Zobacz pełną wersję : A kto w ogóle nie nosi na plecach?
Siedzę i myślę o plecakach. Kluska ma 9 miesięcy, waży 10kg, noszę ją w 2x. Na plecach miałam ją dwa razy, raz w chuście i raz w MT i nie spodobało się to mię ani trochę. Wolne i swobodne ręce owszem, super sprawa, ale to, że nie widzę, co się z nią dzieje, przeszkadzało mi bardzo. Pomijam aspekt techniczny plecakowania - nie wydaje mi się, żebym była w stanie samodzielnie się zaplecaczyć, bo ręce mi się trzęsą już na etapie podnoszenia jej ;)
Enyłej, czy można przez cały okres chustonoszenia nosić tylko z przodu? Tzn. wiadomo, że wszystko można :) ale czy jest jakiś moment, kiedy to jest jednak zbyt uciążliwe i wtedy wszystkie minusy plecaków tracą na znaczeniu?
lillyofthevally
11-09-2009, 21:11
ja też się bałam plecaków - oj jak się bałam.......
że mi spadnie ( bo ruchliwa strasznie), że materiała spod pupy wysunie sie.....
owszem początki trudne były - ale teraz jest ok
tzn plecak musi byc dosyc wysoko - żeby młoda mogła wszystko widzieć :p
a mi Hanuta zaczęła ciążyć jak przekroczyła wage 10 kg. i osobiście denerwowało mnie jej ciąłe kręcenie głową raz w prawo raz w lewo, ocieranie kapelusikiem o moją brodę....
plecaki rulleezzzzz.. :thumbs up:
Stasiu-Lova nosi ;) :ninja: hehe i nie chce się nawet uczyć plecaka podobno ;) więc widocznie się da :)
Stasiu-Lova nosi ;) :ninja: hehe i nie chce się nawet uczyć plecaka podobno ;) więc widocznie się da :)
Hehe... przy kolejnym dziecku wymięknie :twisted:
A swoją drogą Kammik nie miałaś stresu na początku chustowania w ogóle? I ten plecaczkowy minie. Dopracujesz wiązania, nabierzesz pewności.
Na razie poplecaczkujcie się tam, gdzie masz swobodę, możesz poprawiać, rozmotać. Czyli dom, ogródek ewentualnie. Załapiesz i pokochasz plecaczki.
stasiu-lova
11-09-2009, 21:38
Stasiu-Lova nosi ;) :ninja: hehe i nie chce się nawet uczyć plecaka podobno ;) więc widocznie się da :)
ano:)
Masz rację, jujama, miałam! ;) Ale tu chyba chodzi o inny rodzaj stresu - jestem w stanie (teoretycznie) opanować wiązanie i przyjąć do wiadomości, że Kluska mi stamtąd nie wypadnie. Ale, dajmyż na to, zaczyna marudzić i popłakiwać. Z przodu - przytulę, w ucho pocałuję, rozśmieszę. A z tyłu co - w pupę klepnę dla kurażu?
Pocieszam się tylko, że teraz już nie będzie tak szybko na wadze przybierać i nie przygniecie mnie w końcu do ziemi :)
dorcik81
11-09-2009, 21:42
hmm...Patiszon waży jakies 10kg i ciągle z przodu siedzi.na plecy powędrowała dwa razy w MT i przy asekuracji mojego męża
ostatnia samodzielna próba zawiązania plecaczka zakończyła się wielkim płaczem i szarpaniną dziecka z chustą:hide:
mama40_2007
11-09-2009, 22:38
Stasiu-Lova nosi ;) :ninja: hehe i nie chce się nawet uczyć plecaka podobno ;) więc widocznie się da :)
Ja też tak mam chociaż Zośka swiat mi zasłania.... zresztą tak czy siak, świata poza nią malo widzę :)
lindgren
11-09-2009, 22:42
dla mnie plecaczek to jakiś kosmos jest.
jak ostatnio widziałam, jak anifloda wrzuca na plecy córeczkę to zrobiłam z siebie kretynkę siejąc panikę, że mloda zaraz wypadnie:hide:
to nie na moje nerwy...
ja, z przeproszeniem, ledwo biustonosz umiem zapiąć z tyłu. ale wsadzić tam bezpiecznie dziecko?? chyba za gruba na to jestem, zbyt bojaźliwa i zbyt niezdarna.
