PDA

Zobacz pełną wersję : dzięki mnie więcej wisiadeł ?!



lillyofthevally
09-10-2009, 20:55
takie mam przemyślenia - patrząc na to co wyprawiają rodzice w moim mieście a najbardziej to widać w przedszkolu.
A mianowicie - nosząc Hanutę w chuście czy MT czy pochu - uznawano nas za atrakcję przez jakis czas
potem okres " fascynacji i ciekawści" minął i nastał czas na wisiadłeł :twisted: :mad

pełno tego - tzn w przedszkolu szt. 5 sie naliczyłam.....

trzepie mną ...

a że nastrój ostetniego czasu mam ponury - więc uświadamiać od poniedziałku zacznę...

Mayka1981
09-10-2009, 20:58
a macie tam jakieś "zebrania rodziców"?
może zaproponuj miniwykład?

ale wiesz co, fakt, ja u siebie byłam sama samiuteńka, a w ostatnich 2tygodniach już 2 wisiadła widziałam :frown

garlicgirl
09-10-2009, 21:02
ja rozdawałam ulotki Klubu Kangura.
ale pomysł ze spotkaniem dla rodziców tez jest fajny :)

lillyofthevally
09-10-2009, 21:03
a macie tam jakieś "zebrania rodziców"?
może zaproponuj miniwykład?

ale wiesz co, fakt, ja u siebie byłam sama samiuteńka, a w ostatnich 2tygodniach już 2 wisiadła widziałam :frown


ehh zebranie u nas to jest jedno na rok - i juz się odbyło
nic, trza samemu pod obstrzał rodziców wziąść :ninja:

paskowka
09-10-2009, 21:05
No bo wy jak cyganki czy inne Indianki tudzież Afrykanki (a w najlepszym razie nasze wiejskie kobiety prawie wiek temu) w szmatach łazicie, różnych, pasiastych, sraśtych, z zasłon lub innych kap zrobionych, a oni podejrzeli i myślą:" To my będziemy super nowocześni 21 wiek i kupimy super wypasione wisiadło":)

lillyofthevally
09-10-2009, 21:07
ja rozdawałam ulotki Klubu Kangura.



o! ulotki - zapomniałam :duh:

Budzik
09-10-2009, 21:07
No pokazałaś, że fajnie jest nosić dziecko, to inne mamy podłapały, ale chciały być lepsze od ciebie i sobie posprawiały nosidełka.

Eyja
09-10-2009, 21:38
ja na zebraniu w żłobku wspomniałam o chustach i nosidłach miękkich, ale wydawało mi się, że wszyscy spojrzeli na mnie jak na ufo:hide:
a jednak jak Miśka odbieram, to wszyscy się przyglądają z uśmiechem, podpytują i żałują że wcześniej tego nie znali, "bo teraz to dzieci już za duże".
ale jestem pewna, że gdy będą mieli kolejne maleństwo, to poszukają informacji i będą starali sie nosić ;-)

odynka
09-10-2009, 21:39
a może to nie tak? nie bierzecie pod uwagę że ludzie po prostu sie nie znają? ja też kiedyś zakupiłam wybajerzone wisiadło i bardzo chciałam w nim nosić... niestety nijak nie podobało mi się to jak dziecko w nim jest umieszczone więc odpuściłam, później trafiłam na chusty...

czasem po prostu trzeba wyjaśnić na czym polega różnica bo ludzie najzwyczajniej w świecie jej nie widzą...

Mayka1981
09-10-2009, 21:46
a może to nie tak? nie bierzecie pod uwagę że ludzie po prostu sie nie znają? ja też kiedyś zakupiłam wybajerzone wisiadło i bardzo chciałam w nim nosić... niestety nijak nie podobało mi się to jak dziecko w nim jest umieszczone więc odpuściłam, później trafiłam na chusty...

czasem po prostu trzeba wyjaśnić na czym polega różnica bo ludzie najzwyczajniej w świecie jej nie widzą...

o to to właśnie... ludzie po prostu nie widzą różnicy...

mi sie tez kiedyś wydawało ze tańce ludowe to tylko podskoki i obroty, a jak się zaczęłam wdrażać to sie okazało że się tak strasznie różnią i ze jest tyle elementów że masakra...

nieśmy kaganek oświaty! http://www.cosgan.de/images/smilie/sportlich/n015.gif
a ulotki dobra rzecz ...

