Zobacz pełną wersję : Kraków
ayedavanita
01-07-2014, 18:09
Hej!
Szukam jakiejś chustomamy chętnej na kawkę i naukę motania. Jestem zielona, myślałam, że to proste, a tutaj wczoraj dotarła do mnie moja chusta i jestem przeerażona długością i głowię się, co zrobić z taką ilością materiału :)
Więc jestem otwarta na spotkanie.
I przy okazji pytanie - bo tego też nie wiem - czy lepiej się uczyć na żywym Dzidziutku już po porodzie, czy jeszcze teraz "na sucho"? Zaznaczam, że brzuszek mi trochę wystaje, bo planowo za 3 tygodnie będziemy w trójeczkę.
a w której części Krakowa mieszkasz?
A na warsztat nie masz ochoty? Jakby coś tu i ówdzie bywam ;)
ayedavanita
02-07-2014, 11:53
a w której części Krakowa mieszkasz?
Mieszkam w okolicy Rynku Podgórskiego. Ale póki co jestem jeszcze mobilna, choć wkrótce może się to skończyć :)
ayedavanita
02-07-2014, 11:54
A na warsztat nie masz ochoty? Jakby coś tu i ówdzie bywam ;)
Wiem o warsztatach indywidualnych, ale nie mogę znaleźć żadnych warsztatów grupowych, które byłyby tańsze. Może wiesz o jakichś w najbliższym czasie, albo coś prowadzisz w Krakowie?
wisienka103
02-07-2014, 12:14
Polecam Pasiatą!
Wiem o warsztatach indywidualnych, ale nie mogę znaleźć żadnych warsztatów grupowych, które byłyby tańsze. Może wiesz o jakichś w najbliższym czasie, albo coś prowadzisz w Krakowie?
Wiem i prowadzę ;)
Najbliższe są we wtorek o 16:00 w szkole rodzenia przy fitnessclubie Laloba na Dauna (wiem, że są jeszcze miejsca) a pozostałe terminy podam Ci bliżej wieczora, bo póki co mam przedszkole w domu... Jakby mi umknęło, to się przypomnij :)
groszek1983
26-12-2014, 18:54
Aaaaa. Zamiast posta wyslalam raport. Wybaczcie!!!!!
A chciałam zapytać kogoś o pomoc w wiazaniu noworodka :) obecnie ma 5 dni. Warsztaty lub indywidualnie w przystępnej cenie :)
Agulinka
26-12-2014, 18:56
Zapytam męża,ma na swiezo nowprodkowe wiązanie ;) , jest doradcą AND.
groszek1983
26-12-2014, 18:58
Będę wdzięczna :)
Polecam Pasiatą bo fajnie tłumaczy :)
O gratuluję bardzo serdecznie :)
ulkalapa
26-12-2014, 23:49
Ja mieszkam na Kazimierzu i nosze dziecko w chuscie;) moge pomoc jakby co
Agulinka
27-12-2014, 09:25
Będę wdzięczna :)
Ślę prv :)
groszek1983
27-12-2014, 12:09
Agulinko pw wyskrobałam, bardzo dziękuję ::)
Ja jeszcze nie w temacie pomocnych chustomam ale samego Krakowa. Bo raczej na pewno wkrótce tam zamieszkamy, w Nowej Hucie. Z 3-latkiem i maleństwem w drodze. Proszę, uspokójcie mnie że tam się fajnie mieszka i że nie jest tak źle z tym smogiem i zanieczyszczeniem powietrza. Że nie zrobię dzieciom krzywdy... To znaczy nie, napiszcie jak Wy to widzicie naprawdę, jeszcze możemy zmienić decyzję...
sowa_przemądrzała
06-01-2015, 01:55
O rany, raczej Cię nie pocieszę, ale muszę to napisać. Oboje z mężem urodziliśmy się i wychowaliśmy w Krakowie i po wyklarowaniu się sytuacji zawodowej zadecydowaliśmy, że stąd wiejemy na bezpieczną odległość. W Nowej Hucie mieszka się chyba fajnie, dla mnie zawsze była ciekawa i taka.. dość egzotyczna. No i jest tam sporo (a przynajmniej w porównaniu z moją okolicą) terenów zielonych. Dla mnie Kraków to nie jest dobre miejsce do życia. A smog doskwiera okrutnie. W gorsze dni powietrze najzwyczajniej śmierdzi, po powrocie do domu śmierdzą ubrania, włosy... Co roku na wiosnę zmywam z balkonu warstwę sadzy.
