PDA

Zobacz pełną wersję : NSW czyli Najbardziej Szokujące Wiązanie



Akacja
21-05-2009, 15:03
Z obserwacji moich wynika, iż niektóre wiązania są mniej impulsogenne dla otoczenia. Nosząc na biodrze w niekrzykliwym kolorze można niemal zostać niedostrzeżonym, podczas gdy plecy są sensacją nieumykającą nawet największym ignorantom.
W mej rodzinnej mieścinie nosząc na brzuchu spowodowałam niemal zawał pewnej staruszki, która na nasz widok zatrzymała się i kompletnie zawiesiła, mając to na uwadze unikam tam wyjść wobec szerszej publiki, co w sumie nie jest takie trudne, bo wszędy przepiękne lasy roztoczańskie.
W dużym mieście taszcząc mego ciężarka na plecach wprawiłyśmy w niebywałe osłupienie (czyt. ciężką reakcję karpia na buzi) dwóch panów w średnim wieku dyskutujących o kredytach, już byłyśmy dość daleko, gdy znów zdawali się podjąć przerwaną rozmowę.
Najszybciej na widok reagują dzieci i mamy pchające wózkowe bentleye, najpóźniej bądź wcale panowie określonych grup.
Obserwacje trwają, niedługo wybieram się do rodziców i ponoszę tam na plecach - zważając, co by wrażliwych staruszek nie było w polu rażenia. :D
Tymczasem - czy ktoś ma podobne odczucia?

ithilhin
21-05-2009, 15:46
ja sobie moge i na glowie nosic, sensacje to moj mauz wzbudza ;-D

Padthai
21-05-2009, 17:02
faceci maja lepiej :wink:

april
22-05-2009, 10:21
faceci maja lepiej :wink:
no własnie, nie wazne ze dziec ryczy, ze chusta nie dociagnieta. Jest hero bo dziecko ma :twisted:

manna
22-05-2009, 10:44
potwierdzam mój mąż też tak ma

anifloda
22-05-2009, 11:09
Najbardziej szokujące jest zdecydowanie wrzucanie na plecy. Wianuszek gapiów murowany. I noszenie takich zupełnych maluszków, które na pewno się uduszą/wykrzywią/zamęczą. :twisted:

Linda
22-05-2009, 13:45
Kiedy w jakims miejscu publicznym wrzucam mlodego na plecy w MT (tzw Santa's toss), to widze jak niektorzy gapia sie na nas :D Jedna pani nazwala to nawet 'popisami akrobatycznymi' :D

jujama
22-05-2009, 13:56
Ja wrzucam Jacka chyba tak jak Linda (górą przez ramię), Julek sam na plecy wskakuje. No i takie publiczne wiązanie jest chyba najbardziej szokujące.
Czasami ktoś pyta czy pomóc, to miłe. Gdy jest wietrznie to korzystam z tej pomocy, bo mi wiatr połami majta. W innych sytuacjach grzecznie dziękuję.
Ale ja już chyba nie zwracam uwagi na reakcje. Za często go wiążę, żeby się tym interesować, a poza tym kręcę się w tych samych miejscach, to i ludzie chyba przywykli.

anmuszka
22-05-2009, 15:50
Ja nosze moją Szkrabinę od drugiego tygodnia i od razu robiłyśmy wypady z domku. Więc do tej pory podpytują ile to dziecko ma. Zobaczymy jak bedzie większa i trza będzie na plecki? A małza nadal nie mogę przekonać :(
Jutro jedziemy do babci do mniejszej miescinki wiec tez będzie sensacja. ael ja juz po kursie więc wiem co gadac :lol:

Karolcia
22-05-2009, 19:12
Zdecydowanie plecak :lol: Szczególnie motany publicznie :lol: . Wielu proponowało mi już pomoc, potrzymanie dziecka tudzież wzięcie go, gdy zdejmuję, ale to rzadziej 8))