Nika
09-10-2009, 22:10
To i mnie tak jak w pierwszym poście. Co rusz w czymś nowym przynoszę Zośkę (przychodząc po Antka), a tu jak na złość coraz więcej BB widzę dookoła. Ulotki też zostawiałam w przedszkolu, ale nie widziałam, żeby jakoś dużo ubyło. W naszym przedszkolu dużo rodziców jest dużo starszych ode mnie (a do młodych matek nie należę;-))-tak raczej po 40-tce i przy tym mocno kasiastych. Podejrzewam, że oni nie wiedzą, ile kosztuje chusta, więc taki BBjorn za kupę kasy to dla nich super szpan-nie to co jakaś szmata (nawet jak 2 razy droższa:lol:). Bo oni raczej na gadżeciarzy wyglądają. Oczywiście oceniam po pozorach, ale jak słyszę od nich, że 3-letnie dzieci wysyłają na 5 dni "zielonego przedszkola", to jakoś nie mam odwagi mówić im o ideach AP.

Leika
10-10-2009, 10:51
Ulotki, to jest to! Można wręczyć bez narażania się na nieprzyjemne komentarze. Niektórzy mogliby poczuć się urażeni, że zwraca się im uwagę ...

Hainaut
10-10-2009, 12:20
Tez mysle, ze ulotki do dobra rzecz. U nas z kolei w szpitalu na oddziale polozniczym raz na miesiac taki belgijski "Klub Kangura" :D organizuje warsztaty chustowe. To fajna rzecz i przyszle mamy juz na oddziale moga zobaczyc ich ogloszenia. Do tego do noszenia w chustach namawiaja pielegniarki i polozne.

A co do tego, ze rodzice nie wiedza. No bo niby skad? Mysmy jeszcze dlugo przed porodem dostali w spadku BB i ja sie bardzo ucieszylam, bo chcialam wlasnie mala nosci, ale maz mi powiedzial, ze to nie jest dobre rozwiazanie, bo costam (maz jest pielegniarzem) no i przyjelam to, co do mnie mowil, ale sama z siebie na pewno bym nie wiedziala.

kulka37
10-10-2009, 12:22
Uświadamiaj,rozmawiaj,tłumacz rozdawaj ulotki,gdy jest komu,ale nic na siłę.I licz się z ty,że dużo osób oleje,wyzłośliwi się,albo obgada.Ale nawet jeśli tylko jedna osoba skorzysta i tak warto!Trzymam kciuki za Ciebie,chuściana aktywistko:thumbs up:

PchlePsotki
10-10-2009, 12:44
Ludzie nieuświadomieni nie widzą różnicy między wisiadłem a Mt czy chustą, w jednym można nosić i w drugim ;). Moi rodzice zapytali nas co chcemy dostać na pierwszy gwiazdkowy prezent dla Nati, ja że chustę albo jakieś fajne nosidło (miałam na myśli Miętka lub Manduce)- bo małą trzeba było dużo nosić (lubiła zasypiać brzuch do brzucha). Dziadki wybrali się na zakupy i zgadnijcie co pani w sklepie chciała im wcisnąć (BB lub Womara) wybrali Womara bo tańsze( w razie czego nie będzie szkoda pieniędzy, bo jakieś dziwne było), po za tym wcisnęła im jeszcze cudowny chodzik( bo dzieci dzięki temu szybciej zaczynają chodzić). Jak ja zobaczyłam wisiadełko to myślałam że ich opierdzielę,ale pięknie podziękowałam , "nosidełko" zakopałam głęboko w szafie, przy okazji wspólnego wyjazdu wsadziłam małą 2 razy w nosidło, żeby dziadki byli szczęśliwi że super prezent i zrobiłam parę zdjęć, a sama już za swoje zarobione pieniądze kupiłam cudo od Marta-li.

lillyofthevally
10-10-2009, 12:54
aha i wiece co jeszcze
ostatnio dużo podróżuje pociągiem i autobusami po aglomeracji śląskiej - i włos mi się jeży na mej nowej fryzurze...

w czwartek w Zabrzu widziałam coś masakrastycznego
mamę ze starszakiem za rękę a na niej wisiało dziecię - wisiało poniżej brzucha :hide::duh:
- matka ofkors drugą wolna ręką przytrzymywała malucha:omg:

bigbabs
10-10-2009, 13:51
czasem po prostu trzeba wyjaśnić na czym polega różnica bo ludzie najzwyczajniej w świecie jej nie widzą...