Dziękuję za odpowiedź. Mam niezły mętlik w głowie bo plusy przeprowadzki do Krakowa są dla naszej rodziny znaczne ale i minusy niemałe...
sowa_przemądrzała
06-01-2015, 22:00
To jeszcze zależy, czy na kilka lat czy na spory kawał życia... Ale to też zależy choćby od tego, jak lubisz spędzać czas. Tak jak ja nie rozumiem zachwytu przyjezdnych Krakowem, tak moi przyjezdni znajomi nie rozumieją mojej niechęci do tego miasta. Bo oni się cieszą, że jest praca, knajpy i imprezy (również te z półki ą, ę). A ja jęczę, że mi powietrze śmierdzi, nie mam w okolicy żadnego parku na spacery z córą i że nie mam gdzie pojeździć na rolkach, a i na rowerze nie bardzo jest gdzie się wybrać. A do tego wszędzie tłumy ludzi i samochodów. Także wiesz, ja trochę nienormalna chyba jestem ;) No i mogę pracować gdziekolwiek, a to wiele zmienia.
No, knajpy i imprezy to też raczej nie moja bajka-zwłaszcza że nie mam tam przyjaciół, rodziny - za to mam dziecko. Chciałabym żeby ono miało gdzie się bawić, dla mnie- żeby była jakaś biblioteka, knajpka z bawialnią i jakaś woda latem, najlepiej jeziorko w odległości mniej niż 50 km. :) Ale w sumie odnajdę się podejrzewam, gorzej z tymi zanieczyszczeniami bo nie chcę dzieci w choroby wpędzić ani sama zapaść na jakieś choróbska...
Na rowerze i rolkach jak najbardziej jest gdzie pojezdzic:) a w NH akurat parkow i przestrzeni raczej nie brakuje.
Ja smrodu nie czuje, choc na pewno jakis jest.
A co do plusow mieszkania w NH, sa i tacy, rowniez na forum, ktorzy przeniesli sie z centrum do Huty, moze sie odezwa ;)
Agulinka
07-01-2015, 00:19
w hucie czysciej ale generalnie to raczej mogiła jesli o smog chodzi...
w hucie czysciej ale generalnie to raczej mogiła jesli o smog chodzi...
Niby tak, ale nie przesadzajmy: Huta (=Nowa Huta) duza jest, to nie tylko huta (=kombinat) ;)
sowa_przemądrzała
07-01-2015, 00:51
No, knajpy i imprezy to też raczej nie moja bajka-zwłaszcza że nie mam tam przyjaciół, rodziny - za to mam dziecko. Chciałabym żeby ono miało gdzie się bawić, dla mnie- żeby była jakaś biblioteka, knajpka z bawialnią i jakaś woda latem, najlepiej jeziorko w odległości mniej niż 50 km. :) Ale w sumie odnajdę się podejrzewam, gorzej z tymi zanieczyszczeniami bo nie chcę dzieci w choroby wpędzić ani sama zapaść na jakieś choróbska...
Kiedyś kolo mnie były 2 biblioteki, teraz nie ma żadnej. Ale jest fajna miejska w centrum. W NH może być lepiej. Jeziorko jest fajne blisko centrum, ale wstęp tylko dla nurków. I drugie tuż za miastem, z kolei tam dzikie tłumy. A z infrastrukturą jest bardzo różnie, zależy od dzielnicy.
sowa_przemądrzała
07-01-2015, 00:53
Na rowerze i rolkach jak najbardziej jest gdzie pojezdzic:)
Ano jest. Szkoda, że chętnych więcej niż przestrzeni...
