PDA

Zobacz pełną wersję : chusty już są niemodne!!!;)



Fiona
24-04-2009, 12:04
widziałyście?
szwagier mi przysłał :lool:
http://www.joemonster.org/art/11386/Now ... _z_dziecmi (http://www.joemonster.org/art/11386/Nowy_trend_w_spacerach_z_dziecmi)
:lool:

hanti
24-04-2009, 12:07
wczoraj widziałam fajny obrazek
dziecko jechało na pchaczu w szalkach mama szelki trzymała i usiłowała prowadzić wózek :lol:
byłam w tedy z mamą na spacerze i obśmiałyśmy się jak norki :lool:

Frezis
24-04-2009, 12:08
OMG :shock:

:lool:
rewelacyjna puenta pod zdjęciami :mrgreen:

aliona
24-04-2009, 12:09
:lool:
że też ja na to nie wpadłam. smycz po psie gdzieś jeszcze mam.

ulinha
24-04-2009, 12:19
Jestesmy wlasnie z Maryska po pierwszych zupelnie tuptanych spacerkach. Wyglada to tak ze Mala idzie tj biegnie tam gdzie chce, ja biegne za nia modlac sie, zeby zdarzyc zanim na ulice wyleci. Wybieram wiec alejki z dala od samochodowego ruchu, a gdy juz trzeba mocno zaciskam swoja dlon na marysinej lapce bojac sie jednoczesnie, zeby mala za bardzo sie nie wywijala (zeby jej barku nie wykrecic)... Mala ma jeszcze kroczki malutkie i male przyspieszenie, ale te umiejetnosci wytrenuje na pewno...
Nigdy mi do glowy nie przyszlo, zeby Mala wsadzic w smycz, ale patrzac na te zdjecia nie odbieram ich az tak bardzo negatywnie. Smyczy w domu nie rozumiem, ale na ruchliwej ulicy zrozumiem. Bede sie starala nauczyc Maryske chodzenia za lapke i zrozumienia powagi sytuacji w momencie ucieczki, ale mowiac szczerze na sama mysl o takich wy-biegach mam gesia skorke...

Ilonsa
24-04-2009, 12:26
Nie podobają mi się takie smycze ale zobaczymy co powiem jak Hania zacznie chodzić i będę musiała ją ganiać :lol:

pszczoła
24-04-2009, 12:28
wczoraj widziałam fajny obrazek
dziecko jechało na pchaczu w szalkach mama szelki trzymała i usiłowała prowadzić wózek :lol:
byłam w tedy z mamą na spacerze i obśmiałyśmy się jak norki :lool:


Podobnie ja wyglądałam zimą, ciągnąc sanki z pierworodnym i pchając wózek z kolejnorodną. :D

Co do tematu, mi do głowy nie przyszło szelek/smyczy używać...ale znam dzieci, którym szelki sa niezbędne. Nie wnikam czy to kwestia wychowania (albo jego braku), genów, czy czego tam jeszcze. Po prostu dla bezpieczeństwa, szelki są nieodzowne.
A jeszcze-mojemu znajomemu porwano dziecko w sklepie, stało przy nim, na chwilkę się odwrócił i już go nie było. Sytuacja, jaka mogła się zdarzyć każdemu i wszędzie. Szelki utrudniłyby porwanie (co nie znaczy, że będę wiązać dziecko do siebie, zeby go nie stracić z oczu :twisted: To taki przykład a propos nie wiem czego)

calineczka
24-04-2009, 12:38
Nie podobają mi się takie smycze ale zobaczymy co powiem jak Hania zacznie chodzić i będę musiała ją ganiać :lol:

właśnie
nie oceniam, zanim sama sie nie przekonam jak to jest.
ale generalnie wolę taką smycz, niż mamę buszującą w sklepie, a dziecko jeżdżące windą/schodami i generalnie "w ruchu" po centrum handlowym/hipermarkecie.

