PDA

Zobacz pełną wersję : odpieluszkowanie - proszę o konrety :-)



Juana
31-08-2009, 23:23
Julia skończyła 15 miesięcy. Wydaje mi się po tych wakacjach taka wszystko rozumiejąca i pięknie współpracująca, że postanowiłam spróbować z odpieluszkowaniem. Od początku używałam pieluszek jednorazowych. Przeczytałam sobie książkę: "Pożegnanie z pieluszkami, czyli jak łatwo i przyjemnie nauczyć dziecko korzystania z toalety" Kingi Chyrek.
Chciałabym kupić kilka majteczek - otulaczy (czy jak to się zwie) i kilka wkładów, poza tym mam ok. 20 pieluszek tetrowych.
Proszę Was o pomoc, ile powinnam mieć takich majteczek i wkładów, aby od razu przejść na wielorazowe z pampersów. Planuję prać i powolutku tłumaczyć co i jak. Nie wiem, czy dobrze myślę, ale chcę spróbować.
Jeśli już podobny wątek był to proszę o podsunięcie linku, po wakacjach mam spore zaległości forumowe ;-)

rebelka
31-08-2009, 23:31
Fajnie masz, Mateusz starszy od Twojej córy o 2 tygodnie współpracował ze mną od 7 miesiąca do czerwca tego roku. A teraz nie usiedzi na nocniku dłuzej niż 30 sekund hehe.

Meta
31-08-2009, 23:34
:op:
Ufff rebelko, to pocieszające wiedzieć, że nie tylko moje dziecko pogniewało się na nocnik po długim okresie bezproblemowego używania...:hide:

Juana
31-08-2009, 23:40
Uhm... Jeszcze nie wiem czy mam fajnie, bo na razie nocnik służy do czytania książeczek :-) Postanowiłam po prostu przejść z pampersów na wielorazowe tylko oświeciło mnie dopiero teraz i życzeniowo myślę, że może mała zechce współpracować gdy będzie czuła mokre majteczki...

ewinka
02-09-2009, 12:57
Jeśli mogę Ci coś poradzić, to zwykłe majteczki (ewentualnie ciut większe, żeby tam się jeszcze tetra mieściła) i spodenki. Ja mam 20 par, ale my od dawna bez pieluch, więc nigdy tyle nie potrzebowałam. Po prostu obserwuj ile razy dziennie Mała siusia i sama dobierzesz sposób :) Ja na początku zakładałam tylko majtki, ale jak mnie zaczęły kałuże denerwować, to wkładam tetrę w majteczki -efekt ten sam, uczucie "mokrości", mokre ubranko (to konieczne, żeby dziecko widziało skutek), ale nie ma okropnej kałuży. Wiem, że niektóre mamy wkładają np. małe ręczniki - dobrze chłoną, a są przyjemne przy skórze. Otulacz przyda się na spacer i w nocy.
Powodzenia!

Juana
02-09-2009, 18:10
ewinka bardzo dziękuję, za Twoje uwagi. Tego właśnie potrzebowałam, nie wiedziałam czy i ile inwestować w tzw. trenerki? Muszę to sobie przemyśleć i zabrać się do odpieluszkowania. Może jeszcze jakaś mama ma inne spostrzeżenia?

atelka
02-09-2009, 21:36
myślę podobnie jak ewinka
majteczki i tetra to super rozwiązanie, zwłaszcza że jeszcze ciepło jest.
u nas jakoś się cofnęło odpieluchowanie na wakacyjnych rozjazdach i jednorazówkach :|
ja używam głownie wełnianych szortów i tetry, wełna nie przecieka a w tetrze czuć mokro. Nic więcej mi nie trzeba :)

monia52
02-09-2009, 21:45
Moja Stasia z 3 maja i też podobnie jak piszą dziewczyny; świetnie współpracowała do około roku (wysadzana na nocnik od 3 miesiąca życia). A od kiedy zaczęła chodzić totalny bunt do teraz.
Jeśli nie masz dywanów i możesz trzymać np mopa w pogotowiu to myślę, że same majtki dają lepszy efekt. Stasia zawsze wtedy staje jak siusia i patrzy jak jej leci po nogach:lol: a kiedy ma w majtach jakąś wkładkę (wkład od materiałowej pieluchy), to czasem nawet specjalnie nie zwraca uwagi, że się zsikała.