Mama Żuka
11-09-2009, 23:08
My też wędrujemy tylko z przodu. Moje samodzielne plecakowe próby nieodmiennie kończą się fiaskiem. Nawet gdy próbujemy w trójkę, efekty też są marne - Mały jest tak ucieszony tym, że znalazł się na moich plecach, że wierci się i podskakuje na mnie jak dziki:hide: No i można do woli ciągnąc mamę za włosy:twisted:...
ja nie nosze
nie czuje sie gotowa na takie rozstanie
ellka nie lubi byc z tylu narazie
nosimy sie wiec z przodu
ellka ma rok
i 7,5 kilo
wiec specjalnie nie ciazy
bo to ellka pchalka jest w koncu
zawsze powtarzam tak :
pierwsze dziecko nosiłam na plecach jak miało ponad rok
drugie zaczęlam ok 4 miesiąca.. pewna byłam swych umiejętności plecakowych jak miał 6 miesięcy.
boję się co by było przy trzecim :twisted:
zawsze powtarzam tak :
pierwsze dziecko nosiłam na plecach jak miało ponad rok
drugie zaczęlam ok 4 miesiąca.. pewna byłam swych umiejętności plecakowych jak miał 6 miesięcy.
boję się co by było przy trzecim :twisted:
przy trzecim od urodzenia będzie na plecach :twisted::lool::lool:
Biedronka
11-09-2009, 23:57
Moja młodsza bestia nie daje sie z przodu nosic :rolleyes:
ew. jak jest chory , albo mu zle to TAK :mrgreen:
a jak wszytko ok to NIE .Plecy najlepsze bo wszytko widac lepiej :twisted:
Ja niewyobrazam sobie nosic teraz Tyma z przodu ( nie uzywamy wózka) na spacery :omg:
bym sie chyba wbiła w ziemię ;)
ale za to starszy synek ( za 2 miesiace 4 lata) uwielbia z przodu
mój kregosłup za to nie bardzo :rolleyes:
na wyjścia do ogrodu ...ok zamotam go w 2 x , kieszonkę .ale na spacery nie dałabym rady z przodu go nieść
z tyłu ..ok :twisted:
no coz
po roku noszenia W na plecach nauczylam sie wiazac plecak i zaszlam w ciaze i przestalam nosic
ale ciezkie dzieci na serio nosi sie latwiej na plecach :P
moge wkleic galerie moich nieudanych plecaczkow dla dodania otuchy i te na ktorych widac ze sie nauczylam
bubusita
12-09-2009, 00:03
Jeremi waży ponad 11kg i bardzo rzadko noszę go na plecach. Po prostu nie lubię, szczególnie w miejscach publicznych nie widzieć co się z nim dzieje, czy ktoś mu nie daje w np. w autobusie cukierka/lizaka/chrupki, bo to się niestety zdarza. Na spacerach częściej zarzucę go na plecy, ale raczej w mt lub nosidle, bo plecaczków się boję sama wiązać:hide:. Za to mój mąż nosi tylko na plecach i wiąże się sam, sprawniejszy fizycznie jest ode mnie:rolleyes:.
Wrzuć.....jak na razie, to mi plecak bardziej ciąży (wrzyna się w ramiona), niż 2x albo kieszonka. Cyli musi niedociągnięty...
A my i tak chodzimy na krótkie spacerki, w ramach bliskości z pracującą matką, to mi szkoda nie widzieć Aldo.
tak ,9 kg i spacer z psami.
przy trzecim od urodzenia będzie na plecach :twisted::lool::lool:
A może w ogóle ciążowy garb zamiast brzuszka :hide:
buraczanajolka
12-09-2009, 08:27
tylko z przodu.i w chuscie i w mt.nie umiem jeszcze tzw"tylca" w ogole.mała ma 8,5kg i jeszcze daje rade.ciekawe jak dłooogo..;)
magda1039
12-09-2009, 08:43
Oj, ja wogóle niewiem jak Wy tak szybko i sprawnie dzieciaki na plecy żucacie :) i jeszcze huste zamotać :omg: ja sobie nawet w manduce nieumiem poradzić żeby małą na plecy wsadzić, kilka prób zakończonych płaczem małej i moim prawie ... heh
a ja lubie nosić na plecach (ale ja mam manduce) tylko, że jak gdzieś muszę podjechać autobusem to i tak mały ląduje z przodu....
