PDA

Zobacz pełną wersję : Dlaczego ludzie takie bzdury plotą?



esther
29-07-2009, 22:48
Byłam wczoraj na placu zabaw koło domu z siostrzeńcami mojego M i z Szymem w kółkowej. Chuśtam starszaków na "koniku", a przy drugim koniku pani z kilkulatką nie pytana oczywiście o zdanie i o zabieranie głosu mówi mi nagle tak:
"ja mam w domu jeszcze takiego czteromiesięczniaka i córka też zastanawiała się czy tak nie nosić, ale popytała koleżanek, które tak noszą (baaaaaardzo jestem ciekawa JAKICH koleżanek) i wszystkie mówią, że później to już nie ma szans, żeby to dziecko odstawić(!)"
Zagotowało się we mnie, ale powiedziałam tylko grzecznie, że dziwię się bardzo, bo moje dziecko dopiero wynoszone w ciągu dnia odpowiednio dużo może się na podłodze samo pobawić.
Ale myślę sobie po kiego wała za przeproszeniem baba takie bzdury wymyśla i gada do ludzi? :twisted:

czukczynska
29-07-2009, 22:52
Też nie wiem po co takie rzeczy wymyślać.
Nie wydaje mi się,żeby jakaś chustomama narzekała, ,,że trudno odstawić".
Raczej martwi się,ze już się dzieć odstawia :roll:
Szkoda słów....

paula_bed
29-07-2009, 22:54
Ehh te baby :roll:
Musiala cos powiedziec bo ja ciekawosc zzerala i liczyla na jakis dluzszy dialog?? ;)

nemhain
29-07-2009, 22:54
Ja raz w metrze usłyszałam, że dziecku kręgosłup pokrzywię i czego to te matki teraz nie wymyślą żeby im było wygodniej a o dzieci nie dbają!
Niestety takie komentarze będziemy słyszeć, ja staram sie olewać chociaż czasami trudno.

roziii
29-07-2009, 22:55
Ja też się nadziwić nie mogę. ALe ludzie to lubią tak gadać, chodźmy mieli głupoty, to zawsze gadają.
A Ty się nie przejmuj, szkoda twoich słów( bo to na marne)
Swoje wiemy i tyle:mrgreen:

esther
29-07-2009, 22:58
Nie wydaje mi się,żeby jakaś chustomama narzekała, ,,że trudno odstawić".
Raczej martwi się,ze już się dzieć odstawia :roll:

No dokładnie!

Pasiata
29-07-2009, 22:59
Ha! A ja się wczoraj od teściowej dowiedziałam, że Tosia nie chce u niej na rękach być i chce do mnie, bo ja ja tak ciągle noszę w tych chustach... Ciekawe tylko, czemu ucieka od teściowej a u innych chce być na rękach :hide:

uma
29-07-2009, 23:00
trzeba było panią śmiechem zabić :D

Tedi
29-07-2009, 23:02
Traktuj lekko komentarze :-) Ty masz swoją filozofię życia, a inni swoją...Pozdrawiam!

Budzik
29-07-2009, 23:03
Zapytałabym grzecznie "No i...?" :twisted:

larwunia
29-07-2009, 23:07
Ha! A ja się wczoraj od teściowej dowiedziałam, że Tosia nie chce u niej na rękach być i chce do mnie, bo ja ja tak ciągle noszę w tych chustach... Ciekawe tylko, czemu ucieka od teściowej a u innych chce być na rękach :hide:

No właśnie, sama niedawno pisałam o takim problemie. Czy Twoja teściowa zna może moją teściową:lol:?

A tak poważnie to ja już się też zaczynam przyzwyczajać, że jeden dzień spotykamy przyjazne spojrzenia, a na drugi dzień dostajemy w pupsko. Równowaga musi zostać zachowana;-).

salome
29-07-2009, 23:14
Idąc kilka dni temu ulicą ze śpiącą córeczką zamotaną w kieszonkę usłyszałam od mijających mnie dwóch młodych dziewczyn z dzieckiem w wózku: o jezu jakie umęczone dziecko! Ja bym tak nie mogła...

