Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : nieciekawy koniec urlopu- ku przestrodze!



Anna Nogajska
07-07-2009, 00:44
ostatnie kilka dni spędziliśmy pięknie w pewnym cudnym słonecznym kraju.

niestety końcowka urlopu była gorzka. w naszym pensjonacie mieszkało małżeństwo z niemiec z 16 miesięczną córeczką. drugiego dnia pobytu koło godziny 13 dziecko na plaży miało pierwsze objawy udaru słonecznego:frown rodzice kompletnie je zignorowali, po krótkim odpoczynku w cieniu znowu wystawili na slońce dziecko w malutkim kapeluszu i bez ubrania.
o 15 mój mąż widział ich dalej bawiących się w pełnym słońcu. przed 18 widziałam ich schodzących z plaży: znowu rozebranych bez kapeluszy...parę minut po 18 gdy doszlismy do pensjonatu lekarz właśnie reanimował małą, ponieważ dostała temperatury powyżej 40 stopni plus atak epileptyczny. małą zabrali do szpitala, rodzice pomimo rad lekarzy mówiących, ze na miejscu nie ma dobrego sprzętu nie kwapili się do wyjazdu do niemiec. podobno ojciec nawet stwierdził, że odpocznie dziecko ze dwa dni i będą urlopowac się dalej...w sobotę ataki i skoki temperatury się ponowiły. rodzice nawet chcieli już wyjechać, ale lekarze zabronili transportu nawet smigłowcem z lekarzem na pokładzie :mad
na razie nie wiem jakie sa losy tej małej, ale ciagle o niej myślę.

na plazy widziałam naprawdę dużo dzieci bez ubrania siedzących dosłownie godzinami na słońcu.
dziewczyny, chrońcie swoje dzieci!!!! ubierajcie na plaży w podkoszulek, dłuższe spodenki i porządny kapelusz! chusteczki są fajne i kolorowe, ale nie dają żadnej ochrony. golaski na plaży wyglądają słodko, ale to jest bardzo niezdrowe.

ta historia bardzo mnie zszokowała i zasmuciła. dlatego się z nią z wami dzielę.

mamru
07-07-2009, 00:49
:szok:nie mogę w to uwierzyć. To straszne! Nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić. Żal mi tego dziecka :oops:. I jaka głupota tych rodziców-bo inaczej tego się nazwać nie da:hide:

dundubha
07-07-2009, 00:56
Zal serce sciska
Boleje nad glupota tych ludzi

Linda
07-07-2009, 01:30
Widzialam te dziewczynke bawiaca sie na pazy.. slodka mala, taki golasek. Co mnie najbardziej wkurza to podejscie durnych rodzicow, ktorzy patrzyli na naszych chlopcow ubranych w kostiumy z filtrem UV (rekawki do lokci i nogawki do kolanek) jakby jakies UFO zobaczyli:duh: Ci ludzie tez dziwnie gapili sie na zachustowana Julke, podczas gdy sami soba byli zajeci, a ich coreczka smazyla sie na sloncu, straszne!:duh::duh:

pszczoła
07-07-2009, 01:39
Nie mam dla moich dzieci kostiumów z filtrem UV, ale w życiu nie siedziałabym z nimi na plaży w godzinach południowych.
Strasznie żal maleństwa, mam nadzieję, że wyszła z tego.:frown

dagis
07-07-2009, 01:43
a mnie chyba ich szkoda
moze nie wiedzieli?
nie zdawali sobie sprawy
nie wiem...
zycze im jednak zeby nie musilei zaplacic za niewiedze zbyt wygorowanej ceny

smutne :(

iska1
07-07-2009, 01:47
Straszne to i wciąż takie historie mają miejsce.

Anna Nogajska
07-07-2009, 02:03
jestem przekonana, ze ci rodzice nie zrobili tego swojemu dziecku z premedytacją! wyglądali na kochających rodziców. dziwnie patrzyli, ze noszę, przytulam itd...ale nie oni jedyni przecież.

zrobili to z niewiedzy, niestety. dlatego chociaż to takie oczywiste rozmawiajcie o tym ze znajomymi, bo śwaidomość w tych kwestiach naprawdę jest niska. wystarczy wyjść na jakąkolwiek plażę...

