Zobacz pełną wersję : Młodsze z przodu a wysadzanie starszego na siusiu...
truscaffka
20-07-2009, 17:22
Taki mam problem natury technicznej. Moja starsza córa ostatecznie pożegnała się z pieluchami i na spacerach biega już w majtach. Ale jest jeszcze za mała i nie kuma samodzielnego kucania pod drzewkiem - trzeba więc ją wysadzać. Ma ktoś jakieś patenty jak wysadzić 13 kg dwulatkę, mając w kieszonce jej młodszą, prawie 6 kilową siostrę? Bo dzisiaj próbowałam i poległam - dobrze, że wzięłam starszej spodnie na przebranie...
Ostatnio przez ten problem coraz częściej biorę wózek zamaist chusty, żeby bardziej mobilną być. Ale może jednak da jakoś radę w chuście? Czy też raczej zaniechać, łazić na spacery z młodszą w wózku, zaś chusty używać jak się mężulo na horyzoncie pojawia?
dominika79
20-07-2009, 17:44
hmm.. ja poległam przy tego typu zadaniach ( jedno na brzuchu i.. zawiązanie butów drugiemu, wsadzenie na chuśtawkę/zjeżdżalnię..) zaczełam na plecach nosić ( może to wchodzi w grę?)
ja wysadzałam starszą jakby trzymając ją pod pachą ;) dało radę ;)
formichiere
20-07-2009, 18:28
hmm.. ja poległam przy tego typu zadaniach ( jedno na brzuchu i.. zawiązanie butów drugiemu, wsadzenie na chuśtawkę/zjeżdżalnię..) zaczełam na plecach nosić ( może to wchodzi w grę?)
Ja też raczej opcja młodszy w wózku a ja latam za starszym. Dobrze że chłopaki sikają na stojąco;-)
Ja wysadzalam czterolatke majac mlodsza z przodu, no nie doszlaby do domu, ale nie wiem czy jezdzisz z wozkiem. Moja starsza jak sie odpieluchowala to n wiszaco ( trzymana) sikac nie umiala. Jezdzilismy wozkiem i mielismy nocnik i litrowa butelke wody do oplukania tegoz pod wozkiem.
pozdr
s.
doominikaa
20-07-2009, 20:45
a mnie się dzieci zgrały i młodą już miałam zwykle z boku w kółkowej, wtedy wysadzenie młodego było easy. Hardkor się zaczął kiedy Mateusz jeszcze sobie życzył być wysadzany, a Małgośka wtedy z upodobaniem uciekała np na ruchliwą ulicę albo biegła za ślicznym wielkim pieskiem rasy amstaf....
Ale mając jedno z boku drugie się dość łatwo wysadza. No i plecy...
no też mam ten problem. nie daję rady po prostu zwłaszcza ze młodsze waży coś ponad 7 :/
wózek albo mąż...
W plenerze to mi się nie zdarzało, ale miałam podobny problem z sadzaniem 19kg na sedes (bo na nocnik nie chciała) w dodatku latała co 5 minut bo to były początki i za każde siusiu miała obiecaną nagrodę. Ale to tylko szybkie "hop" do góry było. W plenerze zrobiłabym to tak, że pochyliłabym się do przodu jedną ręką trzymając głowę młodszego, a na przedramieniu drugiej ręki kazałabym się oprzeć (trzymać się) starszemu, niech nie odrywa nóg od ziemi, ale niech ma oparcie/trzymanie, bo rozumiem, że dziecko nie umie samo kucać do sikania bez trzymanki? Albo kucnęłabym z dziećmi nie pochylając się do przodu (plecy proste) a starsze nieco bardziej bokiem, żeby nie gniotło młodszego.
truscaffka
20-07-2009, 23:43
dzięki, dziewczyny, za rady...w sumie z tym moim kucaniem mogłabym popróbować..ale na swoim forum rówieśniczym wyczytałam coś o jakichś składanych nocnikach z mothercare...ktoś coś o tym wie? ja i tak ganiam z plecakiem dużym, jak mam chustę na sobie, więc może taki nocnik-składak by się tam zmieścił? bo ze starszą córą jest akurat ten problem, że ona chce tylko na nocnik, ewentualnie pod drzewko, ale o normalnym wc można na razie zapomnieć...
takie maja byc? (http://www.mothercare.com/b/42858041/277-3513249-3867603?ie=UTF8&pf_rd_r=0BY8E0JY15DWZNK81EBP&pf_rd_p=222674291&pf_rd_i=42772041&pf_rd_s=left-nav-3&pf_rd_m=A2LBKNDJ2KZUGQ&pf_rd_t=101)
uzywalam takich w pracy czasami (jak rodzice zyczyli sobie, zeby dziecko wysadzac w plenerze) i bardzo sobie chwalilam ten pomysl...
