Zobacz pełną wersję : Wczoraj poczułam się jak Rumunka...
...albo Cyganka (nic tym nacjom nie ujmując).
Biegałam z zamotanym dzieciem po centrum i w pewnym momencie ujrzałam swe odbicie w szybie wystawowej. Hmmm... nie zachwyciło mnie to, oj nie: mały (bagatela 14 miesięczny chłop) zamotany z przodu, na ramieniu wielka torebka/worek, w ręce eco-reklamówka. Osioł juczny tudzież koń Przewalskiego ;)
Jutro do mietka zakładam szpilki. Będzie elegancko, a co ;) I paznokcie nawet pomaluję :P
anmuszka
22-06-2009, 15:30
ja jak zawsze wracam z zakupów to czuje sie jak juczne zwierze:rolleye: a ze chusty wzbudzają wieksze zainteresowanie niz wozki to staram sie chociaz czasem malowac. Bo jak patrze ba siebie w lustrze to mam takie same skojarzenia jak Ty;). a na szpilki mam ochote tylko sie boje połaczenia szpilki + chusta
makka pakka
22-06-2009, 15:34
heh,
u mnie to standard. zachustowane dziecię, wielka siatka eko na ramię i mniejsza siatka eko w ręce... do tego długa spódnica do ziemi, chustka na głowie a ostatnio dodatkowo jeszcze bukiety kwiatów (po obronach studentów)
:eek:
jeszcze mi tylko balonika brakuje
ale co tam! fajnie jest! :mrgreen:
Ja siebie zawsze określam jako Jadźka tarabanka ;). Zazwyczaj dochodzi mi jeszcze pies koło nogi . Sąsiadka ostatnio chciała mi dać medal za wytrwałość bo codziennie łącze spacer z dzieckiem w chuście z zakupami i wyprowadzeniem psa no i trochę jestem przeciążona ;)
Wiesz uważam , że chusta dodaje takiej "egzotyczności" , że nie potrzebne Ci szpilki , zwłaszcza, że mogą być niebiezpeczne ( ja nawet bez dziecia nie potrafię chodzić choćby na minimalnym obcasie :cool:).
A jeśli chodzi o cyganów to mieszkam w takiej dzielnicy Wrocławia gdzie jest ich sporo i nigdy nie widziałam żadnej w chuście. Ci biedniejsi nawet jeśli mają tak rozklekotany wózek, że rozpada im się na kocich łbach to i tak nie noszą w chustach ;)
edit: dodam jeszcze wspomnienie niemiłego doświadczenia. Otóż kiedyś w Żyrardowie niosłam małą w chuście i miałam na sobie długą, falbaniastą spódnicę do tego ciemne włosy i okulary. No i zostałam przez jakiegoś mohera nazwana pier.....ną rumunką i kazała mi wypie...lać z tym cygańskim bachorem z kraju :-/ ( nie tachałam zakupów i nie miałam przy sobie psa ;-) )
edit2: aa i moje dziecie to blondi z niebieskimi oczętami( bardzo gypsy ;-) )ech...
:lol: wole chyba siebie nie widziec... niska, nie-szczupla i z tlusciutkim chuscioszkiem z przodu ;)
a mialam wyjsc z coreczka w chuscie i na to ubrac kurtke przeciwdeszczowa... chyba sie najpierw w lustrze poogladam... :roll:
edit: dodam jeszcze wspomnienie niemiłego doświadczenia. Otóż kiedyś w Żyrardowie niosłam małą w chuście i miałam na sobie długą, falbaniastą spódnicę do tego ciemne włosy i okulary. No i zostałam przez jakiegoś mohera nazwana pier.....ną rumunką i kazała mi wypie...lać z tym cygańskim bachorem z kraju :-/ ( nie tachałam zakupów i nie miałam przy sobie psa ;-) )
To nawet nie jest zabawne :cry:
asia.asz
22-06-2009, 16:05
u mnie nie wchodzi w gre, bom bardzo blada, do tego jak jeszcze starszaka wezme (ciemny blondyn, jasna karnacja) to sie bardzo wyrozniamy i widac zesmy nie-portugalczycy, czyli przyjezdni a mam wrazenie ze takim ludziom sie wiecej wybacza;)
ps. ja sie nosze normalnie, tzn jeansy, sandaly i jakas bluzka zwykla, podczas gdy portugalki raczej wszystko z nowosci nosza;)
Grunt, to nie patrzeć w okna wystawowe (z różnych względów) ;-)
W piątek to mi się zdarzyło że śpiące dziecko niosłam z przodu w chuście, w jednej łapie siaty z zakupami a na plecach karton z poszewkami. I tak się wgramoliłam na 3 pięterko.
carolans
22-06-2009, 20:50
u mnie podobnie, tylko jeszcze dochodzi drugi dziec trzymajacy sie kurczowo mojej reki :roll:
pal licho jak nie pada, ale przy dzisiejszej naszej krakowskiej pogodzie.... buka z Muminkow :rolleyes:
andziulindzia
22-06-2009, 21:12
Ja staram się ubierać się na "sportowo" gdy zamierzam nosić dziecia w chuście.
a wszystkim tachającym po kilka toreb polecam bardzo wygodną i ładnie wyglądającą a do tego niesamowicie pojemna torbę na kółkach z ikei :D
Andzia
Biegałam z zamotanym dzieciem po centrum i w pewnym momencie ujrzałam swe odbicie w szybie wystawowej. Hmmm... nie zachwyciło mnie to, oj nie: mały (bagatela 14 miesięczny chłop) zamotany z przodu, na ramieniu wielka torebka/worek, w ręce eco-reklamówka.
