PDA

Zobacz pełną wersję : kocham więc rozmawiam



aniołka2009
15-07-2009, 12:47
zawsze na spacerze czy to w chuście, czy prowadząc wózek, mówie do mojej małej, bo dla mnie to naturalne! a ludzie sie za mna ogądają. Wczoraj pchając wózek przez park prowadziłysmy ożywiona dyskusję, aż pan z ławeczki sie podniósł i stwierdził - szkoda pani gardła, toż TO nic nie wyrozumie..
Ja tylko dla rodziny wygadana jestam wiec tylko wzruszyłam ramionami...mówicie do swoich dzieci na spacerku? czy tylko szeptem nalezy żeby inni nie słyszeli...?

Beotia
15-07-2009, 12:59
Gadam cały czas - buzia mi się nie zamyka, od maleńkości moich dzieci. Mówię głośno i wyraźnie, nie interesuje mnie, czy ktoś słyszy czy nie. Opowiada, co widzę, zadaję im pytania, potwierdzam ich obserwacje...

Z tym mówieniem do dzieci - ze to niekoniecznie i nie dla wszystkich coś normalnego - tez mnie ze dwa dni temu naszła podobna refleksja, tylko że u mnie pod wpływem nieco milszego zdarzenia.

Otóż moje zwykle kiedy się idzie do naszego parku z dzieciakami, to nie ma siły - zawsze nawiązuje się jakieś kontakty z kuracjuszami z uzdrowiska, którzy to kuracjusze gadają z dziećmi, wypytują, zachwycają się itp.
Ostatnio zaczepiła nas pewna miła starsza pani, która przez chwilę się przyglądała naszym zabawom. Była zadziwiona, że mój 18-miesięczny Emil mówi wszystko porządnie i wyraźnie, pełnymi zdaniami. I skonstatowała: "No tak, bo pani mówi do dzieciaków, tak wyraźnie, rozmawia pani z nimi, to wiadomo, że szybko się uczą". Powiedziała to tak, jakby jej obserwacja nie była jednak czymś codziennym...

Podobną uwagę zresztą dostałam kiedyś na temat starszego synka - 20-miesięcznego wtedy - od dyrektorki przedszkola, do którego go zapisywałam.

i_n_a
15-07-2009, 13:22
Nawijam non stop. Na spacerze, w domu, wszędzie. Przy przewijaniu, karmieniu, zabawie, na huśtawce, w piaskownicy. I nawet całkiem do rzeczy można "pogadać" z 10-miesięczniakiem ;)

Gavagai
15-07-2009, 13:34
GADAM ile wlezie! Od urodzenia!
Na początku opowiadałam o wszystkim wokół, ale też uprawiałam dialogi z serii "uzgadniam z niemowlakiem co mam kupic na obiad, co jeszcze muszę załatwić". Nie mówiąc juz o tym, że musiał mnie biedak wysłuchiwać, gdy uczyłam się do sesji...
Gadam (i gadałam) normalnie, z minimalną ilością zdrobnień. Nie mam do tego żadnej awersji, rozumiem zdrabniające mamy, ale mnie to nie chce przez gardło przejść. Pełnymi zdaniami używając niekoniecznie prostych słów.

Młody zaczął mówić bardzo szybko. Jedne z jego pierwszych słów(w sumie zdań) było "A co to?". A to już była woda na młyn. Baaaaardzo niewiele pytań pozostawiam bez odpowiedzi. Jeżeli czegoś nie wiem, to mówię, że nie wiem, ale sprawdzę. No i sprawdzam :) wielu rzeczy można się dowiedzieć przy okazji :P
Jeździmy często autobusem i jesteśmy "lokalną rozrywką"; współpasażerowie turlają się ze śmiechu słysząc nasze "rozmowy", czyli półgodzinne maglowanie matki przez dziecko "a dlaczego?".