moi znajomi, którzy mnie widzą po urlopie stwierdzają z przekąsem: oooo, coś mało opaleni jesteście!:hide:

kulka37
07-07-2009, 07:50
Jakoś nie mogę uwierzy,że w dzisiejszych czasach,gdy tyle się trąbi o dziurze ozonowej,o szkodliwości opalania,gdy w każdym kolorowym pisemku dla kobiet reklamuje się setki kosmetyków ochronnych,a półki supermarketów zalewają stosy mleczek,kremów itp.,ktoś może jeszcze żyć w nieświadomości,co do szkodliwości intensywnego wystawiania się na słońce.:duh:
Dopóki moja córcia była mała na plażę wychodziliśmy wcześnie rano lub późnym popołudniem.Zawsze kremy z wysokim filtrem,dużo picia,nakryta głowa,bo od tego jesteśmy,żeby zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo naszych dzieci.
Nie chcę uogólniać,ale często na tych plażach spotykaliśmy rodziny z Niemiec i dość podobnie to wyglądało.Plus do tego góra słodyczy i przekąsek typu chipsy i cola do picia.
Największe wrażenie natomiast robili Skandynawowie,którzy na plażę przyjeżdżali z namiotami,dzieci smarowane po każdym wyjściu z wody,w lodówce tylko woda mineralna,owoce i pakowane w pojemniki cząstki owoców,pieczywo itp.
Tak,jak mówię,nie chcę uogólniać,bo brak wyobraźni,a czasami jakaś trudna do pojęcia niefrasobliwość,jest zjawiskiem ponadnarodowym.
Nie wiem,może to kwestia innej wrażliwości i innego podejścia do życia:confused:

Nymphadora
07-07-2009, 07:55
Smuntna historia, ale glupota ludzka nie zna granic. Duzo ludzi zostawia tez spiace w fotelikach dzieci w samochodzie - nawet przy tych upalach...

kulka37
07-07-2009, 07:58
O właśnie!To kolejna sprawa.Ostatnio straż miejska szukała ojca,który zostawił w samochodzie śpiące dziecko pod... szpitalem ginekologiczno-położniczym.:duh:

uma
07-07-2009, 09:22
bardzo dobrze, że napisałaś ten post! straszna historia, ale nigdy nie za wiele ostrzeżeń. Myślę, że akurat na tym forum, dziewczyny o tym wiedzą, ale może przeczyta też ktoś kto nie wie?
ma nadzieję, że malutka ma się lepiej...

Mayka1981
07-07-2009, 09:24
O właśnie!To kolejna sprawa.Ostatnio straż miejska szukała ojca,który zostawił w samochodzie śpiące dziecko pod... szpitalem ginekologiczno-położniczym.:duh:

żartujesz:omg:

no w tym wszystkim skoda dziewczyneczki, ja sama chociaż ciepłolubna jestem unikam słońca w środku dnia co by się gdzieś potem nie przewrócić a opaleniznę mam i owszem - jeszcze z ciepłych dni kwietniowych;-)

btw u mnie basen otwarty jest od 11 do 18, a o 9 już jest taki ukrop że bym do wody wskoczyła...

oby historia się dobrze skończyła...

czukczynska
07-07-2009, 09:38
Straszna historia :omg:
Jak można być tak niefrasobliwym.Biedna mała,mam nadzieje,że wszystko dobrze się skonczy.

kociakocia
07-07-2009, 09:39
smutne, ale takich historii jak piszesz można mnożyć, ludzie kompletnie nie myślą niestety :(

landa
07-07-2009, 09:45
Ilu rodziców jeszcze nadal sądzi, że dziecko zdrowe, to dziecko opalone :confused:
Niestety trudno takim cokolwiek wytłumaczyć :twisted:
Mam nadzieję, że ta dziewczynka wyzdrowiała i rodzice będą mądrzejsi, a może nawet ostrzegą innych? (naiwna jestem?).

kuku
07-07-2009, 09:58
Ilu rodziców jeszcze nadal sądzi, że dziecko zdrowe, to dziecko opalone :confused:

Dokładnie! A ilu teściów? Moi cały czas powtarzają: taki blady ten mały, albo: no, w końcu nabrał trochę kolorów!

Ja się nie opalam, bo nie znoszę leżec na słońcu i nie znoszę wysokich temperatur. Mój dzieć też na pełnym słońcu nie przebywa. Jest zdrowo różowy i tego się będe trzymać!

A historia powyższa zmroziła mnie dokładnie. Głupota i podłość ludzka nie znają granic :duh:

odynka
07-07-2009, 10:47
niefajnie... ale swoja drogą w upały dorosły człowiek nie wytrzyma długo na skwarze a co dopiero dziecko? ech... przykre to...

paskowka
07-07-2009, 11:14
Dokładnie! A ilu teściów? Moi cały czas powtarzają: taki blady ten mały, albo: no, w końcu nabrał trochę kolorów!