Padthai
22-05-2009, 23:47
mnie to nie pytali :lol: :lol: :lol:
Zarzucilam na plecy i czuje ze jakos tak lekko mi sie zrobilo. Facet z drugiej str ulicy podbiegl i przytrzymal synka :lol: :lol: :lol:

Anna Nogajska
23-05-2009, 00:30
ja nawet na mojej wsi, gdzie wszyscy są przyzwyczajeni do mnie wzbudzam sensację nosząc dwoje jednocześnie:)

no i dwutygodniowa julka na plecach :)

kulka37
23-05-2009, 07:51
Mąż w chuście jest: słodki,opiekuńczy,prawdziwy ojciec!Ja z dzieciem w chuście natomiast muszę odpowiadać na pytania:czy mu wygodnie?czy mu nie duszno?czy kręgosłu nie krzywy?Wrrr....
Ps.Zapatrzony w chustomamę koleś na rowerze wjechał w drzewo na chodniku.Ale nie mam złudzeń,co do powodów tego olśnienia:-))

JJ
23-05-2009, 08:00
hmmm... samo noszenie z przodu wzbudza raczej reakcje "jak slodko!! ech... i achh..." ... na plecach ludzie czasem reaguja zdziwieniem bo ide a tu nagle dziecko mam na pleckach hi hi hi
za mezem sie ogladaja bo chyba zawsze sie ogladaja za facetem ktory nosi dzieciatko i to jeszcze w chuscie a to juz wyzsza szkola jazdy :) :)
fakt faktem ze najwieksza ogladalnosc ma PUBLICZNE WIAZANIE CHUSTY zdarzalo mi sie kilka razy , raz na mezu w parku to dopiero wszyscy sie ogladali
:applause: :applause: :applause: :applause:

... tak sobie mysle :hmm: ze jesli kiedys gdzies na miescie zdarzy mi sie wrzucac Julie na plecy
/ przez ramie bo takowej metody uzywam / to sobie kapelusz poloze na ziemi moze jakies drobniaki wpadna ... :lool: :lool: :lool:

miedziana
23-05-2009, 08:08
zdecydowanie wrzucanie dziecka do motania na plecy ( też zarzucam przez ramię ;) )

Akacja
23-05-2009, 11:14
... tak sobie mysle :hmm: ze jesli kiedys gdzies na miescie zdarzy mi sie wrzucac Julie na plecy
/ przez ramie bo takowej metody uzywam / to sobie kapelusz poloze na ziemi moze jakies drobniaki wpadna ... :lool: :lool: :lool:

:thumbs up: Genialny pomysł! :D
Chyba tą metodę w rodzinnej mieścinie wykorzystam, nie dość że street art, to jeszcze opłacalne :lool:

malwes
23-05-2009, 15:47
Oj myślę że wszędzie jeszcze chusty wzbudzają zainteresowanie a obserwowanie "motających" się to już w ogóle hicior - zwłaszcza dla starszych pań. Ja sama gapiłabym się na mamę wrzucającą młodzież na polecy ale to głównie dlatego, że sama bym chciała się nauczyć ;)

jujama
25-05-2009, 09:06
ja nawet na mojej wsi, gdzie wszyscy są przyzwyczajeni do mnie wzbudzam sensację nosząc dwoje jednocześnie:)

no i dwutygodniowa julka na plecach :)
Taka zamotana dwójka to i mnie w osłupienie wprawia. A na razie widziałam tylko na fotkach :)