Nie widzą i w większości nie zobaczą, choćbyśmy nie wiem jak stawały na głowie - takie mam doświadczenia.

Przykład nr.1: znajomą namówiłam na poucha, kilka tyg. później obdarowała mnie wisiadłem,żebym się z 5m szmaty nie męczyła. A ja głupia myślałam, że przeciągnęłam ją na jasną stronę mocy...

Przykład nr.2: znajoma w ciąży była zachwycona chustowaniem,do tego jej mama widziała program w TVN i też nazachwycać się nie mogła,ja czując podatny grunt strzeliłam krótki wykładzik o wyższości chusty nad wisiadłem i kilka tyg. temu na NK widzę zdjęcia znajomej z wycieczki z wisiadłem w roli głównej, do tego przodem do świata.

Ja już nie przekonuję :roll:

Guest
10-10-2009, 14:11
Dziewczyny co się dziwicie, byłam u ortopedy i weszłam z dzieciem w chuście. Mała zawiązana w kieszonke a on się mnie pyta, gdy ja wyciągam, nie wygodniej byłoby Pani kupić nosidełko niż te sznurki wiązać?? :eek::eek::eek:
pozwoliłam zbadać ale poszłam po skierowanie do drugiego ortopedy i ten też nie wiedział nic o chustach ale za to zainteresował się i wchodzę po miesiącu na kolejną kontrolę a on " oooo dziś Pani w kółkowej" :lol::lol::lol:

moim zdaniem za słabe nagłośnienie korzyści z noszenia w chustach ale producenci chust nie przebiją tych co produkują wisiadła do tego niby atestowane hmmmm
jedyne co mi zostaje to uświadamiać w swoim gronie a i tak słysze że przesadzam i że krzywda się nie stanie a ja jestem jakąś maniaczką - pożyjemy zobaczymy

cass82
10-10-2009, 16:33
Ja również spotkałam się z opiniami ze w nosidle lepiej się nosi bo dziecku na pewno chłodniej jest niż w takiej chuście, a i do tego tak ściśniętej.
A raz zaczepiła mnie młoda mama, więc ja jej mały wykładzik i jak usłyszała cenę jaka dałam za chustę (a mam tylko Nati Amazonię) to stwierdziła że nosidła są tańsze:duh:

poprawka: nosidła czytaj wisiadła
jeszcze nie opanowała do końca slangu

jakibytu
10-10-2009, 17:10
Ha! I mi kiedyś ortopeda zachwalał wisiadła "teraz są takie nowe, ergonomiczne" i pokazywał, że można tak fajnie przodem do świata nosić...
A drugi - 6ciotygoniowe dziecko kazał nosić przodem do świata w pionie na rękach za krocze.... raz chwyciłam, uwieczniłam na zdjęciu i nigdy więcej...
I teraz nie wiem - albo ci ortopedzi przedpotopowi i niedokształceni, albo firmy wisiadłowe płacą im, tak jak firmy farmaceutyczne?

a sama pamiętam, jak bardzo chciałam na początku stosować się do wszystkich rad wszystkich lekarzy... no ale szybko musiałam przejrzeć na oczy, jak się nasłuchałam bzdur pediatrów o np karmieniu, które doprowadziłyby pewnie do odstawienia tak koło 3 m-ca.

PS

i włos mi się jeży na mej nowej fryzurze...


o nowej fryzurze? Tak mimochodem?

kejzi
10-10-2009, 17:42
Lekarze to nie służba zdrowia, ale jak nazwał ich słonecki - służba chorób.

madziuchna23
10-10-2009, 20:25
to ja muszę poprzeć Lilly, im bardziej nas widać w chuście na osiedlu tym bardziej wisidła mnożą się jak grzyby po deszczu, przykre to, nie mogę patrzeć jak dzieciaki w tym "wynalazku" wiszą, i całkiem poważnie...zamykam oczy :cool:
rozmawiam tylko z tymi co pytają, szerzę ideę wśród znajomych..
bardzo podoba mi się ten pomysł z oddziałami położniczymi, super:applause:
a gdzie ulotki zanabyć?