ja niby umiem wiazac na plecy, ale czuje sie jakos niepewne z mlodym na plecach bo sie boje ze wypadnie
moze gdybym zaliczyła jakie warsztaty oswoiła bym sie bardziej :)
o rany, pocieszający ten wątek, bo myślałam, że tylko ja taka strachliwa jestem i ciągle noszę z przodu. A może byście nas tak trochę zmotywowały, drogie odważne mamy?:)
anmuszka
12-09-2009, 16:47
Ola ma skończone 5 miesięcy, waży pewnie z 8 kilo i zaczynam myśleć jakby to było z plecakiem? Więc sie wybieramy na plecakowe warsztaty. Dam znac jak poszło.
jonaelle
12-09-2009, 18:43
Ja też na plecach niet... Ale nie tyle ze strachu co z lenistwa. Choć młodsza już dość ciężka i pewnie w końcu trzeba będzie się nauczyć. A starszy po prostu nigdy nie chciał... Nawet w mt
My tez albo z przodu 2x albo na biodrze, plecaki nie na moje nerwy...musze młodego widzieć i mieć nad nim kontrolę. Z przodu mi sie kręci i strach pomysleć jak by szalał na plecach. Może jak dorobię się nosidła to eksperymentalnie spróbuję na plecach ponosić, w chuście raczej nie zaryzykuję. A juz na pewno nie jak sama będę wychodzić...musi ktoś byc ze mną żeby młodego kontrolować.
wanderluster
12-09-2009, 23:18
Ja dzięki Ani warsztatom dzisiaj spróbowałam plecaka z krzyżem i fajnie jest znowu w chuście! Bo do tej pory manduca głównie.
larwunia
12-09-2009, 23:23
A my już pierwsze plecaczki mamy za sobą. Ja też nie wyobrażałam sobie jak można dziecko np. pod pachą przerzucić na plecy ( jedyna opcja plecaczka to było położyć dziecko na chuście na łóżku i polozyć się prawie na nim :lol: ), a teraz jakoś dajemy radę. Na poczatku oczywiście jest dużo potu, dużo stresu i trzęsące ręce, ale warto. Jeszcze nie mamy w pełni opanowanego tematu, ale warto plecaczki umieć, bo to duża wygoda np. przy wykonywaniu prac domowych typu prasowanie, na dłuższych spacerach, w górach, no i nic nie zawadza pod brodą :rolleyes: No i dla strachliwych jest np. plecak z krzyżem, bo tam nie ma jak dziecię wypaść :ninja: Niestety, plecaczki to też minusy, mi również trochę przeszkadza brak kontroli z tyłu, trudność z samodzielnym unieruchomieniem śpiącej główki. Mój klocek jest z tych cięższych, więc chcąc nie chcąc plecaczki muszę kochać coraz bardziej...
slonetshko
13-09-2009, 00:27
Moje dziecko siedzenia na plecach nie toleruje więc dużego wyboru nie mam
:twisted:
Zresztą z przodu chyba i tak mi wygodniej
dorkazmorka
13-09-2009, 01:05
a ja plecaczkow probowalam sie nauczyc na starszym dziecku i prosilam ja by stanela na schodach, owijalam ja a pozniej jakos sie tam pod nia gramolilam ze efektem tego byla na plecach ale ze material spod pupy sciagalam za mocno to jej sie wydostawal, zahaczal o bluzke i uwidacznial schaby, zostawal tylko krzyzak pod nogami, ehh..poczekam az maly podrosnie a jeszcze nie zacznie mowic, bo na razie cora zkwitowala mnie, ;ej, mama, gapa jestes i bluzke mi sciagasz;
visenna2
13-09-2009, 14:19
zawsze powtarzam tak :
pierwsze dziecko nosiłam na plecach jak miało ponad rok
drugie zaczęlam ok 4 miesiąca.. pewna byłam swych umiejętności plecakowych jak miał 6 miesięcy.
boję się co by było przy trzecim :twisted:
U mnie podobnie - Zuza miała ponad rok jak ją zaplecaczyłam :) Ania po raz pierwszy wylądowała na plecach jak miała około 6 miesięcy :) Zaczynałam plecowanie od manduki, żeby było szybko i sprawnie i żeby się przyzwyczaiła do nowej pozycji.
