Zobacz pełną wersję : W chuście dookoła świata!
Cześć dziewczyny,
Wybieramy się z maluchem i chustą na dłuższą wyprawę, tak 9-18 miesięcy :)
Nie bierzemy ze sobą wózka ale jedziemy z chustą. Żółto - pomarańczową hopką.
Jakbyście były ciekawe jak w praktyce wygląda takie podróżowanie z 6 miesięcznym maluchem to zapraszamy na naszego bloga.
http://niepowazni.blogspot.com/
http://lh4.ggpht.com/_QSSqW1mH8-w/SgBNx-dA2sI/AAAAAAAAEWw/nknSrwAAgk4/s400/DSC05667.JPG
Mayka1981
21-06-2009, 17:35
zazdraszczam - na pewno będę śledzić postępy podróży:D
życzę samych pozytywnych wrażeń:cool:
natasszzka87
21-06-2009, 17:37
Ja też zazdroszczę:)
Pięknych widoków, niepowtarzalnych ludzi i wspomnień
PodwójnaMama
21-06-2009, 17:45
będę śledzić z zapartym tchem ... brawo za odwagę :)
marysiamp
21-06-2009, 18:32
super, szerokiej drogi!!
Ciekawe jak nasza chusta sprawdzi się w wysokich temperaturach. Ogólnie możemy powiedzieć że jest super ale jest tez trochę gruba. Myślicie że może skończyć się to tak że będziemy musieli kupić jakąś inna cienką odmianę? Czy to nie ma aż takiego znaczenia?
andziulindzia
21-06-2009, 19:53
Myślę, że to nie ma większego znaczenia, bo przy dzikim upale gorąco będzie wam w każdej chuście, nawet najcieńszej. Warto żebyście przećwiczyli sobie wiązania takie jak kangurek i prosty plecaczek: tylko jedna warstwa materiału okrywa dziecko no i są "wywietrzniki" po bokach ;)
A pomysłu na podróż gratuluję! Jestem naprawdę pełna podziwu za odwagę :D
Andzia
ithilhin
21-06-2009, 21:13
Kasia i Marcin z Chustomanii mieli Hoppediza w tropikach ;-)
http://www.chustomania.pl/online/chustomania/CiS-web2_chust.nsf/Inhalt/Chusta_na_lato
Wspaniały pomysł! Też marzymy o dalekich podróżach. I mam nadzieję, że te plany zrealizujemy. Tymczasem będę śledziła wasze :) Powodzenia!
podziwiam :)
bede kibicowac i zycze samych pozytywnych wrazen :)
powodzenia :)
garlicgirl
21-06-2009, 22:38
Zawiszczam i będę śledzić z wypiekami na twarzy! :) Powodzenia!!!
Kurcze, forum ludzi fajnie zakręconych :) Jak napisaliśmy o naszej podróży na jednym ze znanych forów typu podróże z dzieckiem to głosy rozkładały się mniej więcej pół na pół. Ta druga połowa pisała, że biedne dziecko, a my niepoważni :) Ale założę się że to ta połowa co jeździ wózkami i ma stracha żeby przez pierwsze pół roku na róg do spożywczego z dzieckiem wyjść :P
Chyba się tu zadomowimy na dłużej :) Dzięki wszystkim za słowa otuchy.
tu jest inczej niz na innych forach :)
specyficzny klimat i nieprzecietni ludzie :D
Piękna podróż wam się szykuje.
Życzę cudownych wrażeń.
Piszcie dużo i zdjęć dużo wstawiajcie, dobrze?
POWODZENIA!
chyba każdy marzy o podróży dookoła świata, gratuluję realizacji; na pewno będę śledzić :applause:
Powodzenia! Będziemy do Was zaglądać :D
anialodz
22-06-2009, 00:30
ja tez zazdroszcze, trzymam kciuki i zycze powodzenia!
marjanna.b
22-06-2009, 00:42
Łeee...
To widzę, że moje plany wypadu do Afryki to małe miki ;)
Powodzenia!
Będę zaglądać.
m.