dundubha
02-06-2009, 18:51
Zgadzam się, że największą sensację budzą maleństwa nowonarodzone, bo właśnie, a to, że..."się udusi", "że nie ma powietrza"...Raz nawet straciłam cierpliwość, gdy pewna starsza pani na nasz widok zakrzyknęła obcesowo "o Matko Boska, Pani tam dziecko nosi, ale ono nie może oddychać!!!!". Na co ja, z udawanym stoickim spokojem: "ależ ono nie żyje, już dawno nie oddycha, udusiłam, a ponieważ nie mogę się odzwyczaić, noszę trupa". Wiem, że przegięłam, ale strasznie mnie wnerwiają takie babsztyle, a do tego uwielbiam czarny humor, więc im nie szczędzę.
W pobliżu mojego domu zawsze spotykam inną jeszcze staruszkę, która za każdym razem jak mnie widzi z dziekciem na plecach, podchodzi zawsze z tym samym poczuciem misji, nie pamiętając, że się powtarza i proponuje mi zakupienie taniego wózka na ulicy Szlak. No, nawet tego samego szyku zdania używa za każdym razem.
Teraz gdy dziecko starsze, noszenie w chuście nie budzi już takiego politowania/współczucia/stanów przedzawałowych. Jednak wiązanie na plecach ciągle wywołuje co najmniej zaskoczenie otoczenia.
I tak, jak piszecie, zarzucanie dziecka na plecach i motanie=nieomal wianuszek gapiów.
I zawsze prawie pytają czy nie pomóc z przerażeniem w oczach, chociaż kompletnie nie wiedzą, jak mogliby pomóc:)

aliona
02-06-2009, 19:32
"ależ ono nie żyje, już dawno nie oddycha, udusiłam, a ponieważ nie mogę się odzwyczaić, noszę trupa".

aaaaaaa :lool:
jesteś wielka :mighty:
musiała Cię naprawdę wkurzyć.

Mayka1981
03-06-2009, 12:17
W pobliżu mojego domu zawsze spotykam inną jeszcze staruszkę, która za każdym razem jak mnie widzi z dziekciem na plecach, podchodzi zawsze z tym samym poczuciem misji, nie pamiętając, że się powtarza i proponuje mi zakupienie taniego wózka na ulicy Szlak. No, nawet tego samego szyku zdania używa za każdym razem.


ja bym wzięła - i opchnęła na allegro :lol:
potem powiesz, że się zepsuł, pani kupi następny itd,
tym sposobem uzbierasz może i na jedwabik jakiś :applause:

sylwia-lubin bis
03-06-2009, 21:13
My się na plecach jeszcze nie nosimy tylko w kieszonce ale i tak jak się wiążemy gdzieś publicznie to zawsze się jakaś publika znajdzie. :) Czy to w przychodni czy na parkingu. :) Ale jak do tej pory raz tylko słyszałam, negatywne uwagi. Jakoś szybko przestałam się tym przejmować. Mój dzieć moja sprawa i moja chusta. Amen.

Pozdrawiam serdecznie
Sylwia

anmuszka
03-06-2009, 22:27
dundubha "Raz nawet straciłam cierpliwość, gdy pewna starsza pani na nasz widok zakrzyknęła obcesowo "o Matko Boska, Pani tam dziecko nosi, ale ono nie może oddychać!!!!".
Popłakałam sie ze smiechu! choc sama mam czasem ochote tak powiedziec.

kajkasz1
03-06-2009, 23:07
Zdecydowanie Kuba 3 letni z długimi nogami w kółkowej zasypiajacy w szpitalu na korytarzu pełnym wyjących i biegających dzieci. I straszne współczucie, że ja takiego dużego i ciężkiego (hihihih, w dniu przyjęcia ważył 11 kg) muszę nosić.
No i akrobacje z zarzucaniem na plecy przez ramię i kręceniem młynka Kubą wokól talii (taka nasza zabawa przed zamotaniem).
Prawie zawsze wzbudzaliśmy sensację kiedy usiłowałam sobie poradzić z prawie 5 metrami szmaty i przy plecaczkach.
No i ciekawskie spojrzenia przy zakładaniu MT i poda "a co to takiego?"