Jak się dorobię następnej kluski to pewnie jeszcze wcześniej ją przerzucę na tył :)
mamka_klamka
13-09-2009, 15:39
JA też na starszaku próbowałam plecaczka, ale za długie nogi ma i niecierpliwy jest bardzo. Nic z tego nie wyszło.Chyba jak już przyjdzie pora na plecaczek to na warsztaty jakieś się wybiorę, bo sama nie dam rady.
Ufff, już zaczynałam myśleć, że plecakowanie jest elementem obowiązkowym i albo się w pewnym momencie przerzuca dziecia na plecy, albo żegna z noszeniem. Uff, uff, uff :)
Na początku plecakowania największy problem miałam ze spuszczeniem dziecia z rąk i z oczu, z tym, że trzeba dziecięciem manewrować gdzieś tam z tyłu. Przez to trzeba przebrnąć, po prostu. Oswajałam się z tym powoli przez miesiąc, tylko w domu. A od strony technicznej pomogły warsztaty.
Byliśmy na warsztatach Ekomamy, kiedy Janka miała dokładnie cztery miesiące, od piątego miesiąca plecaki królują.
Chociaż na wakacjach zachustowałam pewną rodzinę z roczniakiem i dwulatką, im najbardziej zależało na plecaczkach, więc wiązań z przodu nawet nie pokazałam. Załapali od razu, po dwóch dniach wiązali naprawdę fajne plecaki z krzyżem. :mrgreen:
Ufff, już zaczynałam myśleć, że plecakowanie jest elementem obowiązkowym i albo się w pewnym momencie przerzuca dziecia na plecy, albo żegna z noszeniem. Uff, uff, uff :)
Miałam baaardzo podobne odczucia.
A ja w sobotę wrzuciłam małego na plecy i zamotałam prosty plecaczek w 3 sekundy :omg: ale to w inkę, więc dlatego...
Lalika, sugerujesz, że potrzebuję kolejnej chusty Specjalnie Na Plecaki? ;) Kusząca perspektywa, nie powiem :)
No niestety.....ale inka (i anka) jest ogólno-doskonała....no chyba, że na plecaczki się kupi krótszą wersję (co jest powszechnie praktykowane na forum). Np ja bym kupiła milutkiego pasiaczka didka, bo jeszcze nie próbowałam. Ale mnie do niczego potrzebny, skoro właśnie czekam na lanę....:(
w chuście nie boi nie potrafię zawiązać ale lubię mieć go przed sobą i widzieć w MT na plecach w domu albo na spacerze.
Ja to chyba za późno zaczęłam na plecy wrzucać i moje dziecko nie przepada za siedzeniem na plecach, woli się przytulać z przodu.
PchlePsotki
20-09-2009, 23:09
My to tylko w MT, na początku czyli niedawno(maju) parę razy z przodu i super by było, ale mała już za ciężka dla mnie na przód (obecnie 3 lata i 14 kilo). Ja ją wolę nosić na plecach, tak mi jest wygodniej, rano wędrujemy tak do przedszkola - ona zaspana nie bardzo się buntuje, bo popołudniu to woli już na własnych nogach. Też na początku bałam się na plecy ją zarzucić , ale na szczęście moje, lubi u tata na plecach siedzieć, więc każę jej wleźć na barana i trzymać się mocno za szyję, a ja wtedy motam. W przedszkolu robię furorę-chyba jestem jedyna w moim małym mieście, która nosi w czymś innym niż w wisiadle.
Bardzo lubię nosić Młodego z przodu bo mnie wtedy obcałowywuje :P Ale niestety mój kręgosłup tego nie lubi :( Z przodu noszę go sporadycznie, na krótkie spacery albo gdy muszę jechać pociągiem albo autobusem.