Już tak przyzwyczaiłam sie odpowiadać na pytania Krzysia i traktować go jako partnera do rozmowy, że gdy mu nie odpowiem na jakieś pytanie(nie z niewiedzy tylko z niechęci "o matko już mi się nie chce"), to się potem głupio czuję, jakbym go olała.

Efekty są takie, że młody ma wielki zasób słownictwa jak na swój wiek i opisuje wiele rzeczy; z przydatnych kwestii: szybko mówił co go boli(części ciała) i w jaki sposób, emocje wyraża słowami i nawet jak płacze z frustracji czy gniewu to potrafi potem opowiedzieć o tym dlaczego tak robił.

Myślałam zawsze że to normalka, ale tak jak Beotia spotkałam się ostatnio z takimi właśnie zdziwionymi opiniami, m.in. przypadkowo spotkanej w autobusie lekarki ze szpitala dziecięcego.

Zatem gadaj, gadaj, gadaj:) Same profity i jaka przyjemność ;-)

stjepa
15-07-2009, 14:05
gadam do moich maluchow o wszystkim, ewka przez to tez wygadana jest, papla bez przerwy, az mnie czasem glowa boli ;-) ... a jak sie zejda we dwie z kolezanka, to padamy ze smiechu sluchajac ich dialogow, madrale male

paskowka
15-07-2009, 14:27
Ja też gadam bez przerwy, ale z tą zależnościa gadania przez mamę i szybkim mówieniem to bym nie przesadzała. Mimo że gadałam do młodego cały czas, zaczął mówić bardzo późno (miał podand 2,5 roku), fakt, że teraz gada jak nakręcony i bardzo wyraźnie.
Z małą tez konwersuję, też się ludzie gapią, ale nikt mi jeszcze uwagi nie zwrócił")

dagis
15-07-2009, 14:35
tak - rozmawiamy
tyle, ze mi sie to calkiem normalne do dzis zdawalo

nigdy nikt mnie nie zaczepial z powodu rozmowy z dzieckiem
szczesciara ze mnie

zirca
15-07-2009, 14:38
ja też z tych gadajacych :ninja: i mam małego gadułę-pierwsze wyraźne "bu-bu" usłyszałam jak miał 7 tygodni :applause: teraz, mając 9 miesięcy, gada jak najęty, oczywiście bez sensu, ale non-stop :lol: nie mam pojęcia czy to zasługa tego, że od urodzenia duzo z nim rozmawiałam, z reszta-nie obchodzi mnie to, podobie jak reakcje ludzi. Wierzę, że dziecko ma mądrą duszę zamkniętą w nieporadnym ciałku i rozumie o wiele więcej niż jest w stanie przekazać.
Trochę of topicowo, ale że o gadaniu....pierwsze słowo mojego Ala-kajak :duh:
http://www.bobasy.pl/zirca/film/19896

Mayka1981
15-07-2009, 14:39
gadam i w chuście i w wózku, i w domu, i jak noszę i jak karmię i jak kąpię...
na spacerach zawsze opowiadam co widzę, uzgadniam zakupy i trasę spaceru... czasem dziwnie się patrzą, ale co tam...

Gavagai
15-07-2009, 14:42
właśnie sobie przypomniałam jak za panieńskich czasów bawiła mnie Ida Borejko z Jeżycjady, która non stop nadawała do swojego Józinka na spacerach ;)
A!
" z tą zależnościa gadania przez mamę i szybkim mówieniem to bym nie przesadzała."
Ależ ja nigdzie nie wykazywałam zależności :) Tylko stwierdziłam fakt, pisząc, że "Młody zaczął mówić bardzo szybko."

gouraanga
15-07-2009, 14:59
a ja słyszałam, że do dzieciurka się powinno mówić już jak się go w betach ze szpitala przyniesie! a to czy ktoś dziwnie patrzy albo komentuje, to mało istotne - najważniejsze, że są efekty w postaci elokwentnego dziecia :thumbs up:

sylwia-lubin
15-07-2009, 15:01
gadam, nawijam ile wlezie i śpiewam... i mam gdzieś co ktoś myśli kiedy na mnie patrzy...