magi104
03-06-2009, 23:33
Widzę, że wszystko przede mną :lol: :lol: :lol:
Ja, jak idę się polansować 8)) 8)) 8)) na targ w mojej chuście zawiązanej w kieszonkę, to juz wzbudzam sensację :szok: :szok: :szok: :szok: :szok:
A co będzie, jak się na plecaczek odważę :?: :?: :?: :omg: :omg: :omg: :omg:

Adso
03-06-2009, 23:35
Oj tak,każde wiązanie jest zwykle sensacją dla niezorientowanych w temacie :omg:
Dziś właśnie miałam publiczny pokaz wiązania MT- i oczywiście jak zawsze w takich sytuacjach wszystko się pląta i trzeba 2 razy poprawiać :oops:
A taki rzut dzieckiem na plecy to i mnie nadal szokuje...

madziuchna23
04-06-2009, 16:21
no i się popłakałam :D
Wiązań publicznych na koncie nie mam ale mam publiczne składanie chusty 5,60 :D nic to, że akurat był występ dzieci z okazji dnia mamy i taty :) śpiewające dzieci można zawsze zobaczyć a składanie takiej ilości materiału w tempie ekspresowym (umiem :lool: )niekoniecznie się powtórzy :)

martajotka
05-06-2009, 10:46
dla mnei prawdziwą bombą było, gdy pani w aptece była przekonana, że ja jestem w ciąży. I aż podskoczyła,gdy nagle ten mój brzuch zaczął kwilić. A IOgor wtedy już był jakieś 5tyg poza brzuchem ;).

NIe wiem tylko czemu wg niej miałam mieć ten ciążowy brzych na piersiach. :roll:

Monik75
05-06-2009, 23:59
Dla mnie samodzielne wiązanie plecaczka to wciąż wyzsza szkola jazdy :roll: Póki co w tej pozycji nosi m, moja rola ogranicza się do połozenia małego mężowi na plecach i omotanie, a na spacerze ochy i achy zbiera m :D
Pisałam to już na innym wątku,ale powtórzę i tutaj, pewna kobitka myślala, że mąż niesie lalkę :omg: na co mój m rezolutnie odpowiedział, że z lalkż by przecież nie chodził :mrgreen:

Diidiianna
06-06-2009, 14:49
... tak sobie mysle :hmm: ze jesli kiedys gdzies na miescie zdarzy mi sie wrzucac Julie na plecy
/ przez ramie bo takowej metody uzywam / to sobie kapelusz poloze na ziemi moze jakies drobniaki wpadna ... :lool: :lool: :lool:

hahaha ale mi się spodobało:) może też dorobie w ten sposób, jak już się wiązać naucze porządnie:D

franciszka
06-06-2009, 18:03
... no właśnie.... ja wiąże głównie w 2x ... czasem jedziemy gdzieś z mężem - typu: do lekarza, do znajomych... młoda jedzie w foteliku, jest na rękach i wracamy, ale czasem wpadamy na pomysł zakupów.... no i wtedy chusta jest niezbędna :P
Jeżeli to galeria, to wchodzę do pierwszego z brzegu sklepu z duuużżżym lustrem i pytam grzecznie pań, czy mogę skorzystać :mrgreen: zazwyczaj panie przyglądają się bardzo, pytaja czy nie pomóc w czymś.... i między sobą: ooo, to taka chusta jak w telewizji, jak nosi.... ta gwiazda z tego serialu :lool: hihihihi ciekawe, co to będzie jak nauczę się plecaczka lub przyjdzie mój-męża MT od Alci :lol:
A z tekstów: ona ma tam dziecko! (zgroza), ono się udusi, a wygodnie mu tam? jaka biedna, wózka nie ma....

natasszzka87
06-06-2009, 21:43
My często motamy się przed autem w kieszonkę i też zawsze znajdzie się ekipa obserwatorów i komentatorów, a to "Biedne dziecko", "Wykrzywione będzie, co Pani męczy do wózka dać" :x , A z tych przyjemniejszych"Dobrze tak dziecku przy matce", "Jak słodko śpi, pewnie mu dobrze" :D
Jak na razie to jest NSW ale jeszcze troszkę będzie na plecki to zawału dostana :lol:

aliona
06-06-2009, 21:47
jaka biedna, wózka nie ma....

