Zobacz pełną wersję : Jak przekonać chłopa do wielo?
emenemsymamusi
17-06-2014, 12:42
Nie wiem czy był już taki wątek, ale nie trafiłam. Od samego początku używania przeze mnie wielo mój chłop jest im przeciwny. Podobnie z sadzaniem na nocnik, a mała ma już skończony rok. Najchętniej wsadziłby ją w pampka na pół dnia i już. Staram się decyzje dotyczące naszych dzieci podejmować w porozumieniu z nim jako równym partnerem "biznesowym", ale w tej kwestii już brak mi sił i argumentów. Często jak wracam do domu, a on zajmuje się małą to okazuje się, że ona w pampku bo... No właśnie jak pytam dlaczego to nie ma argumentu dla mnie. Bo tak. A na nocnik nie sadza bo zawsze coś się wydarza. A to nocnika nie miał pod ręką (dziwne żeby ten chodził za nim krok w krok), a to mała rzekomo była zmęczona i nie chciała siedzieć (nigdy mi się nie zdarzyło, żeby nie chciała siedzieć), a to nalot obcych z innej planety. No już słów brak.
Czy tylko ja mam takiego chłopa anty czy to jakaś cecha tego gatunku męskiego?
cecha taka. Mój mąż aktualnie zajmuje się naszym dzieckiem a ja pracuję, ale też ciężko go namówić na sadzanie na nocnik. Użyj argumentu ekonomicznego!
albo pogódź się z tym, że Twój mąż zajmuje się dzieckiem inaczej niż Ty :) nikt nie lubi, gdy narzuca mu się, co ma robić. a krzywda w pampersie jej się nie dzieje
albo pogódź się z tym, że Twój mąż zajmuje się dzieckiem inaczej niż Ty :) nikt nie lubi, gdy narzuca mu się, co ma robić. a krzywda w pampersie jej się nie dzieje
o nie nie nie nie ;) moja racja jest najmojsza.emenemsymamus (http://www.chusty.info/forum/member.php/24584-emenemsymamusi)i, a Twoja?
emenemsymamusi
17-06-2014, 13:10
albo pogódź się z tym, że Twój mąż zajmuje się dzieckiem inaczej niż Ty :) nikt nie lubi, gdy narzuca mu się, co ma robić. a krzywda w pampersie jej się nie dzieje
Teoretycznie nie. Tylko pupa czerwona, a on tego pampersa pół dnia nie zmienia jak nie ma kupy bo nie widzi potrzeby. Poza tym trochę mija się z celem kupowanie wielo kiedy się pampki dokupuje. Ja piorę, wieszam, składam. Nawet poukładałam pieluchy tak żeby mu łatwiej było. Ma podzielone na AIO i SIO przy których nic nie musi robić bo wkłady wszystkie już powpinane (jak już mała ma na pupie SIO to nigdy nie wymieni samych wkładów tylko całość ląduje w praniu, nawet wełniane otulacze po jednym założeniu wrzuca mi do prania razem z formowanką), w kieszonkach wkłądy żeby nie musiał szukać, wkładać dopasowywać. Osobno formowanki i osobno otulacze, teoretycznie wie, że te pierwsze wymagają na zewnątrz otulacza. No i o kant d***y rozbić moją pracę kiedy on mała wrzuca w pampki, a później tylko mnie informuje, że już się kończą.
emenemsymamusi
17-06-2014, 13:12
o nie nie nie nie ;) moja racja jest najmojsza.emenemsymamus (http://www.chusty.info/forum/member.php/24584-emenemsymamusi)i, a Twoja?
Oj moja to jest dopiero najmojsza :D Chociaż uwierzcie mi nie chcę mu niczego narzucać "bo tak" więc staram się tłumaczyć, wyjaśniać, ale to głupiego robota.
huskymama
17-06-2014, 13:15
ciężka sprawa.....dla mojego NHN to jest przede wszystkim szacunek do dziecka i jego potrzeb.....był zawsze za ale wielo mu np przeciekały bo słabo pozapinał i się zniechęcał (sama mu dawałam pampy i pampomajty jak wychodziłam :-)) ....a od kiedy już udaje mu się komunikować w tej sprawie z młodą to ma z tego wielką frajdę, że tak gładko to idzie i jest efektywny. Choc wczoraj zaliczył mały kryzys ;-) byli w odwiedzinach mała mówi mu eeee eeee to on zdejmuje pieluchę.....za późno nasikała do niej więc poszedł po suchą....wraca a młoda dalej eee eee to poszli nad kibelek gdzie zrobiła kupę którą pobrudził sobie spodnie (siadają razem i to dla tego) jak się wycierał z tej kupy to młoda poleciała dalej nasikała na podłogę i pośliznęła się na tym spadając na plecy i mocząc włosy w kałuży (a ma długie) :rolleyes:
emenemsymamusi
17-06-2014, 13:23
ciężka sprawa.....dla mojego NHN to jest przede wszystkim szacunek do dziecka i jego potrzeb.....był zawsze za ale wielo mu np przeciekały bo słabo pozapinał i się zniechęcał (sama mu dawałam pampy i pampomajty jak wychodziłam :-)) ....a od kiedy już udaje mu się komunikować w tej sprawie z młodą to ma z tego wielką frajdę, że tak gładko to idzie i jest efektywny. Choc wczoraj zaliczył mały kryzys ;-) byli w odwiedzinach mała mówi mu eeee eeee to on zdejmuje pieluchę.....za późno nasikała do niej więc poszedł po suchą....wraca a młoda dalej eee eee to poszli nad kibelek gdzie zrobiła kupę którą pobrudził sobie spodnie (siadają razem i to dla tego) jak się wycierał z tej kupy to młoda poleciała dalej nasikała na podłogę i pośliznęła się na tym spadając na plecy i mocząc włosy w kałuży (a ma długie) :rolleyes:
No to podziwiam za chęć współpracy z dzieckiem. Mój to raczej z tych co nakarmić (czasem przewinąć) i niech nie przeszkadza. Gdyby odpieluchowanie miało zależeć od niego to pewnie młoda przed skończeniem 4 lat z pieluch by nie wyszła. Założyć pampka raz na pół dnia wygodniej niż obserwować, pilnować nocnika.
A co do kryzysu to miał wyjątkowego pecha. Mojego raczej w takiej sytuacji w ogóle nie widzę bo ona ma wielkiego focha jak mała mu zaślinioną ręką poplami spodnie. Wczoraj myślałam, że eksploduje jak palec mu się w kupę wsadził przy przewijaniu.
No i gratuluję zdolnej córeczki bo bez niej nic by z komunikowania potrzeb nie było.
A NHN to dla mojego bujda bo dziecko w tym wieku (jego zdaniem) nic nie czai.
Muszę przyznać, że swego czasu też myślałam nad założeniem takiego wątku. Mój mąż początkowo był zainteresowany takim pomysłem (ale to jak mały był jeszcze w brzuchu), potem w wyniku zderzenia z rzeczywistością uznał to za moje dość oryginalne hobby ale nie chciał zakładać (nie, bo nie). No więc skoro nie to nie. W końcu zmiękł i jak miał naszykowane to zakładał wielo aż doszedł do obecnego etapu-sam wybiera wielo, kompletuje a nawet domaga się ode mnie wielo na pupie synka. Z perspektywy czasu widzę, że z tymi wielo to było jak zwykle u nas ze wszystkim, on poprostu potrzebuje trochę więcej czasu, sam do tego dojrzał i jest bardzo dumny z siebie. Ach ten mój mężu, rozczuliłam się:love:
emenemsymamusi
17-06-2014, 13:50
Muszę przyznać, że swego czasu też myślałam nad założeniem takiego wątku. Mój mąż początkowo był zainteresowany takim pomysłem (ale to jak mały był jeszcze w brzuchu), potem w wyniku zderzenia z rzeczywistością uznał to za moje dość oryginalne hobby ale nie chciał zakładać (nie, bo nie). No więc skoro nie to nie. W końcu zmiękł i jak miał naszykowane to zakładał wielo aż doszedł do obecnego etapu-sam wybiera wielo, kompletuje a nawet domaga się ode mnie wielo na pupie synka. Z perspektywy czasu widzę, że z tymi wielo to było jak zwykle u nas ze wszystkim, on poprostu potrzebuje trochę więcej czasu, sam do tego dojrzał i jest bardzo dumny z siebie. Ach ten mój mężu, rozczuliłam się:love:
Lucy You. Mój nigdy nie był zainteresowany. Uważa to za fanaberię i wyrzucone pieniądze. Fakt, że ja mam stanowczo za dużo pieluch (kupowanie wciąga), ale nie chcę praktycznie żadnej sprzedawać bo zarówno mi jak i małej zmieniają się upodobania. Jeszcze niedawno faworytem były Itti Bitti, teraz przeciekają (pewnie budowa małej się zmieniła) i przeszłyśmy na wcześniej nielubiane Close Parent. Miałam je w rękach już żeby sprzedać i gdybym wtedy je puściła teraz nie byłoby czego używać (do żłobka koniecznie musi być AIO albo SIO a nie dałabym przeciekających IB). I po tym doświadczeniu stwierdziłam, że nie sprzedaję niczego. Na końcu będzie niemały stosik, mam tylko nadzieję, że wszystko się sprzeda. Nawet ostatnio skapitulowałam z kupowaniem żeby go nie wkurzać (chociaż dwa razy się ostatnio nacięłam na bazarku i nie powiem, że mi to nie pomogło w przystopowaniu jak się zraziłam). Obawiam się, że już do końca pieluchowania będziemy toczyć ten bój :frown Żeby nie było, że jak dyktator narzucam swe zdanie ustąpiłam z wielo na noc bo małż uważał że małej to musi być w nich niewygodnie spać.
ciocia_wiedzma
17-06-2014, 13:59
Ja swojego też muszę pochwalić. Jak w ciąży wymyśliłam sobie wielo, to powiedział tylko żebym sobie dobrze to przemyślała, bo większość roboty będzie na mojej głowie. Przemawia do niego aspekt zdrowotny, a i ekonomiczny miał znaczenie (przestałam mu już mówić ile wydaje ;) ) Przewijanie też idzie mu raczej sprawnie, nie miga się od tego, wie w której szufladce ma poskładane pieluchy, czasem tylko ma problem z dopasowaniem, to mnie na ratunek woła. Zdarza się też, jak zostaje sam z dzieciakami, że nie dopilnuje i mu się młody przemoczy po uszy, wtedy go przewija, przebiera w suche i nie robi problemu. Mój mąż z tych co z dzieciakami się bawi lepiej jak z dorosłymi, więc i brudzenie mu nie przeszkadza.
NHN jeszcze nie próbowaliśmy, więc nie wiem jak się będzie z nocnikiem dogadywał. Na razie sama się do tego zbieram jak pies do jeża:hide:
Mój mąż niby akceptował wielo ale też przez całe dwa lata nie wiedział co z czym założyć jakoś ciężka ta wiedza była dla niego. Najczęściej wybierał kieszonki przynajmniej się nie pomylił bo zdarzało mu się na close parent jeszcze otulacz założyć ;)
No i o kant d***y rozbić moją pracę kiedy on mała wrzuca w pampki, a później tylko mnie informuje, że już się kończą.
no to może nie kupuj nowych? jak nie będzie jednorazówki, może założy wielo? ;)
kammillka
17-06-2014, 14:32
Ja nie pomogę :(
Mój się nie przekonał :( . Ile razy zostaje z małą sam to zakłada jej pampka. Główną przyczyną jest na pewno to, że ja stosuje u małej otulacz + tetra a nie kieszonki. Problemem są też napy bo nie wie na które zapiąć - ogólnie są to powody dla których nikt z moich bliskich nie chce zmieniać pieluszek dla Olgi - żadna babcia czy ciocia :) ale ja się nie przejmuję i robię swoje
(kupowanie wciąga),
Jestem nienormalna.. zrozumiałam, że robienie kupy wciąga ;)))
emenemsymamusi
17-06-2014, 15:47
no to może nie kupuj nowych? jak nie będzie jednorazówki, może założy wielo? ;)
Jak nie będzie to założy, ale koniec końców sam kupi jak ja nie przyniosę. Tym bardziej, że na noc idą pampki. Już tak bywało, że udawałam, że nie zauważyłam, że się kończą i nie kupowałam (a on albo nie widział, albo zapomniał powiedzieć, że nie ma) to ze 3 czy 4 noce w sumie mała spała w wielo, ale sukcesem bym tego nie nazwała.
emenemsymamusi
17-06-2014, 15:48
Jestem nienormalna.. zrozumiałam, że robienie kupy wciąga ;)))
Dobre, udało Ci się :applause:No w sumie to też może wciągać ;-)
emenemsymamusi
17-06-2014, 15:53
Ja nie pomogę :(
Mój się nie przekonał :( . Ile razy zostaje z małą sam to zakłada jej pampka. Główną przyczyną jest na pewno to, że ja stosuje u małej otulacz + tetra a nie kieszonki. Problemem są też napy bo nie wie na które zapiąć - ogólnie są to powody dla których nikt z moich bliskich nie chce zmieniać pieluszek dla Olgi - żadna babcia czy ciocia :) ale ja się nie przejmuję i robię swoje
U mnie też nikt nie chce (z mężem na czele). Moja mama zawsze mówi "Może załóż jej jednorazówkę, ja kupię". Tak jakby tu chodziło tylko o kasę, a ja bym małej wciskała towar drugiej kategorii. Moja mama to w ogóle mówi zawsze o wielo "Twoje pieluchy". Chociaż jak na komunii mojej chrześnicy był upał i mała śmigała w super kolorowych pieluszkach, ze spódniczkami do nich, to mówiła "To są JEJ pieluchy, a nie jednorazówki" i to jakby z dumą to mówiła wtedy.
fensterka
17-06-2014, 15:56
no to może nie kupuj nowych? jak nie będzie jednorazówki, może założy wielo? ;)
własnie to samo chciałam Ci podpowiedziec, nie kupuj to bedzie musiał używać wielo
mój wie, że pieluchy to moja przyjemność, nie buntuje się, ma wszystko naszykowane, ale ja jestem właściwie cały czas z dzieckiem, on spacery i jakieś wyjazdy jednodniowe, ale wie co brać, u mnie problem mam z babcia, bo jest kompletnie niereformowalna i ostatnio już z bezsiloności wyciągnęłam jakies zaległe pampki, chyba z czasów wczesnego niemwolęctwa i mój mąż kiedy już wrócił z pracy zmienił młodemu na wielo, kopara mi opadła i przyznam, że trochę dumna z niego byłam, ale w ciągu dnia jak mu zakłada wielo to młody wiecznie przelany bo nadal zapomina, że to trzeba częsciej zmieniac niż pampki
emenemsymamusi
17-06-2014, 16:04
własnie to samo chciałam Ci podpowiedziec, nie kupuj to bedzie musiał używać wielo
mój wie, że pieluchy to moja przyjemność, nie buntuje się, ma wszystko naszykowane, ale ja jestem właściwie cały czas z dzieckiem, on spacery i jakieś wyjazdy jednodniowe, ale wie co brać, u mnie problem mam z babcia, bo jest kompletnie niereformowalna i ostatnio już z bezsiloności wyciągnęłam jakies zaległe pampki, chyba z czasów wczesnego niemwolęctwa i mój mąż kiedy już wrócił z pracy zmienił młodemu na wielo, kopara mi opadła i przyznam, że trochę dumna z niego byłam, ale w ciągu dnia jak mu zakłada wielo to młody wiecznie przelany bo nadal zapomina, że to trzeba częsciej zmieniac niż pampki
No mój zapomina, ale pretensje ma do pieluch bo to one przemakają, to ich wina. Jak widzę jego oburzenie, że musi małą przebierać całą i to obrzydzenie bo przecież to zasikane to ciśnienie mi rośnie. Nie chcę robić awantury więc się nie odzywam, ale atmosfera jest niezdrowa. Myślę, że niedługo trafię na wątek "Mój kryzys wielo" i zaraz po nim na "bazarek pieluszkowy". I tak się skończy moja batalia. Ale żal mi okropnie bo poza zdrową pupką, ekonomią i ekologią (wymienione zgodnie z istotnością) to mój bzik. Chyba ze łzami w oczach zamieniałabym na pampki :cryy:
fensterka
17-06-2014, 16:19
No mój zapomina, ale pretensje ma do pieluch bo to one przemakają, to ich wina. Jak widzę jego oburzenie, że musi małą przebierać całą i to obrzydzenie bo przecież to zasikane to ciśnienie mi rośnie. Nie chcę robić awantury więc się nie odzywam, ale atmosfera jest niezdrowa. Myślę, że niedługo trafię na wątek "Mój kryzys wielo" i zaraz po nim na "bazarek pieluszkowy". I tak się skończy moja batalia. Ale żal mi okropnie bo poza zdrową pupką, ekonomią i ekologią (wymienione zgodnie z istotnością) to mój bzik. Chyba ze łzami w oczach zamieniałabym na pampki :cryy:
kochana nie poddawaj się wywal papmki, nie kupuj, jeśli jemu nie pasuje niech sam kupi pampki, ciekawe czy bedzie wiedział jakie:ninja: a tym przelewaniem tez się nie martw, ja już przestałam zwracać na te ociekające pieluchy uwagi, po prostu mu rzucam- przebierz Tymka i pieluche w łeb ;) żartuje oczywiście
kurcze właściwie tez bardzo zależy jaki charakter ma mąż- czy bardzo uparty czy idzie na ustępstwa, musisz sama rozważyc jak go podejść ;)
emenemsymamusi, a czy Twój mąż dobrze rozumie, ile zalet mają wielorazówki? No bo chyba po prostu nie zdaje sobie sprawy, jakie to korzyści niesie dla 1.dziecka 2.środowiska 3.domowego budżetu (patrząc tak całościowo, bo nałóg to nałóg, ale kiedyś część pieniędzy odzyskasz) ;). Skoro ma wszystko podane pod nos, to pieluchy wielo niczym się nie powinny dla niego różnić niż pampki pod względem wygody użytkowania. A że trzeba częściej przewijać - postrasz męża, że córce grozi infekcja dróg moczowych, rodnych, synechia itp. jeśli nie będzie przewijał częściej niż co 2 godziny. ;)
U nas wielo panują od 3 lat, a mąż do dziś na kieszonkę zakłada otulacz albo położy do spania w formowance bez otulacza :) No cóż, ONI tak już mają :) Ale nie powiem, kupska dzielnie spłukuje do kibelka i tylko czasem usłyszę z łazienki "Przypomnij mi kochanie dlaczego nasze dzieci muszą w TYM chodzić, a JA TO później muszę spierać?!?". Mąż raczej się nie buntował, choć szczęśliwy nie był... ale podziałały na niego 2 konkretne argumenty: 1). ceny pampersów i świadomość ile tego idzie w skali miesiąca - a mam męża ekonomistę (choć do dziś nie wie ile poszło na wielo) 2). groźba przegrzania jąderek w pampkach i problem męskiej bezpłodności (na facetów to ZAWSZE działa). Ze znalezieniem argumentów do stosowania wielo jest jak w powiedzeniu "dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie" :)
Do mojego mężusia przemowił aspekt ekonomiczny (on wszystko przelicza;) i muszę go pochwalić, pięknie wychodzą mu latawce z tetry. Raz zaliczył małą wpadkę, bo na noc założył małej dwa otulacze zamiast formowanki (zmylił go podstępny Itti Bitti). Do nocnika nie chce się przekonać, chyba wymaga to od niego zbyt dużo energii, ale słyszałam jak chwalił się teściowej, że nasza Franka kupy to już tylko do nocnika robi. ;)
Ach no i jeszcze odnośnie pieluch to może faktycznie lepiej nie mieć ich za dużo bo wtedy teoria oszczędzania bierze w łeb. Chyba, że każda nowość w pieluszkowym stosiku jest "prezentem" od mamy, siostry, brata itd.
U nas tylko ja wielipieluchuję, mąz i babcia zakładają jednorazówki, ktore kupuję raz na miesiąc moze paczkę?
Odpusciłam przekonywanie ich do wielo, patrzą troche ze zdziwieniem- że Ci się chce?? Ale jak wysadzamy się na nocnik to są dumni.:p
Staram sie wysadzać córkę jak najczęsciej i skumała- choc tylko ja to robię.
Ane-ta fajnie napisała, zgadzam się! Kazdy ma swoją rację.
Nadarienne
17-06-2014, 21:40
Myślę, że tu należy zacząć od przekonania, że trzeba przewijać częściej w pampkach też (mimo że niby "sucho") i że tu chodzi o zdrowie małej, a nie jakieś widzimisię. Jeśli tu by się udało, to pampki stracą jedyną przewagę pt. nie trzeba przewijać.
Co do wysadzania, to możliwe, że dziecko mamie się da, a tacie nie - szczególnie jeśli tata niezbyt chętny. To chyba trudniej przeskoczyć - niestety cena za to, że mama nie może być cały czas z dzieckiem, ktoś inny się zajmuje, to niestety nie wszystko zrobi "po naszemu"... Ale może zrób jak Agatek - że Ty wysadzasz, a jak Cię nie ma, to pieluchy, maluchy są bystre i powinna skojarzyć po jakimś czasie.
Ememensymamusi proponuję się nie przejmować - nastawienia męża nie zmienisz na siłę. Jak sam się nie przekona, to trudno. Pampersy nie są trujące, małej nic się nie stanie, jak raz na jakiś czas tata założy jej pampka, a nie wielo.
W pełni rozumiem Twoją frustrację, ale serio, nie ma sensu się denerwować - Ty lubisz wielo, to z nich korzystaj. Mąż woli pampki - to niech je zakłada. I tak dobrze, że przewija małą, wielu tatusiów wymięka przy tej czynności;)
Mój mąż na początku był sceptycznie nastawiony do wielo, ale teraz jest jak najbardziej OK. Aczkolwiek u nas to ja głównie zmieniam młodemu pieluchy, zajmuję się praniem, składaniem itd.
Myślę, że tu rozmowa nie powinna tyczyć się wielo/pampek, tylko podejścia do dziecka. U nas są wielo, używane przez wszytskich domowników. I nikogo jakoś to nie drażni. co więcej, mimo ok 30 sztuk aio, kieszonek, obecnie używamy tetry i dobrze nam z tym.
W Twoim przypadku smutno było by mi, nie zpowodu pampka na pupie, ale pampka założonego na pół dnia. Pampek ma tę przewagę nad wielorazówką, że będzie ważył tonę ale nie przecieknie. I to nie jest fajne, że dziecko przy ojcu siedzi na moczu, a to czy w wielo czy w pampku mało by mnie obchodziło.
I tak dobrze, że przewija małą, wielu tatusiów wymięka przy tej czynności:wink:.
Mnie w ogóle to nie śmieszy, to jest żaden argument, w dodatku mocno deprecjonujący, stawiający matkę w roli szaletowej.
Mój przebierze, przewinie, akceptuje, ale od płukania kup jestem ja :evil: Wielo zawsze czekają na mnie w łazience.
Nie kupiłabym pampków i już :ninja: On się brzydzi przebrać i wkurza, a dziecko w tym siedzi, jak napisała Pondo. Powinno nim trochę wstrząsnąć.
chudzinkaa
18-06-2014, 10:47
Jestem nienormalna.. zrozumiałam, że robienie kupy wciąga ;)))
:D:D:D
Mój Mąż zaczął opowiadać o wielo znajomym, jako ciekawostka... i jakoś się przyzwyczaił. Wkłada zawsze nie to co trzeba, jak musi sam wybrać, ale to rzadko, bo zazwyczaj mu zostawiam na przewijaku kieszonki.
Może zorganizowanie zachwytu jakiś znajomych by pomogło? :) Nasze SIO w panterkę z doczepianym ogonkiem robi zawsze furorę. :)
huskymama
18-06-2014, 15:37
tak sobie pomyslałam, że jakies wielo z napisami dopingującymi dla tatusiów by się przydały na rynku :-) np. sprawdź czy już się nie zapełniłam albo dasz radę to tylko napy :-P
albo pogódź się z tym, że Twój mąż zajmuje się dzieckiem inaczej niż Ty :) nikt nie lubi, gdy narzuca mu się, co ma robić. a krzywda w pampersie jej się nie dzieje
:thumbs up:
Ja bym na spokojnie i rzeczowo przedstawiła, dlaczego chcę, aby dziecko korzystało z wielo. Dlaczego mi na tym zależy, dlaczego to jest dla dziecka lepsza i zwyczajnie poprosiła, aby to robił.
Wysadzanie jest mega upierdliwe, więc bym odpuściła.
Mój m. nie miał nigdy problemu z akcpetacją wielo czy chust. Rozumie, po co to jest i czasem ma więcej zapału niż ja.
a może na ambicje - mój zaakceptował przebierał, mył, spłukiwał (jak był w domu) ale ja poprawiałam;) dał radę - do czasu aż ja wymiękłam
u nas długo mąż i teściowa traktowali wielo jak moje hobby i może śmiali się ze mnie, trochę musiałam odczekać i zacisnąc zęby, bardzo mnie denerwowały komentarze na ten temat. Dopiero kiedy Teściowa oswoiła się z tym, bo musiała na ten temat porozmawiać z jakąś osobą, która też zamierzała pieluchać wielo, bo przemawiał za tym aspekt ekonom., skończyły sie komentarze. Do tego zupełnie zmieniła zaopatrywanie na wielo, jak córka przed ukończeniem 2 lat biegała bez pieluch. Natomiast mąż całkowicie się przekanał, kiedy syn się urodził i po założeniu pampka pupa miał czerwona, a od gumek robiła się skórka chropowata.
Czytając ten wątek, odnośnie "mobilizacji" mężów przez zachwyt znajomych tudzież napisy jak dla ćwierćinteligenta, myślę ,że to zwyczajne upupianie meżów i ojców.Mój M - powiedziałam mu o tych tekstach- zapytał czy mężowie są idiotami, czy tylko ich żony tak o nich myślą, kończąc moją obecność w tym wątku powiem ,że każdy ma takiego męża jakiego chce/pozwala sobie mieć.
chudzinkaa
18-06-2014, 21:56
Chyba przemawia przez Ciebie Twój avatar... :)
W przypadku kogoś nieotwartego na dyskusję w danym temacie (z powodów różnych... wystarczy trochę wyobraźni), pozytywny impuls (czasem zaaranżowany, a czasem przypadkowy) może (albo i nie) odnieść pożądany skutek.
Nadarienne
18-06-2014, 22:15
Myślę, że tu rozmowa nie powinna tyczyć się wielo/pampek, tylko podejścia do dziecka. U nas są wielo, używane przez wszytskich domowników. I nikogo jakoś to nie drażni. co więcej, mimo ok 30 sztuk aio, kieszonek, obecnie używamy tetry i dobrze nam z tym.
W Twoim przypadku smutno było by mi, nie zpowodu pampka na pupie, ale pampka założonego na pół dnia. Pampek ma tę przewagę nad wielorazówką, że będzie ważył tonę ale nie przecieknie. I to nie jest fajne, że dziecko przy ojcu siedzi na moczu, a to czy w wielo czy w pampku mało by mnie obchodziło.
O, to mniej więcej też miałam na myśli, tylko Pondo zgrabniej to wyszło.
Chyba przemawia przez Ciebie Twój avatar... :)
W przypadku kogoś nieotwartego na dyskusję w danym temacie (z powodów różnych... wystarczy trochę wyobraźni), pozytywny impuls (czasem zaaranżowany, a czasem przypadkowy) może (albo i nie) odnieść pożądany skutek.
Hm... a to w małżeństwie nie jest się wzajem otwartym na dyskusję w każdym temacie? Rozumiem, że można mieć problem z przekonaniem matki/teściowej, ale męża?!
chudzinkaa
19-06-2014, 09:31
No chyba sam fakt założenia tego wątku potwierdza, że nie zawsze tak jest... :omg:
Emenemsymamusi oczekuje porady co zrobić z opornym osobnikiem, a zamiast tego zaraz dowie się, że ma męża/partnera ćwierćinteligenta, do tego jej małżeństwu/związkowi brakuje dużo do ideału... :frown no proszę Was...
Wypadam... miłego długiego weekendu. :)
A ja myślałam, że jej mężowi nie chce się zmieniać pieluch. Po prostu, jakichkolwiek. A za idiote maja go rozmówcy, ja uważam, że jest sprytny.
Małżeństwa nie oceniam, szczegolnie przez pryzmat sików zaznaczyłam tylko,że mężowie zachowują się tak a nie inaczej bo takich sobie wybraliśmy, do takich a nie innych konsensusów doszliśmy, i sorki, ale forum męża nie zmieni.
Zawsze myślałam, że od tego jest rozmowa,ale ja jestem prostolinijna i jak mam sprawe do męża załatwiam to z nim,a nie z forum, widocznie są jakieś nowe socjotechniki których nie znam .
Też uważam że ten wątek nie ma nic wspólnego z pieluchowaniem. Jakimkolwiek.
Pondo zgadzamy się z Tobą, ja i mój mąż.
Ja mojemu przedstawiłam temat wielo jeszcze w ciąży, sam potrafił wskazać plusy, nie rozumiał tylko mojego szału na wybieranie wzorków, dziwił się, że formowanki są kolorowe jak i tak ich nie widać ;) Kuba przez pierwsze 3 tyg był na pampkach, bo nie mieliśmy jak suszyć i jak już warunki się zmieniły to mąż mnie mobilizował żeby wyciągnąć tetrę pomimo tego, że mieliśmy jeszcze zapas jednorazówek. Ostatecznie Kuba od 4 tyg życia nie miał na sobie jednorazówki :D na początku trudno R. było ogarnąć co jest do czego (ogarniał tetrę z otulaczem), nazw nadal nie zna, ale zmienia pieluchy, myje tylek, po kupie to nawet jak ja przewijam to on bierze Kubę pod kran żebym ja nie dzwigała. Sam opatentowal system spłukiwania kupy przy użyciu biczy wodnych i jest z tego dumny :D Kuba jest mega sikaczem (za to kupę robi co kilka dni) więc dziennie tych zmian pieluch jest sporo. Mężowi zdarza się zagapić ze zmianą, a Kuba nie krzyczy nawet jak body są mokre po pachy ;) ale R. nie ma problemu z przebraniem. Nie wyobrażam sobie, że ojciec miałby nie uczestniczyć w przewijaniu czy innych brudnych czynnościach przy dziecku, bo się brzydzi, no błagam.. Dla mnie też wycieranie tyłka czy ulanego mleka nie jest przyjemnością. To, co pisze urkye to dla mnie jakaś totalna abstrakcja...
A reszta rodziny -szwagierka1 się.dziwiła, ale zaakceptowała i kieszonkę umie zmienić, szwagierka2 stwierdziła, że jej by się nie chciało tak bawić, teść nie wierzył, że będę prała a teraz chyba dumny jest, zwłaszcza, że jego kolega odkąd zobaczył wielo u Kuby za każdym razem się zachwyca jakie to super, moi rodzice też są za, tylko zmieniać jeszcze się nie rwą, choć pewnie jakby musieli to by zmienili.
Teoretycznie nie. Tylko pupa czerwona, a on tego pampersa pół dnia nie zmienia jak nie ma kupy bo nie widzi potrzeby. Poza tym trochę mija się z celem kupowanie wielo kiedy się pampki dokupuje.
powiedz mu ze nie zyczysz sobie zeby twojej corce slimaczyły sie wargi sromowe, zeby miala wieczne infekcje prowadzace do zgrubien skory i wiecznego świądu. i ze jak ma ochote to niech założy pampka (tu wrecz mu takiego dla dorosłych) na 2 godziny. z milutkim usmieszkiem- jesli tobie kochanie sie jajka nie zagotują to spoko, zakladaj jej pampersy dwa na dobę.
:P
emenemsymamusi
19-06-2014, 20:56
A ja myślałam, że jej mężowi nie chce się zmieniać pieluch. Po prostu, jakichkolwiek. A za idiote maja go rozmówcy, ja uważam, że jest sprytny.
Małżeństwa nie oceniam, szczegolnie przez pryzmat sików zaznaczyłam tylko,że mężowie zachowują się tak a nie inaczej bo takich sobie wybraliśmy, do takich a nie innych konsensusów doszliśmy, i sorki, ale forum męża nie zmieni.
Zawsze myślałam, że od tego jest rozmowa,ale ja jestem prostolinijna i jak mam sprawe do męża załatwiam to z nim,a nie z forum, widocznie są jakieś nowe socjotechniki których nie znam .
Forum go nie zmieni na pewno. Idąc tropem popełniania błędów przy wyborze dochodzę do wniosku, że zanim się z kimś związałam powinnam mieć jakieś dziecko do wypróbowania jakie będzie miał podejście w tym temacie. No niestety nie znałam go na tej płaszczyźnie :hide:
Komentarze typu "masz co brałaś" z pewnością mi nie pomogą, ale już kilka argumentów które mogę mu przedstawić (za które bardzo dziękuję), a które może nie przyszły mi do głowy mają szansę coś zmienić. A może dowiem się, że każdy facet tak ma i nie warto przebijać głową muru. Tak czy siak dziękuję za wsparcie i zrozumienie. Miałam się komu wyżalić na mój wielo los który zresztą sama sobie zgotowałam :duh: Próbowałam to, jak piszesz, załatwić z nim, ale moje argumenty do niego nie docierały, nie zawsze da się każdego przekonać do swojego zdania.
Jezu, ale masz trudnego nicka:)
Te moje posty raczej nie były do Ciebie, tylko tak puszczone w okolicę tematu.
Gdybym miała Tobie cokolwiek radzić, to ja porozmawiałabym z mężem na temat częstotliwości zmiany pieluch, a temat wielo bym odpuściła. Myślę ,że zdrowie dziecka jest ważniejsze niż wydane pieniądze na pieluszki, ale to przeciez wiadomo.
emenemsymamusi
19-06-2014, 21:55
Jezu, ale masz trudnego nicka:)
Te moje posty raczej nie były do Ciebie, tylko tak puszczone w okolicę tematu.
Gdybym miała Tobie cokolwiek radzić, to ja porozmawiałabym z mężem na temat częstotliwości zmiany pieluch, a temat wielo bym odpuściła. Myślę ,że zdrowie dziecka jest ważniejsze niż wydane pieniądze na pieluszki, ale to przeciez wiadomo.
Tak jakoś wyszło z tym nickiem, niefortunnie dość ale już tak zostanie ;-)
No właśnie tak, jak wcześniej też niektóre dziewczyny radziły, myślę żeby na razie odpuścić mu wielo ale próbuję mu mówić że pieluchę (każdą, wielo czy pampka) zmieniać trzeba max co 3 godziny ale to jak grochem o ścianę. On nie powie że uważa inaczej bo... nie poda argumentów za swoim postępowaniem tylko nie odezwie się a kolejny raz zrobi tak samo. Oczywiście najważniejsze jest zdrowie małej ale na nie między innymi wpływ mają pieluchy i tą chemia którą w nich wciskają. W drugiej strony starszą córkę w nieświadomości wychowałam na pampkach i póki co nie widzę negatywnych skutków.
Chyba muszę nabrać dystansu do duetu mój mąż i wielo. Spróbuję jedynie bez emocji powtarzać mu jak mantre jak ważne jest to dla małej i dla mnie. Może się przekona do nich.
Patrycja89
20-06-2014, 00:33
Najpierw przekonaj go do zmieniania córce pieluch. Zapytaj, czy chce z dzieckiem w szpitalu siedzieć jak będzie miała ZUM?
emenemsymamusi
20-06-2014, 08:40
Najpierw przekonaj go do zmieniania córce pieluch. Zapytaj, czy chce z dzieckiem w szpitalu siedzieć jak będzie miała ZUM?
On uważa że ZUM to właśnie przy wielo bo one prane a on w odkażacze nie wierzy (że działają znaczy).
On uważa że ZUM to właśnie przy wielo bo one prane a on w odkażacze nie wierzy (że działają znaczy).
Szuka wymówek. Moja obecnie 4 latka od 3miesiąca na wielo, pierwszy zum i zapalenie nerek miała jak była już dawno odpieluchowowana.
Natomiast najmłodsza 2razy nabawiła się ZUM w czasie lenistwa mego pampkowego i raz tylko w trakcie użytkowania wielo.
I jak to moja pediatra mawia, pieluchy tu mają niewielkie znaczenie a raczej to w jakim czasie zmieniona jest pieluszka z kupą, która u takich maluchów wiadomo wędruje wszedzie nie koniecznie tam gdzie powinna., jak dobrze umyta jest pupa (zwłaszcza okolice cewki) i podatność dziecka. No niestety w 80% przypadków jak nie więcej jest to bakteria e.coli która znajduje się w kupie. A u dziewczynek o zakażenie, chociażby cewkowe nie trudno.
Wiewiórka
20-06-2014, 09:58
gdzieś był wątek ZUM kontra pieluchy wielo i wyszło na to że zachorowalnosć na ZUM wzrosła odkąd zaczęto używać pampki
a ja nie uważam, żeby koniecznie trzeba było przekonywać męża do zmiany pieluch. Musi potrafić zmienić obojętnie jaką, bo w razie jak zostanie sam to przecież dziecko musi mieć zmienianą pieluchę. Ale ja nie zmuszam do zmiany pieluchy. Kocham wielopieluchowanie i nie zamierzam z tego robić powodu do kłótni. Robi inne rzeczy, usypia, czasem karmi, bawi się, niekoniecznie musi zmieniać pieluchy, niech robi coś innego. Po co szukać tematu do konfliktu, sama znajdź przyjemność w wielopieluchowaniu, będziesz miała mniej problemów.
Nemo ale chyba chodzi też o to, że facet ma problem ze zmianą każdej pieluchy, pampera też nawet jak zostaje z dzieckiem
a ja nie uważam, żeby koniecznie trzeba było przekonywać męża do zmiany pieluch. Musi potrafić zmienić obojętnie jaką, bo w razie jak zostanie sam to przecież dziecko musi mieć zmienianą pieluchę. Ale ja nie zmuszam do zmiany pieluchy. Kocham wielopieluchowanie i nie zamierzam z tego robić powodu do kłótni. Robi inne rzeczy, usypia, czasem karmi, bawi się, niekoniecznie musi zmieniać pieluchy, niech robi coś innego. Po co szukać tematu do konfliktu, sama znajdź przyjemność w wielopieluchowaniu, będziesz miała mniej problemów.
Mąż taki wygodny, że brzydzi się zmieniać pieluchy? To zapytaj go, kto jemu na starość będzie zmieniał. Bo prędzej czy później każdy do pieluch wraca. :D
emenemsymamusi
20-06-2014, 14:14
Nemo ale jak tylko jestem w domu to zmieniam pieluchy. Chodzi o momenty kiedy akurat nie mogę albo nie ma mnie w domu. Wolę żeby używał wielo bo mała źle reaguje na pampki.
kornflejka
20-06-2014, 15:52
Podczytuję ten wątek i chyba powinien on się nazywać "jak przekonać faceta do zmieniania pieluch". Może mu zaproponuj żeby założył pampka na kilka godzin? :twisted:
A tak serio to nie wiem jak go możesz przekonać. Ja swojego przekonałam będąc w ciąży argumentem zdrowotnym i ekonomicznym. Potem ekonomiczny trochę się unieważnił (ale sobie tłumaczę, że tak jest chyba u wielu dziewczyn:whistle:), ale zdrowotny pozostał.
Natomiast zupełnie sobie nie wyobrażam żeby mój mąż nie zmieniał pieluch NASZEMU dziecku. I myślę, że on też sobie nie wyobraża. Może porozmawiaj ze swoim i postaraj się na spokojnie wyjaśnić co i jak.
... niech robi coś innego. Po co szukać tematu do konfliktu, sama znajdź przyjemność w wielopieluchowaniu, będziesz miała mniej problemów.
Dosyć to nowoczesne. Przewrotnie. Kobiety teraz robią wszystko to co kiedyś mężczyźni oraz nadal to co zawsze kobiety. Ja nie robię konfliktu ze zmiany pieluch. Nie wyobrażam sobie, abym musiała robić konflikt , ze zmian pieluch, a mąż argumentowałby ,że robi inne rzeczy!! koło swojego dziecka robi? To jak, peany mamy śpiewać?
Nie jestem typem awanturnika(hahah no...może troszkę) , ale z drugiej strony zapewne nie jestem typem człowieka, stwarzającym sytuacje ,że inni mną pomiatają.
TAK, uważam ,że jak pan mąż robi fochy, powstawałby konflikt, bo wypadło na meża na zmianę pieluch. to TAK zastanawiałabym się, czy mąż ma mnie za kobietę, partnera, czy za sprzątaczkę i kucharkę.
Jak widać niedaleko jednak od zmiany pieluchy do diagnozy małżeńskiej:D:D
wiecie co, nawet nie przyszło mi do głowy że OJCIEC może nie zmieniać dziecku pieluch. to NASZE dziecko, i w zasadzie wszystkie decyzje podejmujemy razem - łącznie z tym, co Mały na tyłku nosi. oczywiście, to ja mam fioła i szukam nowych pieluch w ramach hobbystycznych, ale to już inna sprawa:mrgreen:
Naprawdę każdy facet poradzi sobie z napami, otulaczami, tetrą, ręczniczkami i wkładami. ba, mój TEŚĆ ostatnio był z Małym przez dwie godziny, zmienił pieluchę, dał radę założyć otulacz, wrzucił złożoną tetrę do środka. i jeszcze przepłukał zsikaną pieluchę(?) przed wrzuceniem do wiaderka. może też uważa, że to nasza fanaberia, ale dał radę nie podważać naszych decyzji - mimo że jakieś pampki jeszcze leżą obok wielorazówek i spokojnie mógł facet wymięknąć;) też jestem zdania, że to nie-używanie-wielo to raczej problem komunikacyjny (i nie chodzi mi o to, że ktoś wybrał sobie nie-wystarczająco-dobrego męża) kurczę, nie róbcie z tych facetów idiotów, co nie wiedzą jak. wiadomo, że można czasem coś pomieszać, że czasem coś przecieknie.. a im co najwyżej się nie chce, ale to już kwestia przedyskutowania tego, czy liczy się ich wygoda, czy higiena ich dziecka. bo pół dnia w jednym pampersie to za dużo. ja bym naprawdę zapytała, czy chcieliby, żeby im ich siki parowały pod tą pieluchą przez pół dnia i kisiły genitalia.
Nemo ale jak tylko jestem w domu to zmieniam pieluchy. Chodzi o momenty kiedy akurat nie mogę albo nie ma mnie w domu. Wolę żeby używał wielo bo mała źle reaguje na pampki.
no i to jest już dobry argument :) zrób aferę, postaw sprawę na ostrzu noża i zapytaj, czy naprawdę chce się kłócić o rzecz tak prozaiczną jak zmiana pieluchy(jakiejkolwiek) bardzo Ci współczuję, bo mi takie konflikty ciężko przezwycięzać, przytulam :-(
emenemsymamusi
20-06-2014, 20:37
no i to jest już dobry argument :) zrób aferę, postaw sprawę na ostrzu noża i zapytaj, czy naprawdę chce się kłócić o rzecz tak prozaiczną jak zmiana pieluchy(jakiejkolwiek) bardzo Ci współczuję, bo mi takie konflikty ciężko przezwycięzać, przytulam :-(
Dziękuję. Będę mu jeszcze próbowała delikatnie przemawiać do rozumu. Nie chcę wojny żeby nie zarzucił całkiem wielo jako konfliktowego tematu. Generalnie dzięki Wam wiem już że to nie moje widzi misie i będę go dalej przekonywać.
A zupełnie nawiasem znowu kupiłam pieluchę. No to jest silniejsze ode mnie ;-)
Naprawdę każdy facet poradzi sobie z napami, otulaczami, tetrą, ręczniczkami i wkładami. ba, mój TEŚĆ ostatnio był z Małym przez dwie godziny, zmienił pieluchę, dał radę założyć otulacz, wrzucił złożoną tetrę do środka. i jeszcze przepłukał zsikaną pieluchę(?) przed wrzuceniem do wiaderka
Szacun dla teścia! Naprawdę ogromny!
P.S. My też przepłukujemy zimną wodą wkłądy, bo wtedy mniej śmierdzą ;)
ł prał pieluchy recznie na urlopie.wolal to niż tyłek czerwony jak u pawiana u zu.nigdy nie protestował.
klamerka na nos i za ojczyznę ;)
Mąż taki wygodny, że brzydzi się zmieniać pieluchy? To zapytaj go, kto jemu na starość będzie zmieniał. Bo prędzej czy później każdy do pieluch wraca. :D
Krypto, histeria przez Ciebie przemawia, albo feminizm :-) niech każdy robi to co lubi, ja przy pierwszym dziecku (aktualnie kobieta 17 lat) też walki odstawiałam, nie było tak dostępnych pampersów jak teraz, bo kosztowały kosmiczne pieniądze, nie było kieszonek, AIO i innych wynalazków. Była tetra i majtki foliowe na tyłek, jak kupiłam Canpolu coś w rodzaju kieszonki to byłam w siódmym niebie, że takie cudo istnieje (zużywały się po ok 10 praniach, folia sztywniała). Takie są teraz udogodnienia i problemy macie, bo mąż nie chce pieluchy przebrać? Jak zostaje sam w domu, MA PRZEBIERAĆ BEZ DYSKUSJI, ale na co dzień kłócić się o takie pierdoły? nie macie większych problemów? szczęśliwe jesteście. I dla wyjaśnienia, nie jestem matką polką z powołania, mam po prostu zbyt mało czasu na bzdury, żeby z przebierania pieluch robić problem... z tego się wyrasta.
Krypto, histeria przez Ciebie przemawia, albo feminizm :-)
No, z feminizmem trafiłaś w samo sedno, ale dlaczego miałoby być coś w tym złego? Dlatego właśnie jest potrzeba istnienia feministek, żeby uświadomić kobietom, że zadania, które od wieków należały tylko do nich (pranie, sprzątanie, opieka nad dziećmi), powinny być dzielone z mężem po połowie, bo kobieta też ma swój rozum i może go wykorzystywać w ambitniejszych sferach życia niż tylko usługiwanie mężowi.
No, z feminizmem trafiłaś w samo sedno, ale dlaczego miałoby być coś w tym złego? Dlatego właśnie jest potrzeba istnienia feministek, żeby uświadomić kobietom, że zadania, które od wieków należały tylko do nich (pranie, sprzątanie, opieka nad dziećmi), powinny być dzielone z mężem po połowie, bo kobieta też ma swój rozum i może go wykorzystywać w ambitniejszych sferach życia niż tylko usługiwanie mężowi.
;-) po części podzielam Twój pogląd, ale niestety ględzeniem i często tłumaczeniem nic u faceta się nie wskóra. Trzeba wypracować sobie własne sposoby, proste, łatwe do zapamiętania (cytując). Ja robię tak: T, przebierasz młodemu pieluchę czy robisz...(coś na czym mi zależy), zawsze wybiera to drugie a ja lubię zmieniać kolorowe pieluchy:p jakbym mu kazała, albo jęczała że zawsze ja... to facet głuchnie po jakimś czasie i nic się od niego nie wyciągnie. Nie chcę uogólniać, ale w większości przypadków tak jest, a jak wiadomo że odporny to po co się kłócić, lepiej wypracować inne skuteczne sposoby.
Nie, no tu się zgodzę. Ja też często wolałabym zmieniać pieluchy i zakładać swoje ulubione niż np. wynieść śmieci. :D Po prostu trzeba pamiętać, że nasze dzieci obserwują nas od najmłodszych lat i potem same kopiują w swoich małżeństwach schematy, które wyniosły z domu. Ja np. chciałabym, aby moja potencjalna przyszła córka wybrała sobie faceta, który będzie się udzielał przy dzieciach, tak jak mój mąż. Ale też żeby syn wiedział, że opieka nad dziećmi to tak samo jego odpowiedzialność, jak i jego żony. :)
Nemo ale jak tylko jestem w domu to zmieniam pieluchy. Chodzi o momenty kiedy akurat nie mogę albo nie ma mnie w domu. Wolę żeby używał wielo bo mała źle reaguje na pampki.
ty, ale skoro to problem zdrowotny to DLACZEGO on nie reaguje? Ty tez masz sie nie leczyc z ewentualnej grzybicy bo jemu sie podoba albo nie myc tygodniami? (takie przyklady, z dupy trochę ale co tam :P)
Nie ma pampersow i koniec. moze kpowac eko pampki za 3x tyle jak mu smierdza wielo. po problemie :P
(takie przyklady, z dupy trochę ale co tam :P) :P
te uważaj:)
Ja nie mam pomysłu jak przekonać mojego... Najgorsze jest to, że w zasadzie przyjmuję słuszność jego argumentów. Mianowicie mamy w domu bardzo złą wentylację. Wilgoć w zasadzie. Zimą przy ciągłym wietrzeniu i kombinatoryce rzadko udaje nam się zbić wilgotność poniżej 50%. Bez kombinatoryki - dopija do 80% . W związku z tym faktem zwykłe pranie schnie dwa dni. Chłonne pieluchy schłyby chyba tygodniami :( Nie sądziłam, że utknę na takiej pierdole :(:(:(
I tak naprawdę nie mam pojęcia jak przekonać męża, skoro sama wątpię czy dam radę cały ten majdan prać i wysuszyć na czas...
Elianka mozesz rozwazyc system mieszany i przynajmniej latem stosowac wielo, jesli macie mozliwosc suszenia na balkonie lub podworku. Przy kupnie uzywek nie bedzie to duzy koszt i ma szanse przez wakacje sie zwrocic ;)
Dlatego tetra jest ok bo szybko schnie.
Ale czasami trzeba się poddać, wilgoć w mieszkaniu imo nie jest też zdrowa, wiec sytuacja wg rzeczywiście patowa.
Chyba tak trzeba będzie zrobić. Bo im więcej prania - tym więcej wilgoci :( Pomogłaby całkowita wymiana wszystkich okien, ale na to nas zwyczajnie chwilowo nie stać...
Ja nie mam pomysłu jak przekonać mojego... Najgorsze jest to, że w zasadzie przyjmuję słuszność jego argumentów. Mianowicie mamy w domu bardzo złą wentylację. Wilgoć w zasadzie. Zimą przy ciągłym wietrzeniu i kombinatoryce rzadko udaje nam się zbić wilgotność poniżej 50%. Bez kombinatoryki - dopija do 80% . W związku z tym faktem zwykłe pranie schnie dwa dni. Chłonne pieluchy schłyby chyba tygodniami :( Nie sądziłam, że utknę na takiej pierdole :(:(:(
I tak naprawdę nie mam pojęcia jak przekonać męża, skoro sama wątpię czy dam radę cały ten majdan prać i wysuszyć na czas...
wypożycz na kilka dni profesjonalny osuszacz wilgoci (wypożyczalnie sprzętu budowlanego, cena ok 80zł na dobę) i kup na raty (jeśli możesz finansowo) suszarkę elektryczną, wasze ubrania też oddają przecież wilgoć...
Suszarka to moje marzenie, ale metraż nie pozwala :/ Naprawdę nie mam gdzie jej postawić. Z tym osuszaczem to jest myśl - obadam sprawę.
Dzięki za inspiracje :*
Dla uściślenia - nie mieszkamy w jakiejś zapyziałej norze w piwnicy tylko w normalnym mieszkaniu w bloku. Poprzedni właściciele mieszkania wymienili okna na nowe i my jak kupowaliśmy to mieszkanie to się bardzo z tych okien cieszyliśmy. Okazało się, że są superszczelne i zamieniły nam mieszkanie w termos :( W zasadzie żeby utrzymać właściwy poziom wilgoci musimy mieć non stop otwarte okna, ale zimą się zwyczajnie nie da, stąd te kłopoty z wilgocią i z suszeniem prania.
Teraz, kiedy okna są pootwierane non stop, wilgotność jest na poziomie 38 % i wszystko jest ok. Czyli zostaje mi tylko wielopieluchowanie latem xD Ale to jest jakaś w sumie myśl! No bo wcześniej miałam z tyłu głowy - albo cały czas, albo wcale...
EDIT: Kurde co to eko-rodzicielstwo robi z ludźmi. Odkryłam własnie, że nie muszę wymieniać okien, bo firma okienna może mi zainstalować same nawiewniki o.O Przez 5 lat mieszkania tutaj nie znalazłam motywacji, żeby to zbadać a zmotywowałam się dopiero namawiając męża na pieluchy dla dziecka, którego jeszcze nie ma o.O
elianka, co do okien, to wiem że producent może wyciąć pewien % uszczelki żeby poprawić cyrkulację powietrza (to taka najtańsza opcja :-) ) a co do motywacji przy dziecku, to ja wymieniam zawsze lodówkę i pralkę:lol:
Mój mąż właśnie robi remont w piwnicy :bduh::whistle:
Żeby nie było do końca OT- dziękuję Wam. Teraz nie ustąpię i będę cisnąć na wielo. I na nawiewniki :wink:
emenemsymamusi
22-06-2014, 21:52
elianka ja też mam wilgoć w mieszkaniu mimo, że wymieniliśmy okna właśnie na takie, które zapewnią właściwą cyrkulację. Niestety zimą kiedy okna zamknięte (bo przy otwartych nie i nie nagrzeję mieszkania, kominiarz mi wmawiał, że to nie jest prawda, że jak otworzę to lepiej nagrzeję i wcale więcej nie zapłacę za ogrzewanie, ale ja w to nie wierzę, no bo też jak otworzyć okna przy dziecku), woda płynie po szybach. Okazuje się, ze to niestety kwestia wentylacji czyli m. in. komina. Mieszkamy na ostatnim piętrze w bloku i niestety nie ma tzw. "ciągu". Byłby lepszy gdyby te otwarte okna...
Używam wielo i suszę na grzejnikach (wkłady bo z otulaczami nie jest źle, a AIO nie używam), a woda jak była na oknach tak jest. Wstawiam takie pochłaniacze wilgoci na parapety, a jak było w tym roku mocno źle to pożyczyłam od rodziców taki osuszacz elektryczny. Ten to poradzi sobie z każdą wilgocią i pewnie gdybym nie miała skąd pożyczyć zainwestowałabym w taki. Polecam. Wydaje mi się, że wielo z taką maszynką nie byłoby żadnym problemem.
Jednak ta wilgoć nas wykańcza (i nie tylko z powodu prania), poza tym przestajemy się tu mieścić i wynosimy się. Nie mogę się już doczekać nowego eM. Oby bez wilgoci ;-)
elianka, rozważcie zamontowanie po jednym nawiewniku w każdym pomieszczeniu. U nas to bardzo pomogło, bo też się z tym problemem borykaliśmy.
edit:I jeśli jest to spowodowane szczelnymi oknami, to osuszacz raczej Wam nie pomoże. Chyba że będziecie mieć go na stałe i będzie chodził non stop, co raczej mija się z celem.
U nas też ostatnie piętro i problem ten sam.
Też tu na wieczność mieszkać nie będziemy, ale na razie tak. Dziękuję za wszystkie rady, jakoś będę suszyć te pieluchy bo mąż się zgodził na nawiewniki a tym samym nie ma zastrzeżeń do wielo. Dziękuję wam :*
zochmama
23-06-2014, 14:48
A nie ma u Was w bloku suszarni jakiejś? Nawet takiej "nieoficjalnej"? Bo my tak z rok się męczylismy z mokrymi oknami, bez dzieci jescze więc bez wielo, z normalnym praniem tylko, potem wielo nas zmotywowały ;) do szukania rozwiązania, i okazało się, że na poziomie piwnic jest dawna pralnia z wielkim starym grzejnikiem takim rurowym, gdzie co bardziej zorientowani lokatorzy powiesili sznurki i suszą pranie.Gorąco tam więc wszystko schnie błyskawicznie w sezonie grzewczym.Wystarczyło klucz dorobić :).
PodwójnaMama
26-06-2014, 20:26
Ja nie mam pomysłu jak przekonać mojego... Najgorsze jest to, że w zasadzie przyjmuję słuszność jego argumentów. Mianowicie mamy w domu bardzo złą wentylację. Wilgoć w zasadzie. Zimą przy ciągłym wietrzeniu i kombinatoryce rzadko udaje nam się zbić wilgotność poniżej 50%. Bez kombinatoryki - dopija do 80% . W związku z tym faktem zwykłe pranie schnie dwa dni. Chłonne pieluchy schłyby chyba tygodniami :( Nie sądziłam, że utknę na takiej pierdole :(:(:(
I tak naprawdę nie mam pojęcia jak przekonać męża, skoro sama wątpię czy dam radę cały ten majdan prać i wysuszyć na czas...
My używamy wielorazowych tylko jak pogoda jest ku temu odpowiednia - wilgoć w domu mamy czasem na poziomie 87% jak jest deszczowo. Mieszkamy w bardzo wilgotnym terenie niestety. Wielorazowych używam jak można suszyć na zewnątrz i tyle.
Od pampersów nic się małej nie dzieje ale fakt, ze zmieniamy ogromnie często. Mąż po każdym siknięciu młodej pampersa zmienia i zawsze zostawia z gołym tyłkiem jak najdłużej. Mój mąż ma fioła na punkcie trzymania dziecka w pampersach, ale jednak wielo nie używa. Nie wnikam dlaczego nie chce i nie używa-nigdy nie spytałam. Widzę, ze nie chce to nie naciskam - jak on zajmuje się małą to zakłada pampersa (i co chwila sprawdza i zmienia) lub zostawia ją z gołą pupą na podkładzie nieprzemakalnym. Jej zdrowie i komfort są dla niego ważne i widzę, że robi wszystko by o to zadbać a skoro nie używa wielorazówek to widocznie ma jakiś powód. Podejrzewam, ze w lecie jak wreszcie pogoda będzie dobra to przejdziemy na wielo całkiem i wtedy i on będzie używał.
Hej Hej,
A może odkurzymy ten temat? Ktoś chętny pogadać? :)
U nas jest tak: mąż nie był przeciwny ale tez nie był za. Uznał, że można spróbować. Kupiłam trochę używanych pieluch jeszcze w ciąży (głównie otulacze i wkłady) nie zgłębiając dostatecznie tego tematu. Znaczy się wiedziałam o korzyściach, ale nie o tych wszystkich opcjach, rozmiarach, itp. Na początku mimo wszystko zakładaliśmy pampersy bo młody miał 2,5 kg i te otulacze, które miałam były za duże i za każdym razem były przecieki. Wspólnie postanowiliśmy poczekać aż młody będzie miał 3 kg.
Jak nadeszła ta chwila...zaczęliśmy, z rożnym skutkiem ale się nie poddawaliśmy. Mąż wolał zakładać jedno- bo nie miał wprawy z wielo-, ale jak miał przygotowane, otulacz + wkład + bibułkę to zakładał. Nie miał też oporów z praniem, tylko pytał co ma tam dać, jaka temp, jaki środek (my mamy kule + środek antybakteryjny)
Teraz jest git, zakłada, pierze, ale... no własnie jest jednak ALE. Mąż myśli, że w jedno- jest młodemu wygodniej, bo cieńsze i że bardziej sucho. Na noc nie chce mu zakładać wielo - tak samo na spacery czy jak gdzieś jedziemy. Czyli w sumie jest za wielo- ale tylko w domu. A, no i jeśli wie, że niedługo może być kupka, to woli założyć jedno- bo sprzątanie kupy z wielo- go przerasta. Trochę młodego nocnikowałam i było super i tatusiek się odzwyczaił od kup (szczególnie, że był wtedy w pracy) a tymczasem kupy coraz większe a nocnikowanie się nam popsuło. W sensie ja już nie wiem kiedy on chce a kiedy nie. Czasem nawet wychodzi, ale nie tak jak na pewnym etapie.
Jak mam przekonać męża do używania tylko wielo? Na noc i na spacer i do babci, itp?
dż.
ediczek84
19-06-2016, 03:52
a fakt ze wielo to nie chemia na tyłku , nie przekonuje?marna ze mnie ekolożka wiec i tym nie przekonam... j
a dzięki wielo nauczyłam się...
-efektowniej prać,
-dbać o ubrania,
-używać mniejszej ilości detergentów (nie tylko do prania) tj po części bardziej ekologiczna się zrobiłam, choć typowo eko środków nie używam. bardzo mnie przekonuje fakt, że mniej narażam dzieci na alergizujące proszki , płyny do prania itp.
-dzięki wielo.. nauczyłam się... targować/ negocjować ;)
mój mąż popierał... ale do prania sie nie wtrącał, no i przyznaję że u nas nie ma takiej opcji żeby dzieci zostały z tata lub z kimś innym. wszyscy pracujący, wszyscy zajęci... gdy mnie na dosłowną chwile brakło, zostawiałam przygotowaną kieszonkę lub formowankę z otulaczem. raczej to pierwsze.na koniec pieluchowania używałam kieszonek i AIO. po domu niezmiennie: otulacze + wkłady, najlepsze były flipy i prefoldy albo tetra. na wyjścia długi czas stosowałam otulacze i fromowanki. potem odkryłam BG. następnie AIO TB i AIO BG (bumgeniusy te starsze bo mój syn drobny i jakoś tak lepiej się układały). uważam że AIO to świetna rzecz... tylko trzeba o nia dbać. Ceniłam sobie otulacz(bo nic w nim "nie zostaje " i jes łatwy w utrzymaniu czystości, otulacz wełniany, polarowy bądź pul) do tego tetra, prefold lub formowanka BO mozna wygotować. taki zestaw królował przez dlugi czas, na wyjścia i na nocki.potem się zrobiłam bardziej leniwa. zaczęłam stosować AIO i kieszonki. duży wybór, każdy znajdzie coś dla siebie. sceptyka niestety nie da się przekonać. mnóstwo sprzeciwów słyszałam, głownie chodziło o... pranie. Spotkałam się z mega sceptycyzmem, z niedowierzaniem itp... natomiast jak przyszło co do czego stawiałam przed faktem dokonanym: dawałam np kieszonkę lub aio na rzep czyli zakładanie jak pampka , wiec pytałam w czym problem? "zapieram ja, pierze pralka... nie chcecie , nie wierzcie, bierzcie jako widzimisię a nie zdrowie tyłka mojego dziecka". ja sama jedna w tym temacie, czasem sama siebie pytałam, czy mi sie chce, nie wiem... samo z siebie wychodziło.pampersów nie kupowalam, wolałam dac na kolejną pieluchę niż kupić paczkę pampków... poza tym wielo są śliczne.. i brakuje mi tego;) gdyby mi się jeszcze dzieć zdarzył... to na bank wielo:)
ediczek84
19-06-2016, 04:26
no to będzie post pod postem. stara wypowiedź ale nie mogę się powstrzymać... skoro mąż tak dbał o komfort to możne taniej EC by było?
i teraz dalsza część wypowiedzi, której prosze nie brać do siebie!
przypomina mi się jak mój młodszy syn :po urodzeniu był przewijany przez miesiąc w szpitalu co 3h, niezależnie czy siknął czy nie, był bilans prowadzony i tak trzeba było. po powrocie do domu obawiałam się że będzie przez to "wrażliwy" i co się okazało? w dzień wiadomo... ale w nocy= nie tykaj! (no chyba że kupa to trzeba) rozbudzisz przy przebieraniu...nie śpisz 2- 2,5h. no to sory gregory ale... albo mogłam być super mamą przebierającą przy kazdym karmieniu (na cycka potrafił sie budzić co godzinę. w szpiyalu był karmiony sztucznie. w domu nie było mowy o butelce, nawet gdy leki mu podawałam) i wyglądac jak monstrum, albo karmić co godzinę "na śpiocha" bez przebierania i jakoś funkcjonować ...
dalsze nawiązanie: znajomym sie urodził syn, pierwsze dziecko... dziecko było przebierane XXXXXXXX na dobę: pierwszy raz widziałam jak zmienia się pampka przed i po karmieniu. dodam że to karmienie było butelkowe... hm, mając dwoje dzieci, nie pytałam ale chyba miałam dziwną minę, więc usłyszłam że... nasz YYYY tam ma. Ale że jak ma? ma wymysł rodziców czy co? bo po jednym siknięciu w pampku sucho... starzy za dużo kasy chyba mają, więc wydają krocie na pampki... pozostawiłam bez komentarza, mimo wszystko. w końcu ich kasa, ich dziecko, ich pampki;)
My używamy wielorazowych tylko jak pogoda jest ku temu odpowiednia - wilgoć w domu mamy czasem na poziomie 87% jak jest deszczowo. Mieszkamy w bardzo wilgotnym terenie niestety. Wielorazowych używam jak można suszyć na zewnątrz i tyle.
Od pampersów nic się małej nie dzieje ale fakt, ze zmieniamy ogromnie często. Mąż po każdym siknięciu młodej pampersa zmienia i zawsze zostawia z gołym tyłkiem jak najdłużej. Mój mąż ma fioła na punkcie trzymania dziecka w pampersach, ale jednak wielo nie używa. Nie wnikam dlaczego nie chce i nie używa-nigdy nie spytałam. Widzę, ze nie chce to nie naciskam - jak on zajmuje się małą to zakłada pampersa (i co chwila sprawdza i zmienia) lub zostawia ją z gołą pupą na podkładzie nieprzemakalnym. Jej zdrowie i komfort są dla niego ważne i widzę, że robi wszystko by o to zadbać a skoro nie używa wielorazówek to widocznie ma jakiś powód. Podejrzewam, ze w lecie jak wreszcie pogoda będzie dobra to przejdziemy na wielo całkiem i wtedy i on będzie używał.
katrioszka
19-06-2016, 10:19
My razem podjęliśmy decyzję o wielo. I całe szczęście, bo uczulenie nie pozwala mi na inne rozwiązanie. Jednak m. miał ten sam problem, że małemu nie jest wygodnie w pieluchach. Miałam różne pieluchy na próbę i postanowiłam, że wspólnie je ocenimy pod względem wygody. I tak np. na noc formowanka TB Bamboozle nijak nie pasowała do budowy synka. Dlatego sprzedałam i za te pieniądze kupiłam ecodidi soft&fluffy, bo te uznaliśmy za najlepsze.
Ja kupiłam mommy mouse bo tyle dobrego o nich poczytałam. SIO z wkładami na noc. czekam na nie z niecierpliwością i mam nadzieję, że warto było tyle wydać. Mam nadzieję, że mąż zaakceptuje je na noc. Ecodidi nie miałam w rękach ale spróbuję jak je gdzieś dostanę.
Muszę mu jakoś obrzydzić jedno. Niestety, sam tekst, że to sama chemia nie wystarczy, choć czasem daję mu powąchać takiego pampka (czystego ;-) ) aby sam mógł poczuć jak mocno jedno- są nasączone jakąś chemią. Wtedy przyznaje mi rację ale wciąż, że one są wygodniejsze... Myślę, że jeśli argumenty nie pomogą, to przedstawię go przed faktem dokonanym, zero jedno w domu i tyle. Patrzyłam też na ekologiczne jedno- żeby małego ochronić przed chemią a męża zadowolić, że wygodnie ale ich cena mnie powala... Już wolę na wielo- wydać i może będą dla następnego maluszka.
katrioszka
20-06-2016, 21:41
Spróbuj jeszcze w takim razie wełniaka Wełniaste. Mój m. jest nimi zachwycony, bo są tak zgrabne.
Spróbuj jeszcze w takim razie wełniaka Wełniaste. Mój m. jest nimi zachwycony, bo są tak zgrabne.
Czytasz w moich myślach. Tez chcę ich spróbować ale czekam na uzupełnienie asortymentu. Już zagadnęłam do właścicielki. Teraz będzie "remont" sklepu online. Czekam aż się skończy. Trochę się boję tego lanolinowania ale chyba jakoś ogarnę.
U mnie mąż nie chciał zmieniać pieluch do momentu, jak pokazałam mu otulacz SIO z wpiętym wkładem. Od tego czasu nie było problemu. Okazało się, że nie umiał przyznać się do tego, że brzydzi się wkładać rękę do kieszonki a z formowanką i otulaczem sobie nie radził. Otulacze SIO załatwiły sprawę :)
U mnie mąż nie chciał zmieniać pieluch do momentu, jak pokazałam mu otulacz SIO z wpiętym wkładem. Od tego czasu nie było problemu. Okazało się, że nie umiał przyznać się do tego, że brzydzi się wkładać rękę do kieszonki a z formowanką i otulaczem sobie nie radził. Otulacze SIO załatwiły sprawę :)
Tę pieluszkę Mommy Mouse to właśnie SIO wybrałam. Dokładnie z tego powodu. Zobaczymy co mąż na nią powie.
SIO Mommy Mouse jeszcze nie przyszedł a my od 3 dni 24h w wielo :D
Lato nam pomogło. W jedno- zaczęły pojawiać się otarcia albo odparzenia, pomimo że nie siedział cały czas w jedno- a pieluszki zmieniałam często. Po zmianie na wielo- od razu było lepiej. Z tego też powodu mąż też przekonał się do wielo- również poza domem. Na noc też zaczął ubierać wielo- a to najczęściej on szykuje synka do snu. Jeszcze tylko muszę obczaić co zakładać na noc aby nie przeciekało, ale do tego tez dojdziemy. :lol:
Sukces :cool:
Dzięki za wsparcie i Wasze pomysły.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.