jasminee
24-04-2009, 12:38
Ja też tych szelek tak negatywnie nie odbieram. Tymek jeszcze nie chodzi, ale potrafię sobie wyobrazić jak mi się gdzieś próbuje wyrwac przy ulicy, albo w tłumie ludzi. Jasne, że dziecko trzeba posłuszeństwa uczyć, ale czasem takie szelki naprawde się przydadzą i zwiększają bezpieczeństwo. Zwłaszcza że u mnie spory ruch jednak pod domem jest i pewnie rozważę taki zakup :lol:

czukczynska
24-04-2009, 12:41
Nie podoba mi się pomysł smyczy dla dziecka.
Jednak w pewnych sytuacjach może być ona zbawienna.

salgonya
24-04-2009, 12:48
koszmarne są niektóre zdjęcia :omg:
a pisze to ta, która szelek przy starszym używała
ale do głowy by mi nie przyszło uwiązać tobiasza na takiej długiej smyczy, iść sobie, a dziecko ciągnąć za sobą :omg:
miałam szelki z bardzo króciutką smyczką, za którą chwytałam w momencie zbliżania się do ulicy czy innego niebezpiecznego miejsca. prowadzenie za rączkę nie wchodziło zupełnie w rachubę - taki typ dziecia ;)
gdy przeszkoda została ominięta, puszczałam smycz i tobiasz swobodnie sobie dalej tuptał.
z matyldą problemu nie mam (na razie?), ona bardzo lubi chodzić za rączkę. szelek nie używam

ithilhin
24-04-2009, 12:50
w parku spokojnym - po co?
na chodniku przy ruchliwej ulicy - mozze byc przydatne.

Agnen
24-04-2009, 12:55
ostatnio było tu:
viewtopic.php?f=9&t=15450&st=0&sk=t&sd=a&hilit=szelki (http://www.chusty.info/forum/viewtopic.php?f=9&t=15450&st=0&sk=t&sd=a&hilit=szelki)

enkeli
24-04-2009, 13:18
Ja nie wiem jak nasza malutka bedzie sie spisywac, jak juz zacznie chodzic - jest ruchliwa strasznie teraz, wiec nie daje szans za duzych na bycie w jedym miejscu. Szelki dostalismy od znajomych, po ich dzieciu w spadku. Jeszcze bylam w ciazy, usmialam sie, bo tez mi sie z psiakami skojarzylo. (btw, gdzies wsadzialam i nawet nie wiem jaka firma, i co z nimi). Ich dziecko zaczelo chodzic do szkoly, wiec pomysl nie jest nowy. Nie wiem, sprawdzimy, jak zacznie sie wyrywac - co sie dziwic dzieciom - swiat taki fascynujacy. Moze to sie sprawdzi lub wcale nie bedzie potrzebne.
Zauwazylyscie, ze te brazowe powtarzajace sie szelki na tych zdjeciach maja w sumie jaks taki plecaczek czy cos - taka niby malpke. Na poczatku myslalam, ze to to samo dziecko. A to ten sam model szeleczek. Faktycznie, pogubione dzieci w sklepach lub w tlumie - to zjawisko normalne, a dziecku nie powiesz "Stoj tu przy mnie i nie odchodz daleko". Znaczy - powiedziec mozesz..

yena
24-04-2009, 14:28
ciekawe, czy przyjdzie dzień, w którym szelki przestaną szokować

mnie takie obrazki nie szokują, bo nie tylko mi spowszedniały, ale nigdy nie widziałam w szelkach nic negatywnego

pewnie się zdarza, ze rodzice nadużywają smyczy/szelek, tak jak nadużywają władzy rodzicielskiej w ogóle. oby zdarzało się jak najmniej

kamuszyca
24-04-2009, 14:32
uważam, że w ruchliwych, niebezpiecznych, zatłoczonych miejscach to dobry pomysł. wcale mnie nie szokuje, wręcz przeciwnie. daje dziecku większą swobodę niż chodzenie "przy nodze" za rączkę.