lillyofthevally
10-10-2009, 20:50
Madziuchna - ja w Gliwicach jestem 3 razy w tygodniu teraz - i ani jednej chusty nie widziałam ( no chyba, że siebie w odbiciu witryn sklepowch :mrgreen: )i dzięki Bogu wisiadła tez nie :ninja:

a ulotki są tutaj:
http://klubkangura.com.pl/witamy/materialy

espejo
10-10-2009, 21:56
Mnie się zdarzyło, że ludzie (najczęściej kobiety w sklepach) pytaja, a czy to wygodne i pani się tak sama wiąże? (no, teraz już rzadziej bo pod kurtką nie widać:)) mówię, że super wygodne i nic się wbija i plecy nie bolą jak w tych nosidłach (czyli wisiadłach) gdzie klamry uwierają i jak dłużej rozmawiam to jeszcze dodaję, że ortopeda tak zalecił, a w nosidłach na krocze jest za duzy nacisk - w sumie to zalecił na żabkę nosić a nie w kołysce:mrgreen:

ursus_arctos
11-10-2009, 09:40
ja tez mysle, ze nie widza roznicy. nosic to nosic. pisalam w osobnym watku jak zachustowalam trzy mamuski. oczywiscie mowiac o tym jak "zabka" jest wazna itd. nawet artykuly im powysylalam. do dwoch dotarlo.
niestety, niestety- jedna z nich ma BB i nawet po tym jak jej w sklepie pokazalam Manduce stwierdzila, ze to to samo. wyjasnilam raz jeszcze o zabce i zwisaniu na kroczu. "aha-aha", pokiwala glowa, a w zeszly piatek znowu ja widzialam z BB. w chuscie nosi po domu, BB na spacery (jak mloda sie rozplacze w wozku, szybciej jej zapiac BB :duh:). na szczescie badziew jest niewygodny, a dziec szybko rosnie, wiec moze sie przestawi na manduce. ale juz przestalam mowic, bez sensu sie powtarzac jak nie dociera.

Kasia
11-10-2009, 12:50
takie mam przemyślenia - patrząc na to co wyprawiają rodzice w moim mieście a najbardziej to widać w przedszkolu.
A mianowicie - nosząc Hanutę w chuście czy MT czy pochu - uznawano nas za atrakcję przez jakis czas
potem okres " fascynacji i ciekawści" minął i nastał czas na wisiadłeł :twisted:


Moze przewrotnie powiem - ale...wazne, ze NOSZA :)
Jasne, ze Cie trzepie, mnie trzepie na kazdym kroku.
Ale jesli sama z siebie sie nie nawiaze konwersacja (usmiech, usmiech na widok mamy w wisiadle!), to kazde zaczepianie i wtykanie ulotek moze skonczyc sie efektem wprost odwrotnym do zamierzonego.

Szukaj kontaktu - wzrokowego, usmiech, zagajenie "O widze, ze sie nosicie!", a gdy sie nawiaze nic' porozumienia - "Wiesz, mam taka fajna informacje, przyniose Ci nastepnym razem, bo tu trudno tak na szybko gadac".

Powodzenia!

Lotna
11-10-2009, 12:52
Mam znajomą, dość doedukowana osoba ale na tym polu nie mogę jej przekonać :cryy:

Ma BB i chustę. Uważa że BB wygodny, robiłam wykłady i słuchała, mówiła że faktycznie będzie w chuście lepiej nosić.

Ostatnio ją spotkałam przypadkiem, była z małą w BB ale wstydziła się okrutnie jak mnie zobaczyła :lol::lol:

kammik
11-10-2009, 13:11
Faktycznie, może i chustowanie się przyczynia do zwiększenia ilości wisiadeł... Bo konia z rzędem temu, kto po raz pierwszy w życiu usłyszał o pięciometrowej szmacie i się nie wystraszył. A nosidełko - dostępne w każdym sklepie, kolorowe, tanie, nieskomplikowane. Ja ostatnio nawróciłam koleżankę z nosidełkiem Chicco - ale jej wystarczyło dosłownie kilka zdań plus ulotki. To jest, myślę, kwestia podatności na uwagi i braku poczucia wszechwiedzy. Niektórym ciężko pojąć, że mogą się mylić.
Offtopowo - ostatnio w parku rozmawiałam z tatą półrocznej dziewczynki. Zakochany w niej do nieprzytomności, na urlopie wychowawczym. I tak sobie gadamy o naszych dziewczynach, szczęka mi opada, jak mówi, że mała lubi kotlety schabowe i żółty ser, ale dopiero jak zaczął mówić o jej ulubionej zabawie, to zareagowałam. Bowiem ulubioną zabawą półrocznej Tosi jest podrzucanie do góry, pod sam sufit, najlepiej z obrotem. Zaczęłam mówić o stawach, o możliwych uszkodzeniach mózgu, to patrzył na mnie jak na świrniętą kosmitę - "ale ona lubi tak". W chuście owszem, żona nosiła, ale teraz córeczka przeciez już za duża, poza tym trzeba je uczyć samodzielności. Powoli zaczynam się leczyć z chęci adopcji wszystkich takich niemowlaków ;)