Jakbyś pisała o moim teściu, zawsze pyta dlaczego nasz syn taki blady, a jak tłumaczę, że nie ma potrzeby by był opalony bo to niezdrowo to twierdzi, ze słońce jeszcze nikomu nie zaszkodziło. No cóż, smiem twierdzic, że zaszkodziło.
Smutna historia, ale kurcze myślę jednak że to głupota rodziców do tego doprowadziła, skoro widzą, że dziecko ma wysoka temeraturę, lekarz każe wracać do domu to od razu bym tak zrobiła.

A swoja drogą, moja mam pracowała pare lat we Włoszech i mówiła, ze włoskie dzieciaki, niemowlaki nawet siedza na plaży bez czapek, na golasa, zero ochrony. Nie wiem może bardziej przystosowane są niż my białasy?

kamilcia.xt
07-07-2009, 11:14
straszna historia, co za rodzice! "odpocznie sobie w szpitalu" !!! :duh:

ostatnio dużo spalonych słońcem dzieci widuję, czerwone karczki rączki i łydki, nie wiem jak można tak krzywdzić dziecko, przecież kazde poparzenie słoneczne zwiększa ryzyko raka w przyszłości. A czerwona skóra to już jest poparzenie!

Ja mam problem z Kariną, bo ona ma alergię na wszelkie nakrycia głowy i nie jestem w stanie jej niczego założyć, więc nawet nie myślę o urlopie w ciepłych krajach, jeździmy tylko nad polskie morze gdzie często jest pochmurno i intensywność promieniowania mniejsza, a wiatr od morza chłodzi nawet podczas upału. Ale nie ubieram jej w koszulki i spodenki na plażę, tylko smaruję filtrem całe ciało.
Tez się nasłuchałam po powrocie że biedne dziecko takie nieopalone :) Chociaż nieznacznie się opaliła, widać różnicę między skórą na pupie a resztą i to mnie cieszy bo myślę że warto skórę dziecka stopniowo przyzwyczajać do słońca o ile oczywiście ma taki typ skóry że w ogóle może się opalać.

kamilcia.xt
07-07-2009, 11:25
a jeszcze a propos golasków na plaży myślę że warto apelować do mniej świadomych rodziców żeby nie rozbierali swoich dzieci do naga w miejscach publicznych..
nie wiem jak to jest że wszyscy wiedzą że w internecie nie wolno publikować nagich zdjęć dzieci a na plaży czy basenie pełno małych golasków. Wiadomo że takie widoki powodują eskalację zachowań pedofilskich (i to szczególnie właśnie bezpośredni widok nagiego dziecka bardziej działa na zwyrodnialców niż zdjęcie np w internecie)
Bezmyślni rodzice puszczają swoje maluchy nago a potem inne dzieci cierpią.. pamiętam taką aferę sprzed kilku lat, rodzice alarmowali straż miejską że na plaży przesiaduje facet i przygląda się nagim dzieciom, straż nic nie mogła zrobic bo nie było wykroczenia w końcu złapali go na gorącym uczynku, zaciągnąl w krzaki małą dziewczynkę..

odynka
07-07-2009, 11:41
a ja myślałam ze jestem dziwna bo w upały zakładam dziecku bawełnianą bluzkę na długi rękaw i długie spodnie... ale widzę ze nie jest jeszcze ze mną aż tak źle;)

edit: odn golasków na plaży ja np nie puszczę Nellki nago z zupełnie innych względów - ze względów higienicznych... przecież dziecko wszędzie siada, w wodzie są różne rzeczy... a naprawdę niewiele potrzeba żeby zarazki dostały się tam gdzie nie powinny... szczególnie u dziewczynek...

sil (377)
07-07-2009, 12:34
To okropna historia! Mam nadzieję, że dziecko wyzdrowiało. Rzeczywiście, z małym dzieckiem na plaży trzeba uważać. Kilka lat temu byliśmy w Łebie (Grzesiu miał wtedy 7 m-cy) i przesiadywaliśmy długo na plaży, bo niestety nocleg mieliśmy kilka km za miastem. Ale byliśmy do tego przygotowani! Przed wyjazdem zakupiłam kawał cienkiej białej bawełny , doszyłam do niej tasiemki i doczepialiśmy ją do rozstawionego na plaży parasola. Powstał taki przewiewny namiot, w którym praktycznie cały czas przebywał Grzegorz. Krzyś miał wtedy 4 lata, ale jak się zmęczył, to miał się gdzie położyć i przespać. Obok namiotu nadmuchaliśmy mały basenik, gdzie woda szybciutko się nagrzała i maluch mógł się bez przeszkód pluskać. Krem z wysokim filtrem, najlepiej wodoodporny ( i tak trzeba smarować kilka razy w czasie plażowania, ale nie tak często) obowiązkowo! Okrycia głowy- obowiązkowo w każdy słoneczny, upalny dzień! Ostatnio naczytałam się o bardzo szkodliwym wpływie słońca na oczy dzieci, więc mamy zakupione dla wszystkich okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV. I też zakładam majteczki dzieciom, bo nawet pomijając względy higieniczne, piasek w pupie nie jest najprzyjemniejszą rzeczą dla nikogo.

