Zobacz pełną wersję : odpieluchowani po EC podzielcie się doświadczeniem
magnolia
07-05-2009, 21:26
Drogie mamy, forum już trochę działa więc pewnie znajdą się tu mamy, które praktykowały EC od kiedy maluszki były mniej lub bardziej malutkie a teraz już są całkiem wolne od pieluszek - podzielcie się więc doświadczeniem z nami - tymi mniej lub bardziej na początku drogi. Warto było (głupie pytania :hide: ), miało to jakiś wpływ na czas ostatecznego odpieluchowania (to tak z czystej ciekawości) itp? Może są jakieś mamy z większą ilością odpieluchowanych dzieci po EC i bez EC, jakieś różnice? Tak mnie jakoś naszło... :roll:
myślałam o tym ostatnio:) madzia jeszcze nie odpielchowana całkiem ale już niewiele nam brakuje. ma rok i 9mcy, wysadzana od 4 mca. sygnalizuje zawsze kupkę przed, często siusiu przed i albo w trakcie, jeszcze niestety. z nocnikiem problemu nie ma, wie do czego służy. sadzana bez własnego sygnału tez robi siusiu. noce często suche, dziś np. popołudniowy spacer też.
zastanawiałam się czym się różni nasze wychodzenie z pieluch od dzieci niewysadzanych. w sumie nie mam porównania więc nie wiem. ale chyba głównie chodzi o zrozumienie czym jest nocnik, brak strachu przed własną kupką i samym wypróżnianiem, i brak konkretnego "okresu odpieluchowania" - po prostu płynnie nam przychodzą kolejne etapy. mam wrażenie, że bunty i regresy już za nami, choć nieraz miałam takie wrażenie i wczesniej:)
generalnie mimo, że nie mamy spektakularnego sukcesu na koncie w postaci szybkiego wyjścia z pieluch, to ja jestem bardzo zadowolona, że nocnik u nas pojawił się tak wczesnie. wszystko się dzieje jakoś bardziej naturalnie a ja na pewno dzięki wysadzaniu szybciej załapałam jak mam odczytywać potrzeby dziecka, nie tylko te pieluszkowe:)
magnolia
07-05-2009, 21:50
wszystko się dzieje jakoś bardziej naturalnie a ja na pewno dzięki wysadzaniu szybciej załapałam jak mam odczytywać potrzeby dziecka, nie tylko te pieluszkowe:)
no właśnie, ja wysadzam w sumie od niedawna bo od miesiąca ale to porozumienie wyczuwa się już od początku:)
zastanawiałam się czym się różni nasze wychodzenie z pieluch od dzieci niewysadzanych. w sumie nie mam porównania więc nie wiem. ale chyba głównie chodzi o zrozumienie czym jest nocnik, brak strachu przed własną kupką i samym wypróżnianiem,
i mam wrażenie, że Franek juz doskonale rozumie co to miseczka i co się nad nią wyprawia, bo to że doskonale rozumie jak sika i robi kupę to obserwuję od początku, i gdyby nie wysadzanie nie miałabym najmniejszej szansy tego doświadczyć. Niesamowite jest to, że dzięki wysadzaniu tak naprawdę uświadamiamy sobie, ze nasze dziecko jest dużo bardziej złożone niż nam się wydaje, że może płakać nie tylko jak jest głodne.
A jak to jest z przejściem od miseczki do nocniczka? Dziecku nie robi to różnicy? Bo to przed nami i zastanawiam się jak będzie, bo mam wrażenie, że Franek raczej nie za bardzo reaguje na moje sygnały werbalne eee/si si ale raczej właśnie na fakt przebywania nad miseczką, bo jak go wysadzam to robi to na co akurat ma ochotę niezależnie od tego co ja tam sobie pod nosem mruczę (ale prawie zawsze wysadzany coś robi :jump: )
Alicja jest już całkiem odpieluchowana od jakiś 2 mies. Wyszło bardzo naturalnie - zaczęła mi wyraźnie dawać do zrozumienia ze chce siusiu - ciągnąć za rękę do toalety ;). Żeby było dziwniej zaczęło się od tego że robiła to rano, zaraz po obudzeniu (pieluszka nocna była sucha). Potem coraz częściej w dzień. Teraz jest tak - jak wiem że pewnie chce jej się siusiu to się jej pytam. Jak akurat się jej chce a ja tego nie zaczaję, to przychodzi i ciągnie mnie (Albo tatusia) do łazienki. Pieluch nie używamy, wpadki są bardzo rzadkie (chyba 3 były wszystkie takie że młoda tylko popuściła), ale jeszcze nie robiłam takiej próby czy sama da znać za każdym razem w ciągu dnia.