Nooo, moja teściowa tez Was określiła niepoważnymi:P
Długą dyskusje miałyśmy:P
Biega Wam dreszcz po plecach w te i nazad?:) To już dziś...:)
brawo!!!powodzenia, bede kibicowac
larwunia
22-06-2009, 11:16
Już dodałam do ulubionych, z przyjemnością będę podglądać relacje z wyprawy. Trzymam kciuki.
slonetshko
22-06-2009, 11:29
Brawo!!
Sama chętnie bym się wybrała
POWODZENIA
:)
karolinka251
22-06-2009, 13:29
ależ Wam zazdroszczę po cichu. Trzymam kciuki no i oczywiście będę śledziła wasze podróże:-)
Powodzenia!!! :thumbs up: Też będę podczytywać relacje :D
dundubha
22-06-2009, 13:52
strasznie zazdroszczę, mam nadzieję, że i nam się kiedyś uda tego dokonać.
świetny pomysł!! też zazdroszczę :)
piszcie i wklejajcie zdjęcia, będę śledzić z zapartym tchem :)
I mam pytanie techinczne - jak sobie planujecie poradzić z pieluchami? zwłaszcza w miejscach, gdzie pieluch może nie być w sklepie? bierzecie wielorazówki?
bo pieluchy to jedyny powód, dla którego odkladamy dalsze podróże z Jaśkiem :(
a może weźcie ze sobą jeszcze chustomt z jakiejś cienkiej chusty? dla mnie to idealna opcja na lato!
Kasia.234
22-06-2009, 14:02
Gratuluję pomysłu i chyba trochę zazdroszczę odwagi :thumbs up:
Czekam z niecierpliwością na pierwsze zdjęcia
I mam pytanie techinczne - jak sobie planujecie poradzić z pieluchami? zwłaszcza w miejscach, gdzie pieluch może nie być w sklepie? bierzecie wielorazówki?
też miałam o to zapytać
Wspaniale, i tak...bez ograniczeń :)
Zazdrościmy Wam, oj bardzo!
Niech Wam będzie cudownie :)
Wspaniały pomysł! Już Wam kibicuję :D
Ale jeśli chodzi o chustę w tropikach, to nie będzie łatwo. Byłam na przełomie kwietnia i maja w Tajlandii z 13 mcy córeczką, oczywiście wózka nie braliśmy. No i było gorąco. Mielismy ze sobą cienką, bawełnianą kółkową (kangoogoo) i podaegi z bawełny (w ciąży nie mogę wiązać przez brzuch, stąd pomysł poda). I w podzie było nam za ciepło momentami (właściwie wszędzie poza pomieszczeniami z klimą). Kółkowa za to sprawdziła się super (tylko, że na dłuższe dystanse 9 kg na jednym ramieniu nie jest zbyt wygodne).
A co do chust i ich cienkości - w domu mam didymosa elipsy i vatanai maruyamę. Latem w didku bywa nam za ciepło, i wtedy nosimy się w vatanai. Jest cieńsza.
Zdecydowanie mają rację dziewczyny co do wiązań, im mniej materiału na Tobie i dziecku, tym będzie Wam przewiewniej.
Pewnie wszystko już wiecie, ale jeśli będziecie mieli pytania co do różnych naszych patentów na malucha i tropiki, to pisz na pw :D
A, i jeśli mogę zapytać: jaką planujecie profilaktykę antymalaryczną?
Dotarliśmy dziś do Londynu, podróż przebiegła lepiej niż się moglibyśmy spodziewać. Co prawda była może trochę męcząca, ale Pyzula zachowywała się lepiej niż w domu (ale nie zapeszam:). Lot prawie cały przespany. Jutro więcej napiszemy bo strasznie zmęczeni idziemy spać.
super, widac jak spi w hopku:)
czytam z zapartym tchem a Tobie zdrowia
Jagienka
24-06-2009, 18:00
Ale założę się że to ta połowa co jeździ wózkami i ma stracha żeby przez pierwsze pół roku na róg do spożywczego z dzieckiem wyjść :P
Na tym forum też jest dużo osób, które używają wózków :cool:
A co do strachu przed wyjściem z małym dzieckiem, to też jestem w stanie w pelni zrozumieć, bo wiem, że dzieci bywają baaardzo nieprzewidywalne. Jeśli na jakimś etapie ich życia, w rodzicach budzi to lęki (np. przed oddalaniem się od miejsc, w których czują się bezpiecznie), to nie ma co tego oceniać. Dlatego nie dziwię się, gdy osoba mająca takie dziecko, wyobraża sobie coś patrząc na sprawę przez pryzmat zachowań wlasnego dziecka.