Narzekać mozna wszędzie. Mieszkam na obrzezach, smogu nie czuje bo sie przyzwyczaiłam juz pewnie. Doceniam ze mam wiele mozliwosci nie zawsze blisko ale jednak mam: parki, place zabaw, knajpki dzieciowe, muzea, koncerty, imprezy dla dzieci, pikniki, i baze wypadową za miasto nawet na pol dnia.
Tyle ze ja zawsze mieszkalam w Krk i nie wyobrazam sobie mieszkac gdzie indziej ;)
Mysle ze kazdy znajdzie cos dla siebie bo jest sporo mozliwosci. Tylko trzeba chcieć. Najlepiej poznac kogos z podobnymi priorytetami.
Ja jeszcze nie w temacie pomocnych chustomam ale samego Krakowa. Bo raczej na pewno wkrótce tam zamieszkamy, w Nowej Hucie. Z 3-latkiem i maleństwem w drodze. Proszę, uspokójcie mnie że tam się fajnie mieszka i że nie jest tak źle z tym smogiem i zanieczyszczeniem powietrza. Że nie zrobię dzieciom krzywdy... To znaczy nie, napiszcie jak Wy to widzicie naprawdę, jeszcze możemy zmienić decyzję...
ja mieszkałam w ścisłym centrum Krk a teraz w w starej części NH (tu mam na myśli okolice placu Centralnego) i bardzo sobie chwalę tą zmianę. Co do zanieczyszczenia powietrza, to Kraków niestety nie ma się czym pochwalić, ale w NH mam wrażenie mniej tego syfu jest, pomimo tego, że kombinat i łęg tu działają ... ale za to jest sporo przestrzeni i mnóstwo zieleni. Dzieciaki mają bardzo dobrze, bo są ładne place zabaw - na każdym osiedlu, sporo się też kulturalnie dzieje - OKN, ArtZona, Kuźnia, NCK mają dużo do zaoferowania.
Pomarańcza
07-01-2015, 08:24
Mieszkam od urodzenia w Krakowie i kocham to miasto, bardzo. Ale i nienawidzę za stan powietrza. Fakt: w Nowej Hucie powietrze jest czystsze, niż w centrum miasta (można poszukać w necie odczytów ze wszystkich stacji i porównać), ale to "czystsze" oznacza, że normy też sa przekroczone, tylko nie aż tak, jak np przy Alejach :( Gdybym nie była stąd, to nie wiem, czy z sprowadziłabym sie tu dziećmi... Mam nadzieję, że za kilka lat będzie lepiej, bo gorzej już być nie może.
Ale infraktrukturalnie Kraków wymiata: koncerty, muzea, wystawy, kafejki, kluby dla mam z dziećmi, itd - wszystko jest. Rowerem jeździłam swego czasu dużo i moim zdaniem jest gdzie jeździć. Komunikacja miejska - to trudno ocenić. Mieszkańcy narzekają, ale ponoć jakies wysokie miejsce zajęło nasze miasto na tle innych europejskich - więc może tak być, że narzekają "z przyzwyczajenia". Kąpieliska są: od zachodu Kryspinów (ogromne, ale i zatloczone), od wschodu Przylasek Rusiecki, na południu miasta Bagry, a prawie w centrum piękny Zakrzówek (wchodzi się na dziko...). Oprócz tego baseny.