GoDo
15-07-2009, 15:08
Ja też gadam. Od początku tj. od narodzin jak zmienialam pieluszkę, kąpaliśmy to cały czas opowiadalam co robię I tak mi zostało ze wszystkim. Na spacerze opowiadam co się dzieje wokół "piesek szczeka, samochód przejechał, kotek siedzi na płocie" itd., w sklepie wybieramy razem zakupy.
Póki co jeszcze nikt mi nie powiedział, że Młoda nie rozumie albo coś w tym stylu. Jeśli by ktoś coś powiedział, szczerze mówiąc miałabym to gdzieś :roll:

Młoda ma takie dni, że nawija non stop po swojemu, a jak zacznie to tak głośno dyskutuje....
Jak była zupełnie malutka, to pamiętam jak się cieszyłam kiedy zaczęła mi odpowiadać, prowadzić ze mną swoisty dialog. I chyba o to chodzi w nauce porozumiewania się. :)

Budzik
15-07-2009, 15:24
szkoda pani gardła, toż TO nic nie wyrozumie..


Hehehe, po co mówić, skoro nie rozumie - najlepiej zacząć się odzywać do TEGO jak TO będzie miało tak ze 3 lata, wtedy pojmie wszystko w lot ;-)

espejo
15-07-2009, 15:31
Ja też gadam, raz więcej, raz mniej - zależy od spania/niespania :) nastroju mojego i małego. Mój mąż za to śpiewa, nic zdroznego, ale jak wychodzimy to też śpiewa- przede wszystkim do wózka. Czasem go delikatnie powstrzymuję.... za repertuar. Kiedyś czekaliśmy przed przejściem na zielone - jechał międzynarodówka, chyba - no nic, jak przeczyta, najwyzej mnie :nono:
Ja najwiecej chyba gadam w kuchni - młodzież na leżaczku, ciągle zainteresowana to mu opowiadam co bęzie na obiad dla tatusia:) jak przestaję mówić to mu się po chwili nudzi... i marudzi. oczywiście po swojemu odpowiada!!

andziulindzia
15-07-2009, 15:45
Dużo mówię i mówiłam do dzieci, nikt się na mnie dziwnie nigdy nie patrzył. Zadając pytanie dziecku zawsze dawałam mu czas na odpowiedź nawet jak był najmniejszym maluszkiem ledwie gugającym.

aniołka2009
15-07-2009, 16:13
Zadając pytanie dziecku zawsze dawałam mu czas na odpowiedź nawet jak był najmniejszym maluszkiem ledwie gugającym.
To własnie w momencie kiedy ja zadałam dzieciowi pytanie pan sie wtrącił. To było dla niego najdziwniejsze, takie odniosłam wrażenie, nie sam fakt gadania tylko prowadzenie dialogu, bo czekałam na odpowiedź...

natasszzka87
15-07-2009, 16:13
My od pierwszych dni ze sobą rozmawiamy;-) Cały czas, włącznie ze spacerami przy ludziach nawet w sklepie, i nikt na nas dziwnie nie patrzył. Przecież to są nasze małe mądrale i na pewno rozumieją:D

Agakakaka
15-07-2009, 17:23
Nie wyobrażam sobie nie mówić do dzieci. Wszędzie i zawsze.

Adso
15-07-2009, 17:43
Staram się jak najwięcej mówić,opisywać co widzimy, co się dzieje. Uwielbiam jak malec opowiada po swojemu gestykulując przy tym zawzięcie :lol: Właściwie to mówi tylko: mama,tata i dada,ale na wiele sposobów, bo rożnie je intonuje :rolleyes:
Nie lubię jak ktoś przesadnie zdrobnia (općyk ci sisynka) i przesłodko wdzięczy się do dziecka :roll:

anmuszka
15-07-2009, 18:04
Też gadam z moją małą od urodzenia tak naprawde:). nawet jej ksiązki czytam jak jest w nastroju w miarę spokojnym (ale nie bajki) Ostatnio przerabiałyśmy Pratechetta.