Życzę udanej wyprawy po Świecie. Przywieźcie piękne wspomnienia :-)
Masz na pewno dużo racji w tym co piszesz i ja tego w żaden sposób nie kwestionuje i pisze może trochę z przekory. Bardziej też z takiego powodu, że moja siostra należy do osób którym świat się wali jak za dużo mają zrobić. Chcieliśmy ją np. kiedyś zabrać w góry na tydzień, ale odmówiła bo powiedziała że w domu ma wszystko na miejscu a my sobie nawet nie wyobrażamy ile to pakowania i zachodu (nie mieliśmy jeszcze wtedy dziecka). Przez pierwszy miesiąc nie wychyliła nosa z domu wogóle na wszelki wypadek. Dodam że nie miała ani nadal nie ma żadnych przesłanek żeby sądzić że to w jakiś sposób ryzykowne. Nie chce i jej oceniać ale to trochę taki rodzaj lenistwa z niemoctwem :)
Co do wózków to również z żartem napisane bo sami jesteśmy również posiadaczami takowego. Pyza szczerze powiedziawszy w chuście do przynajmniej 3 miesiąca wogóle siedzieć nie chciała. A i przed wyjazdem dzienne drzemki ucinała w wózku bo jednak machanie które towrzyszy usypianiu w wózku uznała za niezbędne.
Jak dla nas do tej pory widać taką zależność w trakcie podróży, że Pyza ucina sobie dłuższe i nawet częstsze drzemki. Jeśli zaspokoimy jej potrzeby wyspania to pozatym zachowuje się super i bardzo zadowolona. Głowa na boki jej w chuście chodzi mało sie nie urwie :) ciekawska i uśmiechnięta. Jutro sprawdzian z prawdziwego zdarzenia bo i lot 7 godzin w ciągu dnia. Pyza się nudzić nie lubi więc trzeba będzie chyba tańcować po pokładzie. Zobaczymy. Zdjęcia z Londynu wrzucę jutro z hotelu.
Aha, jeśli chodzi o pieluchy. Mamy paczkę ze sobą. Chyba nie ma kraju na świecie gdzie nie dałoby się ich kupić. Jesteśmy w każdym razie dobrej myśli :)
Odważnie, ale... zazdroszczę.
Nie miałabym problemu by ruszyć w świat, w przeciwieństwie do mojego Męża ;)
Dobrych wiatrów i braku problemów... z pieluchami (zawsze jakis gałganek mozna podlozyc).
Powodzenia!
EDIT - sadząc po tytule z lodówką - czytaliście WC??? czadowa lektura!
Piękna wyprawa, powodzenia i szczęśliwej podróży :-)
Jagienka
25-06-2009, 01:06
Dodam że nie miała ani nadal nie ma żadnych przesłanek żeby sądzić że to w jakiś sposób ryzykowne.
Ja osobiście nie uważam tego typu wypraw z dzieckiem za ryzykowne. Dokładnie takie same "niebezpieczeństwa" mogą nas spotkać na spacerze przed domem, jak i wędrując po świecie z dala od domu ;-)
Nie chce i jej oceniać ale to trochę taki rodzaj lenistwa z niemoctwem :)
a moze taki typ człowieka, że ma trudności z podejmowaniem wyzwań... może to nie wynika z lenistwa, tylko z nadmiaru niepotrzebnych obaw.
nie znam Twojej Siostry, więc się nie wypowiem. Może nawet Ona sama nie wie, dlaczego tak jest.
Wiem, ze są ludzie (typowi domatorzy), którym trudno podjąć ryzyko nawet małej wyprawy.
Ja do takowych zdecydowanie nie należę (zbyt często przeprowadzamy się :lol: ), ale pamiętam, że gdy urodzila sie Antosia, to też w pierwszym miesiącu najbezpieczniej czułam się w domu.
