Zobacz pełną wersję : noszenie 7miesięcznego dziecka
groszynka
16-01-2014, 17:47
witam wszystkich serdecznie,
do tej pory obserwowałam forum i nie miałam okazji podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
zwracam się do doświadczonych chustowiczek z zapytaniem czy wy też miałyście problem z noszeniem dziecka przodem do siebie?
ja noszę córkę od 2 miesiąca życia a teraz kiedy ma prawie 7 miesięcy wyjście w chuście jest prawie niemożliwe. czy to przez wstęp do raczkowania bo odpycha się strasznie ode mnie? macie pomysły co z tym zrobić? problem jest poważny bo mała nienawidzi wózka i w chuście spacerujemy.
dziękuję za rady
FatalFuchsia
16-01-2014, 17:53
Wiekszosc forumowiczek nosi dzieci w tym wieku na plecach, tak ze moga obserwowac co sie dzieje.
A siedzi? Bo u mnie też bylo podobnie i zaczelam jej wyciągać ręce w kiszonce i nosilam w 2x-ale siedziała od 6 msca. Daje jej tez cos do zabawy do reki żeby chociaż spokojnie wyjść-w trakcie spaceru wpuszcza ten gadżet między nas i sie dziwie, jak rozwiązuje, ze coś wypada:-) Całkowicie problemu nie zlikwidowalo-mnie tu poradzono noszenie na plecach ale cwiczymy i jest ciagle średnio. Ostatnio od nowa zaprzyjaźniamy się z wózkiem bo balam sie specerowania po oblodzonych chodnikach z dzieckiem w chuście i czasami się udaje mimo ze wczesniej nie było szans i doskonale rozumiem co to znaczy dziecko nie wozkowe.
na szybko z telefonu
A może wychodź podczas drzemki? Ja tak spaceruję z chodzącym ponad roczniakiem.
groszynka
16-01-2014, 18:15
no właśnie jeszcze nie siedzi.
może zacznę się uczyć wiązania na plecach.
co do drzemki to niemożliwe bo tak lekko śpi, że hoho
dziękuję za porady:)
marynarka
16-01-2014, 21:22
no właśnie jeszcze nie siedzi.
może zacznę się uczyć wiązania na plecach.
co do drzemki to niemożliwe bo tak lekko śpi, że hoho
dziękuję za porady:)
Moja jeszcze nie siedzi, ale na szybko wrzucam w mei taia (na góra 20 min.) jak już wytrzymać nie mogę jej jęczenia. W chustę nie zdążyłabym się zamotać, bo tak wierzga :P A na plecy z tobołka kiedyś wrzucałam kilka razy, ale teraz jak się mała na chuście znajdzie, to fik i na brzuchu już leży. Z biodra nie daje rady :? bo się boi, że spadnie chyba. Ostatnio chciałam ja w mietka na plecy wrzucić, to taki był płacz, że głowa mała... :duh: Życzę wytrwałości :thumbs up:
Ja tam nosilam w tym wieku z przodu w kieszonce.Wiazalam troche wyzej, tak ze maly sobie wszystko widzial znad mojego ramienia, fakt tylem do kierunku jazdy no ale widoki byly.
Tak od okolo 8 miesiaca ( jak zaczal raczkowac) faktycznie mniej nosilam, bo synek sie ciagle wyginal na boki, a sporadycznie wyginal do tylu i patrzyl w niebo.Nawet myslalam, ze to juz koniec noszenia, a teraz ma 14 mcy i najchetniej by w chuscie siedzial.Fakt w koncu nauczylam sie plecaka.
Groszynko , wydaje mi sie,ze jest to przejsciowe :)Niemniej jednak sproboj nowych wiazan, moze faktycznie wrzucenie dziecka na plecy czesciowo rozwaze problem. :)
Dokładnie w tym samym wieku miałam identyczny problem. Dziecko chce już się rozglądać, czuje się za bardzo ograniczone z przodu, i się wyrywa. Od tego czasu nosimy synka na plecach, i nie ma problemu z odpychaniem :)
Ja chyba się powoli przerzucałam w tym czasie na MT, bo sensowne dociągnięcie chusty przy takim wiercipiętku graniczyło z cudem!