A Polcia gdy się obudziła oczywiście piękny uśmiech wdzięczności mi posłała, że jej nie wożę w wózku, tylko tulę do serca wśród tych złośliwców:ninja:

kulka37
29-07-2009, 23:15
Pani pewnie liczyła,że będziesz z nią dyskutować i będzie miała okazję jeszcze trochę mądrości Ci sprzedać:ninja: A olać takie gadki w myśl zasady "Róbmy swoje..."

Ania
29-07-2009, 23:19
podziwiam asertywnosc... ja nie jestem:twisted:

Lotna
29-07-2009, 23:25
Głupota. Ludzie to po prostu czasem się nudzą.
Antek nie noszony, domagał się zasypiania na kolanach, w pozycji chuściocha, bujając ( czyli naśladując chustowanie). Od dwóch dni znów się nosimy, dziecko zasypia albo przytulone do mnie na łóżku, albo w swoim łóżeczku.
Potrzeba bliskości nie może być uzależnieniem.

Liv
29-07-2009, 23:27
Idąc kilka dni temu ulicą ze śpiącą córeczką zamotaną w kieszonkę usłyszałam od mijających mnie dwóch młodych dziewczyn z dzieckiem w wózku: o jezu jakie umęczone dziecko! Ja bym tak nie mogła...

A Polcia gdy się obudziła oczywiście piękny uśmiech wdzięczności mi posłała, że jej nie wożę w wózku, tylko tulę do serca wśród tych złośliwców:ninja:

salome, jakież to piękne :p

Kanga
29-07-2009, 23:28
a ja dziś do piaskownicy doniosłam prawie 3 letniego Franka w kółkowej na plecach a Kasia pół rocznego Bruniaka w Bondolino z przodu...
dzieci bawiły się i latały po placu zabaw.. po rozstaniu wracałam kawałek do domu z sąsiadką, która pytała się... jak to możliwe, że takie małe ( w domyśle Bruniak) a raczkuje i wstaje.. i jak pamięta Franek robił podobnie szybko.. czy to zaleta noszenia i chust..

oczywiście przytaknęłam i wskazałam sąsiadce kierunek -->>chusty i noszenie ;) to rozwija i motywuje do rozwoju.. przykład działa ;)

tysia
29-07-2009, 23:31
Ja na wsi mieszkam. Z chustą sie zaprzyjaźniamy.

Wybieram się do kościoła z Adasiem zamotanym....:mrgreen:
Mąż stwierdził, ze nasza wieś chyba nie jest na to gotowa...oj sąsiadki będą miały używanie i jakie teorie będą głosić :hide:

Teściowie jak zobaczyli Adasia w chuście u taty to się użalali jak mu tam ciasno i niewygodnie, a Adaś spał smacznie i miał to w nosie...tak jak jego rodzice :ninja:

carolans
29-07-2009, 23:33
z moich obserwacji---ludzie gadaja zeby pogadac. Nie przywiazuje wagi do tego na co wplywu nie mam(ludzkie gadanie ::P)
A nic tak ludzi nie wkurza jak olewanie ich :twisted:

Pasiata
29-07-2009, 23:35
z moich obserwacji---ludzie gadaja zeby pogadac. Nie przywiazuje wagi do tego na co wplywu nie mam(ludzkie gadanie ::P)
A nic tak ludzi nie wkurza jak olewanie ich :twisted:

No ja gadanie obcych to olewam, ale moja teściowa... to nieco inny temat :hide:

allad
29-07-2009, 23:35
Dzisiaj rano poszedłem z zamotaną Julką na zakupy i pani w kasie w sklepie z ogromnym wyrzutem stwierdziła: "ona się przecież udusić może", a jak powiedziałem że wręcz przeciwnie, właśnie się przytula i zaraz będzie spała, to się jeszcze bardziej oburzyła: "jak to, tak na siedząco!?" Na szczęście zawsze byłem typem bezczelnym, więc jej powiedziałem co na ten temat myślę i poszedłem. Nawet mnie to nie wkurzyło specjalnie, ale najśmieszniejsze było to, że ta pani nie chciała źle, jej się rzeczywiście wydaje że to jest niedobre, bo ona tego nie zna. Straszne tylko, że jak się takim ludziom chce wytłumaczyć jak to jest naprawdę, to oni wcale nie chcą słuchać :)
Ale co tam, jutro znowu pójdziemy na zakupy, a pani pewnie znów będzie ta sama. Powiemy że jeszcze się nie dała Julka udusić, ale pracujemy nad tym :)

Lotna
29-07-2009, 23:38
Dzisiaj rano poszedłem z zamotaną Julką na zakupy i pani w kasie w sklepie z ogromnym wyrzutem stwierdziła: "ona się przecież udusić może", a jak powiedziałem że wręcz przeciwnie, właśnie się przytula i zaraz będzie spała, to się jeszcze bardziej oburzyła: "jak to, tak na siedząco!?" Na szczęście zawsze byłem typem bezczelnym, więc jej powiedziałem co na ten temat myślę i poszedłem. Nawet mnie to nie wkurzyło specjalnie, ale najśmieszniejsze było to, że ta pani nie chciała źle, jej się rzeczywiście wydaje że to jest niedobre, bo ona tego nie zna. Straszne tylko, że jak się takim ludziom chce wytłumaczyć jak to jest naprawdę, to oni wcale nie chcą słuchać :)
Ale co tam, jutro znowu pójdziemy na zakupy, a pani pewnie znów będzie ta sama. Powiemy że jeszcze się nie dała Julka udusić, ale pracujemy nad tym :)


:lool: :lool: :thumbs up:

jana
29-07-2009, 23:39
jak ktoś nie ma nudne życie to musi sobie czasem pogadać, cokolwiek, byle pogadać , poplotkować, może poobmawiać taki styl zycia ;-)

allad
29-07-2009, 23:44
Ale nie ma co narzekać, jest też sporo ludzi, którzy patrzą z podziwem i się uśmiechają do ludzi zamotanych. Większość z nich nie ma pojęcia, co to jest, ale podoba im się że dziecko jest tak blisko rodzica i że się przytula. Pewnie w cichości ducha zazdroszczą nam, że mamy wolne ręce, a oni muszą pchać wózek przez krawężniki i nadrabiać kilometr przez pięć schodków przy górce :)

Mayka1981
29-07-2009, 23:55
:applause:

a takim co to KONIECZNIE muszą głosić swoje mądrości kij w oko i kawałek szkła (jak mawiała moa świętej pamięci babcia)

carolans
29-07-2009, 23:57
pasiata hmmmm a autorytet lekarza tez nic nie da? :P
ja tam mojej mowie, ze lekarz zachwycony ze dziec sie tak dobrze i szybko rozwija i ze to dzieki chustom :D (faktycznie szybko sie rozwija, nie wiem czemu :P).
totalnym hitem okazalo sie zamotanie meza na wizyte u tesciowej. na jej "a z wozkiem nie wygodniej" ucial krotko ze "nie, nam tak dobrze bo lubimy nosic". Ze mna moze by walczyla, z nim sie boi :ninja:

gdulaw
29-07-2009, 23:57
Ja dla odmiany byłam ostatnio z Młodym na szczepieniu - z chustą bo tak szybciej i wygodniej. Jako, że noszę już drugiego Malucha mam kilka lat doświadczenia i ludzkie gadanie i gapiostwo mi spowszedniało. Chustę traktuję jako pomoc i już.