JustNik
02-09-2009, 21:54
juana dobrze nazwalas "inwestycje" w trenerki bo trzeba miec ich mnostwo a nie 2-3pary zeby miec wygode ale i zeby mialo to sens. Fajnie wyjasnione jest to na stronie pieluszkarni, tu masz link : http://www.pieluszkarnia.pl/p9,imse-vimse-trenerki-bawelniane-zielony-klebuszek.html
Moze, jak zreszta dziewczny radza, obejdz treneki "domowymi sposobami".
Mnie zreszta tez to czeka za chwile :)

ewinka
03-09-2009, 10:41
Dziewczyny, a co do tych buntów, to jak to wygląda i co z tym robicie?
Ja po prostu staram się być konsekwentna, wytrwała i cierpliwa, ale to ostatnie czasem z trudem wielkim mi przychodzi :roll:
Wysadzam, jak "czuję", że Małej się chce, a jak nie chce usiąść, to nie zmuszam - zresztą się nie da :mrgreen: - tylko zachęcam, np. wysadzając pluszaki i mówiąc, żeby teraz Tusi ustąpiły, a Tuśka je wtedy przytula, albo jeśli nic nie działa, pozwalam się zsikać, żeby jej powiedzieć, "widzisz, do czego to prowadzi? Masz mokro, ubranko mokre, brzydkie, trzeba się przebrać, przerwać zabawę. Widzisz, warto wołać mamę, albo chociaż pozwalać się sadzać :)"
Napiszcie, jak Wy sobie radzicie.

Morita
05-09-2009, 06:19
Moja Stasia z 3 maja i też podobnie jak piszą dziewczyny; świetnie współpracowała do około roku (wysadzana na nocnik od 3 miesiąca życia). A od kiedy zaczęła chodzić totalny bunt do teraz.
Jeśli nie masz dywanów i możesz trzymać np mopa w pogotowiu to myślę, że same majtki dają lepszy efekt. Stasia zawsze wtedy staje jak siusia i patrzy jak jej leci po nogach:lol: a kiedy ma w majtach jakąś wkładkę (wkład od materiałowej pieluchy), to czasem nawet specjalnie nie zwraca uwagi, że się zsikała.
Jak Ty wysadzalas 3 msc dziecko????
Moja Ewa chodzi na nocnik mniej lub bardziej chetnie a pomagalo powiedzenie,ze idziemy RAZEM sie wysikac bo nas beda brzuszki bolaly.
Nie namawianie tylkostwierdzenie faktu. MAla chetnie idzie.
Czasami nie ma ochoty i woli bolacy brzuszek ;) ale to rzadkosc ;)

ps. Nie mam dywanow, mop czekal w rogu. Faza sikania co 15 minut trwala jakies dwa tygodnie. Zakladalam jej zwykle majtki ;)

monia52
05-09-2009, 09:30
Jak Ty wysadzalas 3 msc dziecko????

Normalnie, po prostu "wysadzałam", a nie sadzałam. Dużo o tym znajdziesz w dziale "wychowanie bezpieluszkowe". I do roku prawie nie wiedziałam co to kupa w pieluszce... Największą satysfakcję i radość dawała mi świadomość, że moje dziecko jest CZYSTE.
A odnośnie pytania Ewinki o radzenie sobie z buntem, ja sobie nie radzę, raczej odpuściłam z braku czasu i siły. Zaawansowana ciąża i sezon przetworowy nie pozwalają mi na zaangażowanie się w 100% w obserwację dziecka. Miałam ambitny plan odpieluszkowania w te wakacje, ale nie wyszło... Teraz odpuszczam ale mam nadzieję, że jak zacznę wysadzać maleństwo (niedługo się urodzi), to starsza na nowo załapie (chyba nawet czytałam to w książce Kingi Cherek, że u niej tak było przy małej różnicy wieku między dziećmi).