Agulinka
07-01-2015, 09:04
Niby tak, ale nie przesadzajmy: Huta (=Nowa Huta) duza jest, to nie tylko huta (=kombinat) ;)
miałam na myśli że czyściej niż w Centrum. Może i nie czujemy smogu - przyzwyczajenie - ale on bardzo mocno wpływa na stan zdrowia, ciągle słyszę o róznych schorzeniach ukłądu oddechowego, które po wyjeździe z Krk ulegają polepszeniu lub fcałkowicie mijają. Ja bym się trzymała z daleka, a jeśli już - to tylko nowa huta :)
Ja mieszkam na Mistrzejowicach, w granicach miasta, mam z okien widok na łąki i pola i uwielbiam to. Powietrze na Mistrzejowicach i w Hucie faktycznie jest lepsze, ale tak jak Pomarańcza pisze, normy też są przekroczone. Zawsze jak jadę do centrum, to czuję ten smród. Nie przeprowadziłabym się w żadne inne miejsce, dla mnie jeśli chodzi o Kraków to tylko Mistrzejowice i Nowa Huta. Dużo miejsc do spacerów, zielono, mnóstwo placów zabaw, atrakcji dla dzieci. Co prawda z kawiarniami w Nowej Hucie jest średnio, ale za to ArtZona i Norwid nadrabiają atrakcjami dla rodzin z dziećmi. Nigdy nie przeprowadziłabym się ani na Ruczaj, ani w okolice Alei.
Ja z Krakowa od urodzenia, ale nie z NH - najpierw Śródmieście, tearz Łagiewniki. Mieszka się dobrze, miasto lubię, ale powietrze - masakra. Dlatego głównie kupiliśmy działkę za miastem (blisko, ale już poza smogiem) i chcemy się tam jak najszybciej wybudować... Dawniej powietrze tak mi nie przeszkadzało, co prawda w bardziej smogowe dni czułam że wszystko mi śmierdzi po powrocie z dworu, ale teraz jest gorzęj - i my, i dzieci odczuwamy zanieczyszczenia, po dłuższej nieobecności w mieście po powrocie zaczyna drapać w gardle, jakieś infekcje... Do tego Starsza jest lekko alergiczna i smog też jej nie pomaga :( No i ten smród...
a na forum jest wątek dla nowohucian (http://www.chusty.info/forum/showthread.php/97188-Chustorodzice-z-Nowej-Huty-%28i-nie-tylko-%29)
Ja z Krakowa od urodzenia, ale nie z NH - najpierw Śródmieście, tearz Łagiewniki. Mieszka się dobrze, miasto lubię, ale powietrze - masakra. Dlatego głównie kupiliśmy działkę za miastem (blisko, ale już poza smogiem) i chcemy się tam jak najszybciej wybudować... Dawniej powietrze tak mi nie przeszkadzało, co prawda w bardziej smogowe dni czułam że wszystko mi śmierdzi po powrocie z dworu,
livada, sorki za OT, ale mieszkasz w Krakowie od urodzenia, i mowisz "z dworu" ??? Ja to?? :p
A tak wogle, to smród jest przerażliwy... oczywiście szczególnie zimą. Są dni, że powietrze jest poprostu czarne. Ja nie wiem czy bym się przeprowadziła :(
livada, sorki za OT, ale mieszkasz w Krakowie od urodzenia, i mowisz "z dworu" ??? Ja to?? :p
Ha, wiedziałam ze ktoś skomentuje :mrgreen: No tak, u mnie w domu tak się mówiło, a ja jestem już kolejnym pokoleniem krakowskim - moja mama tez tu urodzona, dziadek też, ale babcia przyjechała z kresów w czasie wojny i to chyba u niej w domu mowiło się "na dwór".
Właśnie wróciłam do KR po 2 tygodniach nieobecności i czuję, że "nareszcie w domu" :D Pochodzę ze Śląska, w Krakowie jestem od czasu studiów, tu zostałam, więc jestem Krakowianką z wyboru :) Lubię to miasto, bo dużo się dzieje, nie ma czasu na nudę, nawet z dziećmi ;) O powietrzu pisać nie będę, bo Dziewczyny wyczerpały temat :) Moje spostrzeżenia są takie, że z roku na rok miejscowym żyje się coraz gorzej - Miasto żyje turystami i przybyszami, mieszkańcy mają na prawdę pod górkę (coraz większe strefy parkowania, żałosna komunikacja miejska, przewalanie pieniędzy publicznych na nikomu niepotrzebne inwestycje - patrz: np dwa stadiony itd.).