Wysadzam starszą i nawet mi się udaje. Tak jak już dziewczyny mówiły. Trzeba kucnąć z młodszym w chuście, a potem chwycić starszaka i już:)
U mnie nikt na ten sposób załatwiania spraw nie narzeka:)
Rety, toż sikanie jednego malucha z drugim w chuście (a trzecim patrzącym jak leci...) to coś co robię kilka razy dziennie :lol: Kucanie to podstawa! Nie tylko u siusiającego dziecka, ale i u zachustowanej mamy! :lol:
Wysikuję w plenerze pod drzewkami wszystkie trzy moje maluchy (Ula 10 mies. około 9 kg, Nela 2,5 roku około 14 kg, Iza 4,5 roku chyba około 15 kg) w przeróżnych konfiguracjach. Najstarsza czasem już sobie radzi z jednoczesnym kucaniem, trzymaniem portek i celowaniem strumieniem siuśków tak, żeby w te portki nie trafić, ale jak jej się bardzo spieszy i nie ma czasu na ceregiele, to woli żeby jej pomóc, czyli potrzymać ją pod drzewkiem tak jak te młodsze, pod kolankami, opartą plecami o mój brzuch.
Na sobie w chuście mam najczęściej najmłodszą Ulę, rzadziej Nelę. Wózka nie używam. Wysikuję wszystkie trzy, łącznie z najmłodszą, więc często się zdarza siusianie plus dziecko w chuście.
Jeżeli akurat mam którąś na plecach, to nie mam żadnego problemu z kucnięciem i złapaniem delikwentki do siusiania pod kolankami, opartej plecami o moją klatę ;-)
Jeżeli mam kogoś w kółkowej powiedzmy na prawym biodrze, to na chwilę przesuwam malucha bardziej w prawo, nawet nie na plecy, po prostu trochę dalej na prawe biodro i prawą rękę, która zwykle otacza malucha wokół pleców przekładam PRZED dziecko. No i chwytam malucha z potrzebą pod kolankami itd. A czasem jeszcze łokciem prawej ręki powstrzymuję malucha siedzącego w chuście przed rozpraszaniem tego siusiającego. Jeżeli zapędy do rozpraszania są duże (np przemożna chęć ciągnięcia siostry za włosy :lol: ) to malucha siusiającego nie trzymam pomiędzy swoimi kolanami, tylko kucam lekko bokiem i dół jego pleców opieram nie na swoim brzuchu tylko na lewym udzie, tak żeby siusiał "na zewnątrz", a paszki opierają się o zgięcia moich łokci. Wtedy mam maluchy po obu swoich bokach.
Uff, brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę to bardzo proste :D
A jeżeli mam dziecko z przodu w kółkowej w pionie albo w elastiku czy innej wiązanej, to po pierwsze kucam bardzo nisko, wcale nie pochylając się przy tym do przodu. Wyciągam wyprostowane ręce daleko w przód i swoje łokcie opieram na własnych kolanach. Dłońmi chwytam dziecko pod kolankami w pozycji do wysikiwania, paszki malucha opierają się na moich przedramionach, a górna część pleców i głowa wysikiwanego malucha opiera się o plecy tego zachustowanego brzdąca. Jest to bardzo wygodne! Jeżeli czuję, że mi ciężkawo, to po prostu głębiej kucam, lekko odchylając się w tył i ciężar znika. Ważne przy tej pozycji jest uniesienie łydek wysikiwanego malucha dość wysoko, żeby spodenkom uszło na sucho ;-)
Z powodu potrzeby wysikania któregoś malucha nie wyciągam nigdy z chusty tego którego akurat noszę. Teoretycznie mogłabym odłożyć malucha na jakiś kocyk, bo spaceruję przeważnie po własnym ogródku. Ale dużo łatwiej i szybciej jest po prostu wysiusiać chwytając tak jak opisałam wyżej i już.