Chyba jestem rekordzistką ;). Lileńkę zaczęłam nosić na plecach jak miała ok. 1,5 roku. Jednak... mimo, że umiem wiązać kilka róznych plecaczków, z róznym wykończeniem: najczęściej nosimy się z przodu. Lileńka, mimo, że jest już duża i waży prawie 16kg zamotana z przodu przytula się i zasypia. I to jest coś tak cudownego, że żal mi, że niedługo się skończy.
Nosimy się w kangurku albo w kieszonce. 2X nie lubię. Zresztą przy jej wymiarach ciężko jest już przełożyć nóżki ;).
Najlepsze, że żeby Liluś dała się zamotać najpierw mamy rozmowę: Lileńko, jak wskoczysz do chusty to pójdziemy do dzieci itd. Muszę ją po prostu przekonać. Jednak są miejsca, gdzie nie ma mowy, żeby była na nogach albo w wózku (poczta, sklep).
Oj! to ja wrzuciłam Swoje szczescie na plecy w szóstym miesiącu.
I to majac kontakt z chustą od niecałego miesiąca. Bo cos mi sie porobiło z kregosłupem i dłuzej niż pół godz. nie ponoszę z przodu. A na plecach możemy chodzic i chodzić...
Dodam że jak mi ktoś wrzuca dzicia na plecy- nie umiem sie zamotać. A jak robie to sama, wychodzi mi dośc dobrze.
A teraz to miecio u nas króluje - szybko, proszto i nawet dzieciowi zdarza sie zasnać ( z tych nieśpiacyc w chustach jest)
Próbuję plecaczki od 2 tygodni, po 3 razy dziennie. Niestety kończy się to spazmami.
W Karpaczu próbowalismy znów - i MT na plecach i chusty. Krzyki, wyginania.
Cały czas przód.
Koire, u mnie też tak było a opróćz dziecka to ja jeszcze panikę robiłam. Po prostu się bałam. Dopiero jak podeszłam do tego całkiem na spokojnie udało nam się.
Ja to wszystko robię spokojnie (między innymi ze wzgledu na bezdech),
znajomych na plecach zamotam,misia a jej nie. Wychodzę z założenia, że jeszcze nie czas.
monika999
21-09-2009, 12:49
Ja to wszystko robię spokojnie (między innymi ze wzgledu na bezdech),
znajomych na plecach zamotam,misia a jej nie. Wychodzę z założenia, że jeszcze nie czas.
Koire, moze glupie pytanie- ale jaki bezdech?
Może się dziś dowiemy, czy Pola cierpi na zespół afektywnego bezdechu z drgawkami i sinieniem czy...padaczke...generalnie jest bardzo wrażliwa co po ostatnim wypadku wprawiło mnie w stan mega ostrożności.
monika999
21-09-2009, 19:47
no to trzymamy kciuki, zeby wszystko skonczylo sie dobrze. moja mala 2 razy nie mogla zlapac tchu przy placzu,kiedy ciezko bylo ja utulic i naprawde jest to straszne przezycie dla matki. u nas pomogla rada pediatry, ze w takiej chwili trzeba dmuchnac dziecku w twarz, zeby odwrocic jego uwage. mam nadzieje, ze u was wszystko sie wyjasni i ze bedzie dobrze.