Po wejściu do gabinetu pani dr obejrzała mnie od stóp do głów i spytała po co ja w tym szaliku dziecko noszę? Normalnie mnie zatkało bo w takim miejscu takiego czegoś się nie spodziewałam. Powiedziałam tylko, że bo lubi, bo to wygodne i podobno zdrowe :roll:. Na co pani dr powiedziała, że zdrowe to było w kulturach pierwotnych jak dzieci noszono na plecach (Młody był w 2x), bo to tak fizjologicznie, ale z przodu to nie. Chciałam jej opowiedzieć o różnych wiązaniach i splotach (które są na pewno zdrowsze niż "pierwotne" szmatki), ale Pani Mądra już nie chciała słuchać więc stwierdziałm, że nie warto marnować energii.

No i tak to właśnie jest - gadają nie wiedzieć po co, bo na pewno nie po to żeby się czegoś dowiedzieć.

grimma
30-07-2009, 00:01
teraz to takie gadki mnie juz nie ruszaja.
spokojnie, zgodnie z prawda moge powiedziec: starszego tez nosilam i:
a. chodzi sam
b. dal sie odstawic
c. kregoslup ma w porzadku (poki co)

wiec coz. ze mna nie podyskutuja :twisted:

ale mnie nikt nie zaczepia i nie uswiadamia. mam wyglad wiedzmy :twisted::twisted::twisted:

allad
30-07-2009, 00:02
A ona te "kultury pierwotne" to z autopsji pamiętała? :lol:

gdulaw
30-07-2009, 00:12
A ona te "kultury pierwotne" to z autopsji pamiętała? :lol:

:D

krysiak
30-07-2009, 00:13
córka też zastanawiała się czy tak nie nosić, ale popytała koleżanek, które tak noszą (baaaaaardzo jestem ciekawa JAKICH koleżanek) i wszystkie mówią, że później to już nie ma szans, żeby to dziecko odstawić(!)"

Ja bym powiedziała, że ja w kwestii opieki nad moim dzieckiem, to raczej słucham fachowców i swojej matyczynej intuicji niż koleżanek i dlatego noszę, ale każdy słucha tego, kto dla niego jest autorytetem. Dla jednych fachowcy, dla drugich koleżanki...

esther
30-07-2009, 00:59
Ja bym powiedziała, że ja w kwestii opieki nad moim dzieckiem, to raczej słucham fachowców i swojej matyczynej intuicji niż koleżanek i dlatego noszę, ale każdy słucha tego, kto dla niego jest autorytetem. Dla jednych fachowcy, dla drugich koleżanki...

No w sumie mądra bardzo odpowiedź.

A jeśli o teściowe :twisted: chodzi to temat na zupełnie nowy wątek...

pszczoła
30-07-2009, 01:28
A ja się zrobiłam bezczelna. Początkowo próbowałam tłumaczyć, pokazywac, że przecież córcia zadowolona, to chyba jej dobrze..bez skutku.
Teraz z uśmiechem (serio!) na głupie stwierdzenia typu "udusi się to dziecko!" odpowiadam "Ooo, to jeszcze się nie udusiło???".
Rozmawiam tylko z tymi, którzy chca rozmawiać, a nie krytykować bez względu na wszystko.

Olik
30-07-2009, 08:25
Gdy pierwszy raz zostawiłam Kornelię mojej mamie i poszłam do pracy Kornik urządziła dziką awanturę. Kilka dni później mama przyznała, że rozmawiała o tym z koleżanką, a ta stwierdziła, że to przez to że ja w chuście ciągle noszę :duh: Oczywiście po dwóch dniach Kornelia zostawała z mamą już zupełnie na luzie. Musiała się przyzwyczaić...

Jakoś nie widzę, żeby młoda była uzależniona od noszenia, bo w wózku też jeździ i sama się bawi na podłodze, mimo że jak widzi mnie zawiązującą na sobie chustę to się cieszy.

Olik
30-07-2009, 08:29
Ja dla odmiany byłam ostatnio z Młodym na szczepieniu - z chustą bo tak szybciej i wygodniej.