Ja noszę mojego w kieszonce. W wózku po krótkim czasie spokoju jest marudzenie albo płacz. W chuście jest ok, tylko muszę bardzo dobrze zamotać, bo inaczej po krótkim czasie jest mi niewygodnie (noszę ponad 9 kg do tego często fikające w chuście). Podczas wiązania jest mała masakra, ale jakoś udaje mi się go opanować :-)
Na plecach próbuję co jakiś czas, ale z marnym skutkiem, bo o ile wrzucenie z tobołka jakoś idzie, to zanim zdążę dociągnąć chustę to Filip już ćwiczy wyprosty i tobołek trafia szlag :( Poza tym mam kurtkę z dopinką, więc noszenie tylko z przodu na spacerze wchodzi w grę...
emila244
16-01-2014, 23:57
Z przodu noszę Małego tylko w czasie wieczornej drzemki. Na spacery wychodziliśmy w plecaku prostym, bo w kieszonce ciągle się wyginał, żeby widzieć, a poza tym jego głowa była zaraz pod moją brodą, a nogi przeszkadzały po schodach wchodzić. Na dokładkę jest ciężki (10kg) i wymiękałam. Na plecach też nie było rewelacji, bo plecak prosty wcale prosty się nie okazał. Na szczęście od kilku dni jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami nosidła i to jest to :)
abcd_2007
17-01-2014, 00:00
My teraz jak jest już zimno nosimy się w kieszonce ipod polarem lub kurtką (jak dziś). Jak jest cieplej i po domku to tylko w plecaku. Młodemu zaraz stuknie 9 miesiecy
groszynka
17-01-2014, 11:19
dziękuję wszystkim za sugestie
o ile plecak mogę wiązać w domu to niestety przy tej pogodzie moja kurtka nie pozwala na takie akrobacje musiałabym mieć taką specjalną
a co do nosideł to polecacie jakieś i czy w ogóle można z nich korzystać jeśli dziecko nie siedzi
pozdrawiam
Ja mam Tulę, ale nie używam, czekam aż usiądzie. Nosidła są dla dzieci, które siedzą.
Czyli na plecach można nosić dziecko, które jeszcze nie potrafi samodzielnie siadać???
W chuscie - jak najbardziej!
Karolcia
19-01-2014, 21:11
Tak, na plecach można nosić jak tylko dziecko trzyma główkę. Zwykle gdy dziecko staje się bardzie ruchliwe i samodzielne, preferuje wiązania na plecach, żeby móc się rozglądać. Osobiście na kurtkę i na ty etapie ruchliwości wolę wiązać nosidło. Myślę, że dopasowany wielkościowo MT spełniłby swoje zadanie.
W plecaku prostym teoretycznie mozna nawet nietrzymajce glowki. Choc niewielu rodzicow sie decyduje na take noszenie.
Moją Aurelkę (za tydzień skończy 9 miesięcy) nosze głównie w plecaku od jakiegoś miesiąca po domu. Na spacery jeszcze w kieszonce (z tym, że moja Mała jest szczuplutka i dość lekka - nie czuję na przodzie za dużego ciężaru), ale nasze spacery sa ostatnio krótkie, takie do 40minut bo pogoda fatalna. Jak przerobie kurtkowe znalezisko lumpelkowe i zrobię dziurę z tyłu, to pewniei i na dwór będziemy się plecakowac.
Co do odpychania się przy motaniu, to też to mamy przy kieszonce, no i oczywiście głowinka do góry, szyja jak żółw, coby oglądac sobie niebo. Jeśli chodzi o plecak, to motamy się z siedzenia, tzn sadzam małą na chuście, zachęcam, żeby zajeła sie przez chwilę metką z chusty miedzy swoimi nogami, siadam do niej plecami, podnoszę, dociągam i już :) Tak się mniej boję, a w razie niebezpieczeństwa mamy kanapę za sobą.
Dzięki dziewczyny! Zaraz będę szukać warsztatów plecakowych bo już się nie mogłam doczekać żeby wrzucić małą do tyłu;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.