visenna2
24-04-2009, 14:53
Ani zabawne, ani szokujące. Ot, stary pomysł - na TBW czytałam, że kilkaset lat temu mamy przywiązywały chodzące dzieci do siebie sznurkiem, i szły do roboty np w gospodarstwie. Albo wychodząc, wiązały do mebli.
I miały pewnośc że dziecko nie wlezie tam gdzie nie trzeba.

stokrotka.a
24-04-2009, 14:58
uważam, że w ruchliwych, niebezpiecznych, zatłoczonych miejscach to dobry pomysł. wcale mnie nie szokuje, wręcz przeciwnie. daje dziecku większą swobodę niż chodzenie "przy nodze" za rączkę.
wychodzę z tego samego założenia :thumbs up:

enkeli
24-04-2009, 15:07
No tak tak, nie nowy - jak pisalam i ja. Tylko wlasnie zalezy gdzie. Bo tu u mnie to raczej obrazek nagminny. Wszystko zalezy od kultury i chyba od tego, co oferuje sie w sklepach. I jak mysla kierowane tymi kulturowymi nawykami mamy. Ja mysle, ze te szelaczki z plecaczkiem to fajna rzecz i tym razem nie gadzet - bo i uzytecznosci tez to troszke ma - pierwsza to ta szeleczkowa sprawa, a druga, ze do plecaczka cos tam wsadzasz dziecku, lub samo go sobie przed podroza pakuje. Caly czas mysle o imprezach masowych i pogubionych dzieciach. W takim wypadku to super sprawa i dziecko nie musi stac tuz przy mamie czy tacie za reke, ale dalej i ciagle jest pod kontrola. Ale jak to w praktyce jest - nie wiem, musimy dorosnac. W kazdym razie jakies tam szeleczki podstawowe mamy.

PodwójnaMama
24-04-2009, 15:14
Teraz tylko czekamy, aż pod sklepami, poza palikami do przyczepiania psów, pojawią się też paliki "Tu przyczep swoje dziecko"
:thumbs up: :lool:
Ja też przeciwna nie jestem. Jak mam mniejszego w chuście a zbliżamy się do ulicy to albo muszę pochylić się żeby wiekszego za rękę trzymać (przez co malutkiemu w chuscie niekoniecznie jest wygodnie) albo młodemu rękę wyrywać i iść wyprostowana. Ale raczej z taką krótką rączką bym wolała- bo tak to wyglada jakby faktycznie pieski wyprowadzali. Lepsza byłaby raczej taka z krotką rączką żeby dziecko nadal szlo obok rodzica a nie 3 metry z przodu lub z tyłu :roll:

Budzik
24-04-2009, 15:27
O matko, znów temat szelek powraca... To już co najmniej 3 dyskusja o tym samym :roll:

lemonka
24-04-2009, 15:28
uważam, że w ruchliwych, niebezpiecznych, zatłoczonych miejscach to dobry pomysł. wcale mnie nie szokuje, wręcz przeciwnie. daje dziecku większą swobodę niż chodzenie "przy nodze" za rączkę.

Zgadzam się :)

Budzik
24-04-2009, 15:31
Ani zabawne, ani szokujące. Ot, stary pomysł - na TBW czytałam, że kilkaset lat temu mamy przywiązywały chodzące dzieci do siebie sznurkiem, i szły do roboty np w gospodarstwie. Albo wychodząc, wiązały do mebli.
I miały pewnośc że dziecko nie wlezie tam gdzie nie trzeba.

W Polsce też ich używano, chociaż pierwotną funkcją była nauka chodzenia. Nazywały się ryzy (stąd chyba powiedzenie "Trzymać kogoś w ryzach", czyli ograniczać swobodę).

natala
24-04-2009, 16:08
uważam, że w ruchliwych, niebezpiecznych, zatłoczonych miejscach to dobry pomysł. wcale mnie nie szokuje, wręcz przeciwnie. daje dziecku większą swobodę niż chodzenie "przy nodze" za rączkę.