Taka sytucja,czyli bieganie z torbami pełnymi zakupów to,jak dla mnie,już wystarczająco niekomfortowa sytuacja... A jeszcze z maluchem to faktycznie można poczuć się jak wielbłąd ;-)
Ale chyba to i tak lepsze niż pchanie obwieszonego torbami wózka z wrzeszczącym malcem w środku :roll:
ChowChowww
22-06-2009, 22:35
Hm... Ja generalnie staram się nie patrzeć na ludzi ;-). Dzięki temu wychodzę na antypatyczną i raczej nie są oni wtedy zbyt chętni do negatywnych komentarzy :lol. Niestety, zdradza mnie uśmiech przy każdej miłej reakcji ze strony innych. Jak nie jestem na zakupach, to najczęściej towarzyszy nam plecak z bieżącym, niezbędnym majątkiem Cypriankowym, torebka przez ramię (chyba, że jakimś cudem uda mi się upchnąć moje gadżety w owym plecaku). Na zakupy wybieram się bez plecaka, za to z torbą ekologiczną. Lub z moim mężczyzną :ninja:. I bez względu na wszystko - tetra w ręku. Dla otarcia hektolitrów śliny wydobywających się z ust mojego dziecka.
pszczoła
23-06-2009, 01:18
O rany, ilez to razy słyszałam wykwintne określenie "Matka-Polka":roll:
Ostatnio dziś, gdy przyprowadziłam starszaka do przedszkola, a młoda na plecach była. Pani powiedziała, ze brakuje mi tylko z przodu dziecka, ale podziękowałam jej za takie życzenia. Przynajmniej na razie:twisted:
A mój sąsiad, widząc mnie kiedyś z synem w spacerówce, córką w MT z przodu i obładowaną zakupami, wykrzyknął spontanicznie "Malowniczo Pani wygląda!".
I myslę, że to naprawdę to samo, co Cyganka, tylko ładniej:ninja:
rzezuchama
23-06-2009, 01:35
Norma.
ZAWSZE, choćbym nie wiem, co sobie obiecywała, robię jakieś zakupy "po drodze". I notorycznie chodzę na zakupy na plac z S. na plecach. A skoro mam dwie ręce wolne, to w obu siaty.... Beznadzieja. Dobrze, że to niedaleko. Ale ostatnio zdarzyło mi się iść przez most z ogrodniczego, w obu rekach siaty pełne kwiatów na balkon, S na plecach, torebka na skos coś przydługa obija się prawie po kolanach... Do tego żwawym kroczkiem, bo na deszcz się zbierało.
Ale znudzonym ludziom w korku na moście tez się coś należy od życia.
Chociaż żem nie piękna i nie specjalnie wylaszczona jak zakładam chustę i wrzucam dziecia uśmiechniętego,to się czuję miss word:D
I patrzcie na mnie wszyscy!
Ja staram się ubierać się na "sportowo" gdy zamierzam nosić dziecia w chuście.
a wszystkim tachającym po kilka toreb polecam bardzo wygodną i ładnie wyglądającą a do tego niesamowicie pojemna torbę na kółkach z ikei :D
Andzia
Hehehe... byłam w sobotę w Ikea i przymierzałam się do takiej torby na kółkach.... może to ta sama... mąż trochę dziwnie na mnie popatrzył (a dziecię miałam rzecz jasna w chuście), ale kto wie, jak to się skończy przy następnej wizycie w tym sklepie :mrgreen:
Chociaż żem nie piękna i nie specjalnie wylaszczona jak zakładam chustę i wrzucam dziecia uśmiechniętego,to się czuję miss word:D
I patrzcie na mnie wszyscy!
Hmmm... coś w tym jest.... jak idę sama przez miasto to się niemal chyłkiem przemykam :frown a z dziecięciem w chuście wręcz kroczę :thumbs up:
paskowka
23-06-2009, 10:46
Chociaż żem nie piękna i nie specjalnie wylaszczona jak zakładam chustę i wrzucam dziecia uśmiechniętego,to się czuję miss word:D
I patrzcie na mnie wszyscy!
Też tak mam. Choć rzeczywiście jak biorę młodą do chusty to staram się zawsze umalować i o ile nie idę do lasu na spacer albo na zakupy, nakładam moje czerwone lakierki na obcasie:) Jakoś lepiej sie tak czuję:lol:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.