Mieszkamy teraz na obrzeżach i planujemy ucieczkę na podkrakowską wioskę :)
magda_32_0
07-01-2015, 12:19
Lubie fakt, że do krk mam stosunkowo blisko, więc tu pracuję co jakiś czas i mąż też tu ma centralę. Lubię tu podskoczyć z dziećmi. Lubiłam tu studiować. Na życie dla mnie za wielkie, za tłoczne, za dużo turystów. Więc po studiach wraz z M. wrociliśmy do nas. Ale pięknie jest, owszem i dzieje się. U nas szczęśliwie tez się dzieje i góry mam pod bokiem. Ale Ire chyba z Wawy tak? To ja bym wybrała Kraków :D.
livada az kłuje w oczy ten Twój "dwór" ;)
Agulinka
07-01-2015, 14:41
e tam, ja też na dwór chodzę, wystarczy więcej literatury polskiej poczytać i już się człowiek przestawia ;)
sowa_przemądrzała
07-01-2015, 21:42
Moje spostrzeżenia są takie, że z roku na rok miejscowym żyje się coraz gorzej - Miasto żyje turystami i przybyszami, mieszkańcy mają na prawdę pod górkę (coraz większe strefy parkowania, żałosna komunikacja miejska, przewalanie pieniędzy publicznych na nikomu niepotrzebne inwestycje - patrz: np dwa stadiony itd.).
Mieszkamy teraz na obrzeżach i planujemy ucieczkę na podkrakowską wioskę :)
Hm, po przeczytaniu Waszych komentarzy przez chwilę zaczęłam się nawet zastanawiać, dlaczego tak nie lubię tego miasta. Teraz już wiem :D
A aktualną jakość powietrza można sprawdzić tu: http://www.malopolska.pl/Obywatel/EKO-prognozaMalopolski/Malopolska/Strony/default.aspx
edit: dane dla NH to ul. Bulwarowa. Dziś o dziwo najlepiej na Kurdwanowie ;)
podgrzybek
07-01-2015, 22:41
No tak tylko, na koncert, do kawiarni, do parku z wypasionym wyposażeniem jak Park Jordana można zawsze podjechac, ale oddycha się cały czas i to chyba ważniejsze niż wszelkie atrakcje...
Dziękuję za ogromny odzew, za linki... No ja osobiście jestem coraz lepiej nastawiona do tej przeprowadzki - konkretnie do Nowej Huty na os Teatralne. Mąż tam jest i mówi mi że bliziutko parki, biblioteka, rzeczy potrzebne typu apteka, market, przychodnia... Też wyszukałam w necie że akurat NH to mniej zanieczyszczony rejon a z kolei o mojej dzielnicy w Warszawie przeczytałam, że jest mocno zanieczyszczona... więc chyba plusy przeważają coraz bardziej zwłaszcza, że nad nimi jest plus bezdyskusyjny-mąż ma w KRK pracę i w końcu będziemy normalnie mieszkać razem, mam już dosyć jego wyjazdów, życia samotnie z dzieckiem a tu drugie w drodze.
magdo z Bielska-Białej: w Warszawie tylko mieszkamy i tylko od 2 lat, nic w sumie nas tam nie trzyma. ja jestem z krańca Podlasia... :) a mąż z Jeleniej Góry.
magda_32_0
09-01-2015, 18:41
Myślę Ire, że faktycznie zyski większe:), a Wawą miałam na myśli, że ja np. mając kameralne miasto, ale w wieloma możliwościami w i dookoła, ciężko znoszę wielkość i tłumność Krakowa. Ale w Warszawie podobnie duża przestrzeń, przejazdy itp. Powodzenia!
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.