To ja się pewnie narażę, ale ja też nie miałabym odwagi. I nie dlatego nawet, ze miałoby sie nam coś przykrego przydarzyć (choroba, itp.),ale ze względu na malucha i jego potrzeby... Mam teraz też takiego półrocznego brzdaca i mi przynajmniej tak się wydaje, ze jemu teraz potrzeba dużo spokoju i stabilizacji. Taki maluch i jego sysytem nerwowy średnio radzi sobie z nadmiarem różnych bodźców i wrażeń. A taka wyprawa, to codziennie inni ludzie, warunki klimatyczne, inne miejsce do spania, jedzenie. Poza tym, zeby nabyć wiele różnych umeijętności ruchowych trzeba miec czas pofikać nuziami, sróbowac swoich sił w samodzielnym siadaniu, chodzeniu, a spędzając czas w podróży, kiedy będzie tyle bodźców, to będzie utrudnione. Wzystko się bez przerwy zmienia, nie ma nic stałego, beziecznego oprócz rodziców. Jesteśmy świeżo po przeprowadzce do innego miasta (360km) i wiem jak bardzo to było stresujące dla malucha i jak tę zmianę odreagowywał. Poradził sobie rzecz jazna dzielnie, ale kosztowało go to sporo.Ja powiem tak, z całym szacunkiem dla pomysłu i potzreb rodziców, to moim zdaniem jest to ryzykowne i trudne nie tylko dla nich, ale przezde wszytskim dla malucha. On nie będzie miał radości z podróżowania i zwiedzania. Jemu to do rozwoju nie jest tak bardzo ptzrebne. To moje zdanie, pewnie zostanę skrzyczana, ze takie radykalne, ale tak właśnie mi serce moje podpowiada. Trzymam kciuki jednak i będę śledzić poczynania podróżników! Powodzenia!
Ale CZAD!!!! Powodzenia! będę śledzić :)
Jagienka
25-06-2009, 21:23
Mam teraz też takiego półrocznego brzdaca i mi przynajmniej tak się wydaje, ze jemu teraz potrzeba dużo spokoju i stabilizacji. Taki maluch i jego sysytem nerwowy średnio radzi sobie z nadmiarem różnych bodźców i wrażeń. A taka wyprawa, to codziennie inni ludzie, warunki klimatyczne, inne miejsce do spania, jedzenie. Poza tym, zeby nabyć wiele różnych umeijętności ruchowych trzeba miec czas pofikać nuziami, sróbowac swoich sił w samodzielnym siadaniu, chodzeniu, a spędzając czas w podróży, kiedy będzie tyle bodźców, to będzie utrudnione. Wzystko się bez przerwy zmienia, nie ma nic stałego, beziecznego oprócz rodziców. Jesteśmy świeżo po przeprowadzce do innego miasta (360km) i wiem jak bardzo to było stresujące dla malucha i jak tę zmianę odreagowywał. Poradził sobie rzecz jazna dzielnie, ale kosztowało go to sporo.Ja powiem tak, z całym szacunkiem dla pomysłu i potzreb rodziców, to moim zdaniem jest to ryzykowne i trudne nie tylko dla nich, ale przezde wszytskim dla malucha. On nie będzie miał radości z podróżowania i zwiedzania. Jemu to do rozwoju nie jest tak bardzo ptzrebne.
każde dziecko jest inne. w naszym przypadku taka wyprawa z 6cio miesięczną Antosią też raczej nie bylaby dobrym pomyslem. ale już z 10cio miesięczną nie byłaby problemem.
dzieci się zmieniają.
dużo prwdy jest w tym, co napisałaś. my też nie tak dawno przeprowadzaliśmy się i również te zmiany dały się Antosi we znaki pomimo, że Ona aktualnie jest bardzo towarzyskim dzieckiem i cieszy się, gdy wokół dużo się dzieje.
To moje zdanie, pewnie zostanę skrzyczana, ze takie radykalne, ale tak właśnie mi serce moje podpowiada.
moim zdaniem, to nikt nie ma tu powodu ani prawa do "krzyczenia".