PodwójnaMama
07-07-2009, 12:52
Zacytowałabym, ale nie mogę gazety odszukać. W ostatnim "Twoim dziecku" jakaś mama napisała list do specjalisty o mniej więcej takiej treści:
"mój noworodek wygląda bardzo niezdrowo bo jest blady, chciałabym go opalić ..." myślałam, ze z krzesła spadnę jak to przeczytałam. Kobieta kupuje gazety, czyta, i nie wyłapała tych dziesiątek artykułów o szkodliwości słońca? o poparzeniach? o udarach? głupota? ignorancja? bezmyślność? czy może zagubienie bo mama nie wiem, które informacje są wiarygodne? nie wiem.

A moja babcia kiedyś jak mi niemowlę zasnąć nie mogło to poleciła (w lecie) postawić w wózku przodem do słońca- bo kiedyś wszyscy tak robili- dziecko słonce razi więc zamyka oczy i w koncu zasypia... swietny sposób co? :frown

Linda
07-07-2009, 13:15
Podobnie mysle jak Kamila.. golaski na plazy sa dla mnie zdecydowanie beee.. tez zawsze wtedy mysle o tym, ze takie gole dziecie to bylaby uczta dla oka dla pedofila:mad

Krem z fitrem 50 kupuje i cala rodzina tym sie smaruje (szczegolnie po wyjsciu z wody). Czapki sa obowiazkowe. My wszyscy po kilku dniach na sloncu wygladamy jak poludniowcy, mimo intensywnego smarowania, juz taka mamy po prostu cere, ale nie znaczy to, ze nie chronimy sie przed sloncem. Najwiekszy problem mam z mezem, bo pamietam o posmarowaniu dzieci, siebie, a o Zbyszku czesto zapominam...

Mimo majteczek, Orlando mial dwa dni na plazy, ze musielismy bardzo uwazac, bo piasek wdarl sie do pachwinki i biedaczek synek mial w tym miejscu zadrapania. Wydaje mi sie, ze niektore osoby jak widza plaze, slonce, to zupelnie traca zdrowy rozsadek...to tak jakby ten zdrowy rozsadek nie zostal zabrany na wakacje, tylko zostal w domu..

alcia_MT
07-07-2009, 13:59
Historia smutna, dobra przestroga..

Ale swoją drogą:
Ja nie widzę nic złego w opaleniźnie. Nie widzę powodu, by unikać słońca. Nie uważam oczywiście, że fajnie jest trzymać dziecko cały dzień na plaży, na golasa i bez nakrycia głowy, ale dlaczego dziecko w stroju kąpielowym, nasmarowane kremem z dobrym filtrem i z kapelusikiem na głowie, to coś złego? niektóre promienie słoneczne szkodzą, ale inne są nam potrzebne i nie popadajmy w paranoję.
My latem większą część każdego dnia spędzamy na zewnątrz, unikamy siedzenia w domu. Dziewczyny są smarowane, robimy sobie różne rzeczy, zwiedzamy różne miejsca, bawimy się na placach zabaw.. i nie ma się co dziwić, że pod koniec sezonu dziewczyny wyglądają prawie jak mulatki ;) Mimo, że mam świadomość, że w godzinach okołopołudniowych lepiej się nie prażyć.
Nie czuję się z tego powodu głupią, czy nieodpowiedzialną matką, narażającą dzieci na raka :)

Słońce nie jest naszym wrogiem publicznym nr.1. Wystarczy przestrzegać kilku zasad i odpowiednio się chronić.

Budzik
07-07-2009, 14:13
Jakoś nie mogę uwierzy,że w dzisiejszych czasach,gdy tyle się trąbi o dziurze ozonowej,o szkodliwości opalania,gdy w każdym kolorowym pisemku dla kobiet reklamuje się setki kosmetyków ochronnych,a półki supermarketów zalewają stosy mleczek,kremów itp.,ktoś może jeszcze żyć w nieświadomości,co do szkodliwości intensywnego wystawiania się na słońce.:duh:


Bo ludziom się wydaje, że jedyne, co szkodzi, to promienie UV, a jedyne zagrożenie, to rak skóry. Myślą, że jak posmarują dzieciaka filtrem nawet 50-tką, to mogą puścić na słońce. A zapominają, że grozi jeszcze udar cieplny i/lub słoneczny. Niedawno odwiedziła mnie koleżanka, któa przyjechała samochodem ze swoją 1,5 roczną córeczką. Dziecko w foteliku pływało dosłownie (już nie mówiąc o tym, że było ubrane jak na temp. ok. 10st. C a nie 35!) - mama nie włączyła klimatyzacji, ani nie uchyliła nawet szyby, "żeby córci nie zawiało". A nie pomyślała o tym, że 40-stopniowy upał w blaszanej puszce, jaką jest samochód, może być dużo groźniejszy od klimatyzacji (swoją drogą to my zawsze jeździmy z dziećmi z klimą i nie wyobrażam sobie inaczej!).

karolinka251
07-07-2009, 14:15
kurcze faktycznie niektórzy sa trochę nieświadomi.
Ja mam problem z Zośką bo jak Karinka Kamy nie akceptuje niczego na głowie

alcia_MT
07-07-2009, 14:24
Karolina, moja Kaja też miała taką awersję, ale w takich sprawach jak dla mnie nie ma dyskusji, kiedy w grę wchodzi zdrowie dziecka.
Ściągała, my zakładaliśmy, ona ściągała, my zakładaliśmy.. i tak w kółko do znudzenia. Aż zaakceptowała fakt, że na słońcu ma mieć kapelusik na głowie i już. Zawsze też mieliśmy kapelusiki wiązane pod bródką, wtedy to ściąganie w trochę wolniejszym tempie szło :)

PodwójnaMama
07-07-2009, 14:33
Nie czuję się z tego powodu głupią, czy nieodpowiedzialną matką, narażającą dzieci na raka :)

Ale to właśnie o to chodzi, że nie chodzi tylko o raka ale też o udary. Ludziom często się wydaje, ze jak dziecko nie jest spalone od słońca to problemu nie ma, zapominają/nie wiedzą, ze jest coś takiego jak udar cieplny- od ciepla, nie od bezpośredniego działania promieni słonecznych, tylko od ciepła. Dlatego własnie w godzinach okołopołudniowych w upalne dni powinno się siedzieć w domu, w chłodnym miejscu. Chodzi o temperaturę a nie tylko promienie słońca... Czasem ludzie zostawiają śpiące w aucie dziecko tłumacząc, ze przecież stoi w cieniu, to pokazuje, ze wielu osobom wydaje się, ze jesli tylko na dziecko nie padają bezpośrednio promienie słoneczne to jest ono bezpieczne.

basiaT
07-07-2009, 15:44
Nad Bałtykiem (choć niestabilna pogoda - to potrafi przygrzać) też brakuje wyobraźni - spacerując brzegiem co krok widać dzieci w gondolach (niektóre bardzo ocieplone i ciemne modele) i opalające się (leżące plackiem) z głową w cieniu wózka mamy - oby wszystko dobrze się skończyło ...

kuku
07-07-2009, 16:39
Ale to właśnie o to chodzi, że nie chodzi tylko o raka ale też o udary (...) zapominają/nie wiedzą, ze jest coś takiego jak udar cieplny- od ciepla, nie od bezpośredniego działania promieni słonecznych, tylko od ciepła. Dlatego własnie w godzinach okołopołudniowych w upalne dni powinno się siedzieć w domu, w chłodnym miejscu. Chodzi o temperaturę a nie tylko promienie słońca...

Niestety to prawda. Ja nigdy nie zapomnę. Mój Tata zmarł nagle 3 lata temu właśnie w wyniku udaru cieplnego :(

lillyofthevally
07-07-2009, 18:02
niestety - nawet podkoszulek, kapelusik i krem z filtrem, a także wychodzenie na plażę w g. 8-9 i po 17 nie ochronią dziecka przed udarem słoneczym
Niestety wiem coś o tym... :frown

petisu
07-07-2009, 19:02
Czy udar słoneczny to poprostu nie to samo co udar cieplny? Zakłaanie dziecku koszulki jak dla mnie niczego nie zmieni, bo koszulka dotyka ciała i cienia nie daje.

alcia_MT
07-07-2009, 19:13
tak, petisu, to to samo.
Koszulka w tym wypadku nic nie zmieni. Tutaj chronić się trzeba osłaniając głowę i kark przed promieniami słonecznymi(głównie ich przegrzanie powoduje udar) - więc kapelusik..
Do udaru może też dojść od samej wysokiej temperatury w dusznej atmosferze.
Czyli tak - nie trzymajmy dzieci w zamkniętym samochodzie.

petisu
07-07-2009, 20:26
Czyli jeszcze mi się mózg zupełnie nie umlecznił-ubranie chroni jedynie przed spojrzeniami pedofili.

