu oczywiście. Nie wiem na ile rozumie to co mówię a na ile nie lubi siusiać w pieluszkę, w dodatku w chuście, ale naprawdę jeśli uda mi się dojść do domu w ciągu kilku minut, pieluszka jest sucha a siuśki lądują w nocniku jak tylko go wysadzę.
Obie moje NHNowe dziewuszki w wieku około 4 miesięcy rozumiały hasło "Czekaj-czekaj-czekaj!" i na nie reagowały lekkim uspokojeniem się (bo pomoc w drodze), albo bardziej intensywnym nawoływaniem (no szybciej, matka, bo ja naprawdę już nie mogę!) i zawsze odczekaniem jeszcze chwilę.
Maluchy naprawdę rozumieją więcej i to dużo szybciej niż się nam wydaje :D
Tak, to niesamowite, jak dzieci potrafią długo czekać! Moja Tusia czeka (oczywiście o ile nie przechodzi fazy silnego buntu :lol:). Widzę, że zwłaszcza z kupkami tak jest - ona czeka na sprzyjający moment - nie lubi chyba robić kupy poza domem, bo potrafi cały dzień czekać (jeśli jesteśmy poza domem), aż wrócimy, żeby spokojnie, u siebie się załatwić.
Woła "ee" tak od około miesiąca i ledwo zaczęła mieliśmy taką przygodę: Wychodziliśmy z domu o 6 rano. Musieliśmy Tusię obudzić - sucha pielucha, ale dzieć posadzony na nocniku nic nie robi :( Mówimy - trudno, trzeba wychodzić. Wracamy około godziny 8, do domu jeszcze jakieś 10 minut drogi - na pieszo, bo samochód się właśnie zepsuł - dzieć w chuście zaczynała wołać "ee". No to ja mówię mniej więcej jak pisała Kinga - Tusia, jak dasz radę, to poczekaj, bo jest zimno, a ja nie wzięłam nocnika (a Ty nie zrobisz podtrzymywana), więc nie mam, jak Cię wysadzić. A ona w kółko swoje "ee". No to mówię, jak już nie możesz, to nie martw się - masz pieluszkę. To piękne, że tak wołasz! Współczuję Ci, bo pewnie boli już brzuszek itd. I tak sobie gadałyśmy przez te 10 minut. Poczekała! Zrobiła ogromniaste siusiu.
Takich historii się nie zapomina - to także lubię w EC :)
Zochmama, powodzenia - EC wciąga :thumbs up:
mamka_klamka
29-10-2009, 21:26
Obie moje NHNowe dziewuszki w wieku około 4 miesięcy rozumiały hasło "Czekaj-czekaj-czekaj!" i na nie reagowały lekkim uspokojeniem się (bo pomoc w drodze), albo bardziej intensywnym nawoływaniem (no szybciej, matka, bo ja naprawdę już nie mogę!) i zawsze odczekaniem jeszcze chwilę.
Maluchy naprawdę rozumieją więcej i to dużo szybciej niż się nam wydaje :D
Ja mówię : nie rób, nie rób:ninja:
zochmama
30-10-2009, 00:41
Kinga, super powiedziane.
To chyba najważniejsze, żeby robić to bez napinania, nerwów bo w innym przypadku EC nie ma sensu.
Zochamama, mam wrażenie, że bardzo byś chciała zacząć ale się boisz ;) A to naprawdę nic wielkiego. Nie dorabiaj żadnych ideologii, nie stresuje się na zapas, "co by było gdyby.." tylko zacznij wysadzać po prostu. Zobaczysz, że to wielka frajda złapać taką kupkę labo siusiu :) A jak się nie uda, nie zauważysz, albo nie będziesz mogła, to nie wysadzisz i już. Świat się nie skończy, a szansa na stosowanie EC nie zostanie zaprzepaszczona. Dzieci są naprawdę tak elastyczne, że bez problemu dostosowują się też do częściowego EC.
Dokładnie,chciałabym a boję się:roll: Próbowałam jak Zocha miała tak ze 2 miesiace,ale kolki ją męczyły strasznie, i nie byłąm w stanie wydzierającego się wniebogłosy maleństwa jeszcze trzymać nad miseczką.No cóz, chyba popróbuję,trochę mnie uspokoiłyscie że to nie jest tak że zawsze albo wcale.:)
maagduusiiaa
30-10-2009, 03:54
:op:ha! jak Was podczytałam, to sobie skojarzyłam że moja własna prywatna rodzicielka, na mojej skórze testowała wychowanie bezpieluchowe od jakiegoś 4-5 mż, i nachwalić się nie może że nie miałam nawet 1,5 roku jak już "nie robiłam wogóle majtki" (w to akurat nie wierzę że czasem mi się nie przydarzyło zsiusiać - ach te wyidealizowane wspomnienia :))
:op:ha! jak Was podczytałam, to sobie skojarzyłam że moja własna prywatna rodzicielka, na mojej skórze testowała wychowanie bezpieluchowe od jakiegoś 4-5 mż, i nachwalić się nie może że nie miałam nawet 1,5 roku jak już "nie robiłam wogóle majtki" (w to akurat nie wierzę że czasem mi się nie przydarzyło zsiusiać - ach te wyidealizowane wspomnienia :))
:applause:Identycznie u mnie! Moja mama wysadzała mnie i moją siostrę od 4go mż i twierdzi, że od 7-8 WCALE pieluch nie używała, że nigdy żadnych buntów, że nigdy żadnych wpadek (no chyba, że się siostra pochorowała). Też mi trudno w to uwierzyć, ale
jest u nas taka historia rodzinna, bo jak moja siostra zaczęła chodzić w wieku 10 m-cy, to mama zauważyła, że ma coś z nóżką nie tak. I się dopiero wtedy dowiedziała od nastawiaczki, że przy porodzie (pośladkami)nóżka była wyrwana. Gdy została nastawiona pani nastawiaczka mówi - "teraz proszę pieluchy" - chciała dziecko szeroko zapieluchować i bioderka usztywnić. Ale mama wtedy w szoku mówi "nie mam".
Wybaczcie to przydługie OT, ale nie mogłam się powstrzymać :mrgreen:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.