A to, ze słuchasz własnego serca, jest raczej godne naśladowania niż krytykowania :thumbs up:
Witajcie,
Dotarliśmy wczoraj do hong kongu. Pyzula, co niewiarygodne, przespała minimum 3/4 lotu. Lotu nie bez przygód bo już jak schodziliśmy do lądowania to to taka turbulencja nami szarpnęła żeśmy podbladli. Nie takie tam zwykłe podrzucanie to było tylko dupnęło samolotem żeśmy zsiedzień mało nie pospadali. Już wiem po co są te pasy na dobrą sprawę bo tak to byśmy pewnie wylecieli (a do tej pory myślałem że one bardziej dla picu są), Nikomu nie życze w każdym razie, ale skończyło się wszystko dobrze :) Nie wiem czy to ma specjalny związek (pewnie ma) ale był tu jakiś tajfun przed naszym lądowaniem.
Hong Kong to już jest prawdziwy orient. To coś zupełnie innego do czego jesteśmy przyzwyczajeni, ale mimo wszystko jest fascynujący. Tyle ludzi ile tu jest na niektórych ulicach to wprost niesamowite. Fakt jest że białe dziecko wywołuje sensacje i każdy by chciał popatrzeć a to specjalnego zadowolenia po pewnym czasie u Pyzy nie wywołało, ale ogólnie ludzie są fantastycznie mili. Podobnie było w Dubaju zesztą. To jest coś co jest w Polsce niespotykane że ktoś bezintersownie ci pomaga. Podświadomie coś takiego w nas jest (we mnie było na początku no i może jeszcze trochę jest) że wydaje nam się że ktoś zaraz będzie kombinował i chciał żeby mu zapłacić albo wykoleguje nas w jakiś inny sposób. Mniejsza z tym, więcej na blogu bo okrutnie zmęczeni teraz jesteśmy.
Pyza w każdym razie, oprócz tego że spanie jej się trochę poplątało to radzi sobie świetnie i jest ogólnie zadowolona, a nawet zachwycona, bo śmieje się często i do każdego. Ale fakt że tłum olbrzymi ludzi ją trochę denerwował i trzeba było z niego uciekać.
madaleine72
28-06-2009, 20:50
Dopiero teraz odkryłam ten wątek ;-)
Podziwiam Was szczerze i po cichutku zazdroszczę szaleństwa i odwagi.
Ja bym chyba nie potrafiła zdobyć sie na taką podróż, ale Wam kibicuje z całego serca i czekam na kolejne relacje z podróży.
I ja dodałam do zakładek wasz blog. Trzymam kciuki, na pewno Wam sie uda. Podziwiam i bardzo, bardzo, bardzo zazdroszczę. Śledząc waszego bloga tak choć ciuteczek spełnię swoje marzenie o takiej podróży...
Gratuluję i zazdroszczę, będę śledziła Waszego bloga :)
Pola się rozkręciła i się świetnie bawi. Trochę nam tu wszystkim gorąc doskwiera do tego stopnia że 11-14.30 w nie wychodzimy z hotelu. Jeszcze kilka dni stacjonarnego odpoczynku, a potem dalej w drogę.
Z naszych obserwacji wynika jednak że Pola woli nomadyczny styl życia. Jak jest cały czas noszona w nowe miejsca to jest o wile spokojniejsza. Natomiast teraz jak mamy więcej czasu i nie wariujemy codziennie z wycieczkami to często bywa tak że najzwyczajniej się nudzi i tak musimy gdzieś wyjść na spacer (w naszym wypadku objawia się to niemiłosiernym pianiem :)
Pozdrawiamy,
o jeny!
cudnie
bede was sledzila zza monitora
udanej podrozy
i szczescia
i niezapomnianych przezyc
magdalenazz
10-07-2009, 14:37
powodzenia i udanej podróży
iwomartusia
22-07-2009, 23:02
blog dodany do ulubionych, chętnie poczytam i bezproblemowej podróży życzę :)
i ja dodałam do ulubionych!
Będę zaglądać i kibicować Waszej wyprawie!
Podziwiam i zazdraszczam :)
wanderluster
23-07-2009, 01:16
Szerokiej drogi!
koch.ania
23-07-2009, 10:34
Dopiero teraz zauważyłam ten wątek. Link dodaję do ulubionych :). Podziwiam za odwagę,życzę szerokiej drogi i samych pozytywnych wrażeń. Mam nadzieję,że choróbska nie będą się czepiały Malutkiej , bo Wy "stare pryki" to sobie na pewno poradzicie :D.
