Zobacz pełną wersję : ja-szczesciara
Tak sobie siedze i mysle (zdarza mi sie to czasami :mrgreen: ), zem w czepku urodzona, a raczej moja mala. Gdyby sie urodzila kilka lat wczesniej to bym nie znalazla informacji o noszeniu dzieci i o pieluszkach wielorazowych. One sa dostepne niemal w 99 % w necie. Moja mama powiedziala mi, ze mi zazdrosci i noszenia i karmienia (jej wmowili w szpitalu, ze nie ma mleka juz drugiego dnia po porodzie i jestem butelkowa) - tej bliskosci jaka te dwie rzeczy daja....ech...brakuje mi slow jak to opisac.... :oops:
I to by bylo na tyle....
rzeczywiscie szczesciara.
Moja mama niestery jakas antychustowa, juz zdazyła nazwac mnie cyganką. ehhh
Ale my (ja, bejbik, mąż) jestesmy innego zdania
Zgadzam się - ja tez mam szczęście, że urodziłam dzieci teraz. Chociaż starsza nie miała tyle szczęścia i jeszcze nie zdążyła się załapać na chusty, na pieluszki wielorazowe - a różnica między nimi jest tylko 2 lata. Antek już tak. I bardzo sie z tego cieszę. I w ogóle, że zyję w XXI wieku w Europie, a nie np. w średniowieczu gdzieś w Afryce. Czy nawet w Europie, czytałam bardzo ciekawą książkę (dzięki Ithilhin) "Dziecko w dawnej Polsce" - po tym, co z dziećmi wyprawiano - cud, że ludzkość nie wyginęła. Ale dzieci na pewno się wycierpiały bardzo, nawet te zadbane, bo takie były standardy, zwyczaje. Dlatego cieszę się, że żyję, rodzę i wychowuję tu i teraz :-)
Edit: jeszcze mi przyszło do głowy, że cieszę się z tego, że mam dostęp do internetu - do INFORMACJI, do wiedzy, mogę sama dowiedzieć się tego, co mi potrzebne, poratować się, dokształcić, doczytać. I nie muszę wierzyć temu, co mi ktoś (babcia, mama, sąsiadka, lekarz) powiedzą, bo nie zawsze mają rację. Chodzi mi np. o karmienie piersią, rozszerzanie diety, chodziki, buty i inne kwestie dot. opieki nad dzieckiem.
O tym samym dzisiaj myślałam jadąc do pracy!!! :shock: Że szkoda, że za stara jestem, żeby jeszcze dwójkę urodzić (tzn. pewnie by się dało, ale już sił by mi chyba zabrakło), ale z kolei gdybym wcześniej "zaczęła", to o chustach w życiu bym nie usłyszała.... O pieluszkach nie wspomnę... Więc tak miało pewnie być :wink:
paskowka
03-06-2009, 09:29
Ja się mogę podpisac pod postem budzika (zresztą nasze starszaki są kolegami na tym samym forum rówieśniczym), Kacper nie miał tyle szczęścia co Lidka i nie był noszony w chuście (choć noszony oczywiście był:). Moja mama i siostra są zachwycone, mama też mówi na mnie że ja jak Cyganka, ale śmieje się przy tym i opowiada wszystkim jak to malutka wsadzona do chusty tuli się do mnie i zaraz słodko śpi:) Właściwie to szczęściarami i szczęściarzami są nasze dzieci, że maja takie fajne matki i urodziły sie tu i teraz :)
Mayka1981
03-06-2009, 11:10
a wiecie ja tak sobie pomyślałam - mnie ubierano w pieluchy wielorazowe :lol: a ja karmię swoje dziecko piersią - to na spółkę z moją matką i synem jesteśmy więc tymi szczęściarzamii - tzn ja podwójnie bo i jako dziecko i jako mama :lool:
zważywszy na to iż uświadamiam się przez internet uznaję, że jestem szczęściarą ja i moje dziecko też :D
anmuszka
03-06-2009, 16:07
He, he! Podpisuje sie pod postem obydwiema rączkami a właściwie to czterema bo z córcią! Nie ma to jak potęga interentu! No i chust oczywiscie. U mnie najbardziej prochustowa o dziwo jest tesciowa (matka czwórki dzieci). Moja mama nic nie mówi ale jak zamierzam przetestowac chuste w jakims nowym miejscu to dyskretnie daje mi do zrozumienia że nie wypada.
a mi żal starszej córeczki, że się nie załapała na chusty. normalnie czas bym cofnęła i ją wynosiła...
tartaruga
03-06-2009, 16:27
Ja dowiedziałam się o chustach dopiero jak mój żuk miał prawie 5mc - pełzał już wtedy po podłodze i niezdarna mama ucząca się wiązać nie była mu w smak :? Strasznie mi żal, że nie zaczęłam wcześniej. Nosimy w kółkowej i MT - ale raczej na krótkie wypady.
