Zobacz pełną wersję : kto jest dla Was autorytetem w kwestii noszenia?
szczegolnie jesli chodzi o potencjalna niezdrowosc?
tak mnie ten watek natchnąl
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... w=93754710 (http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=93754710)
wiem ze temat prawdopodobnie byl juz walkowany, jednakze zdumiewa mnie zawsze pewnosc jaka ma wiele matek odnosnie tego ze noszenie jest ok. pionowo od poczatku.
chcialabym znac zrodla tej pewnosci.
Dla mnie nasze dwie rehabilitantki. Pokazałam im młodego w pionie ok. 8 tygodnia życia (wcześniej używałam głównie poucha) i obydwie powiedziały, że możemy ale wiązałam się przy nich i każda dokładnie nas obejrzała (najpiew obejrzała nas jedna, jakiś czas później druga). Przy czym zaznaczyły, żeby dbać o aktywność na podłodze :)
Jasnie Pani :)
06-04-2009, 21:27
Z Lu kolyska nawet na rekach nigdy w gre nie wchodzila - nie lubila tej pozycji. W chuscie rowniez. Zawsze w pionie nosilam, wiec jak zaczelam chustowac to sie nawet nie zastanawialam w jakiej pozycji mam to robic, skoro moje dziecko dopuszczalo tylko jedna.
Wychodzi wiec na to, ze autorytetem dla mnie bylo moje dziecko :shock: :shock:
ortopeda nie miał nic na przeciwko, więc nie myślałam nad tym zbyt długo
Z Lu kolyska nawet na rekach nigdy w gre nie wchodzila - nie lubila tej pozycji. W chuscie rowniez. Zawsze w pionie nosilam, wiec jak zaczelam chustowac to sie nawet nie zastanawialam w jakiej pozycji mam to robic, skoro moje dziecko dopuszczalo tylko jedna.
Wychodzi wiec na to, ze autorytetem dla mnie bylo moje dziecko :shock: :shock:
jakbyś, do, o amelii napisała.
nie miałam autorytetów w kwestii noszenia (choć ortopedzie pokazałam i chustę, i sposób noszenia amelii - zezwolił), raczej intuicję.
autorytety pojawiły się w kwestii wiązań, a nie w kwestii tego, jak chce leżeć/siedzieć/nosić się amelia.
jasminee
06-04-2009, 21:48
U nas dokładnie jak u Jasnie Pani :) Tymek szału dostawał nawet jak na rękach go trzymałam w poziomie a w chuście to dopiero robił awanturę. I mimo, że miałam wątpliwości to zaczęłam motać w pionie. Dwóch ortopedów powiedziało, że nie ma problemu i że można. W kieszonce bosko posapywał i zasypiał od strzału ;)
Nymphadora
06-04-2009, 21:54
Cos pro: moja kuzynka studiuje medycyne w PL i na wykladzie z ortopedii profesor wypowiadal sie bardzo pozytywnie o chustach i noszeniu w pionie od samego poczatku :)
to samo, co u Jaśnie Pani - dziecko zarządzało. Jak łaskawie pozwoliło, odkładałam na płaskie - ale przez pierwsze 4-5 miesięcy zezwalało sporadycznie. Zawisak cycowiec mi się trafił stuprocentowy, teraz już mogę się z tego śmiać...
Gertruda
06-04-2009, 22:22
Ja rozmawiałam z ortopedą i wyraził zgodę na noszenie w pionie.
Nymphadora
06-04-2009, 22:23
To odkladanie na plaskie to relatywnie nowy wymysl... Dawniej (a takze obecnie, choc nie u nas) odlozenie dziecka stanowilo dla niego ogromne zagrozenie. Dzieci byly (i sa) pakowane w chusty, ktore daleko odbiegaja od naszych idealow, w pozycji pionowej, od samego urodzenia. Mysle, ze noworodki sa znakomicie do tego przystosowane ewolucyjnie...
Sa fizjoterapeuci/lekarze, ktorzy sa przeciwko chusta i tacy, ktorzy sa za. Sa tez tacy, ktorzy doradzaja wisiadla. W autorytet tych ostatnich ludzie tez wierza. :dunno:
visenna2
06-04-2009, 22:30
Ja. Znaczy sama sobie jestem autorytetem. I starczy.