Po wejściu do gabinetu pani dr obejrzała mnie od stóp do głów i spytała po co ja w tym szaliku dziecko noszę?

Moja pediatrzyca tylko się uśmiechnęła ;) Za to nasz ortopeda to podobno badał mamy i dzieci w Afryce pod kątem chustowym i jest bardzo za noszeniem. Podobnie mój psycholog, który ostatnio stwierdził, że jakby ktoś chustę opatentował to byłby milionerem ;) Z resztą wykorzystał chustę w terapii mówiąc, że jest bardzo bezpieczna dla dziecka (mam poczucie ciągłego zagrożenia ) tylko moja reakcja była nieodpowiednia bo z przekąsem odpowiedziałam "No chyba że zlecę tak ze schodów..." :twisted:

kuku
30-07-2009, 08:42
A mnie wkurza jeszcze to, że wszyscy dookoła czują się "upoważnieni" do głośnego wypowiadania swoich komentarzy. Czy ja mówię, co myślę na temat ich ubioru albo fryzury? Bezczelność i tyle.
tak samo mnie wkurzało dotykanie brzucha mojego w ciąży wrrr...

Eyja
30-07-2009, 10:06
a ja dziś do piaskownicy doniosłam prawie 3 letniego Franka w kółkowej na plecach a Kasia pół rocznego Bruniaka w Bondolino z przodu...
dzieci bawiły się i latały po placu zabaw.. po rozstaniu wracałam kawałek do domu z sąsiadką, która pytała się... jak to możliwe, że takie małe ( w domyśle Bruniak) a raczkuje i wstaje.. i jak pamięta Franek robił podobnie szybko.. czy to zaleta noszenia i chust..

oczywiście przytaknęłam i wskazałam sąsiadce kierunek -->>chusty i noszenie ;) to rozwija i motywuje do rozwoju.. przykład działa ;)

Aga, mój siostrzeniec nie jest noszony, a już pięknie wstaje i raczkuje. i za tydzień skończy pół roku.
to tak dla równowagi piszę ;-)

dorcik81
30-07-2009, 10:36
ludzie gadają i gadać będą,a my no cóż swoje wiemy i swoje robimy:)

krysiia
30-07-2009, 12:30
Komentarze są różne, ale jak się z córcią ostatnio wybrałam do sklepu: ja z Kubulem w kieszonce, a mała z lalką w kółkowej:) to się ludzie oglądali za nami, mało się nie poprzewracali:) i jedyne komentarz jakie leciały brzmiały: o jak słodko:)

salome
30-07-2009, 13:52
Koło bloku, w którym mieszkam dziewczynki w wakacje wożą wózkami lalki, a te które nie mają wózków, zaczęły wiązać w szaliki na boku :lol: (często mnie widzą w kółkowej). Jakie bystre :applause:

Adso
30-07-2009, 13:59
Koło bloku, w którym mieszkam dziewczynki w wakacje wożą wózkami lalki, a te które nie mają wózków, zaczęły wiązać w szaliki na boku :lol: (często mnie widzą w kółkowej). Jakie bystre :applause:
To potwierdza,że nie ma co strzępić języka..wystarczy dawać dobry przykład noszeniem i przytulaniem :mrgreen:

Mama Żuka
30-07-2009, 18:37
(...)ale powiedziałam tylko grzecznie, że dziwię się bardzo, bo moje dziecko dopiero wynoszone w ciągu dnia odpowiednio dużo może się na podłodze samo pobawić.

Mam dokładnie takie same odczucia. Po porządnym spacerze w chuście ze spaniem, przytulaniem, wygłupami, Franek zasuwa wśród zabawek jak oszalały. Właśnie dzięki motaniu mam możliwość zrobienia wielu rzeczy w domu, bez dziecia przylepionego do moich nóg i wołającego ciągle "mamam!". Do mamy się już poprzytulał teraz czas na inne rozrywki :mrgreen:!