Ciekawe , co też sobie mała Pola myśli... ?
Ale fajnie :))) Gratuluję odwagi i również zaczynam śledzić Waszą podróż :)
gouraanga
23-07-2009, 12:42
ja również gratuluję i zazdroszczę odwagi!!!
pytanie wcześniej już padło, ale zostało bez odpowiedzi, więc zapytam raz jeszcze, bo ciekawska jestem ;-) : a co ze wszystkimi egzotycznymi choróbskami :?: Wy sobie spokojnie poradzicie w razie czego, a Malutek:?:
pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, żeby Was żadne paskudztwa jednak nie zeżarły ;-)
agoya trzymamy kciuki cały czas. Świetne fotki i fajne opiski. Buziaki :hello:
ja również gratuluję i zazdroszczę odwagi!!!
pytanie wcześniej już padło, ale zostało bez odpowiedzi, więc zapytam raz jeszcze, bo ciekawska jestem ;-) : a co ze wszystkimi egzotycznymi choróbskami :?: Wy sobie spokojnie poradzicie w razie czego, a Malutek:?:
pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, żeby Was żadne paskudztwa jednak nie zeżarły ;-)
Egzotyczne chorobska sa tak samo egzotyczne dla ludzi tutaj jak w polsce. Tu nikt o malarii nawet nie wspomina, to temat nakrecany przez firmy farmaceutyczne zeby kupowac drogie leki. Mamy oczywiscie na wszelki wypadek,ale... ryzyko takie samo jak zapalenia opon mozgowych po ukaszenia kleszcza u nas. Nie ma co drmatyzowac. Choc przyznam sie szczerze w pewnym momencie zrobilo sie goraco, i troche niepewnie. Okazalo sie jednak ze to tylko trzydniowka! Komarów tu jest tyle co kot naplakal, pyzula jest co prawda caly czas nasmarowana na wszelki ale raz w nocy nie udalo nam sie upilnowac i dziabnal ja skurczybyk kilka razy. My jestesmy gryzieni regularnie od czasu do czasu, ale wedlug dramatyzujacych badan ryzyko trafienia na tego zlego wynosi 1:25000. Dorosly jak wspomnialas sobie poradzi ale Pyza na wszelki wypadek prawie zawsze chodzi wysmarowana repelentem.
My właśnie wczoraj wróciliśmy z Filipin gdzie było pięknie i intrygująco zarazem. Dziwny to kraj,lecz mi sie spodobal. Trudno mi samemu w to uwierzyc ale jes w nim cos przyciagajacego. O czym chcielismy tu wspomniec to to że chustowanie na filipinach jest b.popularne. Polega jednak na wzieciu zwyklego niedlugiego kawalka szmaty, zawiazaniu go na ramieniu na supeł i jakos w to powstale miejsce wklada sie dziecko. Nawet malego noworodka. Karolina chciala kupic cos takiego okazalo sie ze to kazdy bierze byle kawalek materialu i robi samemu. Przymierza sie wiec zeby samemu cos takie zmontowac, bo hoppka strasznie dluga mimo wszystko, a nam na dodatek dalej w zasadzie kieszonka z wiazania najbardziej pasuje.Pora nauczyc sie czegos nowego.
Dodam jeszcze, że tu są setki milionów ludzi którzy żyja i żadnej tropikalnej choroby na oczy nie widzieli. U nas pewnie chorob nie mniej ktore tu nie występują.