erithacus
08-05-2009, 15:00
My tez podniesiemy statystyki. ;)
Zuza na częściowym EC od piątego miesiąca życia. Odpieluchowana w wieku 16 miesięcy. Przejście od pieluch do stuprocentowego (no, prawie) wołania na nocnik zajęło dwa tygodnie.
Wydaje mi się, że najważniejszą rolą wczesnego wysadzania jest przyzwyczajanie dziecka do nocnika i czynności z nim związanych. Potem, dwuletnie/półtoraroczne dziecko przyjmuje naukę czystości bardzo naturalnie, bez traumatycznych przeżyć.
Tak na marginesie to bardzo mnie zastanawia ile zależy od postępowania rodziców, a ile tak naprawdę od dziecka. Będę mogła to stwierdzić dopiero kiedy Zuza będzie miała jakieś rodzeństwo.
Może ktoś jeszcze opisze, czego można się spodziewać w późniejszym (końcowym? :) ) etapie EC.
Jestem ciekawa dokąd zmierzam :hmm:
dziewczyny - brawo! piękny wiek na odpieluchowane maluchy :D
erithacus, myślę, że bardzo dużo zależy od dziecka. magda jest dość energiczna, emocjonalna, czesto na maksa zajęta swoimi sprawami i ewidentnie widzę, że przekłada to co robi nad komunikowanie, że chce siusiu. to szczeglnie widać w różnicy między dniami gdy jesteśmy standardowo w domu+spacery a dniami gdy wiele się dzieje (wyjazd, dziadkowie etc). w tym drugim przypadku komunikowania nie ma prawie żadnego, a i posadzenie jej na nocnik bywa trudne. ona ma spore poczucie swoich potrzeb i jak coś jej nie w smak (nocnik) to nie i koniec.
Może ktoś jeszcze opisze, czego można się spodziewać w późniejszym (końcowym? :) ) etapie EC.
Jestem ciekawa dokąd zmierzam :hmm:
Dobra, tylko nie wiem o co właściwie chodzi. EC jak EC, należy się spodziewać że czasem będzie wychodzić z czasem nie i że czasem dzieć będzie chciał współpracować a czasem będzie miał dużo ważniejszych rzeczy. Czyli jak zwykle ;)
yoarashi
10-05-2009, 22:30
mart, stosujesz EC i mimo to twoje dziecko nie lubi nocnika? Jak to jest?
Dobra, tylko nie wiem o co właściwie chodzi. EC jak EC, należy się spodziewać że czasem będzie wychodzić z czasem nie i że czasem dzieć będzie chciał współpracować a czasem będzie miał dużo ważniejszych rzeczy. Czyli jak zwykle ;)
A z perspektywy czasu - warto było? Dlaczego? Co zmieniłabyś przy następnym dziecku, a czego byś się trzymała?
Jagienka
15-06-2009, 18:05
Wojciech Eichelberger w jednej ze swoich książek ("Kobieta bez winy i wstydu") wspomina o tym, że takie małe dzieci nie są w stanie fizjologicznie kontrolować swoich zwieraczy i zbyt wczesne sadzanie dziecka na nocniku jest dla niego torturą. I w efekcie "mała dziewczynka pomału dochodzi do wniosku, że ta brzydka pupa, będaca powodem tak wielu przykrości i kłopotów mamy, z pewnością nie jest częścią jej ciała. Nie wie jeszcze, że odcina się od swojej plci i seksualności".