Zgadzam się :)

tez sie zgadzam. i co wiecej - jakies dwa tygodnie temu sama nabylam jedne... po tym, ja mlody chcial chodzic a mnie po 10 minutach kregoslup zaczal wychodzic najpierw pod loparka, a po kolejnych 10 - druga czesc w okolicy krzyzy... on jest malutki, lapki ma nisko. sprobujcie isc przez 10 minut z reka wyciagnieta do gory caly czas, potem podyskutujemy o tym, czy to fajny wynalazek czy nie, dobrze?

forgetit
24-04-2009, 16:51
Mnie też nie szokuje, zwyczajnie ułatwiacz życia, nie musisz się stresować, że ci dziecko ucieknie pod samochód. Ja sama co prawda nie używam, bo mi jednak mentalnie nie do końca odpowiada trzymanie dziecka na smyczy, ale nie uważam, żeby to był jakiś bulwersujący pomysł. Jeden tylko zarzut mi się nasuwa na myśl: że przy takich szelkach, zamiast dziecku tłumaczyć, czemu nie może biec na ulicę, po prostu je zatrzymujesz i bardziej pracujesz z dzieckiem jak z "psem Pawłowa", niż wyjaśniasz, żeby zrozumiało. Na czym oczywiście traci wasz kontakt i więź.

kasiulka1975
24-04-2009, 18:25
Takie smycze mnie denerwuja,ja kilka razy Vercie mialam w szelkach,ale wlasnie w miejscach niebezpiecznych i pomoglo mi to.Potem juz przestala uciekac i teraz slicznie chodzi obok mnie albo za reke.

Frezis
24-04-2009, 18:38
Teraz tylko czekamy, aż pod sklepami, poza palikami do przyczepiania psów, pojawią się też paliki "Tu przyczep swoje dziecko"
:thumbs up: :lool:
Ja też przeciwna nie jestem. Jak mam mniejszego w chuście a zbliżamy się do ulicy to albo muszę pochylić się żeby wiekszego za rękę trzymać (przez co malutkiemu w chuscie niekoniecznie jest wygodnie) albo młodemu rękę wyrywać i iść wyprostowana. Ale raczej z taką krótką rączką bym wolała- bo tak to wyglada jakby faktycznie pieski wyprowadzali. Lepsza byłaby raczej taka z krotką rączką żeby dziecko nadal szlo obok rodzica a nie 3 metry z przodu lub z tyłu :roll:


Moim zdaniem to jest właśnie różnica między szelkami a smyczą :twisted:

Szelki - wydaje mi się, że w niektórych momentach faktycznie mogą się sprawdzać. My nie używaliśmy, Franek jest dość posłuszny a na ruchliwej ulicy czy w sklepie jest zazwyczaj w wózku. W parku czy piaskownicy nie widzę potrzeby.

Smycz - na tych zdjęciach to była właśnie głównie smycz. MOIM ZDANIEM smycz to jednak wynalazek dla psa... Dziwne to dla mnie, że rodzice idą przodem a dziecko z tyłu na smyczy... Ale jeśli komuś tak wygodnie...

zirca
24-04-2009, 20:25
nieładnie to wygląda....chyba więcej sie w ten sposób krzywdy dziecku robi- kto czytał continnum, zrozumie....

Agnen
24-04-2009, 20:27
nieładnie to wygląda....chyba więcej sie w ten sposób krzywdy dziecku robi- kto czytał continnum, zrozumie....

czytałam continuum i uważam że szelki mogą być świetnym sposobem na zastosowanie continuum w warunkach miejskich.