Nie mam ciśnienia żeby o każdą pierdołę pytać specjalistów. W pierwszych dniach noszenie w pionie noworodka wydało mi się niewykonalne, więc nosiłam w pouchu. Jakieś 8-10 dni po porodzie nabrałam wprawy w obsłudze i wiązałam pionowo. Każdy przechył czy nierówność wyłapywałam od razu, jakoś tak wyczulona byłam. Każda matka ma instynkt, tylko obecnie zazwyczaj nieźle zagłuszony medialnym szumem.
W ogóle denerwuje mnie taki trend że ze wszystkim sie lata do specjalistów, pediatrzy i inni czuja się bardziej kompetentni w pielęgnacji i wychowaniu dzieci od matek. A zalecenia się co jakiś czas zmieniają i to co jest super dziś, za 10 lat będzie może passe. Ponadto specjaliści zazwyczaj nie sa jednomyslni.
A powierzanie decyzji dotyczących pielęgnacji dzieci (zdrowe dzieci mam na myśli) specjalistom trąci mi Lebensbornem. Nic nie poradzę, że mam takie skojarzenia.
30 lat temu nasze matki też wierzyły specjalistom, którzy twierdzili, że lepiej karmić mieszanką niż piersią. Że lepiej nie dotykać dziecka poza czynnościami pielęgnacyjnymi i nie nawiązywac z nim kontaktu wzrokowego przy karmieniu.
Dziś wiadomo, że to absurd.
I dlatego lepiej wszelkie zalecenia "specjalistów" przefiltrowac przez matczyną intuicję.
mayetschka
06-04-2009, 22:48
autorytetów mam mało (pewnie za mało)
Mam bardzo podobnie jak Visenna. Intuicja moja jest naprawdę bardzo pomocna od kiedy nauczyłam się w nią wsłuchiwac. Lekarzy omijam szerokim łukiem, innych znachorów i "Dobrych Rad" nie słucham, nosic zaczęłam, bo czułam, że to dobre dla mnie i mojego Groszka. Najpierw na rękach duuuużo oj dużo, a od 4-tego m-ca jego życia w chuście - pionowo, bo w kołysce nie czułam się pewnie...
To że zaczęłam szybko pionizowac Rikę wynika z jej charakteru - jak Lusia i inne dzieci wymienione powyżej NIE DAŁA się położyc (i nadal tak ma 8)) )
hehe
a ja nosiłam na leżąco.. być może dlatego, że moim było wszystko jedno jak ich nosze byle nosić ( do dziś tak mają ;)
ok 4tego miesiąca życia Ani wygoniłam ją z chusty ( nawet nie wiedziałam, że w pionie można ;) a Franek przesiadł sie do wiązanki.. w pionie..
ja za autorytet uznaję Urlike (szefową trageschule) oraz ..zbieram opinie rehabilitantów, lekarzy, specjalistów.. a na koniec.. słucham swojego wewnętrznego podszeptu i robię to co uważam za słuszne
na marginesie - opinie zbieram i konfrontuję ale już nie jako matka tylko jako chustowy doradca zawodowy .. wychodzą niezłe kwiatki czasem ..
Ja nie zgłębiam zbytnio tego tematu. Nie czytam artykułów, nie szukam fachowych publikacji. Jeśli się coś trafi to przeczytam, ale na prawdę ucieka mi to z głowy.
A słucham głównie swojej intuicji. Wierzę, że dziecko da mi znać, że coś jest nie tak.
Fizjoterapełci i ortopedzi to faktycznie autorytety, ale bardziej przemawiają do mnie opinie tych specjalistów, którzy faktycznie mają pojęcie o chustach i wiązaniach, a tacy raczej w większości nie mają nic przeciwko wiązaniu w pionie, natomiast ci najbardziej oporni, zazwyczaj niebardzo wiedzą o czym mówią. Spotkałam się ostatnio z pewnym pediatrą, który jak usłyszał o chustach, stwierdził, że absolutnie żadne nosidełka nie są dla niemowląt wskazane. Ponieważ często prowadzę spotkania na których doradzam "świeżym" mamom nt. noszenia i chust, zawsze wspominam o różnych opiniach nt. pionizacji noworodków i podkreślam, że to do nic i ich dzieci należy decyzja. Pierwsze dziecko nosiłam w pouchu do 6 tyg, teraz też będę probowała kołyski, ale nie bedę się też bała wiązań pionowych.
calineczka
06-04-2009, 23:32
Młodego zaczęłam nosić jak już pionizowanie nie jest kwestią sporną, czyli jak miał już ok.4 mies.