kulka37
15-07-2009, 18:22
Ło Matko!Gadamy tyle,że pod koniec dnia jadaczka boli.Mnie głównie,ale synio też nawija.Ze starszą córą też cały czas nawijka.Efekt był taki,że zanim zaczęła chodzić,to już klepała słowa.Gadatliwość do dziś jej została.
Milczeć to w zakonie można,a do dziecka trzeba mówić!Szybciej świat będzie kumać:lol:

aniołka2009
15-07-2009, 18:23
Ostatnio przerabiałyśmy Pratechetta.
No to poczucie humoru będzie miała wspaniałe:thumbs up: ciekawe czy cos jej sie w związku z tymi książkami sni...?

hanti
15-07-2009, 20:08
na spacerach nie gadam, ot taka chwila dla mnie, słuchawki w uszy i odmóżdżam się.

garlicgirl
15-07-2009, 20:27
zazdroszczę Wam, ja milczkiem jestem. :(

znakoff
15-07-2009, 21:10
ja niestety też mało gadatliwa jestem. Na dodatek nie umiem nic Jerzowi opowiadać :hide: Za to czytam mu książki (nie na spacerach). Teraz kończymy "Dolinę Muminków w Listopadzie".

calineczka
15-07-2009, 21:56
gadam, nudzę, paplam, mówię, opowiadam.
non-stop.
dla mnie to naturalne jest.
nie wiem , dlaczego inni się dziwią.
mój 16-miesięczniak ma już całkiem fajną wymowę (dużo słowek+dźwiękonaśladowcze).
ludzie się dziwią-ależ on ładnie mówi!!!
pewnie dużo pani do niego mówi
:duh:
no jasne.
przecież to dziecko moje a nie torba, którą noszę na ramieniu.

ale najlepsze było jak moja siostra przelaciała przez miasto gugając i śpiewając do gugającego 3-miesięczniaka w głębokim wózku.
przyszła do domu i mówi:
ty, ale się ludzie na mnie głupio gapili.
nie wiem dlaczego-przecież do dziecka gadałam.
niektórzy do psów na spacerze gadali, a na mnie się głupio patrzyli.
hmmm...

dorcik81
15-07-2009, 22:00
pewnie,że gadam;-) bez względu na to czy spacer wózkowy czy chustowy dla mnie to zupełnie naturalne,czytamy razem książeczki (jak na razie dzieciowe)śpiewamy(to raczej w domu),a i wierszyki lubi szczególnie o żabie;-)

stonesik
15-07-2009, 22:03
Ja do swoich dzieci nawijam od urodzenia. Mówię cały czas -o wszystkim.Milknę tylko wtedy , gdy śpią .:D Starszy syn mówił , zanim nauczył się chodzić. A zaczął mówić od razu pełnymi zdaniami.Ubaw mieliśmy z niego niesamowity:mrgreen:. Nie będę się upierać , że to efekt mojego gadulstwa , bo opowiadano mi , że ja brzdącem będąc też najpierw gadałam a później uczyłam się całej reszty. A moja mama do wylewnych nie należy. Ale wiem na pewno , że Tomek ma ogromny zasób słownictwa(co potwierdza pani wychowawczyni) , ma dużo więcej wiadomości niż rówieśnicy , nie boi się publicznych wystąpień , nie jest nieśmiały. Kuba ma dopiero 3 miesiące i rozmawiamy z nim wszyscy (mąż i syn złapali bakcyla gadulstwa i nawijają do Młodego aż trzeszczy) a On to uwielbia i albo się chichra , albo po swojemu odpowiada:thumbs up:

larwunia
15-07-2009, 23:12
Też gadam na spacerze, w sklepie i w domu, w wózku i w chuście, wszędzie i o wszystkim. Szczególnie opowiadam jak gotuję obiad i tłumaczę małemu, że teraz mama kroi cebulkę, masz powąchaj sobie, a teraz będę smażyć, a to są oliwki, ktore mamusia z tatusiem bardzo lubi, oo zobacz jaka zielona oliwka... itd. Ciekawe czy mi mały kucharz urośnie :rolleyes:.?

