Zobacz pełną wersję : trudne poczatki...
monika999
10-06-2009, 21:41
jestem zalamana- wczoraj listonosz przyniosl nasza pierwsza chuste. szybciutko ją wypralam, wysuszylam, wyprasowalam, z nadzieja,ze dzis bedziemy motac i pojdziemy na pierwszy spacer w chuscie. no i wielka porazka-staralam sie jak moglam, ale efekt byl taki, ze mala w ryk,chusta jakos tak krzywo zawiazana, a mi sie smutno zrobilo, ze ją tak stresuje. jutro znow bedziemy probowac, mam nadzieje, ze w koncu sie uda. ale co jesli nigdy nam sie nie uda? dziewczyny, napiszcie jak wygladaly wasze poczatki? moja mala strasznie sie buntuje :(
ej, nie przejmuj się. Praktyka czyni mistrza, naprawdę. :D Przy pierwszej chuście zaczęłam "czuć" o co chodzi po mniej więcej tygodniu, pewności nabrałam jak młoda miała kilka miesięcy (ale kiksy się czasem zdarzały, np. wiązałam jak zwykle gdzieś w parku, a potem patrzę na odbicie w szybie sklepowej - młoda ma "jedną nóżkę bardziej" :hide: ). Kółkowa zajęła mi też parę dni, zanim dzieć błogo zasnął (po tym poznaję, że zawiązane jest dobrze). Potem opanowywałam MT (betka, za pierwszym razem związane jak trzeba), potem podaegi (no, ze 3 dni mi to zajęło, i nadenerwowałam się chwilę - a co się obie napociłyśmy, to nasze :roll: ). A teraz uczyłam się wrzucać młodą na plecy w chuście (jakoś tak mnie naszło - swoją drogą, nie ma nic wygodniejszego! i można nie wiązać przez brzuch, hehe) - 4-5 dni i jest w miarę-w miarę.
Chusta to wspaniała przygoda dla Ciebie i maluszka, ale wymaga trochę wprawy i trenowania. Najlepiej na wypoczętym dzieciu i niespieszącej się matce :lol:
Aha, i korzystaj z filmików instruktażowych linkowanych na tym forum (w dziale chustowiązanie), na tym się świetnie uczy :wink:
początki bywają irytujące, trudne, mogą doprowadzić do rozpaczy i człowiek upocony jest jak świnia :wink:
potem plecaczki wiąże się z usmiechem na ustach :mrgreen:
miedziana
10-06-2009, 22:28
Początki chyba zawsze bywają trudne :) ale jak już człowiek nabierze wprawy... jest super :)
pamiętaj, byś Ty była jak najbardziej spokojna przy motaniu - Małej udzielają się Twoje emocje. Dobrze jest się kołysać przy tym, to uspokaja dziecko, możesz też próbować ją czymś zająć - odbicie w lustrze, możesz śpiewać, opowiadać o tym co robisz i jak jej będzie miło przy mamie. Korzystaj z instrukcji i filmików - dzięki temu na pewno uda się dobrze zamotać, podociągać chustę, a tym samym Mała będzie się czuła lepiej. Acha, teraz kiedy ciepło w domach ( na zewnątrz nie zawsze ;) ) warto motać tylko na body, albo nawet na samą pieluszkę. dziecko powinno być najedzone ( choć od razu po jedzeniu też lepiej nie naciskać brzuszka :) ), nie za bardzo zmęczone, ogólnie w dobrym nastroju. dzięki temu ty nauczysz się na pewno szybko i sprawnie motać, nie będziesz się denerwowała płaczem, a za jakiś czas obie chustę pokochacie ;)
Trzymam kciuki, życzę dużo cierpliwości i spokoju i powodzenia życzę !