ja nosze na plecach :) w plecaczku :) moj maz nosi :) czekamy na MT
odkopuję wątek, bo pewnie tylko ja nie noszę na plecach - Lena 2 lata i 3 miesiace, waga 12+ albo już i 13+
ja nie noszę :/ ale czekam na koncie zimy, znaczy najpierw na początek apotem na koniec :P i planuję to zmienić ;)
ja tez mało nosze, jezeli juz to po domu jak teraz kiedy mały marudzi nie chce na ziemi a ja musze ogarnąć chałupę i spojrzec na forum
na dwór tak nie wychodzę, bo nie lubię nie mieć kontroli nad Staskiem
Ja pierwsza zaczelam nosic na plecach po roku, jak sie na przod za ciezka zrobila by wygodnie cos zrobic/dluzej ponosic. Druga juz wczesniej, ale przy roznicy wieku 2 lata to duzo uwagi starsza potrzebowala. Mam wrazenie, ze pierwszego dziecka mozna wcale na plecach nie nosic i ok, drugiego tez nie, jesli wieksza roznica wieku (czyli starsze juz raczej samodzielne). A takiego malego maluszka to wole jednak miec na oku, na plecy bez problemu wrzucalam Sumire jak miala jakies 4-5 mcy, ale potrzebowalam po prostu wolne rece, wiec tutaj to koniecznosc byla a nie moje chcenie lub nie. No i jak z przodu to przynajmniej u mnie male od razu chca cyca, jak z tylu to jakos nie musze karmic co 10-15 min ;)
Ja w chuście w ogóle nie nosiłam na plecach. Trochę nosiłam w tuli, ale Młoda mając 1,5 roku oprotestowała wszelkie noszenie i nadal zwiewa z wrzaskiem jak nosidło/chustę widzi. W chuście do końca nosiłam ją z przodu, ale ona leciutka.
W chuście nigdy, mam za sobą parę nieudanych prób przy pierwszym, przy drugim nawet nie próbuję. Na plecach to tylko w R&R i mietkach nosiłam, nawet w manduce mi było nie wygodnie. Marzę teraz o Tuli, bo młodszy niechustowy, a zaczyna wreszcie siadać:)
margarita
13-01-2014, 13:07
Z wielkoludem z przodu ciężko na grzyby iść, bo cały widok pod nogami przesłania ;)
Ale ja teraz z drugim wybitnie plecakowa, moja młodsza waży 9 kg i daje się do tej pory wrzucać z tobołka i 'normalnie', także szał :D
konstantynopolitanka
13-01-2014, 14:23
Ja nie nosiłam :( I żałuję, bo przez to się szybciej moje noszenie skończyło. Tak to i teraz bym mogła, a już młodej nie przyzwyczaję (próbowałam...).
U mnie przyczyna była prozaiczna: z YT się nie nauczę (tak mam, z filmików mogę coś poprawić, ale pierwsze ruchy mi musi pokazać ktoś na żywo), a jak młoda zaczęła wyrastać z noszenia na przodzie (czyt. zaczęło mi być niewygodnie), to nie miałam akurat kasy na warsztaty.
Mam nadzieję, że przy drugim się nauczę.
W wypożyczonej Manduce nosiłam, bosko było.
ja nie nosiłam na plecach
bo na plecach trudno byłoby mi całować chuściaka :)
na grzyby też chodziliśmy :)
JagodowaMama
13-01-2014, 18:01
Moja ma 19 miesięcy, niecałe 11kg i nosimy się z przodu. Na plecach w domu i sporadycznie na spacerach jak było ciepło.
No to ja sie przyznam :hide:,ze do niedawna 14 kg targlalam w kieszonce na co najmniej 30 min 2x dziennie, a wczeniej o wiele dluzej potrafilam nosic.
. Plecaka uczylam sie od dawna, ale nosilam na plecach sporadycznie. Szczegolnie dlatego, ze nie umialam dziecku zalozyc kapelusza jak juz bylo z tylu, albo wietrzna pora czapki.No i dociagniecie tez pozostawialo wiele do zyczenia. Probowalam plecaka z koszulka( jeden z wygodniejszych), prostego i innych wariacji.
Az jakies moze miesiac temu samo przyszlo, nie mialam co zrobic, maly chce ciagle na rekach( 14 mcy). Jestesmy na dluzszym wyjezdzie ( oczywiscie dlugiej chusty nie bralam, bo jestem w wozkowym kraju itp).Wzielam kolkowa tylko, no i w chwili desperacji wyprulam kolka, i wrzucialam na plecy ( plecak z wezelkiem pod pupa), ze chusty malo to i dociagnac musialam mocno. No ale przedewszystkim wklad, lezy jak lemur i czeka az skoncze.
Gdybym wiedziala, ze tak bedzie to bym sie wczesniej nie stresowala tymi plecakami, ze nie wychodzi, ze sie nie nadaje, ze inni nosza noworodki a ja nie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.