Adso
15-07-2009, 23:15
ale najlepsze było jak moja siostra przelaciała przez miasto gugając i śpiewając do gugającego 3-miesięczniaka w głębokim wózku.
przyszła do domu i mówi:
ty, ale się ludzie na mnie głupio gapili.
nie wiem dlaczego-przecież do dziecka gadałam.
niektórzy do psów na spacerze gadali, a na mnie się głupio patrzyli.
hmmm...
Fakt,wiele osób (pewnie szczególnie starsi i samotni-patrz moja ciotka) gada do psów,a jak matka mówi do dzieciaczka to ludzie się dziwią :roll:
Pamiętam,że położna też zaznaczała,żeby już od początku mówić do dziecka. I opowiadała,że niektóre matki się dziwiły i nie wiedziały co mają mówić.. A przecież wystarczy zacząć od opisu zmiany pieluszki itd.
Ja też raczej jestem milczkiem,ale staram się ;-)
I jeszcze śmieję się głośno i przesadnie-to też malec lubi naśladować :mrgreen:

PodwójnaMama
16-07-2009, 10:08
Jak jeszcze dzieci mi się nie śniły nawet jechałam autobusem w wielkim korku. Za mną siedziała pani z córeczką i z nią rozmawiała- non stop przez 1,5 godziny odpowiadała na wszystkie pytania, wyczerpująco i miłym glosem. Podziwiałam ją i obiecałam sobie, ze tez tak będę robić... i tak gadam w domu, w sklepie, na spacerze, w samochodzie. Najwięcej na spacerach- całą drogę rozmawiamy. Opowiadam wszystko co widzę, opowiadam co będziemy dalej robić, dokąd idziemy itd.
Przyłapalam się ostatnio na tym, ze niestety mowię głównie do starszaka, dlatego, ze on wciąż mówi, pyta, zauważa i ja mu odpowiadam/opowiadam. A zapominam, że przecież do młodszego tez powinnam mowić. Co gorsza zauważyłam to dopiero niedawno i od razu zaczęłam nadrabiać zaległości- efekt? mody z milczka nagle po kilku dniach zaczął gadać.nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale do tej pory gadał tylko do starszego brata, odkąd ja z nim rozmaiwam to "mówi" też do mnie... staram sie jak najczęściej rozmawiać z nim "twarzą w twarz" żeby wiedział i widział, zę mowię w danym momencie tylko do niego.
A jeszcze przypomnialo mi się, że jak tylko mi dziecko przynieśli w szpitalu to od razu rozmawiałam co bardzo dziwiło osoby odwiedzające inną mamę. Mowiłam że w domu czeka tata, brat, że dzisiaj przyjadą do nas, że jest ładna pogoda, ze pani zaraz go wykąpie itd itd...

Renka
16-07-2009, 10:57
Jozio prowadzil ze mna rozmowy jeszcze jako mieszkaniec brzucha :mrgreen: teraz prawie 11 miesieczny nawija po swojemu i buzia mu sie nie zamyka ...spacery najczesciej uskuteczniamy po bezludziach wiec nie dziwuja sie ludzie za to w sklepie to i owszem bo tez sobie dyskutujemy :lol:

madziuchna23
16-07-2009, 11:20
To ja się wybiję i powiem, że nie gadam cały czas, bo ja z tych co bardzo lubią ciszę i spokój i uczę moje dzieci, że bez ciagłego nawijania tez można żyć, czasem jak przebieram Piotra to patrzymy na siebie, uśmiechamy się, oczywiście dostaje mnóstwo buziaków ale nie grucham za każdym razem. Jak jest w chuście to poprzytulam, wycałuję główkę, powyznaję miłość ale żeby tak cały czas gadać i gadać to nie. I jakoś nie zauwazyłam, żeby moje dzieci były z tego powodu opóźnione czy nieszczęśliwe