Noszenie w poziomie nie wchodziło w grę (darł się i ulewał straaasznie)od samego początku, ale dziecię me nie bardzo chciało dać się nosić. Generalnie to dużo przesypiał gdziekolwiek by był.
Opory przed jakimiś wiązaniami miałam ze względu na WNP po prawej stronie ciała, ale dużo nie nosiliśmy się (w sensie, że nie codzień i tylko kiedy musiałam iść gdzieś gdzie się wózkiem nie dało wjechać).
Tak jest do dziś - chusta jako środek transportu-nigdy w domu!
ortopeda kazał od 6 tygodnia nosić w pionie na brzuchu, rozkładając nóżki do żabki( mi pozwolił, bo jak spojrzał na m. to powiedział, że on ma się wstrzymać ;-) ). Więc chusta to była ideałem. Mały w poziomie niet, więc tym bardziej go do pionu i już tak zostało. A czytając na forum wypowiedzi tylko się uspokoiłam , że krzywdy nie robię :lol:
u nas podobnie jak u pasji i Jasnie Pani - w sensie zaba sama pokazala jak lubi a jak nie byc noszona - lekarz nic przeciwko nie mimal, dziecko sie dobrze rozwija wiec dla mnie tez autorytetem bylo i jest dziecie me;)
pozatym ona jak ja tata bierze na rece uklada sie na nim dokladnie tak jakby w chuscie byla;)
Jak jeszcze nie miałam dziecka robiło mi się słabo na widok dzieci w wisiadełkach.
Jak byłam w ciąży zaczęłam temat zgłębiać, pojechałam na zjazd Towarzystwa Ortopedycznego, rozmawiałam z wieloma ortopedami i usłyszałam, że Polskie Towarzystwo Ortopedyczne miało w planach zabranie atestu twardym nosidłom (wisiadełkom:)). Nie wiem jak sprawa teraz wygląda.
Znalazłam chusty, popatrzyłam i stwierdziłam, że ta pozycja jest dobra. Rozmowy z kolegami ortopedami, rehabilitantami, tylko mnie w tym utwierdziły.
Co do wczesnej pionizacji- uważam, że im dziecko młodsze tym mniej czasu powinno spędzać w chuście, jeśli będzie w pozycji pionowej (prawidłowej!!!) 1-2 godziny dziennie to naprawdę nic się nie stanie!, gorzej jak nosimy po 8 godzin, ale kto to wytrzyma.
Prawda jest taka, że maluszek musi mieć dużo swobody, jeśli poza noszeniem pozwalamy mu mnóstwo czasu spędzać na podłodze, kładziemy go na brzuchu, zachęcamy do ruchu to naprawdę będzie w dobrej formie.
nie miałam autorytetów w kwestii noszenia (choć ortopedzie pokazałam i chustę, i sposób noszenia amelii - zezwolił), raczej intuicję.
Otóż to. Nie mam autorytetów w kwestii karmienia piersią, rozszerzania diety, zabawy z dziećmi, kupowania im odzieży itd. - nie mam też autorytetu w sprawie noszenia - robię to, co UWAŻAM za słuszne i o czym jestem przekonana wewnętrznie, że robię dobrze.
Nigdy zresztą nie słyszałam, żeby ktoś wiarygodny autorytatywnie stwierdził, że noszenie w pionie nie jest zdrowe. A ortopeda, którego uważam za dobrego specjalistę, widział malutkiego Antka w chuście, w pionie i nic nie powiedział, a jak wiadomo - co nie jest zabronione, to jest dozwolone - więc nosiłam pionowo ;-)
kamilcia.xt
07-04-2009, 13:01
Nie znam się na tych zagadnieniach ortopedycznych ale nie wahałabym się przed pionizowaniem noworodka w chuście (jeśli nie zaakceptuje kołyski) bo, jak napisała już Agata_t istotne jest czy pozycja pionowa jest prawidłowa tzn jeśli dziecko jest stabilnie zawiązane w kieszonce, odpowiednio wysoko czyli główka spoczywa pod szyją noszącego i ciało dziecka właściwie leży na klatce piersiowej noszącego to mimo że jest spionizowane, ciężar ciała nie obciąża kręgosłupa tak mocno jak by to było w wisiadle gdzie dziecko wisi nisko, w pozycji całkowicie pionowej, kiwa się boki, w przód i w tył.