Zdarzyło mi się wyciągać dziecia z chusty po to żeby wysiusiać innego tylko wtedy, kiedy akurat był jakiś kryzys i miałam na sobie jednocześnie dwoje dzieci w chustach, jedno z przodu, drugie na plecach :lol: Wtedy to już się chyba nie za bardzo da wysikać trzecie... :duh:
No chyba, że któraś z Was już tak próbowała??? :omg: :lol:
Edit:
Aha, a jeszcze co do nocnika! Typowe nocniki są wielkie (mam na myśli np te z kaczuszką - do plecaka się nie zmieści). Ale moje dziewczyny nauczyły się siusiać do postawionej na podłodze miseczki. Zwykła miska do miksowania o wywiniętych na zewnątrz brzegach i pionowych ściankach, średnicy kilkunastu cm, wysokości mniej więcej 20 cm. Na prostym podłożu stoi zupełnie stabilnie. Na nierównym podłożu można ją po prostu przytrzymać (kucając obok), żeby się nie chwiała. Całkiem wygodny nocnik podróżny, polecam. Nie jest to może nocnik do przesiadywania, ale na szybkie awaryjne siku nadaje się świetnie. No i zmieści się w plecaku. Tutaj masz fotkę takiej miski w akcji. Mam tylko zdjęcie z noworodkiem, ale widać kawałek miski, mniej więcej widać o jaką chodzi:
http://images48.fotosik.pl/166/8a562a79ecefa615.jpg
paskowka
21-07-2009, 10:50
Kinga- zdjęcie z miska jest the best :)
Ja nie mam problemu z wysadzaniem starszaka, bo to chłopiec i nauczył się robic siku jak mężczyzna, czyli staje pod drzewem i trzyma sobie ptaszka żeby sie nie oblać. Czasem sie trochę poleje, ale nic to:)
truscaffka
21-07-2009, 16:40
Rety, toż sikanie jednego malucha z drugim w chuście (a trzecim patrzącym jak leci...) to coś co robię kilka razy dziennie :lol: Kucanie to podstawa! Nie tylko u siusiającego dziecka, ale i u zachustowanej mamy! :lol:
Wysikuję w plenerze pod drzewkami wszystkie trzy moje maluchy (Ula 10 mies. około 9 kg, Nela 2,5 roku około 14 kg, Iza 4,5 roku chyba około 15 kg) w przeróżnych konfiguracjach. Najstarsza czasem już sobie radzi z jednoczesnym kucaniem, trzymaniem portek i celowaniem strumieniem siuśków tak, żeby w te portki nie trafić, ale jak jej się bardzo spieszy i nie ma czasu na ceregiele, to woli żeby jej pomóc, czyli potrzymać ją pod drzewkiem tak jak te młodsze, pod kolankami, opartą plecami o mój brzuch.
Na sobie w chuście mam najczęściej najmłodszą Ulę, rzadziej Nelę. Wózka nie używam. Wysikuję wszystkie trzy, łącznie z najmłodszą, więc często się zdarza siusianie plus dziecko w chuście.
Jeżeli akurat mam którąś na plecach, to nie mam żadnego problemu z kucnięciem i złapaniem delikwentki do siusiania pod kolankami, opartej plecami o moją klatę ;-)
Jeżeli mam kogoś w kółkowej powiedzmy na prawym biodrze, to na chwilę przesuwam malucha bardziej w prawo, nawet nie na plecy, po prostu trochę dalej na prawe biodro i prawą rękę, która zwykle otacza malucha wokół pleców przekładam PRZED dziecko. No i chwytam malucha z potrzebą pod kolankami itd. A czasem jeszcze łokciem prawej ręki powstrzymuję malucha siedzącego w chuście przed rozpraszaniem tego siusiającego. Jeżeli zapędy do rozpraszania są duże (np przemożna chęć ciągnięcia siostry za włosy :lol: ) to malucha siusiającego nie trzymam pomiędzy swoimi kolanami, tylko kucam lekko bokiem i dół jego pleców opieram nie na swoim brzuchu tylko na lewym udzie, tak żeby siusiał "na zewnątrz", a paszki opierają się o zgięcia moich łokci. Wtedy mam maluchy po obu swoich bokach.
Uff, brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę to bardzo proste :D
A jeżeli mam dziecko z przodu w kółkowej w pionie albo w elastiku czy innej wiązanej, to po pierwsze kucam bardzo nisko, wcale nie pochylając się przy tym do przodu. Wyciągam wyprostowane ręce daleko w przód i swoje łokcie opieram na własnych kolanach. Dłońmi chwytam dziecko pod kolankami w pozycji do wysikiwania, paszki malucha opierają się na moich przedramionach, a górna część pleców i głowa wysikiwanego malucha opiera się o plecy tego zachustowanego brzdąca. Jest to bardzo wygodne! Jeżeli czuję, że mi ciężkawo, to po prostu głębiej kucam, lekko odchylając się w tył i ciężar znika. Ważne przy tej pozycji jest uniesienie łydek wysikiwanego malucha dość wysoko, żeby spodenkom uszło na sucho ;-)
Z powodu potrzeby wysikania któregoś malucha nie wyciągam nigdy z chusty tego którego akurat noszę. Teoretycznie mogłabym odłożyć malucha na jakiś kocyk, bo spaceruję przeważnie po własnym ogródku. Ale dużo łatwiej i szybciej jest po prostu wysiusiać chwytając tak jak opisałam wyżej i już.