Pozdrowienia,
Kurcze a Ja najpierw bloga dopadłam i smigam na forum napisac nowine a tu juz 3 strony o Was
Sledze z zapartym tchem
Podziwiam i Zazdroszcze !!!!
zobaczcie ten blog! polskie małżeństwo z niemowlakiem ruszyło w świat z chustą. teraz są w jakiejś wiosce w której autochtoni też noszą dzieci w chustach:) karolina pisała juz na naszym forum, ale myśle że warto przypomnieć link- polecam http://niepowazni.blogspot.com/
karolinka251
02-10-2009, 10:49
Autorka nawet naszą forumką jest:) więc znamy i czytamy
Musze więcej poczytać! noramlnie zazdroszczę, choc wiem, ze ja takie rzeczy ino ogladac moge, kazdy spacer to wyprawa:mrgreen:
Rozwalił mnie kot na samym dole strony....
garlicgirl
02-10-2009, 11:06
http://www.chusty.info/forum/showthread.php?t=12934&highlight=podr%C3%B3%C5%BC
tu był ich wątek :)
ursus_arctos
02-10-2009, 19:21
cudnie :applause: powodzenia i wspanialych wrazen zycze! bloga dodalam do ulubionych :)
niesamowici jesteście! kciuczę za Was:thumbs up:
Raju! Jak Wam zazdroszczę. POWODZENIA!
marta-la
02-10-2009, 20:43
A mnie wcześniej umknął ten wątek
Rewelacja. Podziwiam, trzymam kciuki i bloga dodaję do ulubionych
:hello:
ago-ya z naszego forum rowiesniczego jest i wszystkie trzymamy za nich kciuki :)
ago-ya z naszego forum rowiesniczego jest i wszystkie trzymamy za nich kciuki :)
Tak jest! Nawet można mówić "nasza koleżanka ago-ya" :D
Agoya, gratulujemy pomyslu i trzymamy kciuki :) Bedziemy kibicowac blogowo!
Byliscie w niektorych miejscach, w ktorych mysmy byli z naszym Nairobem 2 lata temu - Dubaj, Hongkong, Indonezja. Wszedzie bialasy z chusta robily za dziwadlo - bierzcie "one dollar" za fote z Pola, a wroci z posagiem :lol: Zeby ludzie tylko nie pomysleli, ze ci biedni Europejczycy, ktorzy nie maja pieniedzy na wozek wszyscy jezdza z ta sama chusta, bo na nic innego ich nie stac :lol:
Za goraco nie powinno byc, zakladajac, ze w ogole dobrze Wam sie znosi tropiki. Dziewczyny maja racje - jednowarstwowe wiazania najlepsze. Albo okazja skorzystac z tambylczych wynalazkow, polecam! Wielka radocha, a chusty bezcenne. Nasz Felix juz wtedy chodzil, ale chusta byla zawsze pod reka - do okrycia sie tam, gdzie klimatyzacja i do zrobienia parawanu, gdy slonce prazy.
Pampki tez sa wszedzie! Jedynie rozmiarowka jest inna - azjatyckie byly wyraznie mniejsze - ale Pola jest mala, to nie ma problemu.
No i ...po takiej wyprawie liczcie sie z tym, ze mala bedzie sie na pierwszym europejskim lotnisku dziwic, ze nikt sie nie zachwyca malym bialym dzieckiem ;)
p.s. jakos tak jest, ze Nairoby sa mocno podrozne ;) niedawno jeden wrocil z objazdu Australii, Ania z Malego Podroznika tez nairobowa...
nie mogę się oderwać od Waszego bloga:) jesteście niesamowici, brawo!!!!!! a pyzunia jest taka naturalna, taka szczęśliwa w tej podróży:) mnie świat znów ciągnie strasznie... dużo jeździłam kilka lat temu. teraz osiadłam przez dzieciaki. a jak widać - niepotrzebnie. trzeba coś zacząć planować:)
Mam to samo. Nie mogę się oderwać.
Wspaniała podróż. Teraz będę zaglądać regularnie :)
kubutkowa
20-11-2009, 02:24
blog dodalam do ulubionych,fantastyczny pomysl!:lol:
sylvetta
21-11-2009, 20:15
Luuuudzie! A ja myslalam, ze jestem szajbus! Przepraszam! Gratuluję n a potęgę. I bardzo zazdroszczę. Ogladam zdjęcia i mnie skręca, ze tu siedzę na mojej szanownej d....!Powodzenia!
Natychmiast dodałam bloga do ulubionych :lol:
Fantastyczna sprawa. Może zmobilizuje mnie to do od dawna przekładanych wyjazdów...
Trzymam kciuki za podróżników :thumbs up:
tak ... dziecko bedzie miec rowniez niezle wspomnienia :applause::applause::applause:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.