Agnen
24-04-2009, 20:31
Dziwne to dla mnie, że rodzice idą przodem a dziecko z tyłu na smyczy... Ale jeśli komuś tak wygodnie...

czyli uważasz że dziecko powinno iść przodem?? To moim zdaniem jest bardzo nienaturalne. Dziecko idzie przodem tylko jak się czuje naprawdę pewnie na swoim terenie. Żaden ssak nie prowadzi dziecka przed sobą, dorosły idzie pierwszy wypatruje niebezpieczeństw, a dziecko idzie za rodzicem i dzięki temu czuje się bezpiecznie na obcym terenie.


Jeden tylko zarzut mi się nasuwa na myśl: że przy takich szelkach, zamiast dziecku tłumaczyć, czemu nie może biec na ulicę, po prostu je zatrzymujesz i bardziej pracujesz z dzieckiem jak z "psem Pawłowa", niż wyjaśniasz, żeby zrozumiało. Na czym oczywiście traci wasz kontakt i więź.
Czemu nie tłumaczysz? :wink: W końcu w żaden sposób mówieniu szelki nie przeszkadzają.... to już chyba nie jest szelek wina że rodzice z dzieckiem nie gadają... :roll:

garlicgirl
24-04-2009, 21:10
mimo tych wszystkich argumentów za, nie podoba mi się to.
po prostu nie moja bajka. cieszę się więc, że udało mi się dwójkę wychować bez smyczy czy szelek - choć szelki do nauki chodzenia już mnie nie ruszają.
inna sprawa, że my więcej czasu na polu spędzamy niż przy ruchliwych ulicach ;)

PodwójnaMama
24-04-2009, 21:46
Teraz tylko czekamy, aż pod sklepami, poza palikami do przyczepiania psów, pojawią się też paliki "Tu przyczep swoje dziecko"
:thumbs up: :lool:
Ja też przeciwna nie jestem. Jak mam mniejszego w chuście a zbliżamy się do ulicy to albo muszę pochylić się żeby wiekszego za rękę trzymać (przez co malutkiemu w chuscie niekoniecznie jest wygodnie) albo młodemu rękę wyrywać i iść wyprostowana. Ale raczej z taką krótką rączką bym wolała- bo tak to wyglada jakby faktycznie pieski wyprowadzali. Lepsza byłaby raczej taka z krotką rączką żeby dziecko nadal szlo obok rodzica a nie 3 metry z przodu lub z tyłu :roll:


Moim zdaniem to jest właśnie różnica między szelkami a smyczą :twisted:

Szelki - wydaje mi się, że w niektórych momentach faktycznie mogą się sprawdzać. My nie używaliśmy, Franek jest dość posłuszny a na ruchliwej ulicy czy w sklepie jest zazwyczaj w wózku. W parku czy piaskownicy nie widzę potrzeby.

Smycz - na tych zdjęciach to była właśnie głównie smycz. MOIM ZDANIEM smycz to jednak wynalazek dla psa... Dziwne to dla mnie, że rodzice idą przodem a dziecko z tyłu na smyczy... Ale jeśli komuś tak wygodnie...
O widzisz... dobrze, ze rozróżniłaś te dwie rzeczy :) Tak więc moim zdaniem :szelki TAK, smycz NIE :)

Gala
24-04-2009, 22:42
Ej dziewczyny ( nie wszytskie rzecz jasna) czasami to potraficie kazdego zjechac jak Wam sie cos nie podoba ....nie ładnie :( bo ja i chustowa i szelkowo/smyczowa jestem i nie mozna nikogo moim zdaniem oceniac na podstawie zdjecia !!!!!! Ja uzywłama szelko/smyczy na zakupach gdy Zosia na mnie , siaty w rece tłum ludzi na placu targowym i Marysia na " uwiezi " i bron cie Panie Boze nie dlatego zeby ja ograniczac , tylko dla jej bezpieczenstwa. I nigdy nie ciagnełam jej za soba jak PSA choc nie raz słyszałam ze tak to wyglada. Była tylko zapinana wtedy kiedy to było konieczne.