Zdarzyło mi się wyciągać dziecia z chusty po to żeby wysiusiać innego tylko wtedy, kiedy akurat był jakiś kryzys i miałam na sobie jednocześnie dwoje dzieci w chustach, jedno z przodu, drugie na plecach :lol: Wtedy to już się chyba nie za bardzo da wysikać trzecie... :duh:
No chyba, że któraś z Was już tak próbowała??? :omg: :lol:
Edit:
Aha, a jeszcze co do nocnika! Typowe nocniki są wielkie (mam na myśli np te z kaczuszką - do plecaka się nie zmieści). Ale moje dziewczyny nauczyły się siusiać do postawionej na podłodze miseczki. Zwykła miska do miksowania o wywiniętych na zewnątrz brzegach i pionowych ściankach, średnicy kilkunastu cm, wysokości mniej więcej 20 cm. Na prostym podłożu stoi zupełnie stabilnie. Na nierównym podłożu można ją po prostu przytrzymać (kucając obok), żeby się nie chwiała. Całkiem wygodny nocnik podróżny, polecam. Nie jest to może nocnik do przesiadywania, ale na szybkie awaryjne siku nadaje się świetnie. No i zmieści się w plecaku. Tutaj masz fotkę takiej miski w akcji. Mam tylko zdjęcie z noworodkiem, ale widać kawałek miski, mniej więcej widać o jaką chodzi:
http://images48.fotosik.pl/166/8a562a79ecefa615.jpg
Kinga, niemożliwa jesteś - co za szczegółowa i wielce pomocna odpowiedź na moje pytanie!! :applause: no i to zdjęcie...rewelacja :D
co do kucania, jak się ma młodsze na brzuchu...ćwiczyłam taką pozycję na jodze, ale teraz mam wrażenie, że ja się obalę do tyłu...coś kondycję straciłam, nie ufam własnym łydkom...bo rozumiem, że to trzeba na płaskich stopach kucać...nic, muszę najpierw w domu poćwiczyć ze starszą, bez młodszej na razie...ale rady są super, ta z miską też...jutro będe w mothercare, obejrzę jeszcze te składane nocniki, ile one w sumie miejsca po złożeniu zajmują...
dzieki kinga :)
Ja miałam ten problem w... samolocie. Leciałam z nimi sama, wysadziłam Julka tuż przed wejściem do samolotu, a i tak mu się zachciało. W tym ciasnym kibelku z Jackiem w kieszonce spociłam się jak nie wiem co.
Jedyne co mi przychodzi do głowy to wiązanie plecaczka.
co do kucania, jak się ma młodsze na brzuchu...ćwiczyłam taką pozycję na jodze, ale teraz mam wrażenie, że ja się obalę do tyłu...coś kondycję straciłam, nie ufam własnym łydkom...
Truscaffko, wlasnie z tego powodu, o ktorym piszesz - nietrzymania rownowagi - nie polecalabym wysadzania z podnoszeniem, gdy masz dziecko z przodu. Dzwigniecie dwulatka gdy juz i tak masz przesuniety srodek ciezkosci grozi problemami z kregoslupem. Na Twoja korzysc przemawia joga - mimo wszystko jednak masz za soba dwie ciaze, codziennie nosisz maluszka, a sporadycznie musisz poderwac z ziemi wiekszy ciezar. To niestety nie sprzyja aparatowi ruchu.
Ale zycie sobie, a teoria sobie...Wez popros pana L. o konsultacje - powinien pokazac Ci prawidlowe z punktu widzenia fizjoterapeuty pozycje podnoszenia starszaka w naglej chwili.
Kingo, fota bosska :) widzialam podobna z pojemnikiem po lodach, ale dziecie nie mialo takiej fajnej miny!
Jujamo, na taka okolicznosc warto miesc dezynfekujace chusteczki do przecierania wc - dziecie trzymajac sie szafki i sciany jest w stanie samo usiasc na kibelku.
co do kucania, jak się ma młodsze na brzuchu...ćwiczyłam taką pozycję na jodze, ale teraz mam wrażenie, że ja się obalę do tyłu...coś kondycję straciłam, nie ufam własnym łydkom...bo rozumiem, że to trzeba na płaskich stopach kucać...nic, muszę najpierw w domu poćwiczyć ze starszą, bez młodszej na razie...