Jednak mój przyszły ( na razie hipotetyczny) chuścioch będzie noszony od początku :) juz się na to cieszę (chociaż nie wiadomo kiedy do nas przybędzie ten ktoś :wink: )
Też się cieszę, no może mniej na wieść, że już teraz są dłuuuugie kolejki na listach oczekujących na miejsca w przedszkolach dla zapisujących noworodków. Ale tak - dobrodziejstwa Internetu, większa świadomość i możliwości są niezliczone i niezwykle przychylne dla wygodniejszego życia. Każdy czas ma swoje blaski i cienie, postęp niesie ze sobą nie tylko korzyści ale i niebezpieczeństwa. Wcale nie tak dawno wielorazowe pieluszki (tetra) były standardem, pampers objął panowanie stosunkowo niedawno, kobiety wiązały dzieci na plecach idąc do pracy w polu. Noszenie, naturalność pieluch, zdrowe żywienie to czerpanie z tych dawniejszych dni, gdy człowiek był bliżej natury i żył z nią w większej harmonii. Mnie prawdę mówiąc przeraża przyszłość dzieci, warunki, w jakim przyjdzie im żyć w przetworzonym, obrzydliwie konsumpcyjnym, coraz bardziej wyzutym z cnót świecie i perspektywa tego, że nadejdzie czas, gdy nie będę mogła ich chronić.
No cóż? Taka kolej rzeczy.Nie da się dzieci ochronić przed wszystkim.Ale można spojrzeć na to i tak:nosząc,tuląc,będąc blisko dajemy naszy dzieciom coś jak parasol ochronny na resztę życia.Wierzę,że dzięki temu będą lepszymi/mądrzejszymi/wyrozumiałymi etc. ludźmi.I może nie dopuszczą do zniszczenia wszystkiego wokół.
Dziś chyba taki dzień refleksyjny,bo popatrzyłam na swoją 9-letnią córę i pomyślałam,że żal iż, nie mogła zaznać chustotulenia.Pocieszam się tym,że noszona była dużo na rękach i w nosidełku.Za to synka noszę na maxa! :slingbaby:
A ja o chustach już duzo czytałam będąc w ciąży, jedną zresztą zakupiłam na tym forum (kółkową) zanim maly się urodził :D Ale kółkowa cos mi nie podpasowała :roll: i kupilismy wiązaną, dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez chusty :D Rodzice stwierdzili, na początku, że to chyba niezbyt dobry pomysł, bo mały przyzwyczai się do noszenia i będzie problem, a dzisiaj jak mały marudzi mama mówi, żeby może wziąć go chusty :mrgreen:
slonetshko
03-06-2009, 20:08
Moja mama widząc te wszelakie moje "fanaberie" stwierdziła:
Ja to z Tobą miałam lepiej, ani Cię nosić nie musiałam, sama się bawiłaś, dostałaś butlę i sama zasypiałaś w łóżeczku :twisted:
No nic, widocznie bylam dzieckiem idealnie wytresowanym
A ja lubię swoje fanaberie i cieszę się ogromnie, że mam możliwość je mieć
Ja to z Tobą miałam lepiej,ć
A no właśnie - mama z Tobą miała lepiej. Ale czy Ty wtedy też miałaś dobrze? Chyba jednak nasze dzieci z nami maja lepiej ;-)
Ja to z Tobą miałam lepiej, ani Cię nosić nie musiałam, sama się bawiłaś, dostałaś butlę i sama zasypiałaś w łóżeczku :twisted:
przypomniałaś mi moją "cudowną" teściową, która mnie katowala podczas świąt tekstami o tym jak mój mąż sam zasypiał w łózeczku (od początku) i sam się bawił, i że sobie nie dam rady jak syna ciągle będę nosić i że za dużo mu czasu poświęcam :evil:
ciekawe tylko skąd jej syn ma takie zahamowania względem okazywania uczuć i dlaczego ma tak mało wiary w siebie :hide:
oj ja też sie ciesze iz synusia moge nosić przytulac i szkoda mi starszego , że nie miał tyle szczęścia :-( i Aż by się chciało mu to wynagrodzic, tylko już noszony nie chce byc, więc w inny sposób :-)
A co do pieluszek to może w końcu sie zdecyduję, ale taki wybór , że oszaleć można :omg:
A ja jeszcze sie ciesze, ze zdazylam swoja Felixowa ciaze ponosic w Niemczech..gdyby nie to, to bym nie wpadla na istnienie chust wiazanych :) gdybym nie wpadla w wiazanki, nie przywiozlabym pierwszych dla krewnych i znajomych krolika...i pewnie gdyby nie one, nie chcialoby mi sie szukac i pisac na ten temat :)
wiwat internet :)
(moja mama bardzo mnie przepraszala, ze mnie nie karmila w nocy, bo miala byc przerwa nocna szesciogodzinna..a ja sie darlam oczywista.... ;) )
Zawsze zastanawia mnie jedna rzecz:dlaczego,gdy matka lub ojciec szarpie dziecko,wrzeszczy na nie lub daje klapa publicznie, tak mało jest chętnych żeby zwrócić uwagę?Ale gdy ludzie widzą dziecko w chuście to już jakoś nie mają oporów komentować.I wtedy człowiek się dowiaduje jakim jest wyrodnym rodzicem,bo rujnuje dziecku kręgosłup,stawy i wychowuje psychiczną niedojdę.