Fiona
24-04-2009, 23:20
jak myślicie, może jest forum o smyczach? :roll: :wink:
smyczomania. pl :mrgreen:

forgetit
24-04-2009, 23:33
Czemu nie tłumaczysz? :wink: W końcu w żaden sposób mówieniu szelki nie przeszkadzają.... to już chyba nie jest szelek wina że rodzice z dzieckiem nie gadają... :roll:
Ależ ja absolutnie nie miałam na myśli, że szelki winne temu, że rodzice nie gadają. Takie to były moje luźne przemyślenia i refleksje na temat zamieszczonych zdjęć i potencjalnych niebezpieczeństw związanych z używaniem/nadużywaniem szelek czy smyczy. To trochę tak jak z wózkiem i chustą: chusta po prostu bardziej sprzyja rozmowie, wózek trochę mniej, co nie znaczy, że ją uniemożliwia.
Absolutnie nie potępiam rodziców stosujących szelki. U nas się nie sprawdziły z różnych względów, co nie znaczy, że nie doceniam ich użyteczności.
Ale się naprodukowałam :wink:

domagda
25-04-2009, 01:52
Szelki, smycze, jakoś nie mam przekonania. Poważnie zastanawiałam się nad smyczami, jak moje bliźniaczki zaczęły chodzić, miały trochę ponad rok, obie były bardzo ruchliwe, szybko uciekały, a ja z jedną na rękach biegłam za drugą. Ponieważ codziennie szłam obok ruchliwej ulicy do parku, myślałam o takich smyczach, jednak skończyło się na lekkiej bliźniaczej spacerówce- wypuszczałam dziewczynki dopiero w parku.

Prowadzanie takiego(rocznego i troszkę starszego) dziecka za rączkę, jest nie tylko niewygodna dla obu stron, ale może też doprowadzić do zwichnięcia stawu barkowego u dziecka- gdy się wyrywa albo potknie rodzic odruchowo może za mocno za rączkę pociągnąć. Czyli jednak szelki ze smyczą mogą być mniejszym złem. Mnie pediatra kazał nie prowadzać za dłoń, tylko trzymać opuszczoną rączkę dziecka za łokieć, to jednak bardzo niewygodne dla prowadzącego. Niektóre moje córki musiały się czegoś trzymać idąc koło mnie , brałam wtedy ze sobą krótki pasek z materiału, ja trzymałam jeden koniec, dziecko drugi, fajnie się sprawdzało, jednak to sposób na bezpieczne miejsca, gdzie w razie ucieczki da się dziecko szybko złapać. Widziałam też gdzieś zdjęcia chusty używanej jako smyczy, nie pamiętam gdzie, chyba na stronie chustomanii.

kajkasz1
25-04-2009, 02:33
Ja używałam chusty jako smyczy. Zwłaszcza nad jeziorem ze stromymi brzegami. Młody czuł się "na luzie", tzn nie protestował, że trzymam za rękę czy kaptur, co zazwyczaj czynię. A ja miałam pewność, że ciekawy wody w niej nie wyląduje.
http://images34.fotosik.pl/379/0a2ca13d4919259a.jpg
Kusiło mnie kilka razy, żeby mu kupić takie szelki z krótką smyczą, bo typ dziecka mam wyjątkowo ruchliwy. I dzisiaj na "spacerze" też mnie mocno kusiło, gdybym miała szelki to bym uwiązała. Jak piesa. :evil: W wózku nie chciał iść, poza wózkiem szedł nie w tą stronę co trzeba. W wózku laptop, plecak z jego rzeczami, strój Kacpra na aikido, gitara i zakupy. Czyli nasz ekwipunek piątkowy.
Kto wie, o czym mówię, szelek nie potępi. :thumbs up:

Tak patrzę na te zdjęcia i coraz bardziej mnie ta smycz kusi :twisted:

alhana
25-04-2009, 10:57
jak pierwszy raz slyszalam o szelkach, to odrazu w glowie sie buntowalam, ze to traktowanie jak psa. Teraz po doswiadczeniu z chodzaca Mel, juz nie uwazam szelek za zlo, nawet myslalam coby ich nei kupic. Na razie w okolicy ruchliwych miejsc sprawdza sie super rowerek, albo pouch. ale nie wiem jak dlugo jeszcze, i weim ze nie moge powiedziec ze nigdy ich nie bede stosowac. Mieszkamy przy bardzo ruchliwej ulicy 3 pasmowej, i kazde wyjscie z bloku zwiazane jest z ograniczaniem Mel, chociaz juz Wie ze ruszajace na parkingu auto moze byc niebezpieczne, zawsze przybieg do mnie jak tylko uslyszy odpalane auto, to jednak jadac droga auta ja fascynuja:(
Dobrze uzywane szelki,jak najbardziej sa godne polecenia:)

Mayka1981
26-04-2009, 00:32
w jakimś dzikim tłumie czy przy ruchliwych trasach dla bezpieczeństwa dzieci - jestem w stanie zrozumieć,

ale na tych fotkach mnie nie tyle same smycze/szelki poraziły co to, w jakich sytuacjach są pokazane - obrazki jak maluchy na ziemi a rodzic wygląda jakby ciągnął opornego psiaka...
albo ten szkrab na asfalcie a w tle jakiś TIR nadciąga - na sam widok się boję... po staranniejszym przyjrzeniu się - to chyba jakaś parada jest i zagrożenia rozjechaniem chyba nie ma - ale i tak wygląda koszmarnie...
a jak sobie rodzic pogawędkę ucina a dzieciak na smyczy i to ze smokiem w buzi - dla mnie jakaś porażka...

ale bliźniaki trzymające się za rączki - :love: - i jakoś nie wyglądają jakby chciały uciekać - ale nie mam bliźniaków to nie wiem, co potrafią wywinąć :roll:

petisu
26-04-2009, 01:43
Jak się ma 9 miesięczny brzuch i 3 latkę, która co chwila sprawdza czy może jednak zasady się zmieniły, to smycz się nie wydaje głupim pomysłem.
Kiedyś mnie taki wynalazek tylko bawił, jak już się włąsnego dziecka nabawiłam, to zrozumiałam o co chodzi, chociaż nigdy nie używałam-nie było potrzeby, mam ostrożne dziecko (miałam?)
Czy naprawdę unieruchomienie dziecka w wózku jest większym dla niego szacunkiem (?). Dzieci nie mają skojarzeń z psem, mam wrażenie, że chodzi głównie o to "co ludzie powiedzą".

petisu
26-04-2009, 01:48
Wiecie co, ciekawa jestem ile z Was było by zszokowanych zdjęciem np. Luśki odpoczywającej na podłodze poczty, kiedy ja z paczkami stoję czy innymi "uroczymi".
Dzieci na tych zdjęciach ze smyczami to nie tresowane małpki i gdyby im sytuacja nie odpowiadałą, to by na pewno dały znac. Jesli smycz odpowiada i im i rodzicom, to DLACZEGO NIE?
Też uważam, ze smycz może ułatwiac stosowanie continuum w praktyce, bo pozwala na bezpieczną swobodę, przecież ci rodzice nie ciągną za te smycze nie patrząc co jest na drugim końcu, takie ustrojstwo wymaga mimo wszystko bezustannej uwagi.

calineczka
26-04-2009, 02:17
jak myślicie, może jest forum o smyczach? :roll: :wink:
smyczomania. pl :mrgreen:

:lol: :lol: :lol: :thumbs up: :lol: :lol:
a tam smycze różniste, długie, krótkie, w paski i z lnem, i z wełną :lol: :wink: :lol: :lol:

jasminee
26-04-2009, 12:07
Dla amatorów smyczek :) Chyba sobie sprawimy :)
http://www.orlinkowo.home.pl/LittleLife ... a-101.html (http://www.orlinkowo.home.pl/LittleLife_plecaczek_krowka-101.html)

manna
26-04-2009, 17:48
Taaa skoro są juz smycze dla dzieci, to ostatnio w jakimś filmie usłyszałam, że dzieci powinny nosić krowie dzwonki zeby się nie zgubiły....