Truscaffko, wlasnie z tego powodu, o ktorym piszesz - nietrzymania rownowagi - nie polecalabym wysadzania z podnoszeniem, gdy masz dziecko z przodu. Dzwigniecie dwulatka gdy juz i tak masz przesuniety srodek ciezkosci grozi problemami z kregoslupem.
No właśnie, właśnie! Dlatego ja nie piszę o dźwiganiu (które mało który kręgosłup by wytrzymał w tej sytuacji - absolutnie!), tylko o opieraniu. Jedyne co trzeba, to głęboko ukucnąć na płaskich stopach z szeroko rozstawionymi kolanami - to jest pozycja którą się czasem ćwiczy na zajęciach szkoły rodzenia :mrgreen:
I w takiej pozycji opieramy sobie całkowicie wyprostowane w łokciach ręce o kolana. Po czym pozwalamy dziecku na tych rękach zawisnąć. I w ten sposób blokujemy cały ciężar. Jeżeli czuję dodatkowe obciążenie na kręgosłupie, to znaczy, że źle się ustawiam: za bardzo pochylam się do przodu i powinnam głębiej kucnąć, ciut szerzej ustawiając kolana.
Tego się nie da przećwiczyć bez obciążenia, bo bez przeciwwagi w postaci dzieci w tak głębokim kucnięciu leci się do tyłu :lol: Nie trzeba do tego być silnym, ale trzeba być rozciągniętym. I przydają się dłuuuugie ręce ;-)
No i fakt, że nie wygląda się w tej pozycji zbyt atrakcyjnie, oj nie...:hide:
Jujamo, na taka okolicznosc warto miesc dezynfekujace chusteczki do przecierania wc - dziecie trzymajac sie szafki i sciany jest w stanie samo usiasc na kibelku.
Dzięki, słuszna uwaga!
Kingo jestem pod wielkim wrażeniem - nie tylko twojego opisu tutaj, ale że się tak wyrażę "całokształtu" :mrgreen:
Kingo jestem pod wielkim wrażeniem - nie tylko twojego opisu tutaj, ale że się tak wyrażę "całokształtu" :mrgreen:
Jedyne co trzeba, to głęboko ukucnąć na płaskich stopach z szeroko rozstawionymi kolanami - to jest pozycja którą się czasem ćwiczy na zajęciach szkoły rodzenia :mrgreen:
I w takiej pozycji opieramy sobie całkowicie wyprostowane w łokciach ręce o kolana. Po czym pozwalamy dziecku na tych rękach zawisnąć (...)
powinnam głębiej kucnąć, ciut szerzej ustawiając kolana.
O rrrety, mam nadzieję, że nie taki mój "całokształt" zapamiętasz :omg: :hide::hide::hide:
Czasami mój całokształt wygląda zdecydowanie bardziej atrakcyjnie i elegancko :ninja: :lol:
wanderluster
22-07-2009, 23:05
Kinga, dzięki za fotkę!
Ja bardzo chciałam stosować EC u synka, ale nie wiedziałam, jak go wysadzać, gdy był wielkim, ciężkim, ale wiotkim noworodkiem. Widziałam pozycje tylko na rysunkach i lalkach, albo na większych dzieciach.
Takie zdjęcia to skarb!
calineczka
24-07-2009, 01:40
Kinga, dzięki za fotkę!
Ja bardzo chciałam stosować EC u synka, ale nie wiedziałam, jak go wysadzać, gdy był wielkim, ciężkim, ale wiotkim noworodkiem. Widziałam pozycje tylko na rysunkach i lalkach, albo na większych dzieciach.
Takie zdjęcia to skarb!
Zgadzam się w całej rozciągłości!!!
Dla mnie osobiście Kinga to guru w temacie wych. bezpieluchowego!!!
To od niej (od książki i forum bezpieluch) zaczęła się przygoda z EC i chustami właśnie.
A zdjęcia są wręcz nieocenioną pomocą dla początkujących wysadzających rodziców.
:oops: :oops: :oops:
hm, no to chyba będę musiała kiedyś poprosić kogoś, żeby mi cyknął fotkę jak wysadzam jedno dziecko mając drugie w chuście :lol: Tylko jak??? Przecież właśnie dlatego robię takie wygibasy, bo jestem w danej chwili sama z dziećmi i nie ma nikogo innego na tyle dużego, żeby mógł wysadzić jedno z nich (albo potrzymać aparat i zrobić nam zdjęcie...) :duh:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.