Agakakaka
07-07-2009, 20:47
Nie zgodzę się, że ubranie choni tylko przed spojrzeniam pedofili. Ja mam fioła antysłonecznego. Jak bywamy z dziećmi nad morzem, to na plaży siedzimy góra 2 godziny rano + wieczorne spacery wzdłuż morza. I nawet wtedy dzieciaki mają conajmniej podkoszulki z rękawkami i kapelusze z dużym rondem. Smaruję filtrami, ale srednio wierzę w ich skuteczność po turlaniu się na piasku. Dosmarowywanie filtrami nie działa od razu. Zawsze przeciez zalecane jest posmarowanie blokerami przed wyjściem z domu około 20 minut.
A ubranko w godzinach nawiększej operacji słonecznej moze nie chroni przed przegrzaniem, ale w godzinach porannych ja czuję ulgę jak mam chustkę lub kapelusz na głowie w jasnych kolorach, bo trochę promienie się odbijają jednak. Jak nie założę nic na łowę to moje ciemne włosy aż parują. Nie nalezy tez zapominać, że przed przegrzaniem chroni spożywanie dużej ilosci płynów.
Poza tym moze i opalenizna ładnie wygląda u dzieci, ale ja wolę moje bledziochy. Opalenizna powoduje fotostarzenie skóry. I u dzieci nie jest to bez znaczenia. Dla mnie to sprawa elementarna jak dbanie o zęby, zeby uniknąć w przyszłości próchnicy. Skóra stanowi przecież większą część organizmu człowieka.

mart
07-07-2009, 21:03
Dosmarowywanie filtrami nie działa od razu. Zawsze przeciez zalecane jest posmarowanie blokerami przed wyjściem z domu około 20 minut.

min. dlatego lepsze są filtry 100% mineralne - działają od momentu nałozenia warstwy na skórę. tylko trzeba pilnować, żeby ta warstwa jakaś była a nie rozsmarować ją dokumentnie. jedyny minus to efekt dziecka młynarza - nie dość że nie opalone to jeszcze z białym nalotem:))))

ja się słońca boję, bo jestem blada i słabo znosze i upały i opalanie. madzia jest smarowana filtrem 40 i pomimo buntów kapelutek na głowie ma być w słońcu i już. tylko się skubana nauczyła co jest słońcem a co cieniem i w cieniu kalelusz długo na głowie nie zostaje.:lol: ale i tak mam na koncie parę nie do końca przemyslanych wypadów na place zabaw mocno nasłonecznione - zbierałam wtedy dziecia do domu mocno rozpalonego i naprawdę nieźle wymęczonego. dobra nauczka na przyszłość.

petisu
07-07-2009, 21:52
Ubranie w żaden sposób nie zastępuje kremu z filtrem, nie chroni przecież przed działaniem promieni. No i co innego kapelusz na głowie a co innego koszulka.

Kanoko
07-07-2009, 23:00
Straszna historia urlopowa - mam nadzieje, ze zakończona pomyślnie dla dziecka...
Co do słońca to my tez zawsze smarujemy Hanke filtrem mineralnym 50+ i zakładamy kapelusik lub czapke z daszkiem i "osłonką" na karczek - komentarzy o bledziutkim dziecku nasłuchałam sie tyle, ze juz zupełnie na nie zobojętniałam..
Chociaz przyznaję, ze dopiero od niedawna smaruje młoda takze pod ubrankiem a nie tylko odsłoniete czesci ciala :hide: na pocieszenie pozostaje mi to, ze rzadko przebywa w pełnym słońcu

Anna Nogajska
07-07-2009, 23:16
dzwoniłam dzisiaj do grecji.
mała wczoraj późnym wieczorem wyszła ze szpitala i cała rodzina poleciała do niemiec. mała była wesoła i "normalna". lekarze niczego nie zagwarantowali i małą czeka jeszcze seria badań w de, ale przynajmniej skończyły się ataki.

co do kremów z filtrem to jeszcze jedno trzeba sobie uświadomić: owszem blokują w jakims stopniu UV, ale powodują, że skóra nie robi się szybko czerwona. tak więc z reguły większość ludzi dłużej wystawia się na słońce. z filtrem czy bez zmiany w głębszych warstwach skóry są dokładnie takie same.
czyli nieposmarowani szybciej schodzimy ze słońca bo spiekamy raczka....także wysokie filtry to wcale nie takie błogosławieństwo.

stonesik
07-07-2009, 23:24
Bardzo smutna historia. Mnie ostatnio moja mama wkurzyła. Ponieważ u nas upały nie do zniesienia , to wychodzimy na spacery późnym popołudniem , no i moja własna mama ma do mnie żal , że Kuba taki bladzieńki. Tłumaczy mi , że ja w jego wieku jak murzynek już wyglądałam:duh::duh::duh: A ja zawsze myślałam , że to mądra kobieta:hide:

Linda
08-07-2009, 00:46
Ciesze sie, ze z mala jest juz lepiej:D

ChowChowww
08-07-2009, 11:58
Niestety, bywają rodzice i rodzice. Dla jednych ważniejsze jest zdrowie dziecka, dla innych cudna opalenizna na własnej skórze. Żyją w przekonaniu, że dziecka nie szklanka i można je wszędzie zabrać, wszystko dać do zabawy i jedzenia... Nie nienawidzę takiego podejścia! Daleko mi do nadopiekuńczości, ale najpierw trzeba przede wszystkim myśleć o dziecku i ZAWSZE mieć najpierw na uwadze jego potrzeby. Biedna mała...

sil (377)
08-07-2009, 22:22
Cieszę się, że dziewczynce już lepiej.

My też bladziochy jesteśmy, przynajmniej ja i dzieci. I wkurzają mnie wszyscy, którzy to podkreślają patrząc z politowaniem. Może bym i chciała czasami nabrać ładnej opalenizny, ale natychmiast spiekam sie na raka, a łep mi pęka od gorąca. A w solarium wytrzymuję srednio 4-5 min ( 5 to już góra!). Dlatego i w tym roku na plaży bedziemy robić sobie namiot z parasola i bawełnianych boków, bo doskonale osłaniają przed słoncem i są przewiewne. Chybabym sie udusiła w namiotach, które proponuje się na plażę. Nie twierdzę ,że są niedobre, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać.

mart
08-07-2009, 23:21
w przychodni dziś dostałam lipcowe "dziecko" - chyba z pół numeru jest o ochronie przeciwsłonecznej, zasadach na plaży, filtrach etc. więc prasa ogólnodostępna robi dobrą robotę i ostrzega. to chyba nie najgorzej:)

ChowChowww
08-07-2009, 23:37
Prawda, ale ja z przykrością dostrzegam, że nawet mamy zaczytujące się takimi gazetami traktują je baaardzo wybiórczo. Wiem, bo w czasie ciąży pochłonęłam całą masę tych gazet (dopóki nie uświadomiłam sobie, że są dość powierzchowne. Ale fakt - to tam zaczęło się moje chustonoszenie ;-)). I okazuje się, że mimo iż mają półki zawalone kolejnymi numerami, chwalą się, że dziecko po ukończeniu 3 miesiąca wcina czekoladę :duh:.

VIPunia
11-07-2009, 16:59
"kąpiel słoneczna" ehh...

Dziewczyny... ten wątek dał mi do myślenia.
Mieszkam bardzo w zacienionym miejscu, otoczenie lasami, drzewami, łąki... żar z nieba bardzo rzadko tu dociera... i tak właśnie sobie myślę, jak ja mam się wybrać nad morze - to chyba sobei w ogóle podaruję ten wyjazd, bo nie jestem przygotowana... (należę do ludzi typu aktywny wypoczynek w górach), chyba że zaopatrzę się w jakiś wbijany w piach parasol + chustowe zasłonki ;)
Młody ma 2 latka i rok temu byliśmy nad morzem tylko na pół dnia - radości było całkiem sporo :)

Młody do 13-14 godz. szaleje i wtedy byłby czas posiedzieć na plaży (czego nie mam w zwyczaju, ale babki z dzieckiem z chęcią), ale to słońce mnie odstrasza. Później do 16:30, 17 śpi... wychodzenie do wody i na plaże po 18 byłoby super, ale przy warunkach, że to będą NAPRAWDĘ mocno słoneczne dni i pogoda się będzie trzymać do wieczora.

Normalnie mam już mętlik... a tym postem mnie to jeszcze dołożyłaś..

PS. Słońce w górach jest bardziej niebezpieczne wg wielu teorii...

Maggda
11-07-2009, 23:13
Masakra :(
Moja koleżanka kilka lat temu była nad Bałtykiem. Na laży obok nich byli ludzie z maluszkiem w gondoli. Cieszyli się, ze dziecko takie spokojne, śpi sobie grzecznie...... Później sie okazało, że dziecko nie żyje... Normalnie sie ugotowało :(


My jedziemy niedługo właśnie nad morze z 5,5 miesięczną Tosią. Mam nadzieję, że nie będzie upałów, ale też i deszczu ;). To będzie dla mnie sprawdzian chustonoszenia (jakby któraś była w Karwii i zobaczyła Hoppka Nairobi źle uwiązanego z kieszonkę, to śmiało podchodźcie i ochrzaniajcie ;)). Mamy półnamiot (teraz się zastanawiam, czy to na pewno dobry pomysł... ale moze na chłodniejsze dni będzie akurat :) ), taki żagiel na maszcie, chustę, parawan..... będziemy walczyć ze słońcem....