sowa_m
26-04-2009, 21:43
wielokrotnie padło tu, ze "dzieci traktuje sie jak psa". otoż moja niania (zreszta nei tylko ona) w te i wewte powtarza "żeby tak każde dziecko miało tak, jak twój pies". fakt Kudlatej za kojec służy kanapa narożna ze skory, a byle czym w misce sie nie zhańbi. troche szcunku do psów, moje drogie. być traktowanym jak pies nei powinno być ujmą na honorze. takie nastawienei społeczenstwa sprawia, że biedne psiska są wywalane na zbity pysk w lesie, gdy sie znudza, katowane, a spoleczeństwo niewiele z tego sobie robi.
ale do rzeczy: ja nei mam nic przeciwko. pod warunkiem, ze są uzywane te szelki/smycze rozsądnie a nie jako po-zbywacz dziecka. każdy sobie radzi, jak potrafi w macie i tacierzyńswie

v
26-04-2009, 22:44
stąd chyba powiedzenie "Trzymać kogoś w ryzach", czyli ograniczać swobodę

niedokladnie tak

SJP objasnie, ze trzymac kogos w ryzach to "utrzymywać kogoś w karności, w posłuszeństwie".

monjan
27-04-2009, 14:46
już pisałam
ja jestem na tak!!mam szelki i uważam za dobry pomysł, nam się baaardzo przydały na lotnisku-wiadomo, 13mc dziecko, zainteresowane wszystkim, nie znające strachu, dużo ludzi, chwila nieuwagi i dziecka nie widać...a tak miałam go na 1,5 m maks

i nie chodzi o uwiązanie, ale o bezpieczeństwo
aaa zastanawiałam się tez nad tym...
http://allegro.pl/item557461077_lokaliz ... estem.html (http://allegro.pl/item557461077_lokalizator_dziecka_mamo_tu_jestem.h tml)
i nie uważam za głupie

Araminta
02-05-2009, 13:57
Ja w zeszłym roku używałam chusty kółkowej jako szelek. Świetnie się sprawdziła :)
Szelki są fajne tez w czasie nauki chodzenia. Dziecko idzie samo, ale mając je na szelkach nie dopuszcza się do tego, żeby upadło.

JJ
02-05-2009, 15:15
my sie wypowiemy jak Julia zacznie lazikowac i sprobujemy szelek uzywac :)
w UK czesciej spotykam dzieci na "smyczkach" , "szelkach" itd niz w chustach ...
wiec nie dziwi mnie widok raczej szokuje sposob w jaki rodzice prowadza dziecko :(
niestety czasem zachowanie rodzica niewiele sie rozni jakby pieska prowadzili ... :(

natasszzka87
03-05-2009, 12:13
Nam jeszcze daleko do chodzenia, ale myślę, że szelki to dobre rozwiązanie(oczywiście w miarę rozsądku) :) Dziecko mniejszemu możemy pomóc w nauce łapania równowagi, a większemu nie pozwolimy na uciekanie nam, co często się zdarza :D

esther
06-05-2009, 14:15
Kiedy siostra mojego męża miała jakieś 3 latka ktoś próbował ją porwać na dworcu, kiedy ich mama kupowała bilet, dosłownie sekundy nieuwagi, dzięki Bogu zaczęła się drzeć i tuż przed odjazdem pociągu, do którego ją pakowali udało się ją uratować.

Dlatego myślę, że ani szelki, ani lokalizatory nie są głupie na dworcach, lotniskach, w dużych sklepach i innych ruchliwych miejscach.

remanent
14-10-2014, 17:57
Takie szelki sprawdzają się też gdy dzieci zabieramy żeglarskie przygody. Nigdy za wiele ostrożności nad wodą.