Zastanawiam się, jakie znaczenie ma tutaj samo nastawienie i motywy mamy wysadzającej dziecko. W przytoczonym tu przykładzie Eichelberger zwraca też uwagę na to, ze matka zaczyna wysadzac dziecko, aby pozbyć się problemu pieluch.
Kiedy ja zaczęlam wysadzać 6cio miesięczną Antosię, miałam na celu raczej to, zeby moje dziecko nie było zmuszone leżeć we wlasnych odchodach. Kierowałam się jedynie poszanowaniem Jej godnosci jako człowieka, a nie wlasną wygodą. Nie chodzilo mi nawet o uczenie Jej korzystania z nocnika, bo z doświadczenia moich znajomych (których dzieci pampersowe) wynika, ze około 2giego roku życia dzieci są już bez pieluch i bez problemu korzystają z nocnika i toalety i nie towarzyszą temu żadne bunty itp.
Mam nadzieję, ze nie zaszkodzilam własnej Córce we wspomnianych kwestiach.
A z drugiej strony zastanawiam się, na ile takie małe dzieci rzeczywiście sygnalizują potrzeby, a na ile to my na podstawie obserwacji zachowań dziecka rozpoznajemy, o co biega :wink:
Wojciech Eichelberger w jednej ze swoich książek ("Kobieta bez winy i wstydu") wspomina o tym, że takie małe dzieci nie są w stanie fizjologicznie kontrolować swoich zwieraczy i zbyt wczesne sadzanie dziecka na nocniku jest dla niego torturą. I w efekcie "mała dziewczynka pomału dochodzi do wniosku, że ta brzydka pupa, będaca powodem tak wielu przykrości i kłopotów mamy, z pewnością nie jest częścią jej ciała. Nie wie jeszcze, że odcina się od swojej plci i seksualności".
Zastanawiam się, jakie znaczenie ma tutaj samo nastawienie i motywy mamy wysadzającej dziecko. W przytoczonym tu przykładzie Eichelberger zwraca też uwagę na to, ze matka zaczyna wysadzac dziecko, aby pozbyć się problemu pieluch.
hmm, no coz moja motywacja byla taka
1. zeby nie siedzialo przede wszytskim kupie
2. zeby przyzwyczaily sie do nocnika zanim zaczna chodzic :)
3. i owszem, zeby zmniejszyc ilosc pieluch :twisted:
ale ja nie robie dziecku "problemow" - siedzimy na nocniczku to ma byc zabawa, zrobi cos - super, nie zrobi tez super :) nie chce - to nie. Watpie zebym w jakikolwiek sposob szkodzila kasi czy kubie. No chyba zebym mowila, ze to be jest i krzyczala na nich albo dawala klapsy za sikanie w pieluche albo nie robienie do nocnika? Czytalam o takich metodach odpieluchowania. Przeciez EC ma w zalozeniu kontakt i obserwacje dziecka a nie wywieranie presji zeby dziecko nie sikalo w pieluche. Pewnie, jesli w gre wchodzi presja i agresja to moze miec racje.
Ale sie napisalam :)
calineczka
16-06-2009, 01:06
Ja myślę, że musimy jeszcze spytać Kingę - ona ma takie 3 dziewczyny co na ec były (tzn. jedna jest jeszcze)-ona "obcykana" w temacie :wink:
Jagienka
16-06-2009, 09:16
Ja myślę, że musimy jeszcze spytać Kingę
A Kto to Kinga? :roll:
PodwójnaMama
16-06-2009, 09:41
Ja myślę, że musimy jeszcze spytać Kingę
A Kto to Kinga? :roll:
http://www.chusty.info/forum/memberlist.php?mode=viewprofile&u=3213
Jagienka
16-06-2009, 10:04
Ja myślę, że musimy jeszcze spytać Kingę
A Kto to Kinga? :roll:
http://www.chusty.info/forum/memberlist.php?mode=viewprofile&u=3213
dzięki :kiss:
tak mi się wydawało, że pewnie o autorkę stron bepieluch.pl i chusta.pl chodzi, ale nie pamiętałam, ze Ona Kinga :wink:
Tak na marginesie to bardzo mnie zastanawia ile zależy od postępowania rodziców, a ile tak naprawdę od dziecka. Będę mogła to stwierdzić dopiero kiedy Zuza będzie miała jakieś rodzeństwo.
do rodziców i dziecka dodaj jeszcze splot okoliczności zewnętrznych ;)
trzy miesiące temu ec szło tak dobrze, że wydawało mi się, że córa odpieluchuje się do półtora roku.
ale w szesnastym i siedemnastym miesiącu wydarzyło nam się sporo nowości.
najpierw janka nauczyła się samodzielnie i pewnie chodzić. i od tego dnia na nocnik nie było już czasu ;) dwa dni później wyjechaliśmy na tydzień w nowe miejsce, a po powrocie do domu rotawirus, biegunka i szpital. potem był problem z kupami spowodowany pomidorami w każdej postaci. i, jakby tego było mało, wszystkie trójki wychodzące na raz.
dziecko mam niemal od dwóch miesięcy całkowicie pieluchowe i stopniowo próbuję ją na nowo oswajać z nocnikiem. powoli idzie. pocieszam się, że po każdym buncie idzie coraz lepiej...
Wojciech Eichelberger w jednej ze swoich książek ("Kobieta bez winy i wstydu") wspomina o tym, że takie małe dzieci nie są w stanie fizjologicznie kontrolować swoich zwieraczy i zbyt wczesne sadzanie dziecka na nocniku jest dla niego torturą. I w efekcie "mała dziewczynka pomału dochodzi do wniosku, że ta brzydka pupa, będaca powodem tak wielu przykrości i kłopotów mamy, z pewnością nie jest częścią jej ciała. Nie wie jeszcze, że odcina się od swojej plci i seksualności".
Zastanawiam się, jakie znaczenie ma tutaj samo nastawienie i motywy mamy wysadzającej dziecko. W przytoczonym tu przykładzie Eichelberger zwraca też uwagę na to, ze matka zaczyna wysadzac dziecko, aby pozbyć się problemu pieluch.
Kiedy ja zaczęlam wysadzać 6cio miesięczną Antosię, miałam na celu raczej to, zeby moje dziecko nie było zmuszone leżeć we wlasnych odchodach. Kierowałam się jedynie poszanowaniem Jej godnosci jako człowieka, a nie wlasną wygodą. Nie chodzilo mi nawet o uczenie Jej korzystania z nocnika, bo z doświadczenia moich znajomych (których dzieci pampersowe) wynika, ze około 2giego roku życia dzieci są już bez pieluch i bez problemu korzystają z nocnika i toalety i nie towarzyszą temu żadne bunty itp.
Mam nadzieję, ze nie zaszkodzilam własnej Córce we wspomnianych kwestiach.
A z drugiej strony zastanawiam się, na ile takie małe dzieci rzeczywiście sygnalizują potrzeby, a na ile to my na podstawie obserwacji zachowań dziecka rozpoznajemy, o co biega :wink:
Po pierwsze - EC jest stosunkowo niedawno odkrywane na nowo w świecie zachodnim i Eichelberger prawdopodobnie odnosi się do praktyk z pierwszej połowy XX wieku, kiedy to tresowano dzieci, żeby nie sikały w pieluchy. Wyraźnie nie spotkał się z EC, bo wtedy by wiedział, że "wcześnie" nie oznacza automatycznie "z przymusem".
Po drugie - wcale nie wykluczone, że dzieci, które nie kontrolują zwieraczy w wieku 18 miesięcy po prostu nie miały okazji ich uruchamiać siedząc cały czas w pieluchach - natomiast wychowanie z EC umożliwia im zapanowanie nad zwieraczami znacznie wcześniej (nawet przed upływem pierwszego roku życia).
Po trzecie - motywacja matki typu: chcę mieć spokój z praniem, jest jak najbardziej naturalna, o ile nie przekłada się na napięcie i nerwowość w podejściu do tematu. Miliony kobiet na świecie pewnie robią to także z tego powodu. Ciekawe jest, że dla kobiet gdzie EC jest najnaturalniejsze dla świecie zachodni zwyczaj trzymania dzieci w ich własnych odchodach jest właśnie niezrozumiałą torturą i czymś absurdalnym.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.