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
kamuszyca
07-04-2009, 13:20
moim źródłem jest moja intuicja i zadowolenie mojego dziecka
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
małpy człekokształtne.
kamuszyca
07-04-2009, 13:29
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
małpy człekokształtne.
:thumbs up: :lool:
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
pewnie, że jest OK, nie mam co do tego wątpliwości i nie potrzeba mi pytać tzw. autorytetów o opinię
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
pewnie, że jest OK, nie mam co do tego wątpliwości i nie potrzeba mi pytać tzw. autorytetów o opinię
pytanie pozostaje: skad wiesz?
Intuicja i historia naturalna.
Powoływanie sztabu naukowców i konsultantów z zewnątrz ds. wychowywania dzieci wcale nie budzi mojego bezkrytycznego zaufania. To dla mnie na poły nienaturalne, na poły - czysto komercyjne. I nie prowadzi IMHO do niczego dobrego w dłuższej perspektywie.
salgonya
07-04-2009, 15:41
Intuicja i historia naturalna.
Powoływanie sztabu naukowców i konsultantów z zewnątrz ds. wychowywania dzieci wcale nie budzi mojego bezkrytycznego zaufania. To dla mnie na poły nienaturalne, na poły - czysto komercyjne. I nie prowadzi IMHO do niczego dobrego w dłuższej perspektywie.
podpisuję się, Aniu, pod każdym Twoim słowem
Grimma, a kogo Ty uważasz za autorytet w tej dziedzinie?
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
pewnie, że jest OK, nie mam co do tego wątpliwości i nie potrzeba mi pytać tzw. autorytetów o opinię
pytanie pozostaje: skad wiesz?
intuicja Jej podpowiada :)
serafinka
07-04-2009, 15:56
toż smo miłm npisć - dla mnie TYLKO MOJA INTUICJA
Zresztą... źródła przekonań z założenia chyba trudno jednoznacznie ustalić. Taki grząski grunt ;).
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
pewnie, że jest OK, nie mam co do tego wątpliwości i nie potrzeba mi pytać tzw. autorytetów o opinię
pytanie pozostaje: skad wiesz?
intuicja Jej podpowiada :)
zgadza się, Pasjo :D
jest to jedna z niewielu rzeczy, co do której nie mam najmniejszej, ale to najmniejszej wątpliwości
andziulindzia
07-04-2009, 22:10
prawde mowiac nie pytalam o Wasze zdanie na temat pionizacji i noszenia, tylko o zrodlo przekonania ze noszenie jest ok
Że noszenie w ogóle jest ok podpowiedziała mi tradycja rodzinna (zarówno moja mama jak i moje babcie nosiły dzieci, a babcie w chustach) i własna intuicja
Że noszenie w pionie jest ok: własna intuicja. Nawet nie wpadłam na pomysł, że można nosić dziecko w poziomie, dopiero przeczytałam o tym na forum. Moje dzieci nawet bez chusty były od samego urodzenia noszone w pionie, przewieszone przez ramię. I w ten sposób nosili je wszyscy członkowie mojej rodziny.
Andzia
Dla mnie ortopeda - zobaczył jak jest dziecko wiązane i stwierdził, że ok
intuicja. Nigdy mnie nie zawiodła.
hehe
a ja nosiłam na leżąco.. być może dlatego, że moim było wszystko jedno jak ich nosze byle nosić ( do dziś tak mają ;)
ok 4tego miesiąca życia Ani wygoniłam ją z chusty ( nawet nie wiedziałam, że w pionie można ;) a Franek przesiadł sie do wiązanki.. w pionie..
ja za autorytet uznaję Urlike (szefową trageschule) oraz ..zbieram opinie rehabilitantów, lekarzy, specjalistów.. a na koniec.. słucham swojego wewnętrznego podszeptu i robię to co uważam za słuszne
na marginesie - opinie zbieram i konfrontuję ale już nie jako matka tylko jako chustowy doradca zawodowy .. wychodzą niezłe kwiatki czasem ..