madziuchna23
12-10-2009, 08:56
a mi się wydaje, że wisiadła to moda i traktowanie tego "noszenia" jako współczesny desing, no bo jak ludzie widzą chustę to i może będzie się podobać sama idea ale i tak kojarzenia są z trzecim światem, a jak widzą np BB to oooo:eek: XXI wiek, jakie super, nowoczesne i ma tyle bajerów, no więc jak taki nowoczesny rodzic widzi takie gadżety to kupuje i nieważne że to niezdrowe
i trudno tu mówić o niedoczytaniu i niedowiadywaniu się, ile osób dzisiaj nie ma dostępu do netu? myślę, że sporadyczne "przypadki" a i tak wisiadła się mnożą
aaa i jeszcze....myślę, że jak taka mama z wisiadłem mnie widzi w chuście to sobie myśli co za głupia baba takie są fajne wynalazki a ona w szmatę się wiąże:duh:

Lilly ja w Gliwicach to widziałam raz i mój mąż też raz i nawet były to dwie różne chusty choć nie wiem czy właścicielki też :)

lalika
12-10-2009, 09:32
Wiecie co, ja 16 lat temu kupiłam w sklepie dziecięcym taka jakąś samoróbkę nosidła. Z buraczkowego sztruksu i różowej bawełny w środku.To były czasy krótko po uwolnieniu rynku przez Balcerowicza i w sklepach było pełno różnych dziwnych rzeczy, o atesty się nikt nie pytał. No więc to coś, jak się patrzę na zdjęcia, to był niedorobiony MT. Miał fajny panel, Hania siedziała na żabkę, tylko paski były głupio zrobione, bo wąskie i tylko z jakimiś kółkami do regulacji. Zsuwały mi się z ramion, a ona szybko była ciężka no i ponosiłam ją gdzieś tak w sumie od 3 do 5 może miesiąca (zaczęłam, jak trzymała sama główkę). W każdym razie nie dyndała. Tyle wiedziałam, że dziecko ma mieć nogi na żabkę, i zaleca się noszenie przez rodzica na biodrze, żeby nóżki były szeroko. Przypuszczam, że gdybym wtedy zobaczyła tego womara, toby mi jednak coś nie pasowało.
A, pamiętam, że poszłam z nią w tym nosidle na szczepienie, okryłam nas kurtką. Padał śnieg i jej na rzęskach zostawały płatki. Ona była cała szczęśliwa, ja też, bo mi było wygodnie, a ile zdumionych spojrzeń żeśmy ściągnęły na siebie, łomatko :)

lillyofthevally
12-10-2009, 10:20
a mi się wydaje, że wisiadła to moda i traktowanie tego "noszenia" jako współczesny desing, no bo jak ludzie widzą chustę to i może będzie się podobać sama idea ale i tak kojarzenia są z trzecim światem, a jak widzą np BB to oooo:eek: XXI wiek, jakie super, nowoczesne i ma tyle bajerów, no więc jak taki nowoczesny rodzic widzi takie gadżety to kupuje i nieważne że to niezdrowe
i trudno tu mówić o niedoczytaniu i niedowiadywaniu się, ile osób dzisiaj nie ma dostępu do netu? myślę, że sporadyczne "przypadki" a i tak wisiadła się mnożą
aaa i jeszcze....myślę, że jak taka mama z wisiadłem mnie widzi w chuście to sobie myśli co za głupia baba takie są fajne wynalazki a ona w szmatę się wiąże:duh:

no i muszę się z Tobą zgodzić - też takie przemyślenia mnie nachodzą :mad


Lilly ja w Gliwicach to widziałam raz i mój mąż też raz i nawet były to dwie różne chusty choć nie wiem czy właścicielki też :)



eee no to szacun :ninja::thumbs up:

dankin-82
15-10-2009, 14:55
ja tam bym chciała żeby ktoś delikatnie zwracał mi uwagę że coś np źle robię znaczy motam, tylko że pewnikiem moja pierwsza reakcja byłaby "stanąc okoniem" gdy ktoś życzliwy zwracał by mi uwagę jakoś tak stanowczo; myślę że te ulotki propozycja warsztatów to super pomysł bo u nas nie ma czegoś takiego i sama chętnie podpatrzyłabym kogoś doświadczonego

w sumie matce z dwójką dzieci się nie dziwię że super dobrze zamotana nie była u nas też do wyjścia motam by tylko było ( zawsze zachowuję podstawy i jakoś koszmarnie źle nie robię ale ja lubię miec wszystko dokładnie i bezpieczniebo) u nas niecierpliwa młoda koszmarnie a potem na spokojnie dociągam wszystko, młoda zajmuje się oglądaniem świata a matka "dopieszcza"wiązanie

gdzie-idziesz
20-10-2009, 11:25
Ja zachustowałam kilka mam (w tym swoją), z własnego doświadczenia wiem, że ludzie boją się wyróżniać, często też wybierają wygodnictwo. Chodzi mi o to że chustę najczęściej nie jest tak łatwo kupić jak nosidło, które często jest odziedziczone po kimś, lub też kupione za grosze.
Jedna z moich koleżanek nosiła wyłącznie jak ja jej pożyczyłam chustę, z czasem dostali niestety nosidło górskie, ale tanie i koszmarne niestety. Mały gibał się w nim na wszystkie strony. Teraz drugiego maluszka nosi w chuście - mojej starej samoróbce, którą jej podarowałam.
Innej znajomej zawiązałam małą (2 mies) na sobie i utuliłam ją, bo była wyjątkowo niespokojna. Mama zachwycona, dałam jej chustę by mogła się nauczyć i kupić własną. Jak zabrałam moją, przestała nosić. Teraz nosi, zachwycona w mojej, a ja jak potrzebuję to od niej pożyczam. Wiem, że niestety jak zabiorę chustę to nie będzie nosić małej. Wygoda i konfort noszenia jest doceniany, ale już chustonoszenie jako pewna idea czy sposób na życie niestety nie.

basiaT
20-10-2009, 12:15
Jak trafiam na kogoś irytującego z gatunku :znaika: "wiem najlepiej" to proponuję żeby sam(a) przetestował(a) - powisieć sobie w gatkach albo posiedzieć okrakiem na jakiejś belce albo równoważni bez podparcia (a jak nie przemawia do wyobraźni - to jeszcze włożyć sobie w majciochy wilgotną podpaskę)...

Ludzie czasem mnie wkurzają i nic na to nie poradzę - a ww. choć mało oświatowe :hide: to na ten typ wszechwiedzący :roll: (wszystkie sensowne argumenty omijają ich szerokim łukiem) zazwyczaj działa albo przynajmniej więcej się nie uzewnętrzniają

neverendingstory
20-10-2009, 23:35
ech... sama nosiłam starszą córkę w wisiadle:oops: ale to było 9 lat temu, o chustach w ogóle nie słyszałam, dziecię nie protestowało, a ja na uczelnię wtedy latałam, z wózkiem sobie nie wyobrażałam ganiać po dzieknatach... teraz bardzo żałuję że nie chustowałam Jadzi - wyrosła z niej super dziewczyna, zdrowa, z prostym kręgosłupem... szkoda mi jednak tego straconego specyficznego chustowego tulenia (wisiadło wymięka pod tym względem również). Dla Justynki dostaliśmy również wisiadło, po córeczce koleżanki, ale na pewno nie będziemy używać... ja oczywiście chustuję, a dla męża (on z tych "technicznych") planuję MT lub inne miękkie nosidełko:)

mama-japonka
21-10-2009, 02:25
Ja też kiedyś nie widziałam różnicy, choć w wisiadle nie nosiłam...na mnie jak idę po ulicy patrzą się z mieszanymi uczuciami, chyba stanowię atrakcję lokalnego folkloru :mrgreen: koleżanka poradziła mi, żebym dołączyła metkę z ceną, to będą patrzeć z szacunkiem :p no nic, takie to moje miasteczko...ale uświadamiam niestrudzenie, choć sama do ekspertów jeszcze nie należę.