ChowChowww
11-06-2009, 16:18
U nas też początki były trudne - ryk niemiłosierny, wyginanie się do tyłu, wierzganie... W końcu przełamałam się, postawiłam wszystko na jedną kartę i zamotałam małego na spacerze - na zewnątrz chustę zaakceptował momentalnie. Teraz już cieszy się na widok chusty (;-)), ale wcześniej wiązałam go na balkonie, świat zewnętrzny nieco odwracał jego uwagę, lub gdy był senny lub zaraz po spaniu. Może to brzmi strasznie, ale wtedy był spokojniejszy i momentalnie zasypiał. Regularnie (wcześniej były sporadyczne próby) motamy się od Wielkanocy i cały czas się uczymy. Powodzenia!
ja nawet nie chce wspominac samego poczatku z tkana. elastyczna jaos zalapalam szybko ale z tkana dwa tygodnie lazilam jak trup... potem sie puknelam w czolo. powiedzialam soebie, ze to ludzkie bladzic i ze to ma byc dla nas przyjemnosc. im mniej sie stresowalam tym lepiej szlo.... choc plecaczka nadal nie umiem :hide:
sie nie martw
nauczysz sie
wszystkiego sie mozna nauczyc
no prawie
Ja dopiero się uczę - na razie mamy elastyczną, czaję się na tkaną. Naprawdę pomaga, jak ktoś pokaże Ci na żywo co i jak :) dlatego wybieram się z chłopem na warsztaty za tydzień. Może i ty się skusisz?
monika999
11-06-2009, 22:58
dzieki dziewczyny:) jakos tak lepiej, jak sie wie, ze nie jest sie samemu na poczatku. dzis poszlo nam juz lepiej, a mala posiedziala nawet w chuscie 15min. marze sobie po cichutku, ze juz niedlugo pojdziemy na spacer. gorzej ,ze na spacer trzeba zalozyc czapeczke, ktorej moja wprost nie cierpi, wiec kolejny powod do awantury gotowy:) nikagda- my tez wybieramy sie za tydzien na szkolenie, czy chodzilo ci o to w centrum edwarda?jesli tak to napewno sie spotkamy.
viewtopic.php?f=2&t=3668 (http://www.chusty.info/forum/viewtopic.php?f=2&t=3668)
masz linka do mojego wątku sprzed roku :) Zobaczysz, jeszcze obydwie pokochacie noszenie :thumbs up:
Ja pierwszą moją chustę oplułam i skopałam :oops: I płakałam pół nocy (baby blues jeszcze mnie trzymał). Potem kolezanka mi pokazała co i jak i pooooszło :mrgreen:
monika999 specem nie jestem, ale możesz do mnie do Wejherowa podjechać. Poćwiczymy.
Ja pierwszą moją chustę oplułam i skopałam :oops: I płakałam pół nocy (baby blues jeszcze mnie trzymał). Potem kolezanka mi pokazała co i jak i pooooszło :mrgreen:
monika999 specem nie jestem, ale możesz do mnie do Wejherowa podjechać. Poćwiczymy.
Łomatko :lol: :lol: :lol:
No ja miałam to szczęście, ze akurat mi sie napatoczyło jakieś spotkanie chustowe w moim mieście, gdzie mi pokazano co i jak, dzięki czemu początki z moją własna chustą były o wiele łatwiejsze :lol: :lol:
Tak że polecam poćwiczenie pod czyimś czujnym okiem :thumbs up:
Practice makes perfect :applause:
nikagda- my tez wybieramy sie za tydzien na szkolenie, czy chodzilo ci o to w centrum edwarda?jesli tak to napewno sie spotkamy.
Na to wygląda :D
monika999
12-06-2009, 14:06
http://www.chusty.info/forum/viewtopic.php?f=2&t=3668
masz linka do mojego wątku sprzed roku :) Zobaczysz, jeszcze obydwie pokochacie noszenie :thumbs up:
dzieki:) przeczytalam ten watek, daje to nadzieje, ze niedlugo i my sobie poradzimy. czekam, az maz wroci ze spaceru i bedziemy dalej probowac.