:lool: :lool: :lool: :lool: :lool:
aaaaaa! duszę się...

Diidiianna
07-06-2009, 15:24
jaka biedna, wózka nie ma....

:lool: :lool: :lool: :lool: :lool:
aaaaaa! duszę się...

hahahha:) zważywszy na to ile kosztują co poniektóre okazy....:) OT ja w sumie mam trzy wózki:) jeden z darów i dwa z lumpa, i wszystkie razem nie kosztowały tyle co pół jednej szmatki...a mam TYLKO dwie chusty:)

a swoją droga podziwiam odwagę dziewczyn które publicznie się obwiązują i słuchają komentarzy...mi pewnie by się wszystko pokręciło z tremy:)

07-06-2009, 15:33
motanie publiczne zawsze przyciaga wzrok, zwlaszcza w malych miejscowosciach
ps. ja motalam na komunii w rodzinie, w restauracji, w malym miescie i przez chwile mialam wrazenie ze nawet muzyka z glosnikow ucichla bo tak sie cicho zrobilo a wszyscy goscie patrzyli sie w jeden punkt czyli we mnie :lol:

Diidiianna
07-06-2009, 22:26
motanie publiczne zawsze przyciaga wzrok, zwlaszcza w malych miejscowosciach
ps. ja motalam na komunii w rodzinie, w restauracji, w malym miescie i przez chwile mialam wrazenie ze nawet muzyka z glosnikow ucichla bo tak sie cicho zrobilo a wszyscy goscie patrzyli sie w jeden punkt czyli we mnie :lol:

no to chyba ciężkie przeżycie:) z publicznych wiązań to mi się zdarzyło odmotowywać się - po tym jak mi młody się odchylał do tyłu jak był zawiązany na plecach to szybko szukałam jakiegoś zaułka, żeby go na brzuch wrzucić. znalazłam nawet jakąś ławkę w podwórku, coby chusty nie tytłać o ziemię... ale i tak tremę miałam...

Akacja
10-06-2009, 13:00
Wróciłam z małej mieściny i podzielę się z Wami nowymi wrażeniami. Rzecz działa się w woj. lubelskim. Poprzednim razem, a z ciężkim sumieniem się do tego przyznaję, kilka babć wprawiłyśmy w ciężki stan osłupienia. Tym razem nosiłyśmy się przeważnie na biodrze. {Przy okazji odkryłam, że jestem ewidentnie lewobiodra.} Żeby nie było tak łatwo, były publiczne wiązania, było też tak, że chodzilam ze szmatą na sobie gotową do włożenia maluczkiej. I tak: o dziwo młodzież starsza tym razem wyraziła raczej stanowisko aprobaty: nawet kilka razy usłyszałam najczęściej głośno wyrażaną uwagę: "O jak fajnie obwiązane/zawiązane/przywiązane". Mamy z drogimi wózkami: wzrok nieskrywanej pogardy pomieszanej z zaciekawieniem. Pary z małymi dziećmi: przerywane rozmowy, niedyskretnie dyskretne spojrzenia, wyrysowany na twarzy znak zapytania. Wychodzi na to, że biodrowym wiązaniem nie sprawiłam skoków adrenaliny, zbiorowego grupowego oburzenia godnego ekskomuniki ani żadnego ekstremalnego podwyższenia emocji. Niemniej jednak któregoś dnia poważnie myślałam o stachaniu ze strychu wózka na spacer, a myśl o zawiązaniu placaka wywoływała wewnętrzne rozdygotanie - widziałam oczyma wyobraźni pobłażliwe miny godne szaleńca, odszczepieńca, ekshibicjonisty.