Ale jakoś na razie nie myślę o tym,zeby smarować małą filtrem pod ubrankiem. A czapki w cieniu nie zakłądam, na słońcu nie bywamy... oj nie jest prost życie mamy ;)

calineczka
11-07-2009, 23:38
straszna historia!!!!!!!!!!!
moje dziecko też takie niezdrowo blade :twisted:
w ubiegłym roku byliśmy tydz. nad morzem-po powrocie się nasłuchałam: nic nie widać.
a ja odpowiadałam, że nie pojechałam po to, żeby było coś widać, tylko odpocząć, jodem pooddychać.
gotuje się we mnie jak widzę takie sceny, słyszę takie historie... co za idioci z tych rodziców!!!!!!!! :duh::mad:duh::mad:duh:
najchętniej zamknęłabym ich samych w samochodach podczas upału, albo kazała siedzieć non-stop na słońcu
w tym roku trafiłam na upały w Londynie-zmyłam się szybciej niż przyjechałam (Młody dostał gorączki od ząbków i nie mogłam jej tam skutecznie zbić).
no ale przecież dla niektórych ludzi dzieci głosu nie mają i muszą robić to co rodzice chcą.
dlatego jestem zdania: nie wszyscy ludzie powinni być rodzicami.
niektórzy powinni sobie darować (a raczej dzieciom).
co do golasków: nie rozumiem zupełnie dlaczego na golasa ma dziecko biegać w publicznym miejscu jakim jest plaża?
ciekawe dlaczego np. w restauracji rodzice dzieci do golasa nie rozbierają podczas urlopu?
ja nie widzę różnicy pomiędzy tymi miejscami w tej kwestii.

VIPunia
12-07-2009, 21:56
Masakra :(
Mamy półnamiot (teraz się zastanawiam, czy to na pewno dobry pomysł... ale moze na chłodniejsze dni będzie akurat :) ), taki żagiel na maszcie, chustę, parawan..... będziemy walczyć ze słońcem....



ooo ... ten półnamiot to dobry pomysł!!!! na upały idealny w końcu maluszek może siedzieć sobie tam i kopać dziury:)

Nymphadora
12-07-2009, 22:01
co do kremów z filtrem to jeszcze jedno trzeba sobie uświadomić: owszem blokują w jakims stopniu UV, ale powodują, że skóra nie robi się szybko czerwona. tak więc z reguły większość ludzi dłużej wystawia się na słońce. z filtrem czy bez zmiany w głębszych warstwach skóry są dokładnie takie same.
czyli nieposmarowani szybciej schodzimy ze słońca bo spiekamy raczka....także wysokie filtry to wcale nie takie błogosławieństwo.

Dokladnie. Dlatego od jakiegos czasu wzrasta zachorowalnosc na raka skory - ludzie sie smaruja i mysla, ze sa bezpieczni i moga caly dzien siedziec na sloncu...

stokrotka.a
12-07-2009, 22:30
Ubranie w żaden sposób nie zastępuje kremu z filtrem, nie chroni przecież przed działaniem promieni. No i co innego kapelusz na głowie a co innego koszulka.
petisu masz rację...
nie bez przyczyny powstają np.chusty,stroje,ubranka,okienka w daszku wózka z filtrem uv itp....

ja nie wychodzę z założenia że trzeba uciekać przed słońcem z dzieckiem,ale i nie wystawiam dziecka aby się smażyło.
we wszystkim trzeba stosować umiar.

nie wyobrażam sobie np.siedzieć w hotelu podczas wakacji między godziną 10 a 16...ale też nie muszę leżeć plackiem z młodą na plaży ;-)
można aktywnie spędzić ten czas i odpowiednio się chronić.

m.m.
12-07-2009, 23:19
zgadzam się ze stokrotką, we wszystkim trzeba mieć umiar.
a słońce jest cudowne :D
a Polaków bezbłędnie poznaję w samolocie z Brazylii po oparzeniach słonecznych i stroju rodem z hawajów :twisted:

stokrotka.a
13-07-2009, 00:17
zgadzam się ze stokrotką, we wszystkim trzeba mieć umiar.
a słońce jest cudowne :D
a Polaków bezbłędnie poznaję w samolocie z Brazylii po oparzeniach słonecznych i stroju rodem z hawajów :twisted:
w takim właśnie stanie wrócił brat mojego Michała ostatnio z Brazylii...nawet stopy udało mu się poparzyć tak mocno, że nie potrafił chodzić :duh: