Zobacz pełną wersję : "W morderczym uścisku", hehe...
GW wyciagnęła dzisiaj na główną stronę blog Ojciec Wwwirgiliusz chowa dzieci swoje
(http://Ojciec Wwwirgiliusz chowa dzieci sw), okraszony pięknie sciśniętym w torbie na dzieci maluchu :mrgreen: Tytuł zachęca do lektury: "W morderczym uścisku. Wiązanie dziecka w chuście to dowód wyższości kobiet"!
http://ojciecwwwirgiliusz.blox.pl/2014/02/W-morderczym-uscisku.html#TRCuk
miałam też linkować :) hihiih
Pomarańcza
26-02-2014, 11:46
Łomatko, ale się uśmiałam! :lol:
Ale coś w tym jest, mój mąż chyba nigdy nie ogarnie szmaty, za to pozwala się mi omotać.
PchlePsotki
26-02-2014, 11:48
haha dobre.
jestem ciekawa ile dzieć ma, bo moja roczniaczka kociokwiku dostaje w nosidle o chuście mogę pomarzyć.
dla mojego m. mt to już za wiele a co dopiero szmata(dziecie na nim motałam jak jeszcze dziec współpracował czyli był nie chodzacy).
kornflejka
26-02-2014, 11:53
Ja to sobie nie zdawałam sprawy, że chusta to taki lans :twisted:
My stosujemy metodę baby steps - mąż na razie opanował elastyka, z tkaną popróbujemy jak ja ją opanuję ;)
uśmiałam się, jakbym swojego starego widziała (i siebie na początku plecaczkowania) ;)
Hahaha, to u nas było na odwrót. Mężowi syn starszy dawał się zamotać bez problemu, u mnie ryczał wniebogłosy ;)
Chciałam tylko zauważyć że komentarze równie dobre jak sam tekst.
Gabriela1999
26-02-2014, 12:49
świetnie napisane :-), mojego M, nawet ergonomik pokonał....a co dopiero chusta
Póki co ja też walczę z synkiem, który ma 2 m-ce i przy wiązaniu kangurka robi z ciała kołyskę. I co tu zrobić z takim, co to główki nie trzyma i wygina się nonstop do tyłu ;-)
Wysyłane z mojego GT-S5830 za pomocą Tapatalk 2
panthera
26-02-2014, 13:21
hm...to mam wyjątkowego męża. bez problemu wiązał, na początku elastyka później tkaną i kółkową. owszem w tkaną starszego już Maćka (od ok pół roczku). owszem pytał czy jest ok ale poprawiał sam.
oczywiście wolał MT i nosidło, bo szybciej, ale kieszonkę i 2X wiązał cierpliwie z chust testowych i nawet swoje opinie pisał.
HoliPoli
26-02-2014, 14:37
mój się ucieszył, że jemu lepiej idzie :mrgreen:
owieczka33
26-02-2014, 17:22
Sądzę, że każdego początki wygladaja podobnie ;)
I widziałam tatusiów, którzy wczesniej niz mamy łapali motanie jakby byli odwazniejsi w tej kwestii :)
mój wiązał na początku lepiej niż ja, wkurzało mnie to ale po złamaniu chusty dogoniłam go ;)
Mój A pięknie mota kieszonkę :D A teraz go przekonuję do plecaków powoli.
kwiacior32
26-02-2014, 20:26
Dobre, dobre, bardzo dobre, uśmiałam się troszkę, ale prawda w tym jakas jest:lol:
Ojciec mych dzieci dumnie nosi w manduce, chusty odmówił, jak mu dawałam dziecko na spacer, nosił je na rękach:O
mój mąż na szkoleniu radził sobie znacznie lepiej niż ja (co prawda byłam wtedy jeszcze w ciąży...;)) - ale jak już przyszło do noszenia Franka, to na razie noszę tylko ja ;) R. mówi, że kółkowa będzie lepsza/łatwiejsza :)
huskymama
27-02-2014, 23:02
W większości przypadków jest tak jak w tym tekście .... mój M też od początku wolał nosidło i jak tylko mogliśmy małą do niego włożyć był przeszczęśliwy :-) A potem zobaczył ten wątek http://www.chusty.info/forum/showthread.php/31530-2-lata-chustowania-chusta-uskrzydla-%28DU%C5%BBO-NOWYCH-FOTEK-POST-94%29 i po kilku dniach dziwnym trafem chciał z chustą popróbować hehehe ale już było za późno bo wszystkie zamieniłam na krótkie 3,8 :ninja: Natomiast u moich znajomych wyjątek.... facet sam się nauczył wiązać z instrukcji....jak do nich przyszłam byłam w szoku, że całkiem dobrze to wygląda.....dałam mu tylko kilka wskazówek żeby nie bał się mocniej podociągać i jak podeprzeć główkę i od razu zakumał. A dziewczyna niestety mimo szczerych chęci nie nosi bo jakoś nie umie ogarnąć szmaty.
Mój mąż miał raz na sobie nosidlo i stwierdził, ze woli chustę :) kieszonka super mu wychodziła. Teraz nosi czasami młodego w plecaku prostym, tylko potrzebuje pomocy w przełożeniu chusty pod nogami młodego, bo nie potrafi tak mocno rąk wygiąć do tyłu ;)
goszkaaaaa
03-03-2014, 13:24
A mnie jakoś ten tekst nie rozsmieszyl.. Wręcz taki ironiczny mi sie wydał, ale sie moze mylę..moze nie lubię po prostu takiego sposobu pisania czy podejścia do problemu..
A moze ów ojciec Wirgiliusz nie ćwiczył jeszcze wystarczająco duzo?
moj maz , podobnie jak i ja, na początku chustowania wyraził zdziwienie na widok długiej szmaty, rownież nie raz zaliczylismy wszelkiego rodzaju kręcenie sie, wiercenie i próby wydostanie sie z chusty , a także obslinienie i tym podobne akcje;) ale na szczęście nas to nie zniechęciło:)
Trafilam na to dzis i swietne, zarowno tekst jak i komenty pod spodem. Ojciec W widac, ze ma pozytywne podejscie do tematu i mysle, ze juz niedlugo bedzie miszczem chustowiazania, mam nadzieje, ze zaskoczy nas rownie dobrym tekstem na ten temat :D
Widzialam pare waszych wpisow, dziewczyny ;) tez sie wpisalam.
Moj maz... coz, on albo na rekach, albo po domu po swojemu, po afrykansku, w swoim kawalku materialu. Poza domem nie, bo nie lubi byc w centrum uwagi. W ogole jak pierwszy raz zobaczyl chuste, jaka jest dluga, to nie wierzyl, ze z tego da sie cos zawiazac i nie zaplatac sie na amen podczas. Teraz juz wie :)
beniutka_bo
04-03-2014, 13:44
Niezłe, trochę dystansu i można się uśmiać :D Swoją drogą- chyba coś w tym jest, że faceci jakoś się poddają z motaniem. Mój stanął, rozciągnął łapy na boki jak znany pomnik ze Świebodzina i czekał, aż mu zamotam :]
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.