Znamienne,że częściej komentują kobiety! :oops:
Powiedzcie ile razy słyszałyście to bredzenie na temat"nie noś,bo będzie Cię terroryzował","Twój pokarm jest za słaby,daj butlę,to prześpi całą noc","dziecko musi płakać,bo płuca wzmocni","skończył pół roku i jeszcze mu osobno gotujesz?" itp,itd. :evil:
Myślę,że watro iść swoją drogą i wybrać taki model wychowania dziecka,jaki nam i jemu najbardziej odpowiada.Jeśli ktoś uważa,że dając dziecku butlę,wózek i kojec zrobił dla niego wszystko,co trzeba-jego sprawa.Ja widzę to inaczej.
Mam nadzieję,że dzięki noszeniu w chuście,byciu blisko i w każdej chwili z dzieckiem i dla dziecka,uda mi się wychować faceta,który będzie umiał okazywać uczucia i szacunek innym,który może nie skrzywdzi nikogo,bo porcja bezwarunkowej milości i uwagi zadziała jak parasol ochronny.
Uff...sie rozpisałam :D
madziuchna23
04-06-2009, 08:51
Uwielbiam nosić :)
Straszą nosiłam tak jak większość z Was na rękach bo o chustach było wtedy cicho. Synka już chustuje, chociaz moja przygoda z chustą dopiero się zaczyna bo na początku bardzo sceptycznie do tego podchodziłam. Żałuje trochę że w rodzinie nikt mnie specjalnie w noszeniu nie wspiera, mama patrzy na mnie jak na wariatkę (bo jak można wydac tyle kasy na kawałek szmaty?) teściowa, że robię dziecku krzywde itp....mąż jest chusta to ok jakby nie było to tez byłoby ok, nie złapał tego bakcyla jeszcze ale go zarażę :) najbardziej pomysł podoba się mojej babci :)
ja mocno wierze, że bliskość z dzieckiem teraz zaowocuje w przyszłości
co do pieluszek, nie jestem w temacie :D ja chwale sobie bardzo jednorazowe ale może o czymś nie wiem i muszę doczytac :)
Aha, Akacjo masz przecudowny avtarek :thumbs up:
paskowka
04-06-2009, 08:51
Powiedzcie ile razy słyszałyście to bredzenie na temat"nie noś,bo będzie Cię terroryzował","Twój pokarm jest za słaby,daj butlę,to prześpi całą noc","dziecko musi płakać,bo płuca wzmocni","skończył pół roku i jeszcze mu osobno gotujesz?" itp,itd. :evil:
Mam nadzieję,że dzięki noszeniu w chuście,byciu blisko i w każdej chwili z dzieckiem i dla dziecka,uda mi się wychować faceta,który będzie umiał okazywać uczucia i szacunek innym,który może nie skrzywdzi nikogo,bo porcja bezwarunkowej milości i uwagi zadziała jak parasol ochronny.
Uff...sie rozpisałam :D
Szczerze to nigdy nie słyszałam takich tekstów, ani z pierwszym dzieckiem, ani z drugim. Ja to dopiero szczęściara jestem:) I mam nadzieję, że mój niechustowy starszak tez wyrośnie na porzadnego faceta bez zachamowań emocjonalnych:)
Moja mama widząc te wszelakie moje "fanaberie" stwierdziła:
Ja to z Tobą miałam lepiej, ani Cię nosić nie musiałam, sama się bawiłaś, dostałaś butlę i sama zasypiałaś w łóżeczku
Moja mama i teściowa tez tak mówią, może my należymy do spokojnego pokolenia, a nasze dzieci są bardziej żywe i wymagające wobec nas :roll: Kiedyś chyba tyle nie mówiło się o potrzebach dzieci, zwłaszcza potrzebach emocjonalnych. Dzieciak płakał w łóżeczku, to płakał i już, przecież to normalne, że dzieci płaczą, to chyba na tej zasadzie było...
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.