A ja bym radziła ci (jeśli tego nie robiłaś wcześniej) potrenować sobie wiązanie na sucho, np. na misiu czy jakiejś wiekszej maskotce - żebyś samo wiązanie miała opanowane i nie denerwowała sie i nie spinała z maluchem. Jak już teoria będzie w porządku, to z praktyką będzie łatwiej. A misie cierpliwe są i nie protestują - zawiążesz, popatrzysz w lustro z każdej strony, zobaczysz, co gdzie trzeba poprawić, nad czym popracować - miś nie będzie płakał ;-)
Dla mnie na początku mega-frustrujące, trudne i w ogóle nie do opanowania było nawet ubranie noworodka czy zmienienie mu pieluchy, ręce mi się trzęsły i byłam spanikowana, czy czegoś dziecku nie zrobię. Ale praktyka czyni mistrza - tak samo jest z chustą. Potem już wiąże się automatycznie.
Aha - wiele dzieci ma tak, że w domu nie chcą być w chuście, a na dworzu - "jak stąd wzięte". I mój np. wymagał ruchu, póki chodziłam (lub przynajmniej się rytmicznie kołysałam) - było ok, jak tylko stawałam - budził sie i płakał.
Tak więc głowa do góry, nie od razu Kraków zbudowano. Jestem pewna, że się wam szybko spodoba :-)
ekspreskawowy
12-06-2009, 18:31
Ja też jestem na etapie zwanym "trudne początki", chociaż ze trzy miesiące temu próbowałam z pouch'em. Co próba to dzieć w ryk. Dałam spokój, ale chusty chodziły mi po głowie więc stwierdziłam raz kozie śmierć i i kupiłam tkaną. Jest raz lepiej, raz gorzej (generalnie im krócej trwa wiązanie tym lepiej) ale Bolesław musiał chyba dorosnąć do tego sposobu noszenia, bo teraz nawet pakowanie do pouch'a na kołyskę nie jest oprotestowywane.
I zgodzę się z poprzedniczkami - na dworzu zdecydowanie łatwiej, dzieć jakiś spokojniejszy
makka pakka
14-06-2009, 11:09
nasze początki wyglądały bardzo podobnie. mały nie znosił leżeć w chuście (zaczynaliśmy noszenie od kółkowej). łaskawie zgadzał się na noszenie w pionie. z tkaną też walczy. możemy nosić się tylko w 2X (ewentualnie krzyżowym na biodrze) :cry: , bo te wiązania nie wymagają motania na nim... czego naprawdę nie znosi. :(
wciąż próbuję innych wiązań, ale z małym skutkiem.
monika999
14-06-2009, 12:23
no wlasnie, czlowiek taki niecierpliwy jest:) ja sobie wyobrazalam ,ze jak bede juz miala ta wymarzona chuste to wszystko pojdzie jak po masle i szybko wyjdziemy na spacer. a tu ciezka praca i cwiczenia...:)
Ja tylko napiszę, że z dziećmi nic nie ma pewnego i stałego, dzisiaj zasypia o stałej porze jutro się odmieni i przed 12 nie zaśnie, nie budziło się w nocy, nic pewnego może kolejne nocki będą nieprzespane, podobnie jest z chustą, to nie jest wyrok, za 2 tygodnie może uwielbiać przebywać w chuście. U nas było podobnie, właściwie to się tak przeplata, raz lubi raz nie, raz zasypia raz marudzi, ale wtedy marudzi na całego w wózku, chuście na podłodze wszędzie, bo tak. Więc, niech Ci nie przyjdzie do głowy sprzedaż chusty. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Powodzenia
monika999
15-06-2009, 07:11
dzieki Olazola,
wlasnie skonczylam mala karmic, polozylam do kolyski i czekam az sie obudzi to pocwiczymy:)
monika999
21-06-2009, 08:35
juz powoli widac efekty! kieszonka zaczela nam wychodzic:)
W połowie tygodnia dotarła do mnie moja pierwsza chusta - elastyk. Zaczęłam od czytania instrukcji, od instrukcji w necie i filmików instruktażowych, wszystko wydało mi się takie banalne! ;) A później była pierwsza próba z lalką - ło maaaatko... Tragedia! Nawet lalka w czymś takim by nie chciała siedzieć! ;) Do następnych prób czekam do końca sesji do środy - mam nadzieję, że się nauczę wiązania do października, chociaż brzuch mi rośnie coraz bardziej i niedługo może być już trudno.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.