merolik
16-07-2009, 11:23
To ja się wybiję i powiem, że nie gadam cały czas, bo ja z tych co bardzo lubią ciszę i spokój i uczę moje dzieci, że bez ciagłego nawijania tez można żyć, czasem jak przebieram Piotra to patrzymy na siebie, uśmiechamy się, oczywiście dostaje mnóstwo buziaków ale nie grucham za każdym razem. Jak jest w chuście to poprzytulam, wycałuję główkę, powyznaję miłość ale żeby tak cały czas gadać i gadać to nie. I jakoś nie zauwazyłam, żeby moje dzieci były z tego powodu opóźnione czy nieszczęśliwe

Podobnie :). Rozmawiam z malutką, na spacerach, w domu, ale nie non stop. Lubię też ciszę :) Albo muzykę w przerwach :)

frau
16-07-2009, 11:55
Owszem rozmawiamy i rozmowy te stają się coraz ciekawsze, bo do użytku weszła już sylaba "ma" ;) Opowiadamy sobie ciekawe rzeczy, czasem wręcz dziecku przynudzam ;)

Ale czasem mam taki moment, że chcę się już w mysia dziurę schować, nie mówić, nie słyszeć, nic nie robić, posiedzieć w ciszy.

TO rozumie, oj dużo rozumie.

PodwójnaMama
16-07-2009, 12:29
To ja się wybiję i powiem, że nie gadam cały czas, bo ja z tych co bardzo lubią ciszę i spokój i uczę moje dzieci, że bez ciagłego nawijania tez można żyć, czasem jak przebieram Piotra to patrzymy na siebie, uśmiechamy się, oczywiście dostaje mnóstwo buziaków ale nie grucham za każdym razem. Jak jest w chuście to poprzytulam, wycałuję główkę, powyznaję miłość ale żeby tak cały czas gadać i gadać to nie. I jakoś nie zauwazyłam, żeby moje dzieci były z tego powodu opóźnione czy nieszczęśliwe
No ja w domu zdecydowanie mniej mówię niż na spacerach, ale spacery to mamy przegadane calusieńkie. W domu też lubię mieć ciszę i móc się skupić na tym, co akurat robię.

Kasia_L
19-07-2009, 22:32
Gadu, gadu i tak mija nam dzionek. Moja córcia 5 miesięcy z groszami i gadolimy. Na spacerach wózkowych też, ale nieco mniej, bo albo śpi :), albo zajmuje się pieczołowicie swoim gryzakiem, no ostatecznie rozmową z mamą.

Ale w chuście to aż się prosi, żeby rozmawiać, objaśniać, pokazywać i nazywać świat. W domu podobnie - wszystko chce zobaczyć i uwielbia słuchać, wiadomo o rzeczach najbardziej prozaicznych. Zwykle opowiadam jej o tym co akurat robię, o otoczeniu a ostatnio z uwagą słuchała wykładu na temat (tu matka wpadła w jakiś ciąg gadulstwa :D) "jak to Jagoda noworodkiem była, a w niemowlaka się zmieniła".

Lubię do niej mówić, tym bardziej, że ona prowokuje przecież kontakt werbalny, zaczepia wręcz do rozmowy swoim gadoleniem. Wiadomo, przychodzi jednak moment, że cisza staje się czymś upragnionym - ale na krótko :D. I tak w kółko.

funkia
19-07-2009, 22:50
ja gadanie mam we krwi ;) mój starszak ma to po mnie- więc mamy tysiące rozmów, niedokończonych, niecodziennych, tajemniczych i przyziemnych :)
a mała sobie słucha to wszystko, bo rzadko się z nią rozstaję...
i pewnie wyrośnie na gadułę...
jak tak nawijamy w sklepie czy gdziekolwiek poza domem, to czasem zdarzają się osoby zdziwione tym, że mam pomysły na kolejne "dlaczego?" :)