a ja myślałam że w trageschule uczą i pozwalają pionizować od urodzenie
na stronie chustomani to proppagują a oni chyba też po trageschule są
Jasnie Pani :)
10-04-2009, 00:35
hehe
a ja nosiłam na leżąco.. być może dlatego, że moim było wszystko jedno jak ich nosze byle nosić ( do dziś tak mają ;)
ok 4tego miesiąca życia Ani wygoniłam ją z chusty ( nawet nie wiedziałam, że w pionie można ;) a Franek przesiadł sie do wiązanki.. w pionie..
ja za autorytet uznaję Urlike (szefową trageschule) oraz ..zbieram opinie rehabilitantów, lekarzy, specjalistów.. a na koniec.. słucham swojego wewnętrznego podszeptu i robię to co uważam za słuszne
na marginesie - opinie zbieram i konfrontuję ale już nie jako matka tylko jako chustowy doradca zawodowy .. wychodzą niezłe kwiatki czasem ..
a ja myślałam że w trageschule uczą i pozwalają pionizować od urodzenie
na stronie chustomani to proppagują a oni chyba też po trageschule są
reni bo tak jest jak napisalas, a Aga napisala o Ani, swojej starszej córce, czyli jak jeszcze nie byla doradca :thumbs up:
beannshi
14-04-2009, 10:38
W tej kwestii autorytetem jest dla mnie Moje Dziecko :)
Intuicja mówiła mi, że ona powie mi co dla niej dobre, muszę tylko pozwalać jej poznać różne możliwości i wsłuchać się w reakcję. Chuste kupiłam jeszcze w ciąży, zawiązałam Hankę z bijącym sercem jak miała 6 dni i okazało się, że tam jej najlepiej. Więc nosiłam ile się dało.
To dotyczy nie tylko chusty ale też innych sprzętów, rozwiązań, zabawek. Probujesz i patrzysz jak działa. A poźniej zostawiasz to co się sprawdza dla Was obojga.
Mayka1981
30-05-2009, 00:06
nie mam autorytetu (bo dusza we mnie przekorna i nie uznaję "wyroczni"),
poczytałam różne opinie, artykuły, wypowiedzi na forach, przetrawiłam, połączyłam z resztkami wiedzy ze studiów i dyskusji z kolegami mniej więcej po fachu, do tego synuś się dołożył bo w poziomie od początku był wrzask - to się tyczy także noszenia na rękach,
zamotałam w pionie, stwierdziłam, że nic nie lata, ciałko dobrze się trzyma, młodemu wygodnie i mi też - znaczy, że jest :thumbs up:
podsumowując (że też ja nie potrafię się streszczać... to po matce polonistce...) - to chyba intuicja? :twisted:
kajkasz1
30-05-2009, 00:20
Po pierwsze - intuicja i zdrowy chłopski rozum
Po drugie - Kuba (ale on uwielbiał kołyskę, nawet jak miał prawie 10 miechów zwijał się w kłębek w Lulu)
Po trzecie - moje doświadczenia związane z noszeniem
Po czwarte - w kwestiach formalno-teoretyczno-praktycznych Visenna, Marta, Ithilhin i jeszcze kilka naszych forumek
samo wyszło. kołyska nie spodobała się ani mnie ani Jaśkowi, więc stwierdziłam, że będzie kieszonka.
te obostrzenia wydawały mi się nielogiczne, skoro dziecko i tak trzyma się w pionie (np do odbicia).
słuchałam co Jasiek nam okmunikuje, więc chyba on jest dla nas autorytetem w tej kwestii :D
Intuicja, ale nie tylko moja - mężowska też:)
No i skoro Es nie protestuje, to należy go słuchać.
zdrowy rozsądek i obserwacja dziecka - no i jest coś w tej intuicji...
Nasza pediatra przy okazji szczepienia, zaskoczona "uspołecznieniem" Julki i poinformowana o chustonoszeniu "kobiety w Afryce wiedzą co dobre dla ich dzieci"
truscaffka
01-06-2009, 13:53
Dla mnie autorytetem jest mój Mąż - rehabilitant/fizjoterapeuta...Ufam Mu bezgranicznie i jestem pewna, że nie pozwoliłby mi nosić naszych córek w chuście, gdyby miał jakiekolwiek obawy, że może im to zaszkodzić...
O chustach rozmawiałam też z ortopedą, i był zachwycony, z tym, że On jest hindusem, więc nie wiem, czy Jego zachwyt brał się z Jego wiedzy medycznej czy też z Jego obyczajowości wyniesionej z kraju (bo w Indiach chyba się jakoś motają, prawda? )
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.